0:00
0:00

0:00

W wyborach do władz stolicy Austrii wyraźnie zwycięstwo odnieśli socjaldemokraci, którzy od dawna stanowią główną siłę polityczną w austriackiej stolicy. Dotkliwą porażkę poniósł obóz prawicowych populistów, reprezentowany przez Wolnościową Partię Austrii i nowe ugrupowanie byłego wicekanclerza Heinza-Christiana Strache.

Wiedeń, stolica i największa metropolia Austrii, podobnie jak Berlin czy Hamburg w Niemczech jest zarazem samodzielnym krajem związkowym. Burmistrz, senat i rada miasta wykonują więc odpowiednio także funkcję premiera, rządu i parlamentu krajowego.

Socjaldemokraci znowu najsilniejsi, dotkliwa klęska populistycznej prawicy

Socjaldemokratyczna Partii Austrii (SPÖ) pod przywództwem dotychczasowego burmistrza Michela Ludwiga zdobyła w wyborach 41,6 proc. głosów, dzięki czemu poprawiła swój wynik o 2 proc. w porównaniu do poprzednich wyborów w 2015 r.

Największe straty odnotowała prawicowo-populistyczna Wolnościowa Partii Austrii (FPÖ). Zdobyła tylko 7,1 proc. głosów, co przełożyło się tylko na osiem miejsc w radzie miasta liczącej 100 członków. W minionej kadencji FPÖ miała w tym gremium 34 reprezentantów. Dawało jej to status drugiej najsilniejszej siły politycznej w Wiedniu.

FPÖ zaszkodziła w znacznym stopniu tzw. „Ibizagate”, afera z udziałem jej byłego przewodniczącego i wicekanclerza Heinza-Christiana Strache. W maju 2019 r. ujawniono nagranie ze spotkania z udziałem Strachego na hiszpańskiej wyspie. Obiecywał na nim rządowe kontrakty w zamian za pozytywne przedstawianie jego ugrupowania w mediach osobie udającej bogatą Rosjankę z koneksjami. W wyniku skandalu doszło do zerwania koalicji Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) z FPÖ i rozpisania wcześniejszych wyborów.

Sam główny bohater afery opuścił szeregi swojego ugrupowania i w 2020 r. wstąpił do nowego założonego przez byłych polityków FPÖ, które w obecnych wyborach startowało pod nazwą Drużyna HC Strache – Sojusz dla Austrii. Profil polityczny nowego ugrupowania nie odbiega znacząco od FPÖ. Część kandydatów partii jeszcze przed wyborami zdążyła „zasłynąć” uczestnictwem w antymaseczkowych demonstracjach i wykrzykiwaniem antysemickich haseł i twierdzeń podważających istnienie wirusa SARS-CoV-2. W wyborach, podobnie jak FPÖ, ponieśli porażkę, i to nawet dotkliwszą. Zdobyli zaledwie 3,3 proc. głosów, w wyniku czego nie przekroczyli nawet progu wyborczego.

Swój wynik sprzed pięciu lat poprawiła natomiast ÖVP, która na szczeblu federalnym od początku tego roku współtworzy koalicję rządową z Zielonymi. Chadecy zdobyli 20,4 proc. głosów. Ich reprezentacja w radzie miasta zwiększy się o 15 przedstawicieli.

W porównaniu do poprzednich wyborów wynik udało się także lekko poprawić Zielonym z obecną wiceburmistrzynią Birgit Hebein na czele. Zagłosowało na nich 14,8 proc. wyborców (o 3 proc. więcej niż w 2015 r.). Do rady miasta wejdzie także liberalne ugrupowanie NEOS, które zdobyło 7,5 proc. głosów.

Przeczytaj także:

Czym wygrywają socjaldemokraci?

Wynik wiedeńskich wyborów nie jest zaskoczeniem. Większość przedwyborczych badań opinii publicznej wskazywała na znaczną przewagę Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPÖ). W znacznym stopniu potwierdziły się także prognozy dotyczące rezultatów pozostałych partii. Zdziwienia nie może budzić przede wszystkim wynik SPÖ. Stolica Austrii to prawdziwy bastion tamtejszej socjaldemokracji. Rządzili samodzielnie w Wiedniu prawie przez cały okres tzw. pierwszej republiki (1919-1934). Udało się im utrzymywać większość w radzie miasta także przez znaczną cześć okresu powojennego.

Obecny zwycięstwo SPÖ to po części zasługa samego burmistrza Ludwiga, który przyjął zrównoważony i centrowy kurs w trakcie swoich dotychczasowych rządów w Wiedniu.

Socjaldemokraci skorzystali także na poprawie jakości życia w austriackiej stolicy.W ostatnich latach wznowiono rozwój miejskiego budownictwa służący utrzymaniu przystępnych cen czynszów, powstało też wiele stref o ograniczonym ruchu samochodowym, dynamicznie rozwijało się życie kulturalne.

Dokonania w tych obszarach przypisuje się przede wszystkim współrządzącym Zielonym. Stolica Austrii stosunkowo dobrze radziła sobie też w ostatnich latach z integracją migrantów zarobkowych i uchodźców.

Z punktu widzenia wyników wyborczych SPÖ istotne jest to, że duża część mieszkańców Wiednia nie podziela podsycanych przez partie prawicy obaw przed zagraniczną przestępczością i islamizacją w kontekście polityki migracyjnej.

Kwestie odnoszące się do polityki migracyjnej to obecnie jeden z głównych tematów politycznych sporów w całej Austrii. Był też podnoszony w trakcie kampanii przed wiedeńskimi wyborami. Szczególnie FPÖ atakowała chadeków za łagodzenie twardego dotąd kursu w kontekście życzliwego podejścia rządu Kurza do przedstawionego we wrześniu przez Komisję Europejską paktu w sprawie migracji i azylu.

Współpraca SPÖ z prawicowymi populistami raczej wykluczona

Lider zwycięskiej SPÖ na razie nie określił jednoznacznie swoich preferencji co do przyszłego partnera koalicyjnego. Zadeklarował tylko wolę rozmów ze wszystkimi partiami, którym uda się zyskać miejsca w radzie miasta. Włącznie z FPÖ, mimo, że już w trakcie kampanii wyborczej wykluczył możliwość współpracy z prawicowymi populistami.

Wśród znacznej części SPÖ współpraca z FPÖ uchodzi jednak za temat tabu. Także poprzedni socjaldemokratyczny burmistrz Wiednia Micheal Häupl kategorycznie odrzucał możliwość współpracy z tym ugrupowaniem, mimo tego, lub być może właśnie z tego powodu, że prawicowi populiści zyskiwali w poprzednich latach coraz lepsze wyniki w austriackiej stolicy.

Przed rozmowami w sprawie potencjalnej koalicji planowanymi na przyszły tydzień SPÖ chce dokonać analizy wyników wyborczych tylko we własnym gronie. Przedstawiciele socjaldemokratów informowali, że narada w tej sprawie ma się odbyć w piątek.

Najbardziej realny scenariusz to kontynuacja dotychczasowych rządów partii SPÖ i Zielonych, które rządzą wspólnie w stolicy Austrii od 2010 r. Zieloni od tego czasu odpowiadają w Wiedniu za kwestie związane z transportem miejskim i urbanistyką.

Współpraca między socjaldemokratami i Zielonymi układała się dość dobrze. Cementował ją m.in. wspólny front obu ugrupowań na przeciwko rządowej koalicji chadeków i prawicowych populistów na poziomie federalnym. Tarcia między dotychczasowymi partnerami pojawiły się w trakcie kampanii wyborczej. Jednym z głównych powodu sporów jest polityka transportowa. Liderka Zielonych od dłuższego czasu naciska na szybkie ograniczenie ruchu samochodowego w mieście. Plany te hamuje jednak Ludwig, który nie zgodził się m.in. na wprowadzenie zakazu ruchu samochodowego w pierwszej dzielnicy Wiednia przed tegorocznymi wyborami.

Wyzwania dla nowej ekipy rządzącej

Przed nową koalicją rządową w Wiedniu wiele wyzwań. W całej Austrii, a szczególnie w szybko rozwijających się metropoliach takich jak Wiedeń, istnieje potrzeba rozszerzenia dostępu do usług publicznych. Dotyczy to w szczególności systemu opieki społecznej, mieszkalnictwa socjalnego, a także rozbudowy transportu publicznego. Ta ostatnia kwestia wiąże się także z koniecznością ograniczenia szkodliwego zmotoryzowanego transportu prywatnego w obliczu coraz bardziej pogłębiającego się kryzysu klimatycznego.

Wiedeń dość poważnie odczuwa też skutki pandemii. Ograniczenie ruchu turystycznego oznacza obniżenie dochodów dla ważnego sektora lokalnego biznesu. Poważnym wyzwaniem jest także rosnący poziom bezrobocia w skali całego kraju.

Wiedeń jest obecnie landem z najwyższą liczbą bezrobotnych (13,9 proc. mieszkańców, stopa bezrobocia w całej Austrii wynosi 8,4 proc.). W tym kontekście część ekspertów wskazuje na konieczność zwiększenia wysiłków dotyczących integracji imigrantów i uchodźców na rynku pracy.

Wiedeńskie wybory a rozkład sił w Bundesracie

Na obecnym etapie trudno określić wszystkie główne implikacje wyborów w Wiedniu dla polityki na szczeblu federalnym. Wygrana w stolicy można stanowić istotne wzmocnienie pozycji dla socjaldemokratów, którzy w ostatnich wyborach federalnym odnotowali swój najgorszy w wynik w historii. Wiele zależeć będzie od tego jednak, z kim SPÖ zawiąże koalicję.

Rezultat wiedeńskich wyborów ma ważne znaczenie dla rozkładu sił w Bundesracie (izba wyższa austriackiego parlamentu), w skład którego wchodzą przedstawiciele parlamentów krajów związkowych. Należący do najludniejszych landów Wiedeń ma tej izbie 11 przedstawicieli. Rezultat tegorocznych wyborów nie zmieni jednak wiele. Partie opozycji SPÖ, FPÖ razem z NEOS zachowają niewielką większość w Bundesracie pozwalającą blokować inicjatywy obecnego rządu federalnego ÖVP i Zielonych.

;
Karol Janoś

politolog i niemcoznawca. Absolwent Kolegium MISH Uniwersytetu Warszawskiego i doktorant w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Zawodowo związany z Instytutem Zachodnim, gdzie zajmuje się niemiecką polityką zagraniczną, bezpieczeństwa i obrony.

Komentarze