Budowaliśmy autostrady, remontowaliśmy koleje, wysyłaliśmy studentów za granicę a polityków do Brukseli, goniliśmy Zachód z poziomem życia i umacnialiśmy nasz euroentuzjazm - bilans 15-lecia Polski w UE maluje się w jasnych barwach. Ale zaczęły pojawiać się skazy. Rządy populistycznej prawicy zachwiały naszą pozycją w Europie

Rok 2019 przyniósł Polsce szereg ważnych rocznic. Świętowaliśmy 80-lecie wybuchu II wojny światowej, 30-lecie pierwszych wolnych wyborów, 20-lecie członkostwa w NATO oraz 15-lecie przystąpienia do Unii Europejskiej.

Okrągła rocznica członkostwa w UE była okazją do podsumowań i stawiania sobie pytań na przyszłość. Gdzie jesteśmy dziś, jako kraj i jako społeczeństwo? Czy czujemy się Europejczykami? Jak widzimy swoje miejsce europejskich strukturach? Jaką strategię integracji powinna przyjąć Unia?

Od wtorku 22 października 15-lecie podsumowywać będą uczestnicy XXIV Seminarium Śląskiego* – dorocznej imprezy organizowanej przez Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej. M.in. integracja europejska będzie oceniana również z punktu widzenia Śląska – jako regionu o odrębnej tożsamości. Dyskutowana będzie także kwestia chrześcijańskich korzeni Europy. OKO.press objęło wydarzenie patronatem.

Bilans 15-lecia maluje się w jasnych barwach, ale zaczęły pojawiać się skazy. Przyszłość Polski w UE stanęła pod znakiem zapytania.

Jak zmieniła się Polska?

Sukcesy to przede wszystkim namacalny rozwój gospodarczy, który zawdzięczamy wpływom z unijnego budżetu. Polska już po raz trzeci od wstąpienia do UE jest beneficjentem unijnych funduszy – w tym programów strukturalnych i regionalnych oraz pieniędzy dla rolników. Na lata 2014-2020 wynegocjowaliśmy rekordowe wsparcie – 82,5 mld euro.

Z unijnego budżetu wciąż dostajemy też więcej, niż do niego wpłacamy. Do końca roku 2018 Polska osiągnęła dodatnie saldo na poziomie 107,4 mld euro. To najwięcej ze wszystkich państw członkowskich UE.

Analizy makroekonomiczne wskazują, że dzięki pieniądzom z Unii przyspiesza tempo wzrostu gospodarczego i zwiększa się poziom zatrudnienia. Jednocześnie poziom życia w poszczególnych regionach Polski coraz szybciej goni Zachód.

Gdy weźmiemy pod uwagę wysokość PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca, przeszliśmy od 50 proc. unijnej średniej do niemal 70 proc. obecnie. Rząd obiecuje, że jeszcze w 2020 roku osiągniemy pułap 75 proc., a już wkrótce gospodarczo przegonimy Włochy i Francję.

Choć obietnice polityków PiS wydają się mocno na wyrost, dodatniego wpływu członkostwa w UE na rozwój polskich regionów nie sposób przeoczyć. W bilansie MSZ czytamy, że dzięki pomocy Unii Polska ma dziś m.in.:

  • blisko 15,5 tysiąca kilometrów wybudowanych i zmodernizowanych autostrad, dróg ekspresowych, dróg krajowych, wojewódzkich, powiatowych i gminnych;
  • prawie 4,5 tysiąca wybudowanych lub zmodernizowanych linii kolejowych;
  • niemal 60 tysięcy projektów w przedsiębiorstwach za 146, 5 miliardów złotych;
  • ponad 7,5 tysiąca kilometrów sieci wodociągowej;
  • przeszło 450 nowych oczyszczalni ścieków;
  • ponad 3 tysiące ekologicznych autobusów, tramwajów i trolejbusów jeżdżących po ulicach polskich miast;
  • prawie 2,7 milionów bezrobotnych zostało w tym okresie objętych wsparciem;
  • blisko 22 tysiące nauczycieli, którzy podnieśli swoje kompetencje poprzez udział w projektach unijnych;
  • ponad 290 tysięcy osób, które otrzymały wsparcie na otwarcie działalności gospodarczej.

Czasy rekordowych środków z unijnego budżetu wkrótce dobiegną końca. Unia chce w nadchodzących 7 latach zmniejszyć swój budżet. Mniej pieniędzy ma dostać także Polska.

Sukces polityczny

Członkostwo w Unii to nie tylko poprawa infrastruktury czy dobre wskaźniki makroekonomiczne. Było ogromnym sukcesem politycznym. Polska pokazała, że jej ambicją, po latach odcięcia, jest przynależność do świata Zachodu.

Dowodem na umacnianie się naszej pozycji w unijnych strukturach są prestiżowe stanowiska dla polskich polityków. Mieliśmy już przewodniczącego Parlamentu Europejskiego (Jerzy Buzek, 2009-2012) czy przewodniczącego Rady Europejskiej (2014-2019). Jak dotąd wysłaliśmy do Komisji Europejskiej kolejno trzech komisarzy – każdy z nich miał pod opieką ważne i trudne portfolio.

Jako naród jesteśmy też euroentuzjastami. Z badań CBOS z kwietnia 2019 roku wynika, że aż 91 proc. Polek i Polaków pozytywnie ocenia udział we wspólnocie. Przeciwnych członkostwu było zaledwie 5 proc. badanych.

Jednocześnie aż 78 proc. respondentów stwierdziła, że obecność Polski w UE przynosi więcej zysków niż strat. To aż o 25 punktów procentowych więcej niż w podobnym badaniu przeprowadzonym pięć lat temu.

W OKO.press pisaliśmy także o wynikach badań Eurostatu, które pokazały, że Europejki i Europejczycy, także ci z Polski, postrzegają Unię nie tylko jako wspólnotę gospodarczą. Zdecydowana większość chce, by UE dalej zacieśniała współpracę polityczną – np. poprzez harmonizowanie celów polityki zagranicznej i w zakresie obronności.

Obywatele i obywatelki, także w Polsce, chcą więc podążać do Unii federalnej, wbrew temu, co powtarzają prawicowi politycy.

Być może dlatego, że UE cieszy się wśród Polaków większym zaufaniem, niż polski rząd. Aż 80 proc. Polek i Polaków deklaruje się jako obywatele Unii, a zdecydowana większość chce, by instytucje UE dalej się umacniały.

Nie bez wpływu na poczucie przywiązania do UE był udział polskich studentów w programie Erasmus, do którego dołączyliśmy jeszcze w 1998 roku. W latach 1998-2017 180 tys. Polek i Polaków wyjechało za unijne pieniądze na semestr za granicą.

Krok wstecz?

Ale 15 lat w UE to nie tylko czas harmonijnego rozwoju i umacniania pozycji Polski jako członka europejskiej rodziny.

Na kilka dni przed październikowymi wyborami parlamentarnymi w OKO.press podsumowałam jak cztery lata rządów PiS wpłynęły na relacje Polski z Unią. Zwróciłam też uwagę na fakt, że w 2019 roku mielibyśmy problem z udowodnieniem, że spełniamy kryteria kopenhaskie, co jest warunkiem przystąpienia do UE.

  • Zobacz kryteria kopenhaskie

    Kryteria polityczne:

    • stabilne instytucje demokratyczne realizujące ideał państwa prawa;
    • poszanowanie praw człowieka i praw mniejszości.

    Kryteria gospodarcze:

    • gospodarka rynkowa;
    • zdolność do sprostania wymogom konkurencji i wolnego rynku.

    Kryteria instytucjonalne/wolicjonalne:

    • zdolność/deklarowana chęć do przyjęcia dorobku prawnego i instytucjonalnego UE;
    • zdolność/deklarowana chęć przyłączenia się do unii politycznej, gospodarczej i walutowej.

Bo „reformy” sądownictwa PiS podważyły fundamenty państwa prawa i osłabiły demokratyczne instytucje. Prawa człowieka są chronione najsłabiej od 1989 roku, a retoryka rządzących opiera się na podjudzaniu do nienawiści wobec rozmaitych mniejszości.

Rząd PiS deprecjonuje też unijny dorobek prawny, krytykuje instytucje UE i jej przedstawicieli, odwraca się od niegdysiejszych sojuszników – Niemców. Politycy PiS powtarzają, że zamiast zacieśniać współpracę w Unii, chcieliby luźnej „Europy Ojczyzn”.

PiS kładzie nacisk dobre wyniki gospodarcze i podkreśla, że Polska goni zachodnią Europę pod względem poziomu życia. Świadomie ignoruje jednak fakt, że pod innymi względami coraz bardziej odstajemy od zachodnich standardów.

Temat do rozważań

Sytuacja Polski po 15 latach w Unii będzie przedmiotem dyskusji podczas XXIV Seminarium Śląskiego – dorocznej imprezy organizowanej przez Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Tegoroczna edycja spotkania zatytułowana „Powrót do Europy – 15 lat członkostwa Polski w UE” odbędzie się 22-24 października w Kamieniu Śląskim.

W wydarzeniu wezmą udział wybitni specjaliści ds. polityki międzynarodowej, europeiści, politolodzy i kulturoznawcy. Głos zabiorą: Piotr Buras – dyrektor polskiego biura European Council on Foreign Relations (autor OKO.press), dr Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych (autorka OKO.press), dr hab. Agnieszka Cianciara z Instytutu Studiów Politycznych PAN i wielu innych znamienitych naukowców z Uniwersytetów Śląskiego, Jagiellońskiego, Łódzkiego i UKSW.

Opiekunem naukowym Seminarium będzie prof. Krzysztof Zuba z Instytutu Politologii Uniwersytetu Opolskiego.

Dyskutanci podsumują 15 lat polskiego członkostwa w strukturach europejskich, także z perspektywy Niemiec. Mowa będzie o sprawach łączących oba kraje, jak i o pojawiających się różnicach interesów. Integracji europejskiej paneliści przyjrzą się również z punktu widzenia Śląska – jako regionu o odrębnej tożsamości.

Uczestnicy konferencji porozmawiają na tematy niejednokrotnie elektryzujące polską debatę publiczną. To np. kwestia chrześcijańskich korzeni Europy, o których wiele słyszeliśmy w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Tematem rozważań będzie także długofalowa wizja rozwoju Unii – a raczej jej brak – i co oznacza on dla Polski.

Wydarzeniu patronuje OKO.press.

OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Lech Słomianowski

    >Z unijnego budżetu wciąż dostajemy też więcej, niż do niego wpłacamy.
    >Do końca roku 2018 Polska osiągnęła dodatnie saldo na poziomie
    >107,4 mld euro.
    Opór przeciwko UE był w Polsce od początku ale była też perspektywa…."kasy". Przecież to po nią jeździło się na Zachód często akceptując warunki mniej niż minimalne. Polacy umizgiwali sie do tej organizacji za perspektywę gigantycznych 500+ (a może nawet 1500+) a nie korzyści liberalnej demokracji.
    Kiedy jakieś 10 lat temu po raz pierwszy pojawiła się wśród polskich nacjonalistów, pra-pisów, teoria, że trzeba brać "brukselkę" skoro są tak głupi że dają, nie mogłem się powstrzymać od uśmieszku wiejskiego przygłupa. Minęło trochę czasu a Maliniak perorował przy oklaskach wsiowych mądralków właśnie o "wydumanej wspólnocie". Dziś już dobrze wiadomo do czego zmierzają. Kiedy Polska przemieni się z benficjenta w płatnika netto protestować głośno będzie nie tylko Maliniak ale jakieś 70%. Płacić na Unię? Wolne żarty! To będzie jeszcze jedno zwarcie, oprócz sprawiedliwości, energii, transportu etc.etc. Polska płacić nie będzie. Zresztą wystarczy spojrzeć na te 15.5 tys. km dróg wybudowanych za unijne pieniądze. Na ich remonty nie ma w budżecie pieniędzy…więc starsze już zaczynają się sypać.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press