Szydło mówi głosem betonu PiS. Protesty to "konsekwentnie zaplanowana akcja uderzania w demokratyczny rząd, aby przejąć siłą władzę". Dla przeciwników PiS "Polacy i polskie sprawy nie są ważne". Pytana, kiedy PiS zrobi z "antypolskimi harcownikami" porządek, mówi: "Po to reformujemy sądownictwo". Ale na konwencję PiS i tak jej nie zaprosili

To pierwsza tak jawna wypowiedź polityka PiS, w której „reformę sądownictwa” przedstawia się jako bat na protesty przeciw polityce władz.

Beata Szydło nie pojawiła się na niedzielnej (2 września 2018) konwencji samorządowej PiS, zamiast trójki liderów partia zdecydowała się na duopol. Otwierał obrady Kaczyński,  zamykał Morawiecki, który po długiej mowie odjechał autobusem „w Polskę”.


Wyjaśnienie: Czytelnicy zwracają mi uwagę, że Beata Szydło była obecna na konwencji PiS. Nie zauważyłem jej na sali, przepraszam. Tezą tekstu była jednak jej obecność na scenie, czy w jakiejkolwiek innej istotnej roli. Wicepremier została całkowicie zmarginalizowana.


Pominięcie Beaty Szydło jest o tyle dziwne, że wicepremier pokazywała ostatnio „pazurki” (jak to w marcu 2018 określił Kaczyński, gdy Szydło broniła nagród dla swego rządu). Zwłaszcza w telewizji wPolsce.pl braci Karnowskich.

Szydło odpowiadała tam 28 sierpnia na pytania  wyborców PiS (same głosy męskie), zniecierpliwionych tym, że „nasza władza jest taka wyrozumiała dla tych antypolskich harcowników. Jak to możliwe, że grupka 6-8 osób jest w stanie sparaliżować całe państwo?”.

Widzów wPolsce zdenerwowały dwie ostatnie blokady siedziby KRS: bramy wjazdowej z udziałem 10 aktywistów i sali konferencyjnej przez 13 Obywateli RP 27 sierpnia. W tym drugim przypadku interweniowała policja, która wyniosła protestujących z budynku.

Szydło odpowiedziała: „Poruszył pan ważny problem, o którym słyszę też na spotkaniach.

Przypomnę, że po to m.in. reformujemy sądownictwo, żeby ci, którzy łamią prawo, wiedzieli, że nie są bezkarni”.

I dalej snuła opowieść o praworządnym PiS i zamordystycznej PO: „Jesteśmy państwem demokratycznym, każdy może protestować. My w przeciwieństwie do naszych poprzedników nie wchodzimy do redakcji i nie aresztujemy dziennikarzy”.

Szydło ujawnia zamiar władzy

Do tej pory władza twierdziła, że reformy sądownicze są konieczne, by

  • usprawnić pracy sądów, ograniczyć „układy”, usunąć sędziów komunistycznych;
  • spełnić oczekiwania Polek i Polaków i
  • zrealizować obietnice wyborcze.

OKO.press wielokrotnie demaskowało wszystkie te argumenty jako nieprawdziwe i/lub zmanipulowane.

Bliższe prawdy były wyrażane od czasu do czasu

  • obawy, że niezależne sądy zatrzymają politykę PiS nie tylko wobec sądów.

W lipcu 2018 Kaczyński wyłożył z zaskakującą szczerością, dlaczego PiS nie może ulec naciskom Komisji Europejskiej: „To jest albo-albo. Jeśli nie zreformuje się sądownictwa, inne reformy mają mały sens, bo prędzej czy później zostaną przez takie sądy, jakie mamy, zanegowane, cofnięte”.

Ale tak jasno, że zreformowane sądy będą wydawać odpowiednie wyroki, które powstrzymają protesty, nie mówił do tej pory nikt.

Wypowiedź Szydło wyraża zapewne frustrację polityków PiS tym, że sądy powszechne w większości spraw o naruszanie prawa przez protestujących,  orzekają na korzyść demonstrantów.

Oni chcą przejąć władzę siłą, bo my dbamy o sprawy Polaków

Szydło podzieliła się też typową obsesją autorytarnej władzy: „Tego typu akcje, jak ta w KRS-ie, przeciętnemu obywatelowi nie mieszczą się w głowie. Pierwsze próby ataku na rząd PiS nastąpiły jeszcze, gdy rząd nie był zaprzysiężony.

Cały czas uważam, że to jest konsekwentnie zaplanowana i realizowana akcja uderzania w demokratyczny polski rząd po to, aby przejąć siłą władzę.

Uderzenie w PiS zaczęło się dużo wcześniej. Z jaką wściekłością atakowany był śp. prezydent Kaczyński. Takie sygnały, że jesteśmy środowiskiem politycznym, które za wszelką cenę ma być zlikwidowane, było dużo, zanim wygraliśmy wybory”.

Ta rewolucyjna retoryka ma głębsze uzasadnienie, bo „mamy dziś w Polsce wyraźny spór”.

„Jest strona, która mówi, że najważniejsze są polskie sprawy i Polacy i to jest obóz Zjednoczonej Prawicy i są ci, którzy mówią, że to nie jest ważne (…) My Polskę oddaliśmy Polakom”.

To typowe dla populistycznej władzy, która – jak tłumaczy jego badacz Jan-Werner Müller – w Polsce, na Węgrzech, czy w Rosji odwołuje się do „prawdziwego ludu” czy „narodu”, ale jednocześnie wyklucza z niego wszystkich, którzy się z nią nie zgadzają. Polacy kontra nie Polacy, nasi kontra obcy, my samo dobro kontra oni zło wcielone.

Morawiecki jako gołąbek pokoju

Ekstremalny przekaz Beaty Szydło kontrastuje z wezwaniem  premiera Mateusza Morawieckiego skierowanym 1 września na Westerplatte do opozycji:

„zwracam się z prośbą do wszystkich Polaków, tych, którzy popierają rząd i do tych, którzy są przeciw nam. I zwracam się z prośbą do opozycji – by takie chwile, jak ta i takie miejsca jak to, stały się

obszarem zgody i wspólnie wyrażonej miłości do naszej Ojczyzny”.

Premier zachęcał, by święto 11 listopada potraktować tak jak „Boże Narodzenie, kiedy w niepamięć odchodzą rodzinne waśnie. By razem iść w jednym Marszu Niepodległości”.

Morawiecki od czasu do czasu występuje w takiej właśnie roli gołąbka pokoju. Na mecie etapu Tour de Pologne mówił  4 sierpnia o swoim marzeniu: „Tak [jak w sporcie] powinno być też w polityce. Konkurencja, ale i współpraca. A jak byśmy to osiągnęli w polityce, że potrafimy się pięknie różnić, konkurować, ale czasami też współpracować dla dobra Polski, to będzie to najszczęśliwszy czas mojego życia”.

Analizując tę natchnioną wypowiedź wskazywaliśmy, że to właśnie premier jest znany z niezwykle brutalnych ataków na opozycję. Zarzuca jej, że była i jest antyspołeczna, cyniczna, nieudolna, a nawet antypolska: ” wy nie kochaliście Polski. Czasami wydaje mi się, że wy tę Europę bardziej kochacie niż Polskę nawet” – mówił Morawiecki w  debacie sejmowej 6 czerwca (zobacz więcej).

Głodź: Polak to katolik

Z radykalnym podziałem my (troszczący się o Polskę i Polaków) i oni (nie dbający o nią) koresponduje homilia biskupa Sławoja Leszka Głódzia z 15 sierpnia 2018. Biskup prawił o „narodowej dumie”, która „nie stanowi tylko prostej odpowiedzi na pedagogikę wstydu, którą próbowano przerabiać na tkance najnowszej historii”, ale płynie z „rozpoznania naszej narodowej tożsamości i świadomości, że jest wsparta o świat Bożych wartości.

Dla naszej polskiej drogi nie potrzebujemy liberalnych korepetytorów”.

Dalej Głódź rozwinął podział na Polaków i niewierzących liberałów.


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym