Prokuratura postawiła zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem nie tylko właścicielce schroniska, ale także kierowniczce Wojtyszek. Grozi im nawet pięć lat pozbawienia wolności. Na miejscu działają organizacje, żeby pomóc wygłodzonym i zaniedbanym psom
Na zdjęciu: Bibek, 9-letni psiak uratowany z Wojtyszek. Przeżył osiem lat za kratami, teraz szuka odpowiedzialnego domu. Można go poznać i adoptować w azylu w Kuflewie.
Anna S., właścicielka schroniska Wojtyszki i Elżbieta K., która zastąpiła ją na stanowisku zarządcy, zostały objęte dozorem policyjnym. Będą musiały się stawiać w komendzie policji cztery razy w tygodniu. Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim zastosowała wobec nich również poręczenia majątkowe - odpowiednio 15 tys. i 5 tys. zł.
Obie kobiety, które do tej pory zajmowały się schroniskiem w Wojtyszkach (woj. łódzkie), mają zakaz prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami. Zarzucane im przez prokuraturę znęcanie się miało polegać na głodzeniu zwierząt, braku dostępu do wody i opieki weterynaryjnej.
"Wszędzie leżą odchody, psy śpią na gołym betonie. W niektórych boksach jest słoma, ale jest jej za mało, żeby dała jakąkolwiek izolację od betonu. Psy są karmione rzadko i źle, najgorszej jakości paszą, po której mają biegunki"- tak warunki w schronisku opisywała Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezeska Fundacji Mondo Cane, która pod koniec lutego brała udział w interwencji w Wojtyszkach. Relacjonowaliśmy ją w OKO.press:
Dla Anny S. to już drugie takie zarzuty. Prokuratura oskarżyła ją i weterynarkę z Wojtyszek Kingę Z. o znęcanie się nad zwierzętami już w 2021 roku. Wtedy Anna S. musiała powierzyć komuś innemu funkcję zarządcy - padło na Elżbietę K., jej koleżankę, a prywatnie wróżkę.
"Można by było chcieć więcej. Wolelibyśmy, żeby został wobec nich zastosowany areszt tymczasowy. Tylko w ten sposób mielibyśmy pewność, że Anna S. nie jest zaangażowana w pracę Wojtyszek - sama mieszka na terenie schroniska. Mimo tego uważam, że prokurator podjął bardzo dobrą decyzję" - mówi OKO.press Katarzyna Śliwa-Łobacz. "My dalej robimy swoje. Chcemy doprowadzić do sprawy sądowej i sprawiedliwego wyroku" - dodaje.
Sprawa, jak przewiduje prezeska Mondo Cane, może ciągnąć się przynajmniej przez najbliższe dwa lata. Po poprzedniej wojtyszkowej interwencji prokuratury i organizacji w 2021 roku wciąż nie zapadł żaden wyrok.
Obecnie z koszmarnego schroniska, nazywanego przez aktywistów piekłem i obozem koncentracyjnym dla zwierząt, wyjeżdżają kolejne psy. Organizacja pozarządowa, która wydzierżawiła teren - Dolnośląski Inspektorat Ochrony Środowiska (DIOZ) - zapowiada utworzenie tam nowego schroniska. Prowadzi na ten cel zbiórkę pieniędzy.
Przypomnijmy po kolei, co się działo w sprawie Wojtyszek:
"Schronisko kojarzy się z miejscem smutnym, gdzie zwierzęta są pozamykane w klatkach, nie mają kontaktu ze sobą i ludźmi. Ale jednocześnie takie miejsca są potrzebne, żeby gdzieś bezpańskie zwierzęta mogły trafiać. My chcemy tak zmodernizować schronisko w Wojtyszkach, żeby było przyjazne, żeby świeciło przykładem. Chcemy zminimalizować liczbę boksów na rzecz wybiegów, zapewnić psom wygodne, miękkie posłania" - zapewnia w rozmowie z OKO.press Konrad Kuźmiński, prezes DIOZ.
Remont schroniska to jedno wyzwanie. Drugim jest biurokracja wokół wydzierżawionego terenu. Jest to miejsce, w sprawie którego toczy się postępowanie prokuratorskie, a Anna S. nie jest jedyną właścicielką terenu. "Anna S. chce zakończyć tę działalność, odciąć się od niej grubą kreską" - mówi nam prezes DIOZ.
Kuźmiński przyznaje, że prowadzenie schroniska jest dla organizacji nowością, a cała biurokracja pochłonie sporo czasu. Obecnie z Wojtyszkami umowę na utrzymanie bezdomnych psów ma 17 gmin z różnych części Polski. Jak już pisaliśmy w OKO.press, jeśli gmina nie dysponuje własnym przytuliskiem, musi znaleźć inne miejsce dla zwierząt. Do przetargów stają różne schroniska, oferując ceny za dzień utrzymania psa. To zazwyczaj kilkanaście złotych.
Wojtyszki do tej pory oferowały niską cenę - ok. 8,50 zł - przez co niektóre gminy decydowały się na współpracę. Pomimo złej sławy, jaką miało to miejsce.
Co z psami, które zostały w Wojtyszkach? Jak mówi Konrad Kuźmiński, część zwierząt zabrały organizacje 3 marca. Niektóre odebrały fundacje współpracujące z DIOZ, a jeszcze inne trafiły do prowadzonego przez organizację ośrodka w Pietrzykowie.
"Jesteśmy otwarci na współpracę. W tej sprawie najważniejsze są zwierzęta i ich dobro" - deklaruje prezes DIOZ. Mondo Cane na pytania o zwrot akcji w sprawie Wojtyszek odpowiadają podobnie: tu psy są na pierwszym miejscu. Mimo takiej deklaracji między organizacjami czuć napięcie.
Konrad Kuźmiński zamieścił 6 marca serię filmików na Instagramie, w których niepochlebnie (a nawet wulgarnie) wyraża się o organizacjach zaangażowanych od początku w interwencję w schronisku. "Fejsbukowe aferzystki" to najłagodniejsze określenie, jakiego używa w nagraniach. Na pytanie o relacje z innymi organizacjami i filmy na Instagramie odpowiada: "Tu nie powinno chodzić o to, kto się lubi, a kto nie. Musimy działać w jednym słusznym celu. My jako DIOZ jesteśmy kontrowersyjni, wiele naszych działań się innym organizacjom nie podoba. Ale co zrobić - tacy już jesteśmy".
Fundacje Mondo Cane i Liberandum nie chcą komentować działań DIOZ. Informują jedynie, że planują zabrać z Wojtyszek wszystkie zwierzęta. Jak argumentują, pomimo zmiany zarządcy nie zmieniają się warunki życia psów - dlatego wciąż można je odbierać na mocy art. 7 ustawy o ochronie zwierząt. W oświadczeniu Mondo Cane na Facebooku czytamy: "Naszym celem jest całkowite zamknięcie schroniska w Wojtyszkach. Na tym cmentarzysku nie powinno przebywać ani jedno zwierzę".
Temat Wojtyszek od ponad tygodnia jest szeroko komentowany przez miłośników zwierząt. Część z nich ubolewa, że sprawa staje się coraz bardziej konfliktowa.
"Wszystkie odebrane zwierzęta mają komplet pasożytów, trzymanie w tym miejscu jakichkolwiek zwierząt zagraża ich życiu i zdrowiu. Toczy się również postępowanie o cofnięcie pozwolenia na prowadzenie schroniska w tym miejscu, wnioskowała o to prokuratura. Toczą się również postępowania dotyczące zanieczyszczania latami środowiska i samowole budowlane" - informuje Mondo Cane.
"Każdego zabranego z Wojtyszek psa dokładnie badamy, na nasz koszt. Zbieramy materiał dowodowy" - mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz w rozmowie z OKO.press. "Zwierzęta wydajemy do odpowiedzialnych adopcji. Poznajemy te psy, wolontariusze zabierają je na spacery. Wiemy, gdzie później trafiają. W azylu Pogotowia dla Zwierząt w Kuflewie (woj. mazowieckie) mamy obecnie 50 psów gotowych do adopcji, one zrobią miejsce dla kolejnych, które przyjadą z Wojtyszek" - podkreśla.
Czworonogi, które czekają na nowe domy można zobaczyć na stronach facebookowych Mondo Cane i Pogotowia dla Zwierząt. To na przykład 13-letni Zbyś, który w Wojtyszkach spędził pięć lat. Łagodny, średniej wielkości, z sierścią w trzech kolorach. Albo nieśmiały Cypis, rudy sześciolatek z białą mordką, który połowę życia spędził za kratami.
Człowieka do przytulania szuka też dwuletnia Rózia - przyjazna, choć trochę wystraszona. W schronisku w Wojtyszkach siedziała od lipca 2021.
Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.
Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.
Komentarze