Romanowski wzywa IKEĘ, by przyjęła homofobicznego pracownika, bo zwalniając go naruszyła wolność religii. I by przeprosiła opinię publiczną, bo Polacy "odrzucają agresywną rewolucję ideologiczną, która niszczy naszą tradycję". Ziobro wszczyna śledztwo. Jaki zapowiada bojkot IKEI. Analizujemy argumenty tej krucjaty. Wskazujemy na inspiracje ideologii Opus Dei

Oświadczenie Marcina Romanowskiego, numerariusza Opus Dei (świeckiego członka tej potężnej kongregacji, żyjącego w celibacie) i twórcy kadr ministra-prokuratora Zbigniewa Ziobry, stanowi zdumiewający dokument, jak na wiceministra świeckiego przecież państwa.

Romanowski wytacza wojnę IKEI w obronie „naszej tradycji” – rozumianej jako katolicka wiara i polskość, a ze zwolnionego za wypowiedzi homofobiczne pracownika robi ofiarę dyskryminacji religijnej. Takie stanowisko musi dziwić większość Polek i Polaków, która nie podziela uprzedzeń zwolnionego. Obrona wartości chrześcijańskich w wersji pana Tomasza jest też sprzeczna z nauczaniem Kościoła zawartym w Katechizmie, nie mówiąc już o przesłaniu papieża Franciszka.

Wiceminister Romanowski w niedzielę 30 czerwca:

  • zarzucił IKEI „promowanie ideologii LGBT” i współtworzenie „agresywnej rewolucji ideologicznej”;
  • stwierdził, że IKEA naruszyła polskie prawo zwalniając pracownika ze względu na wyznawaną religię czy światopogląd;
  • żądał przywrócenia „pana Tomasza” do pracy i „przeproszenia polskiej opinii publicznej za niedopuszczalne działania”;
  • zapowiedział prokuratorskie postępowanie sprawdzające „w kierunku” art. 119, 194 i 218 kodeksu karnego (stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej z powodu przynależności wyznaniowej, ograniczanie praw ze względu na wyznaniowość i odmowę ponownego przyjęcia do pracy);
  • groził, że prokuratura będzie badać, czy IKEA nie naruszała prawa „narzucając swoje poglądy” także innym pracownikom („do ministerstwa trafiają informacje”).

Sprawdzimy po kolei cztery twierdzenia Romanowskiego, a potem wskażemy na kontekst ideologiczny, w jaki się wpisują.

  • Zobacz całe oświadczenie wiceministra Romanowskiego

    To łamanie wolności sumienia

    Oświadczenie wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego w sprawie skandalicznych działań sieci IKEA.

    Z oburzeniem przyjąłem informację o działaniach sieci IKEA. Zwolnienie pracownika w związku z wyrażoną przez niego opinią dotyczącą akcji propagującej ideologię LGBT jest w mojej ocenie dyskryminacją i łamie wolność sumienia oraz wyznania.

    Promowanie ideologii LGBT leży poza sferą obowiązków pracowniczych.

    Zgodnie z polską Konstytucją oraz kodeksem karnym nikt nie może być zmuszanym do wspierania działań, które uznaje za sprzeczne ze swoim sumieniem czy wyznawaną religią.

    Zagraniczne koncerny zobowiązane są do przestrzegania polskiego prawa. Zwolnienie pracownika ze względu na wyznawaną religię czy światopogląd jest w Polsce działaniem bezprawnym.

    Narusza przepisy prawa pracy (art. 11(3) oraz art. 18(3a) kodeksu pracy) oraz konstytucyjne prawa obywatelskie wolności sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji RP) oraz posiadania i głoszenia poglądów (art. 54 Konstytucji RP).

    Polacy w swej większości odrzucają agresywną rewolucję ideologiczną, która niszczy naszą tradycję. Jej elementem jest promowanie ideologii LGBT przez sieć IKEA.

    Oczekuję, że IKEA nie tylko wycofa się z tej oburzającej decyzji zwolnienia pracownika, ale również przeprosi polską opinię publiczną za swoje niedopuszczalne działania.

    Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wydał polecenie wszczęcia czynności w postaci postępowania sprawdzającego w związku z tymi skandalicznymi wydarzeniami,  wskazującymi na możliwość dyskryminacji, naruszenia praw pracowniczych oraz norm chroniących wolność sumienia i wyznania. Postępowanie będzie się toczyć w kierunku art. 119 kk w związku z art. 194 kk oraz art. 218 kk.

    Jednocześnie do prokuratury trafiają informacje o kolejnych pracownikach sieci IKEA, którzy wskazują na naruszenie swoich praw przez narzucanie im poglądów, które są sprzeczne z ich sumieniem i wyznaniem. W toku postępowania będzie również badane, czy nie doszło do dalszych nielegalnych działań po stronie sieci IKEA.

    Dr Marcin Romanowski Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, 30 czerwca 2019

1. Czy IKEA propagowała „ideologię LGBT”?

Romanowski ocenia działania IKEI w kategoriach działania „ideologicznego”.


Z oburzeniem przyjąłem informację o działaniach sieci IKEA. Zwolnienie pracownika w związku z wyrażoną przez niego opinią dotyczącą akcji propagującej ideologię LGBT jest w mojej ocenie dyskryminacją i łamie wolność sumienia oraz wyznania.

Marcin Romanowski, Oświadczenie dla PAP - 30/06/2019

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Akcja IKEI propaguje postawę tolerancji i wobec osób LGBT dla dobra całej społeczności. Jest wyrazem "ideologii praw człowieka"


Ideologia to światopogląd – zbiór wartości, idei, poglądów i ocen rzeczywistości, który przekłada się na działania w szerokim tego słowa polityczne. Pojęcie „ideologii” bywa używane zamiennie z „promocją LGBT” lub „propagandą LGBT” w połączeniu z sugestią, że celem jest tu propagowanie homoseksualizmu, zachęcanie ludzi hetero do zmiany orientacji, a także adoptowaniem dzieci przez tęczowe rodziny. Jak to ujął Jarosław Kaczyński  w marcu 2019 ,”tu nie chodzi o żadną tolerancję, chodzi o afirmację związków jednopłciowych, o małżeństwa tych związków, chodzi o to, żeby miały prawo do tego, aby adoptować dzieci. My chcemy jasno powiedzieć: tu mówimy nie, a już w szczególności jeżeli chodzi o dzieci. Wara od naszych dzieci!”.

„Ideologia LGBT” – to fałszywa diagnoza działań IKEI, choć jej akcja wyrażała określony światopogląd i miała na celu kształtowanie postaw, czyli od biedy można powiedzieć, że była działaniem ideologicznym. Tyle, że cele i wartości były inne. Zostały zresztą szczegółowo opisane.

14 maja, na trzy dni przed Międzynarodowym Dniem Przeciwko Homofobii, Transfobii i Bifobii (angielska nazwa IDAHOT), obchodzonym na całym świecie dla upamiętnienia 17 maja 1990, kiedy WHO wykreśliła homoseksualizm z listy chorób, IKEA rozesłała swoim pracownikom i pracowniczkom informację:

 

IKEA rozesłała też uzasadnienie powołując  się na „wartości IKEI” w tym poszanowanie i docenianie każdego pracownika niezależnie od jego/jej orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej. Zaleciła też, by w ramach tworzenia „kultury integracyjnej” używać języka włączającego („partner” oprócz „żony/męża”), pytać o preferowany zaimek osoby transpłciowej, nie unikać z kolegami z LGBT rozmów o partnerach i rodzinach” oraz „reagować, gdy usłyszysz homofobiczne uwagi, żarty lub plotki”.

Jak widać, istotą „ideologii IKEI” jest propagowanie modelu demokratycznego społeczeństwa, w tym praw człowieka i tolerancji jako wartości kluczowej. Taki zestaw wartości podziela większość demokratycznego świata, co wyraża się przyjęciem prawie w całej Europie prawnej możliwości uregulowania relacji homoseksualnych. Polska jako państwo odbiega od tych standardów, jest też  jednym z sześciu ostatnich krajów UE, które nie dają gejom i lesbijkom prawa do małżeństw lub związków partnerskich (poza nami: Bułgaria, Łotwa, Litwa, Rumunia i Słowacja). Wyrazem „ideologii praw człowieka” w odniesieniu do osób LGBT jest właśnie święto IDAHOT, obchodzone przez wiele firm i krajów, m.in. przez Donalda Trumpa (stąd tęczowe flagi na ambasadzie USA w Warszawie).

W manipulacji słowem „ideologia LGBT” kluczowa jest sugestia, że jest zestaw wartości i celów mniejszości LGBT kosztem nieheteronormatywnej większości. Tymczasem celem jest ograniczenie czy zaprzestanie dyskryminacji osób LGBT, a adresatem apelu jest całe społeczeństwo, które ma na tym zyskać.

Podobnie działania na rzecz ograniczenia czy zwalczania antysemityzmu nie są wyrazem „ideologii Żydów”, ale troską o przestrzeganie demokratycznych wartości.

2. Czy homofobia pana Tomasza stanowi wyraz religii katolickiej?


Zwolnienie pracownika ze względu na wyznawaną religię czy światopogląd jest w Polsce działaniem bezprawnym (...) łamie wolność sumienia oraz wyznania

Marcin Romanowski, Oświadczenie dla PAP - 30/06/2019

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Opinia pana Tomasza jest niezgodna z nauczaniem Kościoła. Jego przekonanie, że broni wartości chrześcijańskich nie znajduje potwierdzenia


Ministerstwo sprawiedliwości stoi na stanowisku, że pan Tomasz został zwolniony ze względu na wyznawaną religię. Romanowski powołuje się na art. 53 Konstytucji, czyli zasadę wolności sumienia i religii.

Przypomnijmy komentarz pana Tomasza:

„Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo Święte mówi: »Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich«. A także: »Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość.

Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich«”.

Granice wolności religijnej

Konstytucja daje każdemu swobodę „uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie”. Niekoniecznie oznacza to jednak wygłaszanie treści religijnych w dowolnym miejscu i formie, bo nie na tym polega praktykowanie religii.

  • Zobacz art. 53 Konstytucji RP

    Art. 53 Konstytucji. Zasada wolności sumienia

    1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
    2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
    3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 zasada ochrony władzy rodzicielskiej ust. 1 stosuje się odpowiednio.
    4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
    5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
    6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
    7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania 

Ale gdyby nawet przyjąć, że pan Tomasz miał konstytucyjne prawo do tego, by głosić prawdy wiary na forum pracowniczym, to tę jego wolność ogranicza punkt 5 tego samego artykułu Konstytucji: „Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób”.

Wpis pana Tomasza w wyjątkowo drastyczny sposób narusza moralność publiczną, a także wolności i prawa osób LGBT. Uderza w ich godność, która wg tej samej Konstytucji stanowi podstawową wartość. Art. 30 stanowi, że „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.

Do jakiej religii odwołuje się pan Tomasz?

Cytuje on zarówno Nowy, jak Stary Testament, ale to nie przesądza, że wyraża stanowisko religii katolickiej.

Cytat ze Starego Testamentu wyraża homofobiczną postawę właściwą społecznościom tradycyjnym (choć nie wszystkim).

Cytat z Ewangelii św. Mateusza jako dowód na potępienie homoseksualizmu jest manipulacją. Fragment o „kamieniu młyńskim” jest ogólnym wezwaniem Chrystusa do nieulegania grzechom i zgorszeniom. Nie ma żadnych sugestii, że idzie to tu o „grzech sodomii”, o którym mówi Stary Testament.

Można wierzyć panu Tomaszowi, że zalecenia IKEI odebrał jak „instrukcję, stojąca w zupełnej sprzeczności z wyznawanymi przeze mnie wartościami chrześcijańskimi. Gdybym zaczął się do tego stosować, nie mógłbym przystąpić do Komunii Świętej, bo nie pozwoliłoby mi na to moje sumienie”.

Ale jego rozumienie wartości chrześcijańskich nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła, wręcz przeciwnie jest z nim sprzeczne.

Równie dobrze „sumienie pana Tomasza” mogłoby mu podpowiedzieć, że „mężczyzna w kłopotach finansowych ma prawo sprzedać swoją żonę. Mógłby powołać się na starotestamentowy przykład Abrama, który  sprzedał żonę Saraj faraonowi oszukując go, że to jego siostra.

Katechizm przeciw „niesłusznej dyskryminacji”, Franciszek o „ludzkim sercu”

Katechizm podkreśla, że choć osoby homoseksualne jako „nieuporządkowane” są „wezwane do czystości” –  to jednocześnie muszą być traktowane z szacunkiem:

„Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”.

Stanowisko Kościoła jest w sprawie homoseksualizmu paradoksalne, ale jasne: czyn homoseksualny to grzech (przeciwko 6 przykazaniu „Nie cudzołóż”, podobnie każdy rodzaj seksualności pozamałżeńskiej niesłużący prokreacji, jak onanizm, seks przed ślubem itp.), ale sama skłonność – nie. Niezależnie od hipokryzji takiego podejścia oznacza ono, że osoby homoseksualne jako takie nie powinny być ani wykluczane ze wspólnoty, ani dyskryminowane.

Takie „ludzkie podejście” pogłębia w wielu wypowiedziach obecny papież. W Wielki Piątek 19 kwietnia 2019 Franciszek wystąpił w programie rozrywkowym BBC2 „Pielgrzymka”. Stephen Amos, brytyjski komik, wypomniał w nim papieżowi, że jako gej czuje się w Kościele nieakceptowany. Franciszek odpowiedział:

„Nie jest dobrze przywiązywać większe znaczenie do przymiotnika »homoseksualny« niż do rzeczownika »osoba«. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy godność. Nie ma znaczenia, kim jesteś i jak żyjesz – nie tracisz swojej godności.

Są ludzie, którzy wolą wybierać bądź wykluczać ludzi z powodu przymiotnika. Oni nie mają ludzkiego serca”.

Cenzura cytatów z Biblii?

„IKEA w swoim najnowszym oświadczeniu próbuje cenzurować Pismo Święte – wskazuje na cytat ze Starego Testamentu jako prawnie niedopuszczalny i uzasadniający zwolnienie pracownika” – oburza się Ordo Iuris.

Ale rzecz w tym, że cytaty z ksiąg religijnych jako element pozareligijnej komunikacji podlegają ocenie, jak wszystkie inne treści.

Podobnie homofobiczne treści znajdują się np. w Koranie: „Czy będziecie popełniać bezecne czyny, jakich nie popełnił przed wami żaden ze światów? Oto przychodzicie przez namiętność do mężczyzn zamiast do kobiet. Tak, jesteście ludem występnym!”, a akty homoseksualne są do dziś w wielu krajach muzułmańskich uważane za przestępstwo. Kara śmierci grozi homoseksualistom m.in. w Arabii Saudyjskiej, Iranie, Pakistanie, a także w Sudanie.

Ciekawe, jak Ordo Iuris oceniłoby cytowanie przez pana Tomasza proroka Mahometa wzywającego (wg przekazu hadisów) do zabijania za akt homoseksualny.

3. Czy pan Tomasz został zwolniony wbrew prawu jako obrońca religii?


Zgodnie z polską Konstytucją oraz kodeksem karnym nikt nie może być zmuszanym do wspierania działań, które uznaje za sprzeczne ze swoim sumieniem czy wyznawaną religią. Zagraniczne koncerny zobowiązane są do przestrzegania polskiego prawa.

Marcin Romanowski, Oświadczenie dla PAP - 30/06/2019

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Pracownik został zwolniony bo naruszał normy społeczne. IKEA przeciwdziałała dyskryminacji, jakiej się dopuścił


Rzecz w tym, że pan Tomasz – wbrew swoim słowom i poglądom ministerstwa sprawiedliwości –  nie został zwolniony za swoją wiarę, obronę wartości chrześcijańskich, wierność Chrystusowi itp.

 Z wypowiedzenia, jakie otrzymał pan Tomasz wynika, że przyczyną było „naruszenie wewnętrznych regulaminów firmy” oraz „naruszenie zasad współżycia społecznego”. „W ocenie Pracodawcy umieszczony przez Pana komentarz oraz Pana nastawienie i postawa naruszają zasady współżycia społecznego oraz stanowią przejaw braku szacunku oraz poszanowania odmienności osób o innej orientacji seksualnej”.

IKEA odwołuje się do art. 100 §2 p. 6 Kodeksu Pracy o obowiązku „przestrzegania w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego”.

  • Zobacz art. 100 Kodeksu Pracy

    Art. 100 Kodeksu pracy

    Katalog podstawowych obowiązków pracownika

    § 1.

    Pracownik jest obowiązany wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeżeli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę.

    § 2.

    Pracownik jest obowiązany w szczególności:

    1. przestrzegać czasu pracy ustalonego w zakładzie pracy;
    2. przestrzegać regulaminu pracy i ustalonego w zakładzie pracy porządku;
    3. przestrzegać przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przepisów przeciwpożarowych;
    4. dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę;
    5. przestrzegać tajemnicy określonej w odrębnych przepisach;
    6. przestrzegać w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego.

Pracodawca działał tu w celu wyeliminowania dyskryminacji w miejscu pracy na mocy art. 94 Kodeksu pracy (por. wcześniejszą analizę OKO.press), który w punkcie 2b stwierdza, że „Pracodawca jest obowiązany w szczególności: przeciwdziałać dyskryminacji w zatrudnieniu, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nie określony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy” (podkr. – red.).

Oczywiście pan Tomasz ma prawo do innej interpretacji, może nawet uważać, że jego mordercze nastawienie wobec osób LGBT ma na celu ich dobro, bo grzesząc narażają się na potępienie wieczne itp. Rzecz jednak w tym, że jego subiektywne przekonanie nie ma tu znaczenia. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 2017 roku, jakie przypomina „Wyborcza”

„jeśli czyni się pracownikowi zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego, istotne jest czy przypisywane pracownikowi postępowanie miało miejsce i jakie wywołało skutki, a nie motywy, jakimi się kierował”.

Takich orzeczeń SN było zresztą więcej, rzecz jest dobrze opisana w polskim prawie.

Ministerstwo uparcie twierdzi, że doszło do przestępstwa „przemocy z powodu przynależności wyznaniowej (art. 119 kk), ograniczenia człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową (194 kk), a także kilku zapisów naruszenia Kodeksu pracy. Nic jednak nie wskazuje, by takie były motywy pracodawcy,  a postępowania pana Tomasza nie da się uznać za obronę „wartości chrześcijańskich”, choć z pewnością jest zgodne z jego „sumieniem”.

  • Zobacz artykuły Kodeksu Karnego, na które powołuje się ministerstwo

    Art. 119.

    § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

    Art. 194 kk

    Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    Art. 218 kk

    § 1. (utracił moc)
    § 1a. Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    § 2. Osoba określona w § 1a, odmawiająca ponownego przyjęcia do pracy, o której przywróceniu orzekł właściwy organ,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
    § 3. Osoba określona w § 1a, która będąc zobowiązana orzeczeniem sądu do wypłaty wynagrodzenia za pracę lub innego świadczenia ze stosunku pracy, obowiązku tego nie wykonuje, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

  • Zobacz artykuły Kodeksu pracy, na które powołuje się ministerstwo

    Art. 11 (3) Kodeksu Pracy. 

    Jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy – jest niedopuszczalna.

    Art. 18 (3a) Kodeksu Pracy:

    § 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nie określony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
    § 2. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn określonych w § 1.
    § 3. Dyskryminowanie bezpośrednie istnieje wtedy, gdy pracownik z jednej lub z kilku przyczyn określonych w § 1 był, jest lub mógłby być traktowany w porównywalnej sytuacji mniej korzystnie niż inni pracownicy.
    § 4. Dyskryminowanie pośrednie istnieje wtedy, gdy na skutek pozornie neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub podjętego działania występują lub mogłyby wystąpić niekorzystne dysproporcje albo szczególnie niekorzystna sytuacja w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych wobec wszystkich lub znacznej liczby pracowników należących do grupy wyróżnionej ze względu na jedną lub kilka przyczyn określonych w § 1, chyba że postanowienie, kryterium lub działanie jest obiektywnie uzasadnione ze względu na zgodny z prawem cel, który ma być osiągnięty, a środki służące osiągnięciu tego celu są właściwe i konieczne.
    § 5. Przejawem dyskryminowania w rozumieniu § 2 jest także:
    1) działanie polegające na zachęcaniu innej osoby do naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu lub nakazaniu jej naruszenia tej zasady;
    2) niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery (molestowanie).
    § 6. Dyskryminowaniem ze względu na płeć jest także każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy (molestowanie seksualne).
    § 7. Podporządkowanie się przez pracownika molestowaniu lub molestowaniu seksualnemu, a także podjęcie przez niego działań przeciwstawiających się molestowaniu lub molestowaniu seksualnemu nie może powodować jakichkolwiek negatywnych konsekwencji wobec pracownika.

4. Czy poglądy pana Tomasza podziela większość Polek i Polaków?

Wiceminister Romanowski wypowiada się w oficjalnym oświadczeniu w imieniu wspólnoty Polek i Polaków, która – rzekomo – aprobuje poglądy pana Tomasza, czyli wyznaje przekonanie, że osoby homoseksualne zasługują na potępienie, jeżeli nie eliminację ze społeczeństwa.

Romanowski wyraża oburzenie w imieniu – tak rozumianej – „polskiej opinii publicznej”.

Z pewnością uznałby, że ta opinia publiczna jest przeciwna przyznaniu osobom homoseksualnym prawa do związków partnerskich, nie mówiąc już o małżeństwach homoseksualnych.


Polacy w swej większości odrzucają agresywną rewolucję ideologiczną, która niszczy naszą tradycję. Jej elementem jest promowanie ideologii LGBT przez sieć IKEA.

Marcin Romanowski, Oświadczenie dla PAP - 30/06/2019

Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Sondaże pokazują, że mniejszość Polaków odmawia osobom homoseksualnym praw do legalizacji związków


Tymczasem, jak wynika z lutowego (2019) sondażu IPSOS dla OKO.press w Polsce rośnie akceptacja dla prawnego uregulowania praw osób homoseksualnych:

Czy pary homoseksualne powinny mieć w Polsce prawo do związków partnerskich, małżeństw, adopcji dzieci?

Prawo do związków partnerskich?
 
Prawo do małżeństw jednopłciowych?
 
Prawo do adopcji dzieci?

Akceptacja dla związków partnerskich przeważała we wszystkich grupach badanych za wyjątkiem wyborców PiS, choć także wśród nich za było 28 proc., a przeciw 67 proc.

Ale wyborcy PiS stanowili tylko jedną trzecią osób badanych, wśród wszystkich pozostałych osób badanych proporcje były dokładnie odwrotne: 67 proc. za, 27 proc. przeciw.

Zdanie Romanowskiego byłoby zatem częściowo prawdziwe dopiero gdybyśmy uznali, że wyborcy PiS to Polacy, a wszyscy inni Polakami nie są.

W tym samym badaniu małżeństwa homoseksualne akceptowało 41 proc. badanych, wobec 54 proc. przeciw, ale także tutaj widać rosnący odsetek zwolenników dalej posuniętej tolerancji. Poza wyborcami PiS taka postawa przeważała (52 do 42 proc.).

Ziobro, Jaki, Romanowski – wojna z IKEĄ pod sztandarem Opus Dei

Pokazaliśmy zatem, że argumentacja Romanowskiego jest naciągana, a w wielu miejscach z gruntu fałszywa. Nie zmienia to faktu, że wyraża on stanowisko ministerstwa sprawiedliwości. Min. Ziobro już w piątek 28 czerwca informował, że zleci prokuraturze zbadanie sprawy pana Tomasza, „który miał zostać zwolniony z pracy z powodu swoich poglądów religijnych. Gdyby się to potwierdziło, jest to rzecz absolutnie skandaliczna”.

Kolejny wiceminister Ziobry Patryk Jaki także atakował na FB rzeczniczkę IKEI, a następnie zadeklarował wsparcie panu Tomaszowi „na priv” a IKEI zagroził bojkotem:

Przekaz Romanowskiego, Ziobry i Jakiego jest nasiąknięty ideologią, zgodnie z którą rycerzem czy męczennikiem wiary może zostać pracownik zwolniony za homofobiczne wypowiedzi. Sprawcą jest korporacja uosabiająca zło, jakie niesie nowoczesność.

Teza o agresywnej rewolucji ideologicznej, która zagraża polskiej, katolickiej tradycji wpisuje się w integrystyczną ideologię Opus Dei, potężnej kongregacji dysponującej tysiącami zdyscyplinowanych członków i dziesiątkami uniwersytetów, mającej ogromne wpływy w Kościele (i status prałatury personalnej) oraz w świecie polityki, biznesu i kultury. Opus Dei przyjmuje skrajnie konserwatywną wersję tzw. katolickiej etyki seksualnej i modelu patriarchalnej rodziny.

Do homoseksualizmu Opus Dei ma wrogi stosunek, autorytetem kongregacji jest holenderski „terapeuta” Gerard van den Aardweg (rocznik 1936) lansujący tzw. terapię konwersyjną, która ma leczyć z homoseksualizmu.

Zgodne z postulatem Opus Dei jest łączenie „kapłańskiej duszy ze świecką mentalnością i działalnością publiczną”. Może to być jeden z motywów działania wiceministra Romanowskiego, który – jak już pisało OKO.press – pełni w Opus Dei rolę numerariusza (świeckiego członka tej potężnej kongregacji, żyjącego w celibacie)

  • Przeczytaj więcej o Opus Dei

    Diecezja bez granic

    Opus Dei (Dzieło Boże) powstało w 1928 roku. Jego założyciel – hiszpański ksiądz Josemaria Escriva de Balaguer głosił rewolucyjną na ówczesne czasy myśl, że każdy chrześcijanin może zostać świętym sumiennie wykonując swoją pracę i zwykłe, codzienne czynności.

    Mniej postępowy był w sprawie podziału ról społecznych. Zgodnie z jego nauką, powołaniem kobiety jest przede wszystkim bycie matką i prowadzenie domu, które należy traktować jako zawód. Nie odmawiał wprawdzie kobietom prawa do wykonywania pracy zawodowej, ale uważał że nie ona jest dla nich drogą do świętości. Według niego, kobiety uzyskują świętość po urodzeniu ośmiorga dzieci. Stąd w OD liczne są rodziny wielodzietne.

    W 1982 roku Jan Paweł II nadał Dziełu status prałatury personalnej, czyli swego rodzaju diecezji bez terytorialnych granic. Do dziś jest ono jedyną taką organizacją w Kościele Katolickim.

    Opus Dei tworzą: prałat, kler i osoby świeckie.

    Najliczniejszą grupą wśród świeckich członków są supernumerariusze supernumerarie – mężczyźni i kobiety żyjący w małżeństwach, wspierający organizacyjnie i finansowo inicjatywy Dzieła.

    Drugą grupą świeckich są numerariusze numerarie. Żyją w celibacie, mieszkają w ośrodkach Dzieła – oddzielnych dla kobiet i mężczyzn. W pisemnych umowach z prałaturą zobowiązują się do czystości, posłuszeństwa przełożonym i ubóstwa. Umartwiają się nosząc na udach cilice (drucianą kolczatkę) i samobiczując się.

    Zostając numerariuszami oddają swój majątek któremuś z podmiotów powiązanych z Opus Dei, a potem przekazują mu również swoje zarobki (większość pracuje w swoich zawodach – jako prawnicy, urzędnicy, biznesmeni). Jak podkreśla Prałatura OD w Polsce – przekazywanie dochodów ma charakter dobrowolny.

    Do życia w celibacie zobowiązują się również przyłączeni (od numerariuszy różni ich to, że nie mieszkają w ośrodkach Dzieła) i numerarie pomocnicze (zajmują się pracami domowymi w ośrodkach prałatury).

    Księża Opus Dei wywodzą się spośród numerariuszy. Po kilku latach pracy w Dziele numerariusz może zostać zaproszony przez prałata do zostania kapłanem. Przed przyjęciem święceń musi ukończyć studia w Rzymie. W Polsce święcenia przyjęło dotąd tylko kilka osób (pierwszą był Damian Pukacki, biolog, były prezes Młodzieży Wszechpolskiej). Dlatego posługę pełnią głównie księża – obcokrajowcy.

    Obowiązek apostolstwa i zbierania pieniędzy

    Obowiązkiem wszystkich członków Opus Dei jest prowadzenie działalności apostolskiej. Tworzą oni dzieła apostolstwa korporacyjnego, czyli rozmaite podmioty, które mają krzewić wiarę i myśl Escrivy.

    Oficjalnie prałatura sprawuje nad nimi wyłącznie opiekę duchową, zaś pod względem prawnym, finansowym i organizacyjnym odpowiadają za nie ich założyciele. Faktycznie Opus Dei w pełni je kontroluje – współzałożycielami i członkami ich władz są numerariusze, którzy, jak już wspomnieliśmy, są zobowiązani do posłuszeństwa prałaturze.

    Członkowie Opus Dei mają też obowiązek gromadzenia funduszy na „dzieła apostolstwa”. Założyciel OD przedstawiał je jako biedną, wielodzietną rodzinę, która wymaga ciągłego wsparcia. Ta narracja obowiązuje do dziś.

    Prałat OD Javier Echevarria, podczas wizyty w Polsce w 2005 roku, przekonywał, że Dzieło, by się krzewić w naszym kraju i na świecie, potrzebuje dużych środków materialnych: „Nie bójcie się prosić. Starajcie się wzbudzać hojność ludzi, bo nie bierzemy tego do kieszeni. Chcemy czynić wiele dzieł (…) A na to trzeba środków” – mówił.

    Od 30 lat w Polsce

    W Polsce Opus Dei zaczęło działalność krótko po wyborach w 1989 roku. Pierwsze struktury budowali dwaj księża prałatury: Hiszpan Rafael Mora i Argentyńczyk polskiego pochodzenia – Stefan Moszoro-Dąbrowski, który z Dziełem związał się mając 12 lat. Wciągnął go starszy brat – Bartłomiej, dziś konsul honorowy RP w Argentynie.

    Śladem Moszoro-Dąbrowskiego przyjechali do Polski jego dwaj bratankowie – numerariusze Dzieła: Marian i Bartłomiej Moszoro jr. Pierwszy z nich, za poprzednich rządów PiS, był wiceministrem finansów (w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza).

    Według mediów, związki z OD mają również m.in. Jarosław Gowin, Roman Giertych, Ryszard Legutko, Jarosław Sellin, Marek Jurek, Michał Ujazdowski oraz wielu innych polityków i urzędników.

    Ale sami zainteresowani, pytani o to, czy należą do Dzieła, prawie nigdy tego nie potwierdzają.

    Od początku działania OD w Polsce, jego członkowie zakładają kolejne ośrodki formacyjne (nazywane ośrodkami kultury i ośrodkami akademickimi itp.), które ewangelizują młodzież i dorosłych w duchu Opus Dei. A od kilkunastu lat – także szkoły prowadzące formację (czyli wychowujące) zgodnie z nauczaniem Escrivy.

Homofob na sztandarze wyborczym PiS?

Sprawa homofobicznego pracownika (przezywanego już św. Tomaszem z Ikei) w ujęciu kierownictwa ministerstwa sprawiedliwości może dostarczyć paliwa kampanii wyborczej PiS.

Europoseł Joachim Brudziński, do niedawna minister w rządzie Morawieckiego, uważany za prawą rękę Jarosława Kaczyńskiego,  powiedział wpolitcye.pl, że „często obserwujemy sytuacje, w których

korporacje próbują narzucać totalitaryzm politycznej poprawności. Państwa narodowe, a przede wszystkim Polska, nie może być wobec tego bezbronna.

Należy dołożyć wszelkich starań, aby obywatele nie byli bezbronni w zderzeniu z ponadnarodowymi korporacjami. Państwo powinno reagować tak, jak dziś reaguje po skandalicznej i uderzającej w prawa pracownicze decyzji IKEI wobec pracownika dyskryminowanego za przekonania religijne i za odmowę udziału w akcjach afirmacyjnych wobec środowisk LGBT”.

Sprawa pana Tomasza – wbrew absurdalności i nietrafności jej interpretacji – ma z punktu widzenia propagandy wyborczej PiS kilka zalet:

  • wpisuje się – jako „bezsporny dowód” – w narrację o zagrożeniu moralności, rodziny i polskości przez LGBT, która sprawdziła się w kampanii do europarlamentu;
  • jest wyraźna ofiara, z którą można się identyfikować (por. wywiad z panem Tomaszem w Radiu Maryja pt. „Zwolniony za wiarę” i wPolityce „Ikea wyrzuca za wiarę”). Figura krzywdy i ofiary jest ulubionym przekazem populistycznej prawicy;
  • zawiera wątek ksenofobiczny (sieć jest własnością szwedzkiego koncernu);
  • można jej użyć do wzbudzania antykapitalistycznych i narodowych zarazem sentymentów, bo oto potężna korporacji narusza polską suwerenność, ugruntowana na wierze i tradycji.

Pewien problem dla władz PiS mógłby stanowić fakt, że IKEA jest popularną siecią, podkreślającą w swojej misji, że tworzy kulturę IKEA, która ma na celu, by „jak najwięcej ludzi powinno pozwolić sobie na piękne i funkcjonalne mieszkanie. Model biznesowy IKEI opiera się na generowaniu niskich cen i dużych obrotów”. Polska jest też drugim – po Chinach – dostawcą mebli dla IKEI. „Stajemy po stronie ludzi z mniej zasobnymi portfelami, ale wielkimi marzeniami i ogromnymi potrzebami związanymi z życiem w domu” – mówili liderzy tego ogromnej formy ogłaszając, że w Polsce sprzedaż przekracza 4 mld zł rocznie.

 

 

 

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym