Bliskie Ziobrze stowarzyszenie prokuratorów Ad Vocem, nie może kolportować zmanipulowanego zdjęcia Waldemara Żurka. To pierwszy taki prawomocny zakaz sądowy. Minister złożył już pozew przeciwko stowarzyszeniu.
To kolejna symboliczna sądowa wygrana ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który walczy z kolportowaniem w internecie jego manipulowanego zdjęcia. Chodzi o zdjęcie z wysuniętym środkowym palcem (chodzi o gest powszechnie uznawany za obraźliwy) z Marszu Tysiąca Tóg ze stycznia 2020 roku.
Wcześniej sądy wydały już cztery tzw. zabezpieczenia; zakazujące kolportowania tego zdjęcia.
Ale obecne piąte zabezpieczenie wydane wobec Ad Vocem jest już prawomocne. Co oznacza, że zakaz sądowy utrzymał w mocy sąd odwoławczy. To ważne, bo przeciwnicy Żurka podnosili, że dotychczasowe zakazy były nieprawomocne i piłka jeszcze jest w grze. Że Żurek może jeszcze przegrać.
Wygrana przez ministra potyczka jest też ważna z drugiego powodu. Wszystkie te zakazy wydano bowiem wobec sędziów i prokuratorów, którzy wsparli „reformy” Ziobry. A teraz są krytykami przywracania praworządności przez rządy obecnej koalicji. I, by dodatkowo uderzyć w Żurka, udostępniali w sieci jego zamanipulowane zdjęcie. Dotyczy to też stowarzyszenia prokuratorów Ad Vocem, które skupia tzw. ziobrystów.
Stowarzyszenie założono w 2008 roku po upadku I rządu PiS z lat 2005-07. A obecnie związani z nim są zastępcy Prokuratora Generalnego Robert Hernand i Michał Ostrowski oraz Paweł Wilkoszewski, były asystent Ziobry. Wygrana z nimi Żurka ma więc też wymiar symboliczny.
Korzystne dla ministra prawomocne zabezpieczenie wydał 10 lutego 2026 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach. Oddalił on zażalenie stowarzyszenia Ad Vocem na zabezpieczenie wydane w I instancji przez Sąd Okręgowy w Sosnowcu, w czerwcu 2025 roku.
Na mocy tego zabezpieczenia Ad Vocem nie może kolportować zmanipulowanego zdjęcia Żurka i miało je usunąć ze swojego profilu na portalu X. Wydanie zabezpieczenia poprzedza złożenie pozwu o ochronę dóbr osobistych i ma chronić prawa ministra do czasu wydania wyroku.
Żurek taki pozew już złożył. Żąda w nim przeprosin i zadośćuczynienia za pomówienie go i podważanie jego wizerunku publicznego. A przypomnijmy, że wcześniej był on sędzią i znanym obrońcą praworządności. Fejkowe zdjęcie miało zniszczyć jego wizerunek.
Takie zabezpieczenie za kolportowanie fejkowego zdjęcia sądy wydały też wobec neo-sędziego SN Kamila Zaradkiewicza, zastępcy Prokuratora Generalnego Michała Ostrowskiego i stowarzyszenia Prawnicy dla Polski, którym kieruje sędzia Łukasz Piebiak. To były zastępca Zbigniewa Ziobry i główna postać w aferze hejterskiej. Minister Żurek złożył już pozwy przeciwko Zaradkiewiczowi i Ostrowskiemu, a wobec Prawników dla Polski złoży wkrótce.
Niezależnie od tego sędziowie i prawnicy, którzy udostępniają fejkowe zdjęcie, narażają się na odpowiedzialność dyscyplinarną. Bo takie działanie jest nieetyczne i jest to świadome łamanie prawa.
Minister Żurek występuje o zabezpieczenie i składa pozwy o ochronę dóbr osobistych, bo zdjęcie jest zmanipulowane, co wiadomo już od dawna. Mimo to prawica i sędziowie, którzy awansowali za władzy PiS hejtują nim Żurka. Robią to świadomie i z premedytacją, choć są prawnikami. Czyli świadomie naruszają dobra osobiste Żurka. Dlatego minister ich pozywa.
Zmanipulowane zdjęcie zrobiono w styczniu 2020 roku na Marszu Tysiąca Tóg. Wtedy na ulice Warszawy wyszli w togach sędziowie, prokuratorzy, adwokaci czy radcowie prawni. Dołączyli do nich inni prawnicy i sędziowie z państw europejskich.
Było to wyjątkowe wydarzenie – nawet w skali światowej. Z zasady sędziowie nie wychodzą na ulice protestować, zwłaszcza w stroju urzędowym. W Warszawie wyszli w obronie niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym SN, który atakowała władza PiS i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Żurek, który był wtedy jedną z twarzy obrony wolnych sądów, szedł na czele Marszu Tysiąca Tóg. W pierwszym rzędzie szedł też m.in. ówczesny prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia Krystian Markiewicz. Na trasie przemarszu spod gmachu SN pod resort Ziobry maszerujących witały tłumy obywateli.
To wtedy Żurkowi zrobiono zdjęcie, które obecnie powielane jest w sieci. Prawica zarzuca mu, że pokazał rękę z wysuniętym środkowym palcem.
Sędzia Żurek tłumaczył, że pokazał w stronę tłumu znak Victorii, czyli zwycięstwa – dwa palce symbolizujące literę V. A na zdjęciu widać tylko jeden palec. Wynika to z tego, że sędzia najpierw zaczął wysuwać środkowy palec, a zaraz potem drugi.
Potwierdzają to inne zdjęcia, na których widać jak sędzia pokazuje dwoma placami symbol Victorii. Szybki fotograf uchwycił moment, kiedy Żurek zdążył wysunąć jeden palec i takie zdjęcie poszło w świat. Uruchomiło to hejterskie komentarze pod jego adresem.
Żurek za władzy PiS nie ścigał osób, które go pomawiały, bo sam był ścigany przez władzę PiS i bronił się przed absurdalnymi zarzutami w dziesiątkach represyjnych postępowań, które wszczęto wobec niego. Ścigała go prokuratura, CBA, rzecznicy dyscyplinarni Ziobry.
A w pracy gnębiła go prezeska Sądu Okręgowego w Krakowie, neo-sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, obecnie szefowa nielegalnej neo-KRS. Jednak w 2024 – gdy był jeszcze sędzią – powiedział dość. I zaczął pociągać do odpowiedzialności prawników, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry.
Pełnomocnikiem Żurka w tych sprawach jest adwokat, prof. Michał Romanowski. Tak komentuje OKO.press wydanie przez sąd prawomocnego zakazu kolportowania zmanipulowanego zdjęcia: „Jest to już piąte z rzędu orzeczenie, piątego składu sądów, potwierdzające, że manipulacja zdjęciem Waldemara Żurka podczas Marsz Tysiąca Tóg była oczywista. Udostępnianie tego zdjęcia to klasyczna metoda manipulacji, zwana psychiczną agresją, której podstawą jest wprowadzenie w błąd, w tym poprzez kłamstwo. Działanie takie zmierza do osiągania korzyści np. politycznych”.
Dodaje, że fejkowe zdjęcie kolportują „ci, którzy obecnie głośno zarzucają ministrowi Żurkowi wprowadzenie metod rzekomo autorytarnych, segregację sędziów”. Udostępniają je „ci, którzy aspirują do odgrywania roli autorytetów chroniących rządy prawa".
Prof. Romanowski: "Niezależnie od manipulacji ignorują oni wiążące ich orzeczenia sądów, niekorzystne dla nich. Kontynuując w ten sposób praktykę znaną w stosunku do sędziów, których w latach 2021-2023 sądy nakazywały przywracać do pracy [nominaci Ziobry w sądach te orzeczenia wtedy ignorowali – red.]”.
I dalej: „Osoby te nadal pełnią wysokie urzędy w wymiarze sprawiedliwości. Ile jeszcze trzeba ukazać przykładów ich niegodziwości tym wszystkich, którzy namawiają, aby posługując się zwodniczym »zdrowym rozsądkiem«, pozostawić takie osoby bez rozliczeń. Taki sposób myślenia prowadzi do ostatecznej kapitulacji rządów prawa”.
Prof. Romanowski podkreśla: „Zło nierozliczone, czując przestrzeń, wraca i atakuje ze zdwojoną siłą. Parafrazując powiedzenie God Save the King, niech nas opatrzność strzeże przed takim prokuratorami, sędziami. Banalizacja zła jest banalizacją dobra, nieuchronnie prowadząc do zniewolenia dobra. Wsłuchujmy się w niebezpieczne słowa będące relatywizacją wartości. Nie stąpajmy po śladach, które odstraszają. To wszystko już było”.
Sądownictwo
Kamil Zaradkiewicz
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Ad Vocem
Łukasz Piebiak
Marsz Tysiąca Tóg
Michał Ostrowski
Prawnicy dla Polski
praworządność
Robert Hernand
s
Sąd Apelacyjny w Katowicach
zabezpieczenie
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze