Wojna o zoo w Łącznej. Były pracownik: „Zwierzęta są tylko maszynkami do zarabiania pieniędzy”
Część zwierząt nie miała zadaszenia. Elektryka zrobiona chałupniczo, a woliery nieimpregnowane i wilgotne. Zwierzęta karmione rzadko i nie tym, co powinny i mogą jeść — tak o zoo w Łącznej opowiada były pracownik. Prokuratura: Warunki były „skrajnie nieodpowiedzialne”.
- Tego, co tam widziałem, nie da się odzobaczyć — mówi nam jeden z byłych pracowników zoo w Łącznej. Zwolnił się z pracy w ogrodzie, bo nie mógł znieść warunków, w jakich żyją zwierzęta. Jak dodaje, właściciele zoo nie wypłacali wynagrodzeń w terminie, o pieniądze trzeba było się upominać. Próbował zainteresować sytuacja w Łącznej organizacje zajmujące się zwierzętami.
Od interwencji służb w dolnośląskim prywatnym zoo minął ponad tydzień. Obrońcy tego ogrodu zoologicznego wciąż zasypują organizacje prozwierzęce komentarzami, a zbiórkę na rzecz właścicieli — hojnymi wpłatami. Gmina zorganizowała piknik ze zbiórką pieniędzy, do zoo wróciły odebrane serwale, a prokuratura sprawdza, kto i dlatego sabotował interwencję służb.
Mnożą się pytania wokół właścicieli zoo i przyszłości zwierząt, których przez falę hejtu nikt nie chce przyjąć. Odwiedzający ogród zoologiczny go bronią, za właścicielami zoo stają prawicowi politycy.

Komentarze