Czołowi beneficjenci „reform” Ziobry w sądach chcą kandydować do odnowionej KRS. Na liście jest były zastępca Ziobry, „egzekutor” Radzik, sędzia Dudzicz od antysemickiego wpisu, były ultraprawicowy Rzecznik Praw Dziecka i neo-sędziowie SN.
Były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS Łukasz Piebiak – na zdjęciu u góry, główna postać w aferze hejterskiej – chce nadal rozdawać karty w wymiarze sprawiedliwości. Kierowane przez niego stowarzyszenie Prawnicy dla Polski ogłosiło właśnie listę 15 osób, które chce zgłosić do nowej KRS. Nabór do KRS ogłosił właśnie Marszałek Sejmu. Kto idzie z Piebiakiem po KRS piszemy dokładnie dalej.
Obecnej nielegalnej neo-KRS kadencja kończy się 12 maja 2026 roku. Rządząca koalicja chciała ją zastąpić odnowioną KRS, której by przywrócono niezależność, a 15 członków-sędziów wybraliby do niej sami sędziowie. A nie tak jak za czasów władzy PiS, członków KRS wybierali posłowie partii Kaczyńskiego w Sejmie.
Raczej pewne jest, że prezydent Karol Nawrocki nie podpisze jednak ustawy, która przywraca praworządność w tym nielegalnym organie. Koalicja rządząca zaczęła więc realizować plan B polegający na tym, że nowy, sędziowski skład KRS zostanie wybrany na podstawie ustawy uchwalonej przez PiS w 2018 roku.
Koalicja nie chce jednak wchodzić w buty PiS. By zmniejszyć wadę wyboru sędziowskiej części KRS, sędziów do niej mają wybrać sami sędziowie. Ma to się odbyć na Zgromadzeniach Sędziów w sądach, które zostaną zorganizowane do zamknięcia list kandydatów. Czyli w marcu i najpóźniej w kwietniu. Posłowie mają tylko wybór sędziów zatwierdzić w głosowaniu.
W ten sposób ma być zminimalizowany wpływ polityków na ten wybór. A to w wyrokach podważało ETPCz i TSUE. Taka KRS nadal będzie sprzeczna z Konstytucją, która nie przewiduje wyboru przez Sejm sędziów do KRS. Ale włączenie w ten wybór środowiska sędziów — tak jak było przed władzą PiS — ma tę wadę zmniejszać. Bo Sejm ma być de facto w roli notariusza.
Czas na zgłaszanie kandydatów do KRS jest do 10 marca. Potem będzie weryfikacja zgłoszeń. Kandydaci muszą mieć poparcie albo 25 sędziów, albo dwóch tysięcy obywateli. Za władzy PiS listy poparcia kandydatów do neo-KRS przez sędziów, były dowodem poparcia zmian niszczących niezależność sędziów. Obecnie sędziowie, którzy udzielili takiego poparcia, stracili stanowiska funkcyjne w sądach. A jedna sędzia dostała za to zarzuty dyscyplinarne.
Jak będzie rozwiązany teraz ten problem?
Uważa się, że obecnie sytuacja jest inna. Bo odnowiona KRS ma być niezależna — za władzy PiS była obsadzona głównie sędziami, którzy poszli na współpracę z Ziobrą. Wyboru sędziów mają też dokonać w wyborach sami sędziowie (taki wybór nie jest zabroniony przez prawo).
To zmienia charakter całej procedury, która za PiS była pozorna. Było tylko kilkunastu kandydatów, bo sędziowie bojkotowali nielegalną neo-KRS. I z góry było wiadomo, kto wygra, bo i tak na końcu decydowała partia Kaczyńskiego. Do neo-KRS mieli trafić tacy sędziowie, którzy będą pomagali wdrażać „reformy” Ziobry. I tak było. Co zresztą przyznał w Sejmie sam Zbigniew Ziobro. A teraz KRS ma być niezależna.
Po weryfikacji poprawności zgłoszeń kandydatów i list poparcia, kluby poselskie będą mogły wskazać po 9 swoich kandydatów. Listę 15 kandydatów do KRS ustali komisja sprawiedliwości. Z tym że powinna na liście znaleźć się najmniej jedna osoba wskazana przez każdy klub poselski.
Potem taką listę zatwierdza Sejm. Do rozwiązania jest problem dwóch kandydatów do KRS, których mogą wskazać kluby poselskie PiS i Konfederacji. A mogą oni np. zgłosić Łukasza Piebiaka, czy byłego zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Zwanego przez sędziów „egzekutorem” Ziobry.
Jak to rozwiąże Koalicja? Jeśli pominie tych dwóch kandydatów, to narazi się na ataki, że taki wybór do KRS będzie sprzeczny z prawem. Co pozwoli prezydentowi Nawrockiemu odmawiać powoływania sędziów nominowanych przez odnowioną KRS. Choć prezydent i tak nie będzie powoływał sędziów, którzy bronili praworządności i stosowali prawo europejskie. Bo już to zapowiedział.
Koalicja może więc wybrać mniejsze zło. Wybrać dwóch kandydatów opozycji i 13 sędziów, wybranych przez sędziów. Bo i tak przedstawiciele sędziów będą mieli większość w KRS. A kandydaci opozycji i tak nie będą mieli szans nic przegłosować. I najprawdopodobniej będą po prostu tzw. harcownikami.
Środowisko sędziowskie już szykuje się do tych wyborów. Pierwsze do zgłaszania się do odnowionej KRS wezwało największe stowarzyszenie sędziów Iustitia, które broniło praworządności. Planuje wystawić listę 15 kandydatów, uzgodnioną z innymi stowarzyszeniami sędziów, które broniły praworządności m.in. z Themis.
W ostatnich dniach deklarację startu do KRS ogłosiły też organizacje skupiające beneficjentów „reform” Ziobry i pojedyncze osoby.
Listę 15 kandydatów zgłosiło już kierowane przez Piebiaka stowarzyszenie Prawnicy dla Polski. Skupia ono tzw. jastrzębi, którzy angażowali się w „reformy” Ziobry i za władzy PiS wysoko awansowali. Organizacja Piebiaka chce pokazać, że jest reprezentantem tzw. suwerena. I już ogłosiło zbiórkę podpisów wśród obywateli. To celowy zabieg, by pokazywać, że naród chce ich, a nie „kastowych” kandydatów wybranych i popieranych przez sędziów.
Kandydatów chcą też wystawić Sędziowie RP. Ta organizacja skupia głównie neo-sędziów z Krakowa, którzy awansowali za czasów, gdy prezeską krakowskiego sądu była Dagmara Pawełczyk-Woicka. Obecnie szefowa neo-KRS.
Ona sama nie może już kandydować, bo jest ustawowe ograniczenie zasiadania w KRS do dwóch kadencji. Z tych powodów większość obecnych członków neo-KRS też nie może już kandydować, w tym Maciej Nawacki. Ale kandydować ma obecny zastępca przewodniczącego neo-KRS, neo-sędzia Stanisław Zdun. Członkowie neo-KRS za pracę w tym nielegalnym organie dostali zarzuty dyscyplinarne.
Start do KRS ogłosił też Ziemowit Barański z Sądu Okręgowego we Wrocławiu. On od neo-KRS dostał aż dwa awanse. Najpierw do sądu okręgowego, a potem do apelacyjnego. Ale do tego drugiego nie powołał go prezydent Karol Nawrocki.
Start ogłosiła jeszcze Aleksandra Siniecka-Kotula z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Jest w zarządzie Votum. Często wypowiada się w internecie na temat tego, jak jest przywracana praworządność. Ale gdy władza PiS niszczyła sądy i sędziów, Votum stało z boku i nie wspierało represjonowanych sędziów. Votum skupia osoby, które weszły do sądów po Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.
Lista 15 kandydatów do KRS wystawiona przez stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, którym kieruje Łukasz Piebiak, to zapowiedź kontynuacji ostrego kursu wobec sędziów, który był za czasów PiS. Na liście są osoby, które dały twarz „reformom” Ziobry, skorzystały na nich i odpowiadają za współudział w rozmontowywaniu niezależności sądów.
I tak do KRS kandydują:
Po ujawnieniu afery w 2019 roku Piebiak stracił stanowisko wiceministra. Za aferę hejterską wrocławska prokuratura chce mu postawić kilkanaście zarzutów, ale powołana przez PiS Izba Odpowiedzialności Zawodowej do dziś nie rozpoznała wniosku o uchylenie mu immunitetu.
Piebiak skupił wokół siebie grupę sędziów, z którymi za władzy PiS był na dwóch grupach dyskusyjnych na komunikatorach – Kasta/Antykasta oraz Niezłomni-grupa małego sabotażu (do tej grupy należała też Mała Emi). Sędziowie zwracali się do niego „Herszcie”. Na grupach nie tylko komentowano, co dzieje się w sądach, ale padały też pomysły, co należy zrobić, czy w kogo uderzyć.
Piebiak wcześniej kandydował do neo-KRS dwa razy. W wyborach uzupełniających w 2021 i na II kadencję w 2022 roku. Ale dwa razy PiS nie dał mu poparcia. Możliwe, że za udział w aferze hejterskiej. Nielegalna neo-KRS dała mu jednak nominację na neo-sędziego NSA. Ale do dziś nie powołał go tam prezydent.
Dziś Piebiak konsoliduje sędziów, beneficjentów „reform” Ziobry. I atakuje rząd Tuska za przywracanie praworządności i rozliczenia. Stołeczna prokuratura wystąpiła też pod koniec 2025 roku o uchylenie mu immunitetu, bo chce mu postawić zarzuty. Prokuratura zarzuca, że posłużył się podrobionym testamentem.
Po zmianie władzy prokuratura wróciła do tej sprawy, by ocenić inne wpisy Jorrego 123 w internecie. Dudzicz był w grupie sędziów skupionych wokół Piebiaka. Należał do grup Kasta/Antykasta i Niezłomni-grupa małego sabotażu.
Dudzicz był też prezesem Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim i był przy tym sądzie zastępcą rzecznika dyscyplinarnego. Po utracie władzy przez PiS stracił te stanowiska. Neo-KRS dała mu jednak nominację aż do SN, ale do dziś prezydent go tam nie powołał.
Na represjach wobec sędziów zbudował swoją karierę. Został wiceprezesem Sądu Okręgowego w Warszawie, a potem neo-KRS dała mu nominację na neo-sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie, którego potem został też wiceprezesem.
Po zmianie władzy PiS stracił stanowisko wiceprezesa i zastępcy rzecznika. Radzik nie uznaje jednak swojego odwołania i do dziś jako uzurpator stawia dalej sędziom zarzuty dyscyplinarne.
Za swoje decyzje z czasów PiS ma już kilka dyscyplinarek. A prokuratura chce mu stawiać zarzuty — za aferę hejterską (pomagał przygotować atak na sędziego Waldemara Żurka), za bezpodstawne dyscyplinarki dla Żurka, za blokowanie w orzekaniu sędziego Igora Tulei i za odmowę wydania akt dyscyplinarek sędziów rzecznikom ad hoc powołanym przez ministra sprawiedliwości.
Grożą mu też zarzuty w kolejnych śledztwach, w sumie jest ich kilkanaście. Do dziś Izba Odpowiedzialności Zawodowej nie rozpoznała jednak wniosków o uchylenie mu immunitetu.
Za władzy PiS awansowała też żona Radzika. Z pozycji radcy prawnego Gabriela Zalewska-Radzik dzięki neo-KRS trafiła aż do NSA.
Z ramienia stowarzyszenia Piebiaka do KRS startują jeszcze:
Sędziowie chcieli jego odwołania ze stanowiska prezesa, bo mieli dość jego rządów. Narzekali, że przeprowadzona przez niego reorganizacja koncentrowała się na pogarszaniu sytuacji i wręcz personalnym nękaniu sędziów, którzy występowali w obronie praworządności.
Prezes m.in. miał podejmować próby przenoszenia wybranych sędziów do innych pionów orzeczniczych bez merytorycznego i formalnego uzasadnienia. Zarzucali mu, że w ich imieniu dziękował w prasie byłej posłance PiS Annie Sobeckiej, za wybudowanie siedziby sądu w Toruniu. Dąbkiewicz nadal jest komisarzem wyborczym, powołanym za czasów PiS.
Michera od razu zaczął też starania o awans od neo-KRS na sędziego. I go dostał. Został neo-sędzią Sądu Okręgowego w Olsztynie. W 2024 roku Schab, gdy był jeszcze głównym rzecznikiem dyscyplinarnym, powołał go na zastępcę rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku. Ale kilka miesięcy temu został odwołany z tej funkcji. Obecnie krytykuje w internecie i w prawicowych mediach przywracanie praworządności.
Sądownictwo
Adam Bodnar
Włodzimierz Czarzasty
Karol Nawrocki
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Naczelny Sąd Administracyjny
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Sejm X kadencji
Iustitia
Łukasz Piebiak
Prawnicy dla Polski
praworządność
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze