Pragnienie jednej politycznej siły, która w obronie demokracji odebrałaby PiS władzę, tak jak "Solidarność" zabrała ją komunistom w wyborach 1989 roku, odczuwa 44 proc. Polek i Polaków, w tym znaczna większość elektoratów partii prodemokratycznych, a nawet połowa zwolenników Kukiz'15. Poparcie dla demokratycznego marzenia nie oznacza, że byłoby skuteczne

Odsłaniamy kolejna kartę najnowszego sondażu IPSOS dla OKO.press. Wchodzimy w dziedzinę politycznych pragnień, a może raczej marzeń o wielkiej koalicji wszystkich sił prodemokratycznych, która odsunęłaby PiS od władzy.

Czy chciałby Pan/Pani, by wszystkie siły liberalne i lewicowe stworzyły w wyborach 2019 jedną koalicję przeciw PiS?

Wszyscy badani
 
Wyborcy PiS
 
Pozostałe osoby badane

Jak widać, ten radykalny pomysł polityczny popiera aż 44 proc. Polek i Polaków, a nie chce go 48 proc. (na wykresie pominęliśmy 8 proc. niezdecydowanych). Te liczby ukrywają jednak zasadniczy w Polsce dziś społeczny podział: na zwolenników władzy i resztę.

Z oczywistych względów wśród wyborców PiS (przypomnijmy, że stanowili aż 41 proc. wszystkich) mało kto chce takiego bytu, który miałby wspólnymi siłami odebrać władzę ich partii. Wśród wszystkich pozostałych badanych przewaga odpowiedzi „tak” jest znacząca. Ale i ona rozkłada się dalej według upodobań politycznych:

Poparcie dla wielkiej koalicji anty-pis w elektoratach partii (w proc.)

Powszechne jest poparcie dla wielkiej koalicji wśród zwolenników PO, a zwłaszcza .N, co oznacza, że widzieliby innych w Koalicji Obywatelskiej, którą już tworzą. Otwartość wyborców SLD, który akcentuje swój sprzeciw wobec rządów prawicy nie dziwi. Także zwolennicy potencjalnej partii Roberta Biedronia widzieliby się chętnie w większym towarzystwie. PSL jest jak zwykle ostrożniejsze, Partia Razem dość przywiązana do idei osobno.

Zaskakujące jest wysokie (50 proc. za, 40 proc. przeciw) poparcie wielkiej koalicji wśród zwolenników Kukiz’15. Może to oznaczać, że jest tu potencjał prawdziwej, a nie deklarowanej opozycji wobec PiS i oczywista dla analityków koalicja PiS-Kukiz’15 nie jest aż tak oczywista.

A może wyborcy Pawła Kukiza uwierzyli mu, że należy ograniczyć władzę partii politycznych, zwłaszcza tak etatystycznych jak PiS?

Osobno bez szans z PiS

Pragnienie czegoś w rodzaju Komitetu Obywatelskiego Lecha Wałęsy, który w wyborach 1989 roku przeciwstawił się partii komunistycznej, jest o tyle racjonalne, że partie idące w pojedynkę nie mają obecnie z PiS szans.

Potwierdził to nasz sondaż, w którym pytaliśmy „po Bożemu” o poparcie każdej partii osobno, rozdzielając nawet braterstwo PO i .N. Efekt był dla demokratycznej opinii publicznej niewesoły: górujący PiS (41 proc. poparcia), o połowę słabsza PO (20 proc.), a dalej Kukiz’15 (8 proc.) i pięć partii prodemokratycznych w okolicach progu wyborczego: SLD, PSL, hipotetyczna partia Biedronia i Nowoczesna. Gotowy przepis na samodzielną większość dla PiS, z ryzykiem niewykorzystanych głosów obrońców demokracji.

Inne możliwości otwiera wariant dwóch koalicji, który sprawdziliśmy w innym pytaniu. Liberalna Koalicja Obywatelska PO i .N z 22 proc. poparciem i potencjalna centrolewicowa (SLD + Biedroń + Razem + IP + Zieloni + ruchy miejskie i kobiece) odbierały PiS samodzielną większość i skazywały Kaczyńskiego na koalicję z Kukizem, co – jak widać – niekoniecznie spodobałoby się elektoratowi tej formacji.

Gdyby uznać pragnienie powstania wielkiej koalicji za deklarację głosowania na nią, wielka koalicja mogłaby liczyć na poparcie zbliżone do PiS, zapewne ok. 40 proc. Mielibyśmy w Sejmie dwa duże bloki, i być może nikogo więcej.

Wielka koalicja – dwa warianty

Wizja wielkiej koalicji anty-PiS – w debatach publicystycznych i wypowiedziach polityków – występuje w dwóch postaciach, których w sondażu nie różnicowaliśmy.

W marcowej propozycji Pawła Kasprzaka z ruchu Obywateli RP (przygotowanej na wybory samorządowe), koalicja demokratów byłaby tworem nie tyle partyjnym, co obywatelskim. Wyłoniłyby ją prawybory, stosowane m.in. we Włoszech. Pozwoliłoby to na

„oderwanie się od partyjniactwa, które tak wielu demokratów zraziło do opozycji parlamentarnej”.

Także poseł Adam Szłapka z .N uznał, że trzeba sięgnąć po środki nadzwyczajne. „Tylko gdy przyjmiemy założenie Konstytuanty, a nie zwykłych wyborów partyjnych, możliwe jest zwycięstwo. Bo tylko wtedy możliwa jest wspólna lista, która obejmie wszystkich rozumiejących, że bez przestrzegania reguł gry nie ma demokracji”. Szłapka widział wybory jako wielki reset demokracji – utworzenie Sejmu na jeden rok, tylko po to by „przywrócić demokratyczne państwo prawa”.

A „potem możemy się rozejść i dalej walczymy ze sobą na programy”.

Inaczej o wielkiej koalicji myślą liderzy PO. Widzą ją jako wzmocnienie Koalicji Obywatelskiej, która ma stworzyć przeciwwagę dla PiS utrwalając polską wersję systemu dwupartyjnego. Oceniając inicjatywę Biedronia poseł Andrzej Halicki twierdził, że każdy „kto chciałby walczyć z Platformą Obywatelską jako tą najważniejszą, bo jednak najsilniejszą i najbardziej stabilną strukturą opozycji, budującą Koalicję Obywatelską jako alternatywę dla centralizacji, pomaga PiS”.

Więcej przeciw niż za

Atutem wielkiej koalicji jest to, że popiera ją rzesza ludzi, znaczna większość elektoratów prodemokratycznych partii. Pojawiają się jednak wątpliwości, które sformułujemy na koniec wychodząc w analizie poza wyniki sondażu.

Marzenie o jednej formacji wymagałoby od polityków rezygnacji z ambicji i wzajemnych niechęci, wyjścia poza normalne myślenie partyjne i uruchomienia wyobraźni, czy to w wersji resetu systemu demokratycznego (jaki proponuje Szłapka), czy to odpartyjnienia wyborów w wersji Obywateli RP. Jedno i drugie wydaje się mało realistyczne, a pomysł na wzmocnienie PO, jako głównej siły opozycyjnej, byłby trudny do przyjęcia dla innych.

Gdyby nawet udało się taką koalicję utworzyć, jej głównym spoiwem byłaby obrona demokracji i europejskich standardów i powtarzanie mantry, że PiS dokonuje zamachu ustrojowego, co grozi wyjściem z Unii. Programem takiej koalicji pozostałaby Konstytucja RP i Traktaty UE, z ich przekazem wartości, ale bez konkretów. Byłby to twór politycznie jednowymiarowy. Trudno byłoby Schetynie, Nowackiej, Kosiniakowi-Kamyszowi i Zandbergowi powiedzieć cokolwiek razem o polityce podatkowej, prawach reprodukcyjnych,  zaletach/wadach III RP, a nawet wspólnie skrytykować populistów z PiS.

To by ułatwiło PiS zadanie w kampanii wyborczej. Już obecnie propaganda zarzuca „totalnej opozycji”, że nie ma żadnych propozycji pozytywnych, że tylko krytykuje i że chciałaby zabrać to, co PiS dał (na czele z 500 plus). Władza mogłaby bez konkurencji przedstawiać swoje propozycje na dalsze rządy, mniej lub bardziej populistyczne, ukrywając – jak w kampanii 2015 – wszelkie antydemokratyczne zamierzenia i eksponując programy „dla ludzi”.

Koalicja wszystkich demokratów zablokowałaby rozwój prawdziwej debaty toczonej w szeregach opozycji, na przykład między potencjalną koalicją centrolewicową i liberałami. Taka debata – spór programowy, sól polityki – powinna dotyczyć tego, jak skuteczniej i zgodnie z demokratycznymi regułami zaspokajać potrzeby różnych grup, godzić interesy i kształtować rozwiązania społeczne i gospodarcze skuteczne w perspektywie Europy XXI wieku.

Potrzebne są wizje świata bez PiS, które nie sprowadzałyby się do stwierdzenia, że PiS już nie rządzi.

Takie konkurencyjne wizje naprawy Rzeczpospolitej mogłyby też nadać ton przedwyborczej debacie i odebrać PiS monopol na jej kształtowanie.

Sondaż IPSOS dla OKO.press 17-19 sierpnia 2018, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1029 osób.

 

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press