Berek przekonuje, że jest urzędnikiem, a PiS szuka formalnych argumentów przeciwko niemu
"To stosujemy standardy wynikające z nieobowiązującej ustawy czy nie? Ale wszyscy i każdy z tych standardów, który wynika z tego nieobowiązującego prawa. Jeśli wszyscy i wszystkie standardy, to ja jestem też za” – bronił się Maciej Berek podczas posiedzenia komisji sejmowej. W piątek głosowanie
W czwartek 3 września rano sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka opiniowała wnioski w sprawie wyboru na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego dwóch zgłoszonych kandydatów. Klub PiS przedstawił – po raz siódmy – kandydaturę Artura Kotowskiego, profesora nauk prawnych związanego z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz członka Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego. Klub Koalicji Obywatelskiej zgłosił Macieja Berka, doktora nauk prawnych, radcę prawnego, wieloletniego urzędnika różnych szczebli administracji, a w ostatnich trzech latach – członka Rady Ministrów w rządzie Donalda Tuska.
W przypadku Artura Kotowskiego głosowało 28 posłów, za było 11 posłów, 16 było przeciw, jeden poseł się wstrzymał. W głosowaniu nad kandydaturą Macieja Berka wzięło udział 27 posłów, 16 było za, 10 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu. Oznacza to, że rekomendację Komisji uzyskał Maciej Berek. W piątek 4 września odbędzie się głosowanie plenarne. Jeśli Berek uzyska większość, zostanie ósmym powołanym sędzią TK w tej kadencji Sejmu.
Czy znajdzie się większość dla dotychczasowego ministra? Politycy klubu KO wskazują na jego kompetencje i ogromne doświadczenie jako legislatora, sugerują także, że idzie do Trybunału Konstytucyjnego z opracowanym planem naprawczym i przełamaniem impasu związanym z odmową dopuszczenia do orzekania sędziów wybranych przez Sejm, ale niezaproszonych przez prezydenta na uroczystość ślubowania. Jednak kandydatura Macieja Berka budzi kontrowersje ze względu na to, że jest członkiem rządu i jednym z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska.

Komentarze