0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl.Fot. Kuba Atys / Age...

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód wydał orzeczenie o aresztowaniu szefa PKOl Radosława Piesiewicza – na zdjęciu u góry – na trzy miesiące, w sobotę 29 sierpnia 2026 roku, o godzinie piątej nad ranem. Wniosek śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej – który prowadzi śledztwo ws. giełdy kryptowalut – trafił do sądu w piątek w nocy. Sąd zgadzając się na areszt, uznał, że prokuratura uprawdopodobniła zarzuty. Sąd uznał, że zachodzi też obawa matactwa i, że jest zagrożenie wysoką karą.

Piesiewiczowi grozi 8 lat więzienia, w związku z dwoma zarzutami, które dostał. Chodzi o:

  • Powołanie się w 2025 roku na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, które miały wynikać ze znajomości z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Prokuratura zarzuca, że w zamian za przyjętą korzyść majątkową w postaci zegarka o wartości 169 476 zł, podjął się załatwienia sprawy w UOKiK, poprzez ingerencję w postępowanie prowadzone wobec giełdy kryptowalut Zondacrypto i jej operatora – spółki BB Trade Estonia OU. To czyn płatnej protekcji z artykułu 230 paragraf 1 punkt 1 kodeksu karnego. Zagrożony jest karą do 8 lat więzienia. Morawiecki i UOKiK nie podejmowali działań w tej sprawie, których załatwienia miał zobowiązać się Piesiewicz.
  • Nakłonienia w kwietniu 2026 roku, w Warszawie i w Monako, „ustalonego członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU, operatora giełdy kryptowalutowej Zondacrypto”, w sytuacji grożącej spółce niewypłacalności lub upadłości, do wypłaty mu z giełdy środków w wysokości 194 420,15 zł w dniu 7 kwietnia 2026 roku oraz 100 000 euro w dniu 8 kwietnia 2026 roku. Czym działał na szkodę pozostałych wierzycieli – użytkowników giełdy Zondacrypto. To czyn z artykułu 302 paragraf 1 kodeksu karnego. Grozi za to do 2 lat więzienia.

Przeczytaj także:

Piesiewicz, który nie przyznaje się do zarzutów — twierdzi, że za zegarek zapłacił gotówką, a środków z giełdy nie wycofał — może od tego się odwołać do sądu okręgowego. Jego obrońca w poniedziałek ma zająć stanowisko ws. zgody na areszt. Przypomnijmy, że Zondacrypto była też sponsorem PKOl.

W sprawie można spodziewać się kolejnych zwrotów akcji. W sobotę dziennikarz radia Zet Mariusz Gierszewski ujawnił, że są przynajmniej trzy nagrania polityków PiS. Ma je posiadać prokuratura. Redakcja nie wymienia nazwisk polityków.

Podaje tylko, że nagrani mają być prominentny polityk z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, polityk PiS z Pomorza i osoba z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej istnienie nagrań sugerował Roman Giertych, który jest jednym z dwóch pełnomocników Przemysława Krala, prezesa Zondacrypto.

Kral poszedł na współpracę z prokuraturą i dostarczył jej liczne materiały. Według portali TVN24 i WP.pl, które od kilku dni ujawniają wątki afery, Kral przekazał prokuraturze właśnie nagrania, dokumentację przepływu kryptowalut, dane o nim samym i nieruchomościach we Francji oraz dane dotyczące jednej z fundacji politycznych.

Dziennikarz WP.pl Szymon Jadczak napisał na swoim koncie na portalu X, że w przyszłym tygodniu będą kolejne odsłony afer, które opisuje. Jadczak: „Będzie gorąco”.

Z kolei zastępca redaktora naczelnego Onetu Andrzej Stankiewicz mówił wcześniej, że działania prokuratury w tej sprawie mogą objąć nawet kilkanaście osób związanych z prawą stroną sceny politycznej. O tym, że afera Zondacrypto się dopiero rozkręca, pisał też na portalu X premier Donald Tusk.

Przyspieszenia działań prokuratury można spodziewać się jeszcze z jednego powodu. Pojawiające się publikacje ujawniają dowody. Nikt dziennikarzom nie może tego zabronić, wykonują swoją pracę. Ale dla prokuratury to problem. Uderza to w tzw. dobro śledztwa. Prokuratura musi więc przyspieszyć, by potencjalni podejrzani o dowodach nie dowiadywali się z prasy (co pozwoli im przygotować linię obrony).

PiS chce rozbroić aferę, składając wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej. Jest to absurdalny pomysł. Bo śledztwo jest na początkowym etapie i politycy PiS — którzy sami mogą dostać zarzuty — mieliby dostęp do dowodów. Ponadto komisje śledcze powołuje się, gdy państwo nie działa w jakiejś sprawie.

Dlatego ten wniosek nie ma szans w Sejmie. Za to rządząca Koalicja chce na najbliższym posiedzeniu Sejmu przetestować opozycję. Bo pod głosowanie ma być poddane odrzucenie trzeciego prezydenckiego weta ws. ustawy dotyczącej uregulowania rynku kryptowalut. Do uchwalenia tych przepisów zobowiązuje Polskę UE. Ale jak do tej pory jej uchwalenie blokował prezydent Karol Nawrocki. Przeciw byli też posłowie prawicy.

Doprowadzenie Radosława Piesiewicza do prokuratury w celu ogłoszenia zarzutów. Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza.pl.

Co już pewnego wiemy o sprawie

Przełom w śledztwie ws. Zondacrypto to zasługa dwóch rzeczy. Po pierwsze. Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek powołał nowego naczelnika śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Został nim prokurator Marek Wełna. On zmienił referentów kilku kluczowych śledztw rozliczeniowych. Zmienił też referenta ws. zaginięcia założyciela giełdy kryptowalut Sylwestra Suszka. Z tą sprawą połączono śledztwo śląskiej prokuratury regionalnej ws. Zondacrypto.

Wcześniej śląska prokuratura, która była jedną z zaufanych prokuratur Ziobry, te śledztwa prowadziła latami bez efektu. A kolejne wątki ws. Zondacrypto umarzano. O czym pisaliśmy w OKO.press.

Po drugie. Kilka miesięcy temu pełnomocnikiem przebywającego za granicą Krala zostali adwokaci Roman Giertych (poseł z listy PO) i Jacek Dubois. Negocjowali z prokuraturą warunki współpracy Krala. Rozmowy toczyły się w wąskim gronie, nie wiedział początkowo o tym nawet Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk (jest w konflikcie z Żurkiem).

W lipcu ktoś jednak puścił przeciek do „Rzeczpospolitej” o tym, że Kral zaczyna sypać. Wyglądało to, jak wysłanie sygnału ostrzegawczego do polityków prawicy lub była to próba ukręcenia sprawie głowy. By ją spalić. I być może zastraszyć Krala.

„Rzeczpospolita” ujawniła, że prokurator Wełna i nowi pełnomocnicy Krala, byli w tej sprawie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Krala nie ma w Polsce). Skąd poszedł przeciek? Źródłem może być prokuratura, w której wciąż są ludzie Ziobry i mają dostęp do systemów informatycznych. W tej sprawie jest śledztwo.

Prokurator Wełna i Żurek byli wściekli na ujawnienie sprawy. Bo były obawy, że komuś może stać się krzywda lub może ktoś zginąć. W sprawę jest bowiem zamieszana mafia paliwowa, a założyciel tej giełdy kryptowalut może nie żyć.

Co jest jeszcze pewne?:

  • Kral nie został świadkiem koronnym. Póki co ma obietnicę tzw. małego świadka koronnego. Czyli obietnicę złożenia przez prokuraturę wniosku o nadzwyczajne złagodzenie kary (gdy już dojdzie do procesu), o czym będzie decydował sąd. By to się wydarzyło, musi on dostarczyć prokuraturze wartościowe dowody pomagające ujawnić aferę. Prokuratura będzie to weryfikować. Status małego świadka koronnego oznacza, że Kral dostał już zarzuty karne oszustwa na szkodę klientów upadłej Zondacrypto.

Dlatego, póki co, nie ma mowy o statusie świadka koronnego, bo prokuratura nie wie jeszcze, ile są warte uzyskane od niego dowody. Poza tym o statusie świadka koronnego decyduje sąd. Może go dać pod warunkiem, że Kral nie pełnił kierowniczej roli w sprawie i nie miał nic wspólnego ze sprawą Suszka (jest podejrzenie, że nie żyje).

Pojawiają się pytania, dlaczego Kral poszedł na współpracę, skoro nie ma pewności, jak finalnie zachowa się wobec niego prokuratura? Bo ma się bać. W sprawę giełdy kryptowalut zamieszane są bowiem osoby powiązane z mafią paliwową na Śląsku. Prokuratura prowadziła przeciwko im śledztwa ws. oszust vatowskich idących w miliardy złotych.

W zamian za współpracę państwo może mu obiecać jakąś formę ochrony.

  • Jest kilka wątków, które wyjaśnia prokuratura. Ujawnił je sam w oświadczeniu minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek. Chodzi o przelewy od Krala i podmiotów związanych z Zondacrypto dla fundacji byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry (dostała 450 tysięcy złotych) oraz fundacji Przemysława Wiplera (dostała 70 tysięcy euro). Wyjaśniane będą miliony, które zasiliły w formie reklam prawicową Telewizję Republika oraz dofinansowały konferencję CPAC w Rzeszowie, która była de facto wsparciem kampanii wyborczej Karola Nawrockiego. Wyjaśniany będzie też wątek pomocy w ucieczce z Węgier byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu.

To jednak nie oznacza, że inne wątki nie będą wyjaśniane, bo rzekomo mają za mały ładunek polityczny. Co niektórzy sugerują.

Wątek zaginięcia Suszka będzie jak najbardziej wyjaśniany, bo po to połączono śledztwa. Będzie też wyjaśniany tzw. ślad rosyjski w Zondacrypto, o czym mówił już w 2025 roku w Sejmie premier Donald Tusk. Pisała o nim w OKO.press Anna Mierzyńska. Pojawiły się jednak głosy, że nie było Rosjan w tej giełdzie i dlatego teraz o tym nie mówi ani premier, ani minister Żurek. To błędne kalkulacje.

Po prostu prokuratura nie informuje o wszystkim, co dzieje się w śledztwie. Póki co ściga się z dziennikarzami, którzy ujawniają kolejne dowody, co ma wpływ na śledztwo.

Z informacji OKO.press wynika, że wszystkie wątki będą badane, w tym ślad rosyjski. Zresztą w piątek sam premier Donald Tusk podtrzymał swoje słowa wypowiedziane w Sejmie w 2025 roku.

  • Prokuratura zabezpieczyła już ponad 100 milionów zł na majątku Zondacrypto i Krala, na poczet pokrycia strat poszkodowanych w tej sprawie. Minister Żurek w wywiadzie 27 sierpnia mówił, że zabezpieczenie interesów i praw poszkodowanych obywateli jest priorytetem.

Prokuratura cały czas szacuje szkody klientów Zondacrypto. Wylicza je na podstawie zgłoszeń do prokuratury. Do tej pory zaksięgowano 99 milionów złotych strat zgłoszonych przez samych poszkodowanych. Ale kwota będzie większa, bo kolejne zawiadomienia klientów są sprawdzane. Nie wiadomo skąd pochodzą padające w mediach kwoty o stratach na 350 milionów złotych, a nawet 2,4 miliarda złotych.

dwóch mężczyzn trzyma wspólnie koszulkę z napisem Polska
Przemysław Kral (stoi po lewej) z szefem PKOl Radosławem Piesiewiczem. Zondacrypto była sponsorem PKOl. Fot. Zrzut z ekranu/Facebook PKOl.

Jakie wątki zostały już ujawnione

Afera Zondacrypto z nową siłą wybuchła tydzień temu. Zaczęło się od publikacji TVP Info w niedzielę 23 sierpnia 2026 roku, że Kral dostał status małego świadka koronnego. A potem posypały się publikacje prasowe:

  • W poniedziałek 24 sierpnia Szymon Jadczak z WP.pl. i Michał Fuja TVN24 ujawnili, że szef PKOl Radosław Piesiewicz dostał w listopadzie 2025 roku od Przemysława Krala zegarek luksusowej marki, wart 40 tysięcy euro. W zamian Piesiewicz, który ma kontakty wśród polityków prawicy, miał wstawić się w sprawie Zondacrypto u byłego premiera Mateusza Morawieckiego i u prezesa UOKiK. Chodziło o zablokowanie działań UOKiK wobec giełdy kryptowalut. Portale ujawniły też, że Piesiewicz był w Monako na koszt Krala. UOKiK i Morawiecki zaprzeczyli, by w tej sprawie podejmowali interwencję.
  • W środę 26 sierpnia Jacek Harłukowicz i Kamil Dziubka z Onetu ujawnili jak prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz zabiegał u Przemysława Krala o zakup pakietu akcji jego telewizji. Działo się to w 2025 roku. W tym celu spotkał się z Kralem w Monako. Podpisano list intencyjny, ale do zakupu udziałów nie doszło. TV Republika mimo to była beneficjentem milionów od Zondacrypto, która wykupowała tu reklamy.
  • W środę 26 sierpnia WP.pl i TVN24 ujawniły jak poseł PiS Michał Moskal, znajdujący się blisko Jarosława Kaczyńskiego, spotkał się na Ibizie z Kralem. W kontaktach pośredniczył były agent CBA Artur Chodziński. Do spotkania doszło w sierpniu 2025 roku. Potem poseł zaczął zajmować się w Sejmie tematem kryptowalut. Zgłaszał też poprawki do rządowej ustawy, którą trzy razy zawetował Nawrocki.
  • W piątek 28 sierpnia portale WP.pl i TVN24 ujawniły jak adwokat Bartosz Lewandowski — obrońca ukrywającego się Marcina Romanowskiego i zbiega Zbigniewa Ziobry — spotkał się z Przemysławem Kralem w Budapeszcie. Według portali chodziło o to, by Kral pomógł założyć Romanowskiemu spółkę w Dubaju. Dzięki czemu w ZEA mógłby uzyskać status rezydenta i tam legalnie wyjechać po zmianie władzy na Węgrzech. Spółki nie udało się założyć, bo Romanowski jest poszukiwany za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Lewandowski został jednak pełnomocnikiem Krala, pełnomocnictwo wypowiedział dopiero kilka dni temu. Lewandowski w piątek zwołał konferencję. Zapewniał, że nie pomagał Romanowskiemu w ucieczce z Węgier. I wręcz uprzedzał go o sankcjach prawnych po opuszczeniu przez niego Węgier (za Romanowskim wystawione jest ENA).

W najbliższych dniach zapewne zostaną ujawnione kolejne wątki sprawy.

Roman Giertych - mężczyzna 50 plus w garniturze
Adwokat Roman Giertych, jeden z dwóch pełnomocników Przemysława Krala. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze