Są kolejne dowody na bliską współpracę rządu Orbána z Kremlem. Wynika z nich, że węgierskie władze koordynowały swoje działania na poziomie europejskim z Rosją. Działały przeciw Ukrainie i donosiły na Unię Europejską, zdradzając swoich oficjalnych sojuszników.
W najnowszej odsłonie dziennikarskiego śledztwa ujawniono kolejny pakiet nagrań z rozmów, prowadzonych przez węgierskiego ministra spraw zagranicznych z rządu Orbána, Pétera Szijjártó, z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Pierwsza część rozmów, opublikowana pod koniec marca, pokazywała, jak węgierski minister na prośbę Ławrowa lobbował w Unii Europejskiej za zdjęciem sankcji z ważnych dla Kremla Rosjan.
Z nowych materiałów dowiadujemy się, że podobne rozmowy były regułą, a nie wyjątkiem. Péter Szijjártó przekazywał na Kreml szczegóły wszelkich unijnych ustaleń, przesyłał unijne dokumenty i generalnie miał z Ławrowem „gorącą linię”. O ile nagrania te są prawdziwe (a wiarygodność ich pierwszej części potwierdził sam Szijjártó), nie ma wątpliwości, że
Węgry na forum Unii Europejskiej realizowały interesy Kremla. I zdradzały swoich europejskich sojuszników.
Nagrania zostały opublikowane 8 kwietnia, czyli tuż przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia. Po raz pierwszy od 16 lat w sondażach opinii publicznej obóz rządowy, czyli partia Fidesz Victora Orbána wyraźnie przegrywa z opozycyjnym ugrupowaniem Tisza, kierowanym przez Petera Magyara. OKO.press śledzi uważnie to, co dzieje się na Węgrzech podczas kampanii wyborczej i samych wyborów. W Budapeszcie są nasze reporterki: Paulina Pacuła i Agata Szczęśniak.
Realna perspektywa zmiany władzy zintensyfikowała kampanię. Fidesz skoncentrował się na przekonywaniu wyborców, że największym zagrożeniem dla Węgrów jest Ukraina i tej narracji podporządkował niemal wszystkie swoje przedwyborcze posunięcia. Tyle że od tygodni wychodzą na jaw kolejne ustalenia, pokazujące, że za tak realizowaną kampanią stoi Kreml, który na różne sposoby wspiera Fidesz w tym okresie.
Najpierw zachodnie media ujawniły, że tajny plan internetowej kampanii wspierającej Victora Orbána, a uderzającej w Tiszę, stworzyła rosyjska Agencja Projektowania Społecznego (Social Desgin Agency), stale współpracującą z najwyższymi władzami Rosji. Potem okazało się, że do Budapesztu przyjechało trzech funkcjonariuszy rosyjskiego wywiadu zagranicznego GRU, specjalistów od wojny informacyjnej z Zachodem. Ich zadaniem było zrealizowanie na miejscu korzystnego dla Kremla – i Victora Orbána – scenariusza kampanii.
Wreszcie pojawiła się informacja, iż jednym z pomysłów rosyjskich służb na przedwyborcze wzmocnienie Fideszu było przeprowadzenie sfingowanego zamachu na Victora Orbána. Inspiracją dla tego pomysłu miał być nieudany zamach na Donalda Trumpa podczas kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych.
Natomiast od końca marca konsorcjum redakcji śledczych (VSquare, FRONTSTORY, Delfi Estonia, The Insider i Centrum Śledcze im. Jána Kuciaka ICJK) publikuje materiały, pochodzące z nagrań rozmów węgierskiego ministra spraw zagranicznych Petera Szijjarto. Już zapoznanie się z ich pierwszą częścią wyjaśniało, z czego wynika tak duże zaangażowanie Kremla w węgierską kampanię.
Otóż rząd Victora Orbána był (i wciąż jest) niejawnym reprezentantem Kremla w Unii Europejskiej. Druga część nagrań tę tezę potwierdza. I chociaż już wcześniej wydawało się to prawdopodobne, a częstotliwość oficjalnych spotkań węgierskich polityków z politykami Kremla zwracała uwagę od lat, teraz dowiedzieliśmy, że nie chodziło jedynie o zwykłą dyplomację.
Węgry były w stałym kontakcie z Kremlem podczas kluczowych unijnych spotkań, zwłaszcza tych, które dotyczyły Ukrainy.
14 grudnia 2023 r. w Brukseli odbyło się posiedzenie Rady Europejskiej, podczas której przywódcy UE omawiali rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Ukrainą i Mołdawią. Rozpoczęciu procesu negocjacji sprzeciwiły się Węgry.
„Minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó, który w jednej z przerw wyszedł z sali konferencyjnej, aby zadzwonić do swojego rosyjskiego kolegi Siergieja Ławrowa.
<Peter, jak się masz? Dobrze?> – Ławrow powitał Szijjártó, który skwapliwie wyjaśnił, jak przebiegają negocjacje i jaki jest plan Węgier na to spotkanie. Ławrowowi z pewnością spodobało się to, co usłyszał. <Ok, dobrze, tak, tak, doskonale> – powiedział Rosjanin. <Czasami bezpośredni szantaż z dobrej woli jest najlepszym rozwiązaniem>” – cytował rozmowę polityków portal VSquare.
Budapeszt blokował też fundusze dla Ukrainy oraz inne rodzaje wsparcia dla tego kraju. 2 lipca 2024 r., zaraz po spotkaniu Orbána z Wołodymyrem Zełeńskim, Péter Szijjártó zadzwonił do Ławrowa, by przekazać mu wszystkie szczegóły. Był to szczególny moment – dzień po rozpoczęciu przez Węgry półrocznej prezydencji w Unii Europejskiej oraz tydzień przed szczytem NATO, na którym wsparcie dla Ukrainy miało być najważniejszym punktem programu.
Szijjártó nie tylko podał Ławrowowi poufne detale rozmowy, ale także zabiegał o osobiste spotkanie Orbána z Putinem.
Doszło do niego zaledwie trzy dni później, a jego plan był utrzymywany w tajemnicy przed krajami członkowskimi UE i NATO. Podczas spotkania Putin podkreślił, że Orbán przyjechał do Moskwy jako przedstawiciel całej Unii Europejskiej, a nie tylko jako premier Węgier, chociaż było to niezgodne z prawdą. Jak się dziś okazuje, stwierdzenie padło zgodnie z ustalonym wcześniej z Szijjártó scenariuszem. Na zafałszowanie roli premiera Węgier zgodzili się węgierscy dyplomaci.
Podczas tej samej rozmowy telefonicznej na temat spotkania z Putinem Ławrow poprosił też węgierskiego ministra o przesłanie unijnego dokumentu. Chodziło o ustalenia na temat otwarcia negocjacji akcesyjnych z Ukrainą. Tak brzmiał ów fragment rozmowy:
„Ławrow: Próbujemy zdobyć dokładny dokument, ale…
Szijjártó: Wyślę ci to. Nie ma problemu. (…)
Ławrow: Dobrze, Piotrze, jeśli możesz mi wysłać ten dokument, będę wdzięczny.
Szijjártó: Zrobię to natychmiast. Wyślę to do mojej ambasady w Moskwie, a mój ambasador przekaże to waszemu szefowi sztabu, a potem będzie do waszej dyspozycji.”
W czasie innych rozmów węgierski minister ustalał z Kremlem, jak promować prawa mniejszości rosyjskiej w Ukrainie (w czasie trwającej tam wojny z Rosją). A także jak wywierać presję na władze ukraińskie w tym zakresie, szantażując je zakłóceniem procesu akcesyjnego do UE w razie niewypełnienia żądań Kremla dotyczących mniejszości (szantażować miały oczywiście Węgry).
Szijjártó omawiał też z Ławrowem plan zwołania węgiersko-rosyjskiej komisji międzyrządowej czy skontaktowania się z rosyjskim ministrem zdrowia. Jak cytuje portal VSquare,
węgierski minister podczas rozmowy dopytywał rosyjskiego polityka: „Czy ma pan jakieś negatywne odczucia?”
Ławrow zapewnił go: „Nie, wcale. Zupełnie. Zupełnie. Tylko pozytywne”.
Były też połączenia, podczas których Szijjártó próbował wysondować, jak układają się stosunki Rosji z Donaldem Trumpem. W tym przypadku nie dowiedział się za wiele od Ławrowa. Natomiast podczas rozmów dotyczących dostaw surowców energetycznych z Rosji na Węgry Szijjártó napomknął, że koordynuje ten temat z Jurajem Blanárem, słowackim ministrem spraw zagranicznych. I nie tylko ten. W czerwcu 2025 r. Węgry i Słowacja na forum UE zablokowały 18. pakiet unijnych sankcji wobec Rosji, argumentując, że zagrażają one bezpieczeństwu ich państw.
„Rozmowa Szijjártó–Ławrow to coś więcej niż kolejny dowód na zażyłe stosunki z Moskwą.
To pokaz skoordynowanej akcji Budapesztu i Bratysławy, która wpłynęła na decyzje całej Unii.
Sankcje wymagają jednomyślności, nawet jedno państwo może je skutecznie zablokować” – zauważyli autorzy publikacji.
Ławrow doceniał swoich europejskich sojuszników i otwarcie ich chwalił.
„Wiemy, że nasi przyjaciele, tacy jak Viktor Orbán, pan i Robert Fico, nas rozumieją” – mówił. – „A co do reszty? Sami muszą zdecydować, czy są dojrzałymi, czy wciąż niedojrzałymi politykami.”
Jak podkreślili dziennikarze, rola Szijjártó jako informatora Ławrowa nie ograniczała się do ujawniania poufnych rozmów i protokołów obowiązujących w UE.
Rząd Orbana naprawdę pozostawał w stałej dyspozycji Kremla.
Zaś Szijjártó dostarczał Ławrowowi niejawnych informacji o tym, co planuje zrobić Unia, by wesprzeć walczącą z Rosją Ukrainę. Gdyby oceniać tę sytuację językiem służb specjalnych, działania węgierskiego ministra należałoby nazwać szpiegostwem, realizowanym przeciwko Unii Europejskiej.
Rosja
Świat
Viktor Orban
Władimir Putin
Kreml
Moskwa
Peter Szijjarto
Przekaż 1.5%
Węgry
Węgry kampania
Węgry wybory
wpłwywy rosyjskie na Węgrzech
współpraca Orbána z Rosją
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Komentarze