Reemigracja według AfD. Kto ma prawo zostać w Niemczech?
Reemigracja, której domaga się AfD, ma być czymś więcej niż deportacją. Kanclerz Friedrich Merz mówi, że to synonim czystki etnicznej. Spór dotyczy tego, czy pełnoprawny niemiecki obywatel o migracyjnych korzeniach może kiedyś usłyszeć, że jest w Niemczech tylko gościem.
Ulrich Siegmund, przywódca AfD w Saksonii-Anhalt, już po zwycięstwie swojej partii w wyborach do tamtejszego landowego parlamentu stwierdził, że przy reemigracji może się przydać przemysł zbrojeniowy. Tłumaczył, dlaczego nie należy z góry odrzucać produkcji zbrojeniowej: wielkie przedsięwzięcie odsyłania ludzi będzie wymagało odpowiednich narzędzi. Na polityków partii głównego nurtu tego dnia padł blady strach.
Rzecznik Siegmunda doprecyzował później, że przemysł ten produkuje również pojazdy, wyposażenie i środki ochronne. I dodał, że wypowiedź nie była zapowiedzią strzelania do migrantów.
Tymczasem wypada zadać pytanie: jak wielu ludzi i z jakich powodów partia chciałaby wywieźć? Sam szef saksońsko-anhalckiej Alternatywy dla Niemiec, zapytany przez telewizję Phoenix o różnicę między reemigracją a deportacją, odpowiedział: „Reemigracja to znacznie więcej niż deportacja”.

Komentarze