Według sondażu OKO.press 52 proc. Polek i Polaków uważa, że lekcje religii powinny odbywać się w parafii, a 43 proc. - że w szkołach. Do tej pory opinia publiczna uznawała raczej, że religia w szkole jest dobrym rozwiązaniem. Kwestia katechezy może namieszać w roku wyborczym

Relacje pomiędzy państwem a Kościołem stały się w Polsce tematem intensywnej debaty publicznej i politycznej. Jednym z głównych wątków jest finansowanie przez państwo lekcji religii, a od ogłoszenia radykalnego (jak na polskie stosunki) programu Wiosny – także kwestia, gdzie mają się być katechizowane dzieci.

Dlatego w lutowym sondażu IPSOS zapytaliśmy Polki i Polaków, gdzie ich zdaniem powinny od lekcje religii: w szkole czy w parafii?

Ponad połowa Polaków (52 proc.) uważa, że religia powinna być nauczana w parafii. Za nauką religii w szkołach jest 43 proc. pytanych.

Gdzie Pana/Pani zdaniem powinna być nauczana religia?

Religię w szkole wolą tylko wyborcy PiS i Kukiz’15, a także ludzie najstarsi i mieszkańcy wsi (zobacz dalej – wyniki w grupach demograficznych i elektoratach).

Podobne wyniki pojawiają się w innych naszych sondażach o kościele. W maju 2018 roku pytaliśmy, kto powinien finansować lekcje religii w szkołach. 44 proc. wskazało wówczas, że to zadanie dla Kościoła, 35 proc., że te lekcje powinny być finansowane przez państwo (15 proc. wskazało samych rodziców).

Jeszcze niedawno – zdecydowane poparcie dla katechezy w szkole

We wrześniu 2018 Kantar Millward Brown na zlecenie „Gazety Wyborczej” zapytał Polaków w wieku 15-75 lat, czy popierają likwidację nauczania religii w szkołach (użyto takiego właśnie, mocnego sformułowania).

39 proc. powiedziało „tak”, 49 proc. wolało, aby religia została w szkołach. Im młodszy pytany, tym poparcie dla wyprowadzenia religii ze szkół było większe.

W grupie uczniów – 15-19 lat – aż 61 proc. było za likwidacją szkolnych lekcji religii!

W latach 1991-1994 i 2007-2008 CBOS pytał „Czy religia powinna być nauczana w szkołach publicznych czy też nie?”. Odsetek odpowiedzi „tak” wahał się w latach 90. między 53 proc. a 57 proc.. W latach dwutysięcznych był jeszcze wyższy – w 2007 roku – 72 proc., w 2008 – 65 proc. Autorzy badania podkreślają (badanie z 2008 roku), że jednocześnie:

„Większość uważała, że nauka religii nie powinna być »na stopień« (55 proc.), a jeśli już ocena jest wystawiana, to nie powinna być uwzględniana przy liczeniu średniej na koniec roku szkolnego (62 proc). Uważali też, że uczniowie nie powinni mieć możliwości zdawania na maturze egzaminu z religii (58 proc.)”.

Tych wyników nie da się porównać bezpośrednio z naszym sondażem, ponieważ CBOS nie przedstawił alternatywy: szkoła czy parafia.

CBOS pytał również między 2009 a 2015 rokiem czy różnorodne sytuacje związane z religią w przestrzeni publicznej ich rażą czy też nie. W przypadku lekcji religii w szkołach zdecydowana większość odpowiadała, że nie, natomiast można było zauważyć również stosunkowo spory spadek i ustabilizowanie się odpowiedzi na poziomie 82 proc. W 2009 roku religia w szkołach nie raziła 90 proc. ankietowanych, w 2010 – 84 proc., w 2013 i 2015 – 82 proc.

Z kolei w 2008 roku mniej znana firma ARC Rynek i Opinia przeprowadziła pojedyncze badanie, w którym zapytała rodziców dzieci w wieku szkolnym, czy religia powinna wrócić do salek przyparafialnych czy zostać w szkole. Wyniki były zaskakująco podobne do naszych – 51 proc. rodziców wybrało powrót do parafii, 35 proc. wolało religię w szkole.

Radykalni czterdziestolatkowie

Jak dokładnie wyglądają wyniki naszego sondażu?

Rozkład odpowiedzi w grupach wiekowych jest dosyć nieregularny. Dwudziesto-, czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie woleliby, aby religia wróciła do sal parafialnych, podczas gdy trzydziestolatkowie i – zwłaszcza – osoby powyżej 60. roku życia wolą, aby została w szkołach. Uwagę zwraca

radykalizm czterdziestolatków: aż 72 proc. uważa, że parafia to lepsze miejsce do nauczania religii. Może dlatego, że mają dzieci w szkołach, szczególnie średnich, których uczniowie, jak wiemy z sondażu „Wyborczej”, zdecydowanie woleliby zmiany.

Dodatkowo nasze sondaże polityczne pokazują, że jest to najbardziej „opozycyjne” pokolenie (w tej grupie wiekowej PiS popiera 18 proc. a PO 33 proc.). Z kolei dwudziestolatkowie, którzy również uważają, że lepszym pomysłem jest nauka religii przy parafii, mają szkolną katechezę świeżo w pamięci.

Gdzie powinna być nauczana religia? Odpowiedzi w grupach wiekowych

18-29
 
30-39
 
40-49
 
50-59
 
60+

Nawet ludowcy i narodowcy wolą w parafii

Nie zaskakują wyniki według miejsca zamieszkania. Mieszkańcy wsi wolą, aby religia została w szkołach, mieszkańcy miast – odwrotnie. W największych (powyżej 500 tys.) miastach aż 71 proc. osób jest za lekcjami przy parafii. Kwestia religii w szkołach wpisuje się w mocno zarysowany podczas wyborów samorządowych polityczny i kulturowy podział miasto-wieś.

A elektoraty poszczególnych partii? Pod-grupy są tu często nieduże więc porównania należy oceniać ostrożnie, ale jeden wniosek wydaje się pewny: wyborcy PiS i PO są niemal dokładnym przeciwieństwem. 76 proc. zwolenników PiS chce zostawienia religii w szkole, 74 proc. elektoratu PO chce religii przy parafii.

Gdzie powinna być nauczana religia? Odpowiedzi w elektoratach

Wiosna
 
Nowoczesna
 
SLD
 
PO
 
KORWiN + Ruch Narodowy
 
PSL
 
Kukiz'15
 
PiS

Potwierdza się też wysoka niechęć do Kościoła wyborców Roberta Biedronia. Tylko 10 proc. uważa, że szkoła jest lepszym miejscem dla nauczania religii.

Jest też kilka zaskakujących wyników. Wśród wyborców uważanego za światopoglądowo konserwatywne PSL ponad połowa stwierdza, że parafia to lepsze miejsce na lekcje religii.

Jeszcze większy (61 proc.) odsetek takich odpowiedzi występuje u zwolenników koalicji partii KORWiN i Ruchu Narodowego. Może to pokazywać, że spór o to, gdzie powinna odbywać się nauka religii wymyka się tradycyjnym podziałom lewica-prawica.

Może ludzie z konserwatywnymi poglądami sądzą, że lepszym miejscem dla lekcji religii jest parafia w nadziei, że wpłynie to na ich jakość?

Konstytucja i konkordat

Lekcje religii w polskich szkołach po wieloletniej nieobecności w PRL pojawiły się w polskiej szkole w 1990 roku.

W artykule 53. Konstytucji (uchwalonej w 1997 roku) znajduje się fragment:

„Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób”.

Dodatkowo, na mocy konkordatu, który w 1993 roku Polska zawarła ze Stolicą Apostolską:

  • „Szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych.
  • Program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza kościelna i podaje je do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.
  • W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom państwowym”.

Zapis konkordatu gwarantuje, że jeżeli są chętni, to państwo musi zapewnić naukę religii w szkole. Oznacza to, że jej ustawowe wyprowadzenie ze szkoły wymagałoby zmiany konkordatu.

Trzy projekty świeckiego państwa i Wiosna

Atmosfera wokół Kościoła katolickiego w Polsce zmienia się na naszych oczach.

W styczniu 2019 Rafał Trzaskowski – polityk konserwatywnej dotychczas partii – powiedział w TVN24: „Patrząc na moje dzieci, uważam, że religia w szkołach nie do końca się sprawdziła”.

W styczniu 2019 aż trzy różne organizacje zaprezentowały projekty ustaw o świeckim państwie. Jeden z nich został przygotowany przygotowany przez fundację Kongres Świeckości razem z  40 organizacjami, wśród których jest pięć ugrupowań politycznych: SLD, Razem, Partia Zieloni, Inicjatywa Feministyczna oraz Wolność i Równość. Projekt, który ma charakter obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, zakłada m.in. likwidację przywilejów finansowych Kościoła.

„Przekonanie Kościoła, że ma prawo dyktować wszystkim Polkom i Polakom, osobom wierzącym i niewierzącym, co mają robić, jak mają żyć – i wymuszać wpisanie zasad swojej religii do przepisów prawa, opiera się m. in. na wszechwładzy finansowej Kościoła. Czas z tym skończyć” – mówiła na konferencji prasowej Marta Lempart ze Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Mimo tego, że autorzy projektu ustawy dostali zaproszenia od posłów, Kancelaria Sejmu odmówiła im wejścia do budynku.

Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca .Nowoczesnej złożyła projekt „Świecka szkoła”, według którego:

  • lekcje religii mają być finansowane przez Kościół z podatku płaconego przez wiernych;
  • w wymiarze jednej godziny tygodniowo;
  • wyłącznie na pierwszej lub ostatniej lekcji;
  • ocena z religii znika ze świadectwa i nie liczy się do średniej;
  • uczniowie szkół średnich, a nie ich rodzice, sami decydują, czy chodzić na religię, czy nie;
  • katecheta traci miejsce w Radzie Pedagogicznej.

Lubnauer zdaje sobie sprawę z trudności związanych ze zmianą konkordatu. Jak tłumaczyła OKO.press:

„Dopóki obowiązuje Konkordat nie możemy ustawowo usunąć religii ze szkół. Ale zgodnie z naszym projektem sami wierzący uczniowie mogą podjąć decyzję – wspólnie z dyrekcją i proboszczem – że woleliby chodzić na religię do parafii. To lepsze miejsce dla rozwijania wiary, niż lekcja wciśnięta między fizykę i geografię”.

Barbara Nowacka z Inicjatywy Polska przedstawiła projekt ustaw, który zakłada przeniesienie ciężaru finansowania lekcji religii na kościół katolicki. Dopuszcza lekcje religii w szkołach, ale finansowane przez Kościół, przed lub po lekcjach, aby były w pełni dowolne. Wciąż nie jest to projekt zakładający „wyrzucenie” religii ze szkół.

Taki pomysł przedstawił dopiero Robert Biedroń. W części jego programu o świeckim państwie czytamy:

„Państwo powinno w końcu uporządkować relację z Kościołem. Kościół katolicki jest największym posiadaczem ziemskim w Polsce po Skarbie Państwa. Nie ma powodów dla wyjątkowego traktowania jego finansów. Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na edukację i służbę zdrowia”.

Postulat wyprowadzenia religii ze szkół znajduje się też w uchwalonym w styczniu 2016 dokumencie programowym „Przywrócimy Normalność” SLD:

„Wyprowadzenie lekcji religii ze szkół. Zniesienie katechizacji przez państwo. Pozwoli to zaoszczędzić ponad 1,2 mld zł rocznie. Postulujemy przeznaczenie tych pieniędzy na inne cele oświatowe, np. budowę nowych żłobków lub zwiększenie liczby lekcji języków obcych w szkołach. Lekcje religii powinny zostać zastąpione zajęciami z religioznawstwa i filozofii”.

Postulat przeszedł jednak bez echa. W rozmowie z OKO.press przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty potwierdził, że jest to wciąż aktualny element programu.

Robert Biedroń stawia świeckość państwa jako jeden ze swoich najważniejszych postulatów. Być może głośne postulaty Wiosny wpłynęły na wynik sondażu.

Episkopat się broni

Na projekty „Świeckiej Szkoły”, Kongresu Świeckości i Inicjatywy Polskiej defensywnie zareagował Episkopat Polski. Jego rzecznik, Paweł Rytel-Andrianik, powiedział 8 stycznia:

„W naszej kulturze miejsce religii jest w szkole. Wyrzucanie religii, w taki czy inny sposób, ze szkoły jest wracaniem do czasów komunistycznych”.

Przy okazji wypowiedzi rzecznika pisaliśmy, że według dyrektora Biura Programowania Katechezy przy Komisji Wychowania Katolickiego KEP ks. Piotra Tomasika, celem szkolnych lekcji religii jest „budzenie wiary i tworzenie więzi młodego człowieka z instytucją Kościoła”. Obejmuje to między innymi przygotowanie do katolickich sakramentów: pierwszej komunii i bierzmowania. Co oznacza, że „nauka religii” jest czymś zupełnie innym niż pozostałe szkolne przedmioty.

Co ciekawe, w 2015 roku, na Przystanku Jezus (to katolicka inicjatywa obecna na festiwalu Przystanek Woodstock) biskup Grzegorz Ryś wyraził zupełnie inny pogląd na ten temat:

„Najważniejszym fragmentem katechezy jest ten, który przygotowuje człowieka do sakramentów: czyli do Eucharystii i do bierzmowania.

Jestem przekonany, że ta katecheza nie powinna być w szkole. Ona się musi odbywać w środowisku, które jest środowiskiem wiary. Szkoła nie musi być środowiskiem wiary”.

Coraz mniejsza frekwencja na lekcjach religii jest już faktem. W Łodzi mniej niż połowa (45 proc.) spośród uczniów liceów i szkół podstawowych chodzi na religię.

Sondaż IPSOS dla OKO.press 14-16 lutego 2019, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1004 osób.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym