Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski skupiające beneficjentów „reform” Ziobry na czele z sędzia Łukaszem Piebiakiem, nie może kolportować zmanipulowanego zdjęcia Waldemara Żurka. Dostało sądowy zakaz, który poprzedza złożenie przez ministra pozwu o przeprosiny i zadośćuczynienie
Zakaz sądowy to symboliczny sukces ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Bo sędzia Łukasz Piebiak – na zdjęciu u góry – gdy był wiceministrem sprawiedliwości i zastępcą Zbigniewa Ziobry, stał na czele afery hejterskiej. Bliscy mu sędziowie zwracali się do niego „Herszcie”.
A Żurek wówczas jako sędzia był jednym z głównych celów tej afery. I teraz po raz pierwszy wygrał w bezpośrednim starciu sądowym ze sprawcą ataków na siebie za władzy PiS. A przypomnijmy, że Żurek jako symbol wolnych sądów był jednym z wrogów numer 1 dla ministra Ziobry. Niezależnie od tego Piebiaka za aferę hejterską chce rozliczyć prokuratura, która wystąpiła o uchylenie mu immunitetu, by móc postawić mu kilkanaście zarzutów karnych.
Obecny sukces Żurka jest podwójnie symboliczny. Bo z Prawnikami dla Polski związany jest też były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. A to on przekazywał Piebiakowi materiały z postępowań dyscyplinarnych, które posłużyły do przygotowania w resorcie Ziobry ataku na Żurka. Za aferę hejterską prokuratura chce postawić przed sądem również Radzika. A Żurek w odrębnym postępowaniu pozwał za aferę hejterską Radzika i Piebiaka. Chce od nich 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia.
Dziś Piebiak kreuje się na obrońcę rzekomo łamanej przez rząd Tuska praworządności, choć to on pomagał Ziobrze niszczyć niezależność wymiaru sprawiedliwości. Piebiak konsoliduje wokół siebie sędziów, którzy szybko awansowali za władzy PiS i bronią swoich apanaży. A kierowane przez niego stowarzyszenie Prawnicy dla Polski jest głównym krytykiem obecnych ministrów sprawiedliwości, czyli najpierw Adama Bodnara, a teraz Żurka.
Zakaz sądowy obejmującey stowarzyszenie Prawnicy dla Polski został wydany przez Sąd Okręgowy w Gliwicach 27 stycznia 2026 roku. Sędzia Katarzyna Banko nakazała w nim usunięcie z konta stowarzyszenia na portalu X dwóch wpisów ze zdjęciem Waldemara Żurka, na których rzekomo pokazuje on środkowy palec, tzw. fucka.
Zdjęcia opatrzono kąśliwymi komentarzami pod adresem ministra sprawiedliwości. Sąd zakazał też stowarzyszeniu zamieszczania takich zdjęć na przyszłość. Zakaz ten ma zabezpieczyć prawa Żurka na czas procesu. Bo zamierza on pozwać stowarzyszenie Piebiaka o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie. Zakaz taki wydaje się przed złożeniem pozwu. I obowiązuje do czasu wydania wyroku.
Żurek wystąpił o zabezpieczenie, bo zdjęcie jest zmanipulowane, co wiadomo już od dawna. Mimo to prawica i sędziowie, którzy awansowali za władzy PiS hejtują nim Żurka.
Zdjęcie zrobiono w styczniu 2020 roku na Marszu Tysiąca Tóg. Wtedy na ulice Warszawy wyszli w togach sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, czy radcowie prawni. Dołączyli do nich inni prawnicy i sędziowie z państw europejskich.
Było to wydarzenie bez precedensu nawet w skali światowej. Z zasady sędziowie nie wychodzą na ulice protestować, zwłaszcza w stroju urzędowym. W Warszawie wyszli w obronie niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym SN, który atakowała władza PiS i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Żurek, który był wtedy jedną z twarzy obrony wolnych sądów, szedł na czele Marszu Tysiąca Tóg. W pierwszym rzędzie szedł też m.in. ówczesny prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia Krystian Markiewicz. Na trasie przemarszu spod gmachu SN pod resort Ziobry maszerujących witały tłumy obywateli.
To wtedy Żurkowi zrobiono zdjęcie, które obecnie powielane jest w sieci. Prawica zarzuca mu, że pokazał rękę z wysuniętym środkowym palcem. Udostępniają je nawet sędziowie i prokuratorzy, którzy zrobili kariery za PiS, by uderzyć w nim w Żurka i go dyskredytować.
Tyle że sędzia Żurek już przed laty tłumaczył, że pokazał w stronę tłumu znak Victorii, czyli zwycięstwa – dwa palce symbolizujące literę V. A na zdjęciu widać tylko jeden palec. Wynika to z tego, że sędzia najpierw zaczął wysuwać środkowy palec, a zaraz potem drugi.
Potwierdzają to inne zdjęcia, na których widać jak sędzia pokazuje dwoma placami symbol Victorii. Szybki fotograf uchwycił moment, kiedy Żurek zdążył wysunąć jeden palec i takie zdjęcie poszło w świat. Uruchomiło to hejterskie komentarze pod jego adresem.
Żurek za władzy PiS nie ścigał osób, które go pomawiały, bo sam był ścigany przez władzę PiS i bronił się przed absurdalnymi zarzutami w dziesiątkach represyjnych postępowań, które wszczęto wobec niego. Jednak w 2024 – gdy był jeszcze sędzią – powiedział dość. I zaczął pociągać do odpowiedzialności prawników, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry.
Zakaz kolportowania fejkowe zdjęcia dla stowarzyszenia Piebiaka jest już czwartym takim zakazem sądowym. Wcześniej sądy wydały je wobec neo-sędziego SN Kamila Zaradkiewicza (za jego krytykę Żurek miał dyscyplinarki za władzy PiS), stowarzyszenia prokuratorów Ad Vocem (skupia tzw. ziobrystów) i zastępcy Prokuratora Generalnego Michała Ostrowskiego (został powołany na to stanowisko za władzy PiS). W tych trzech sprawach minister Żurek złożył już przeciwko nim pozwy cywilne do sądu.
Można spodziewać się kroków prawnych wobec kolejnych osób, które nadal powielają zmanipulowane zdjęcie. Podawał je dalej m.in. sam Piebiak. A prawicowa TV Republika puszczała je na swojej antenie. Rzekomo w geście z osobami i organizacjami, które dostały zakaz sądowy. Tyle że sami z premedytacją naruszali dobra osobiste Żurka.
Pełnomocnikiem ministra Żurka w tych sprawach jest adwokat, prof. Michał Romanowski. Tak komentuje on w OKO.press najnowsze zabezpieczenie sądu wydane wobec stowarzyszenia Prawnicy dla Polski: „Jest to już czwarte orzeczenie sądu uznające, że przypisywanie ministrowi Waldemarowi Żurkowi, iż podczas Marszu Tysiąca Tóg pokazał obraźliwy gest w postaci środkowego palca, jest manipulacją.
Dotychczasowe orzeczenia nie tylko nie wzbudziły refleksji w członkach władz Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski, co do posługiwania się zmanipulowanym zdjęciem, ale stało się przyczynkiem do kontynuowania procederu oczerniania Żurka jako ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego”.
Dodaje: Zachowanie stowarzyszenia jest tym bardziej naganne i znamienne zarazem, bo w jego władzach jest m.in. były wiceminister sprawiedliwości, sędzia Łukasz Piebiak i były zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysław Radzik. A także profesor prawa Paweł Czubik orzekający w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN [jest neo-sędzią SN w nielegalnej Izbie – red.]. Udostępniających cechuje przy tym szczególnie zła wola ukierunkowana na rażące naruszenie dóbr osobistych ministra sprawiedliwości”.
Prof. Romanowski podkreśla: „Celem jest zniesławienie ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego za pomocą mediów społecznościowych tak, aby poniżyć go w oczach opinii publicznej i narazić na utratę zaufania. Można by skwitować to stwierdzeniem, że wymienione osoby same sobie wystawiają świadectwo. Jednak problem jest poważny, ponieważ są to osoby, które były i nadal są twarzami zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości, wprowadzonych w latach 2015-2023.
I do dzisiaj pełnią najwyższe funkcje w wymiarze sprawiedliwości. Osoby te posługują się znanym z przeszłości mechanizmem kompromitowania za pomocą fałszywych „dowodów” wobec osób takich jak Waldemar Żurek, który wraz z rodziną doświadczył tego szczególnie w latach 2016-2023. W tym sensie nie jest to zaskoczenie. Osób tych nie jest w stanie powstrzymać nawet wiążący ich zakaz sądowy. Ignorują oni orzeczenia sądów”.
I dalej: „Minister Żurek dąży, aby zatrzymać pogłębiający się chaos w sądach i dlatego zaproponował ustawę naprawiającą status neo-sędziów i wydanych przez nich orzeczeń. Ale osobom, które oczerniają go, nie chodzi o poszukiwanie rozwiązania, ale o pogłębianie konfliktu i chaosu w myśl powiedzenia „im gorzej, tym lepiej”.
Propozycjami ministra Żurka jest zagrożonych kilkudziesięciu prawników (neo-sędziów SN, byłych rzeczników dyscyplinarnych sędziów sądów powszechnych), współodpowiedzialnych za destrukcję rządów prawa w latach 2015-2023 i utrzymywanie stanu zniewolenia Konstytucji bezprawnymi ustawami PiS, Ziobry i prezydenta Dudy. Dlatego minister Żurek z taką determinacją jest wciąż atakowany przy pomocy stwierdzonych już przez sądy manipulacji”.
Prof. Romanowski: „Niezależne sądy złożone z niezawisłych sędziów są dobrem publicznym, które stało się dobrem luksusowym, choć powinno być dobrem powszechnym. Minister Żurek chce, aby niezależne sądy i niezawiśli sędziowie byli dobrem powszechnym.
Chodzi o naczelną meta zasadę Konstytucji RP, która sprowadza się do stwierdzenia, że sąd i sędzia nie załatwia spraw, ale rozstrzyga o życiu osądzanych. Na straży tej zasady stoją dwie kolejne. Sądy i sędziowie są dla rządzonych, a nie dla rządzących. Niezależny sąd tworzy niezawisły sędzia prawidłowo powołany. Bycie sędzią oznacza służbę, a nie służalczość.
W przywróceniu praworządności nie chodzi zatem o fake sąd złożony z fake sędziów, ale o sąd złożony z sędziów. Prawo, chociażby najlepsze, nie zadziała, jeżeli między tym prawem a osądzanym nie stanie ktoś mądry i uczciwy, który z prawa uczyni pożytek dla dobra człowieka. Tym kimś jest niezawisły sędzia tworzący instytucję niezależnego sądu".
I jeszcze jedna wypowiedź prof. Romanowskiego: „Niezależny sąd bez niezawisłego sędziego jest jak wydmuszka, z której wydmuchano zawartość. Waldemara Żurka jako sędziego oraz jako ministra sprawiedliwości łączy to, że jego celem jest, aby prawo miało prymat nad politykiem, aby politycy byli „więźniami” prawa.
Jego postawa stanowi zagrożenie dla tych, którzy współuczestniczyli w niszczeniu państwa prawa, w przywróceniu prymatu rządów ludzi nad prawem. Atakującym za pomocą zniesławienia ministra Żurka chodzi o to, aby nie było prawa, bo tam, gdzie nie ma prawa, tam nie rządzi rozum. Rządzi prymitywna siła. Prawo nie może jednak skapitulować przed złem, bo zło nie rozliczone – jak widać – czując przestrzeń wraca ze zdwojoną silą”.
Sądownictwo
Kamil Zaradkiewicz
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Ad Vocem
Łukasz Piebiak
Marsz Tysiąca Tóg
Michał Ostrowski
Prawnicy dla Polski
praworządność
prof. Michał Romanowski
zabezpieczenie
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze