0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
12 grudnia 2020

Zbigniew Ziobro jest miękiszonem? Solidarna Polska zostaje w koalicji

Od kilku tygodni Solidarna Polska pręży muskuły - najpierw próbowała wymusić na polskim rządzie weto w sprawie budżetu UE, potem straszyła wyjściem z koalicji. Dziś jednak SP zdecydowała, że w rządzie zostaje. Bo Ziobro wie, że tylko tak przetrwa

Wydrukuj

Jak poinformował na konferencji prasowej 12 grudnia Zbigniew Ziobro, Solidarna Polska przegłosowała pozostanie w koalicji (12 do 8). Wniosek złożył "członek zarządu SP", czyli, jak wynikało z przecieków, Janusz Kowalski.

Chociaż SP w koalicji zostaje, Ziobro nie zostawił suchej nitki na decyzji rządu Morawieckiego o przyjęciu budżetu UE. Uznał, że budżet w takim kształcie jest "pogwałceniem traktatów europejskich" i stoi "w oczywistej sprzeczności z zapisami polskiej konstytucji".

"Rozporządzenie stwarza realne zagrożenie dla polskiej suwerenności, bardzo daleko idące. Może pozwolić KE radykalnie tę suwerenność ograniczać. Ograniczać też polską demokrację, odbierając de facto polskim obywatelom prawo do zajmowania stanowiska w formie wyborów i rekomendowania określonych formacji politycznych, by rządziło według ustalonego programu naszą ojczyzną, Polską. KE może ogromną siłę - sankcję - zastosować wobec każdego rządu niezależnie od barwy politycznej i jest w stanie taki rząd de facto zmusić, zaszantażować".

Skoro Morawiecki naraził Polskę na utratę suwerenności, dlaczego Ziobro pozostaje w koalicji?

"Uznaliśmy, że odpowiedzialność za bieg wydarzeń i konsekwencje takiej decyzji w postaci przedterminowych wyborów, które z dużym prawdopodobieństwem wówczas by nastąpiły, nie dają żadnych nadziei na poprawę sytuacji Polski w jakimkolwiek aspekcie ważnym dla naszych obywateli.

Nie dają żadnej nadziei na poprawę status quo, jeśli chodzi o ochronę naszej suwerenności w sporze z UE, który będzie narastał".

Żeby jednak zaznaczyć swoja odrębność (i przy okazji nie zyskać miana "miękiszona") Ziobro zapowiedział wniosek do TSUE, polskiego TK i opór w Sejmie: "Jako Prokurator Generalny będę mógł podjąć akcję prawną zarówno przed polskim TK, jak i przed sądem w Luksemburgu, którego zadaniem jest osądzać zgodność prawa wtórnego z prawem pierwotnym, z traktatami europejskimi, by w ten sposób uniemożliwić wprowadzenie tych bardzo groźnych narzędzi, stwarzających realne zagrożenie dla naszej suwerenności. Będziemy konsekwentni w zakresie naszego stanowiska. Inaczej niż pozostałe dwie partie tworzące rząd, czyli PiS i Porozumienie, w Sejmie będziemy głosować przeciwko tym ustaleniom szczytu".

Jak to wszystko się skończy? "Nie ulega wątpliwości dla mnie, że celem tak naprawdę jest budowa Europy federacyjnej. Programy, które zgłaszają te państwa [Niemcy i Francja - red.], zakładają, że w ciągu kilku lat Berlin wspólnie z Paryżem przedstawi projekt nowego traktatu. Który ma zakładać w ogóle likwidację prawa weta poszczególnych państw narodowych, który ma zakładać wspólną, paneuropejską listę przynajmniej w jakiejś części formułowaną w Brukseli, a nie w państwach narodowych, który ma zakładać wybór szefa Komisji Europejskiej nie z udziałem poszczególnych państw, ale partii, która zwycięża w wyborach europejskich.

Która zakłada zapewne też i legalizację tego bezprawia, rozporządzenia, które jest niezgodne z obowiązującymi traktatami".

Mocni w gębie

Decyzja SP nie dziwi (o czym niżej), ale ośmiesza środowisko Zbigniewa Ziobry. Jeszcze kilka dni temu partia ministra sprawiedliwości stawiała sprawę weta na ostrzu noża. Padały słowa, po których dalsza koalicja wydawała się niemożliwa.

Po przyjęciu budżetu europosłanka Beata Kempa napisała do Ziobry:

Padło tu porównanie do opozycji (ci, co Polski nigdy nie mieli w sercu), co jest najcięższą obelgą wobec rządzącej partii.

Głośno było także o słowach sekretarza stanu w ministerstwie aktywów państwowych Janusza Kowalskiego: "Weto albo śmierć".

Kowalski przedstawiał wykresy, które miały dowieść, że UE więcej zyskuje na członkostwie Polski niż Polska na byciu członkiem UE.

Więcej:

Konflikt w koalicji zdecydowanie się pogłębił, gdy Ziobro nazwał Morawieckiego miękiszonem: "W negocjacjach nie można być za przeproszeniem miękiszonem, trzeba być twardym. Potrafić dbać o interesy Polski, własnego kraju. My mówimy o Polsce, premier Holandii ma prawo myśleć o interesach Holandii. Ale […] polski premier ma dbać o interesy Polski”.

Na konferencji 12 grudnia minister bronił się przed oskarżeniem, że sam jest miękiszonem. Na pytanie dziennikarza "Faktów" TVN, czy "pozostanie w koalicji to nie wypełnienie definicji miękiszona?", odpowiedział: "Miękiszon to ten, kto się poddaje, kiedy można było walczyć". I dodał, że można tak określić polityków opozycji, którzy na kolanach chodzą do Angeli Merkel.

Kto jest miękiszonem?

Pozostanie w koalicji wydaje się całkowicie racjonalnym wyborem dla Zbigniewa Ziobry. Mimo że stara się odróżnić od PiS, m.in. ścigając się na radykalne pomysły (zakaz aborcji, wycofanie się z konwencji stambulskiej, weto do budżetu), nadal jest dużo słabszym partnerem. W sondażu IPSOS dla OKO.press tuż po wyborach w 2019 roku Solidarna Polska mogła liczyć na 3,3 proc. głosów, a wśród wyborców Zjednoczonej Prawicy - na 8 proc.

W sondażu IBRIS dla Wirtualnej Polski z września 2020 roku partia Ziobry ma jedynie 1,5 proc. poparcia. To może oznaczać, że Ziobro jest dla Polaków zbyt radykalny i nie ma szans na polityczną samodzielność. Gdyby koalicja się rozpadła, prawdopodobnie rozpisano by wcześniejsze wybory. Jak widać, Ziobro miałby kłopot z przekroczeniem progu wyborczego, a nawet z uzyskaniem subwencji.

Wydaje się, że sprawa weta mogła dodatkowo osłabić SP, której członkowie wszystko postawili na jedną kartę (weto), ale potem nie poszli za ciosem i nie zerwali ze "zdrajcami".

Pozostając w koalicji Ziobro może nadal podgryzać Kaczyńskiego z prawej strony, wywoływać kryzysy w rządzie (wiedząc, że PiS potrzebuje większości w Sejmie), a jednocześnie nie stracić władzy.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne