0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: posłankaposłanka

Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska – na zdjęciu u góry – jest legalną członkinią neo-KRS. Zasiada w niej z ramienia Sejmu, który ma tu swoich 4 przedstawicieli. Pozostali to posłowie Robert Kropiwnicki (KO), Jarosław Urbaniak (KO) i Tomasz Zimoch (obecnie niezależny).

Legalni w neo-KRS są też przedstawiciele Senatu, czyli senator Krzysztof Kwiatkowski (niezależny) i Michał Ujazdowski (z listy Trzeciej Drogi). Wszyscy zostali wybrani przez parlament po upadku władzy PiS.

Przedstawiciele parlamentu w neo-KRS reprezentują więc partie, które za władzy PiS krytykowały niszczenie państwa prawa i demontaż niezależnych sądów przez Zbigniewa Ziobrę.

Swój udział w tym demontażu miała też neo-KRS, która jest upolityczniona, a wybór większości jej składu odbył się w sposób sprzeczny z Konstytucją. Bowiem sędziowski skład Rady – 15 sędziów – po raz pierwszy wybrali politycy, czyli posłowie PiS w Sejmie. Na co nie zezwala jednak Konstytucja – wcześniej wybierał ich samorząd sędziowski. Poza tym wybrano głównie sędziów, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry.

Oznacza to, że neo-KRS jest nielegalna. Wynika z wielu wyroków ETPCz, TSUE, SN i NSA.

Przeczytaj także:

Przedstawiciele Sejmu i Senatu do tego organu zostali jednak wybrani legalnie. Podobny status mają w neo-KRS osoby zasiadające w niej z mocy prawa. Czyli minister sprawiedliwości, prezes NSA i SN oraz przedstawiciel prezydenta. W sumie legalnych członków w tym organie jest 10, z czego na stałe w posiedzeniach uczestnicy 7.

Pozostałych 15 członków w neo-KRS jest nielegalnie. To sędziowie, którzy mają tu większość. I to oni przegłosowują wszystkie uchwały. To dlatego dawane przez ten organ nominacje dla sędziów (neo-sędziów) są wadliwe i można je podważać.

Ponadto w neo-KRS są sędziowie, którzy stali się twarzami „reform” Ziobry w sądach. To przewodnicząca tego organu Dagmara Pawełczyk-Woicka, szkolna koleżanka Ziobry. Jej partner za władzy PiS awansował aż do SN, to neo-sędzia Dariusz Pawłyszcze.

W neo-KRS zasiada sędzia Maciej Nawacki, który przez lata blokował w orzekaniu sędziego Juszczyszyna. Wiceszefem neo-KRS jest Rafał Puchalski, któremu prokuratura chce stawiać zarzuty za aferę hejterską. W neo-KRS zasiada też Anna Dalkowska, była zastępczyni Ziobry, która awansowała aż do NSA. Część z członków-sędziów to byli prezesi sądów, z nominacji resortu Ziobry.

Neo-KRS w takim składzie nie broniła sędziów represjonowanych za władzy PiS. Wręcz chciała ich ścigania. Za to często awanse dawała „swoim” sędziom. Ten kontekst jest ważny. Bo w ostatnim czasie razem z tymi sędziami-członkami neo-KRS głosuje posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska. Co ważne jest ona też wiceprzewodniczącą Lewicy i szefową jej klubu parlamentarnego.

Kobieta na trybunie sejmowej
Przewodnicząca nielegalnej neo-KRS, neo-sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl.

Żukowska głosowała na korzyść Lasoty i rzeczników dyscyplinarnych powołanych przez Schaba

Żukowska razem z sędziami powołanymi do neo-KRS przez PiS zagłosowała w połowie grudnia 2025 roku. Neo-KRS zajmowała się wtedy rzecznikami dyscyplinarnymi odwołanymi w II połowie 2025 roku. Chodzi o byłego zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.

Odwołał go minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Lasota odpowiada za liczne represje – za czasów władzy PiS – wobec sędziów, którzy bronili praworządności. Ścigał on sędziów za byle co, z byłym już głównym rzecznikiem dyscyplinarnym Piotrem Schabem i jego drugim zastępcą Przemysławem Radzikiem. Ich jeszcze wcześniej z tych stanowisk odwołał minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Nie uznają oni jednak swojego odwołania i nadal okupują biuro głównego rzecznika dyscyplinarnego.

Minister Żurek powołał nowego głównego rzecznika. To sędzia Joanna Raczkowska, która też dwóch nowych zastępców. Raczkowska zaczęła odwoływać lokalnych rzeczników dyscyplinarnych działających przy sądach okręgowych i apelacyjnych. Zostali oni powołani jeszcze przez Schaba. To głównie wadliwi neo-sędziowie i beneficjenci „reform” Ziobry.

Wśród odwołanych są m.in. były zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, neo-sędzia Adam Jaworski i były zastępca rzecznika przy Sądzie Okręgowym w Rybniku, neo-sędzia Jarosław Wodzyński. Oni też nie uznają swojego odwołania. I nimi też w grudniu 2025 roku zajęła się neo-KRS.

Lasota, Jaworski i Wodzyński po odwołaniu ich ze stanowisk rzeczników dyscyplinarnych, dostali bowiem w macierzystych sądach – w których na co dzień orzekają – nowy zakres obowiązków. Prezesi sądów ustalili dla nich 100 procent przydziału nowych spraw. Czyli mają pracować w pełnym zakresie, tak jak pozostali liniowi sędziowie, którzy nie pełnią dodatkowych funkcji administracyjnych.

Wcześniej w związku z tym, że byli oni rzecznikami dyscyplinarnymi mieli przydział spraw do załatwienia – jako sędziowie – na poziomie 90 procent. Ale w związku z odwołaniem ich z tych funkcji, prezesi ich macierzystych sądów zwiększyli im przydział spraw do 100 procent. Zrobili to za zgodą Kolegiów sądów.

I od tego Lasota, Jaworski i Wodzyński odwołali się do neo-KRS, która ich odwołania uznała. Uchwały neo-KRS nie mają uzasadnienia. Ale w tle jest podważenie legalności odwołania ich z funkcji rzeczników dyscyplinarnych.

Co ciekawe za przyjęciem tych uchwał zagłosowała też posłanka Żukowska. Odbiło się to głębokim echem wśród sędziów, prawników, ale też polityków obecnej koalicji. Bo Żukowska zagłosowała tak samo jak sędziowie wybrani do neo-KRS przez posłów PiS.

Lasota, Jaworski, Wodzyński nadal mają 100-procentowy przydział spraw. Bo prezesi sądów na podstawie wyroków ETPCZ, TSUE oraz polskich SN i NSA uznali, że uchwały wydał niekonstytucyjny organ. Więc nie są one skuteczne.

Były już zastępca rzecznika dyscyplinarnego, neo-sędzia Michał Lasota. Stoi po lewej. Po prawej były już główny rzecznik dyscyplinarny, neo-sędzia Piotr Schab. Fot. Mariusz Jałoszewski.

30 tysięcy dla Żukowskiej, 91 tysięcy dla Pawełczyk-Woickiej

OKO.press zapytało posłankę Żukowską, dlaczego tak głosowała. Odpowiada, że miała zastrzeżenia do decyzji prezesów sądów, w sprawie zmiany zakresu czynności odwołanych rzeczników dyscyplinarnych. Zapytaliśmy też, dlaczego głosuje razem z nielegalnymi członkami neo-KRS. Odpowiada, że zastrzeżenia prawne nie dotyczą całej KRS, tylko jej części.

Głosowanie w obronie Lasoty, Jaworskiego i Wodzyńskiego nie jest jedynym, gdy Żukowska była „za”. I głosowała razem z sędziami wybranymi do Rady, przez posłów PiS. Pracuje też razem z nimi w kilku osobowych zespołach, które przygotowują opinię o danej sprawie dla całej Rady.

Żukowska zagłosowała za zgodą neo-KRS na dalsze orzekanie dla neo-sędziego Mateusza Bartoszka z Poznania, który awansował za władzy PiS. To były prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, z nominacji resortu Ziobry. Był pierwszym odwołanym prezesem sądu przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Neo-KRS dała mu zgodę na dalsze orzekanie, po skończeniu 65 lat.

Jednocześnie ta sama neo-KRS wycina wszystkich starszych sędziów, którzy bronili praworządności za władzy PiS lub wydali niepodobające się poprzedniej władzy wyroki. Nie pozwala im orzekać po skończeniu 65 roku życia. Tak odesłała w stan spoczynku blisko 150 sędziów, którzy mogliby dalej orzekać!

Dlatego inni parlamentarzyści nie głosują już razem z sędziami wybranymi do neo-KRS przez PiS. Nie chcą legitymizować ich decyzji i robić kworum. Nie pobierają też już diet za zasiadanie w neo-KRS, bo szefowa tego organu, neo-sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, wprowadziła nowe zasady.

Zgodnie z jej zarządzeniem od sierpnia 2025 roku trzeba do niej złożyć specjalny wniosek o wypłatę diet, co parlamentarzyści uważają za nielegalne działanie. Bo diety za pracę w neo-KRS są ustawowe. Z zarządzenia Pawełczyk-Woickiej wynika, że w danym miesiącu można dostać tylko do 10 diet. Czyli za 10 posiedzeń. Wynika to z tego, że Sejm obciął neo-KRS budżet. Ale te ograniczenia nie dotyczą prezydium neo-KRS, w tym Pawełczyk-Woickiej.

Takie diety z ramienia parlamentarzystów pobiera tylko Żukowska (głosuje raczej w trybie zdalnym). Na początku stycznia 2026 roku potwierdziła to na platformie X Dagmara Pawełczyk-Woicka. Nie podała nazwisk, ale napisała, że tylko jedna osoba z parlamentu dostała przed Świętami „solidną wypłatę”. Za okres sierpień-listopad 2025 Żukowska za pracę w neo-KRS dostała 30,7 tysięcy złotych netto. Posłanka Żukowska potwierdza OKO.press, że pobiera diety za pracę w neo-KRS.

Diet w neo-KRS nie pobiera jeszcze minister Żurek, prezes NSA i Małgorzata Manowska, neo-sędzia na stanowisku I prezesa SN. Diety są za udział w posiedzeniach i za pracę w zespołach neo-KRS.

Za to sędziowie zasiadający w neo-KRS dietami – mimo zmniejszenia budżetu tego organu – nieźle dorabiają do i tak wysokich pensji sędziowskich. Dagmara Pawełczyk-Woicka w okresie sierpień-listopad 2025 roku z tytułu diet dostała aż 91 tysięcy złotych netto. Jeszcze więcej – po 92 tysiące – dostali jej zastępcy, neo-sędziowie Rafał Puchalski i Stanisław Zdun.

A zasiadający w Prezydium neo-KRS, neo-sędzia Anna Dalkowska dostała w tym okresie 84 tysiące złotych. Zaś Maciej Nawacki 68 tysięcy złotych. Pozostali członkowie-sędziowie za ten okres dostali diety w wysokości 50-77 tysięcy złotych netto.

W ostatnim czasie Żukowska pokazała, że czasem ma poglądy zbliżone do sędziów wybranych do neo-KRS przez posłów PiS. Na platformie X zabrała głos w dyskusji dotyczącej głośnego wyroku sądu w Giżycku, który nie uznał wyroku rozwodowego. Nie uznał, bo wydał go neo-sędzia, czyli sędzia nominowanych przez nielegalną neo-KRS.

Żukowska w reakcji na słowa ministra Żurka, który mówił m.in., że obywatele mogą za takie wadliwe wyroki dostać odszkodowanie od ETPCz napisała: „Tu powinno być wszczęte postępowanie dyscyplinarne za eksces orzeczniczy [wobec sędziego, który nie uznał wyroku neo-sędziego – red.]”.

Tak samo uważa neo-KRS i odwołani za obecnej władzy rzecznicy dyscyplinarni Ziobry. To oni ścigali sędziów za orzeczenia, które nie podobały się władzy i za orzeczenia oparte na prawie europejskim. W tym za podważanie statusu neo-sędziów. Sędziowie nazywali ich „egzekutorami” Ziobry.

Tyle że nawet znowelizowana w 2022 roku przez PiS ustawa o ustroju sądów powszechnych nie uznaje jako deliktu dyscyplinarnego orzeczenia, które zawiera nawet błędną wykładnię prawa. Deliktem nie jest też ocena statusu neo-sędziego. Potwierdza to też orzecznictwo powołanej przez PiS Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Izba uniewinnia sędziów z zarzutami za interpretację prawa.

Sala ww szkole, z boku drabinki do ćwiczeń, ludzie siędzą w rzędach, przed nimi stoi mężczyzna z mikrofonem w ręku, w tle flagi narodowe i plakat wyborczy Karola Nawrockiego
Były zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, neo-sędzia Adam Jaworski. Tu podczas spotkania z obywatelami w Pruszczu Gdańskim. Na spotkaniu wywieszono baner wyborczy Karola Nawrockiego, który startował wówczas w wyborach prezydenckich. Fot. Prawy Poznań/Prawy Powiat Gdański.
;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze