0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Kazuhiro NOGI / AFPKazuhiro NOGI / AFP

27 lutego 2023 minister zdrowia Adam Niedzielski zatłitował: „1 czerwca ruszamy w Polsce z powszechnym, dobrowolnym i darmowym szczepieniem przeciw wirusowi HPV dzieci w wieku 12 i 13 lat. Właśnie podpisałem obwieszczenie w tej sprawie. Więcej szczegółów o zasadach i przebiegu szczepień podamy już wkrótce – po zakupie szczepionek”.

Wygląda więc na to, że wreszcie doczekamy się rządowego programu szczepień przeciwko HPV [ludzki wirus brodawczaka - human papillomavirus, w skrócie HPV], który wywołuje m.in. raka szyjki macicy.

Polska ma wieloletnie zapóźnienia w tym względzie.

Pierwszą szczepionkę tego typu zarejestrowano w USA i w Europie w roku 2006. A „począwszy od 2007 roku szczepienia te uzyskiwały rekomendacje opiniotwórczych towarzystw i organizacji oraz zaczęły być wdrażane do programów immunizacji w wielu krajach na świecie” – czytamy we wstępie do najnowszych rekomendacji wydanych przez sześć rodzimych towarzystw naukowych w czerwcu 2022.

Jednym z pierwszych krajów, w którym ruszył powszechny program szczepień dziewczynek, była Australia.

Polska ograniczyła się do uznania szczepionki przeciw HPV za zalecaną. Stało się to dość wcześnie, bo jesienią 2008 roku. Decyzja ta znaczyła, iż zarówno specjaliści, jak i ministerstwo uznali, że to bezpieczny i skuteczny preparat, który mogą polecać młodzieży, rodzicom i innym lekarzom – np. pediatrom. Gdyby państwo uznało ją za szczepionkę obowiązkową, musiałoby za nią płacić, a na to 15 lat temu nie było szans.

W Polsce tylko samorządy

Dodajmy, że szczepionka nie była tania. Koszt jednej dawki wynosił ok. 500 zł, a do pełnego uodpornienia potrzeba dwóch lub trzech dawek.

W roku 2007 w Europie zarejestrowano drugi preparat konkurencyjnej firmy. W Stanach uzyskał on rejestrację dwa lata później.

Z powodu wysokiej ceny i chęci objęcia szczepieniami dużych populacji szczepienia wszędzie wprowadzano stopniowo. Żaden też kraj – nawet najbogatszy – nie zdecydował się od razu na pełną refundację. Jednak np. już na początku 2009 roku wiele państw – w tym m.in. Australia, Francja i USA – refundowało ją w całości. W tym samym czasie w biedniejszych od nas państwach, np. w Rumunii czy Bułgarii, obowiązywało częściowe finansowanie.

Z końcem 2009 roku 27 państw włączyło szczepionkę przeciw HPV do swoich narodowych programów szczepień

– czytamy na stronach Światowej Organizacji Zdrowia. W Polsce do akcji szczepień przystąpiły jedynie niektóre samorządy.

Jako pierwsza z taką inicjatywą wystąpiła dolnośląska gmina Polkowice. Akcją przeprowadzoną w 2007 roku zostało objętych 220 mieszkanek Polkowic urodzonych w 1991 roku. Samorząd gminy zakładał jednak od razu, że będzie to długofalowy program.

Profilaktyka pierwotna dopiero kiełkuje

Dziś lista miejscowości, gdzie realizowane są samorządowe programy szczepień przeciw HPV, jest długa. Obejmuje 115 miejsc. Ale programy samorządowe to co innego niż powszechny program szczepień.

„Niestety nie mamy dokładnych raportów, które by pokazywały, ile [w ramach lokalnych programów samorządowych] zaszczepiono dotąd dziewczynek, ale nie sądzę, żeby było ich więcej niż 10 proc.” [w skali kraju] - mówił w 2021 r. prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej. „To ciągle kropla w morzu. Profilaktyka pierwotna w naszej rzeczywistości dopiero kiełkuje, a powinna być bardzo istotnym elementem wspierania zdrowia publicznego” - przekonywał prof. Bidziński.

Przeczytaj także:

W 2019 roku byliśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, który nie miał narodowego programu szczepień przeciw HPV.

Według danych WHO z czerwca 2020 powszechne szczepienia przeciw HPV prowadziło już 107 państw na świecie.

Polski wśród nich nadal nie było.

Promowanie rozwiązłości?

Czym to wytłumaczyć?

  • Niefrasobliwością i niedbałością o zdrowie obywateli?
  • Nieufnością wobec nowości w medycynie (choć po kilkunastu latach szczepionki przeciw HPV trudno już uznać za nowość)?
  • Niechęcią wobec żądnych zysków firm farmaceutycznych?
  • Brakiem pieniędzy (tych zawsze brakuje)?

Pewnie każdy z tych elementów odegrał jakąś rolę. W naszej rzeczywistości doszedł jeszcze jeden czynnik - szczepionka chroniąca przed rakiem szyjki macicy od początku nie podobała się niektórym prawicowym publicystom. Ich zdaniem szczepienie nastolatków przeciw infekcji, która przenosi się w czasie seksu, będzie ich tylko niepotrzebnie do niego zachęcać.

Jan Pospieszalski w 2009 roku publikuje w „Rzeczpospolitej” głośny felieton, w którym atakuje biznes farmaceutyczny za stworzenie szczepionki promującej rozwiązłość. Podobnego zdania jest Tomasz Terlikowski, który również na łamach „Rzeczpospolitej” w 2015 roku pisze, że „najskuteczniejszą metodą walki z HPV jest promowanie wierności małżeńskiej i całkowitej monogamii”.

Terlikowskiemu wtóruje żona Małgorzata, która na portalu Fronda.pl ogłosiła, że swoich córek na pewno nie zaszczepi. Dlaczego? „Bo najlepszą ochroną przed rakiem szyjki macicy jest posiadanie przez całe życie tylko jednego partnera seksualnego i małżeńska wierność”.

Narodowa Strategia Onkologiczna

Tym niemniej władze co jakiś czas przebąkują o pomyśle wprowadzenia powszechnych szczepień dziewczynek. Na pomysłach jednak się kończy.

W lutym 2020 Rada Ministrów przyjmuje na drodze uchwały Narodową Strategię Onkologiczną – wieloletni program na lata 2020-2030 wprowadzający „kompleksowe zmiany w polskiej onkologii”.

Jednym z obszarów Strategii są szczepienia przeciw HPV dziewcząt i chłopców. NSO zakłada wprowadzenie szczepień dziewcząt w wieku dojrzewania w roku 2021, chłopców pięć lat później.

„W 2021 r. rozpoczniemy programy edukacyjne i kampanie społeczne na temat korzyści zdrowotnych wynikających ze szczepienia przeciwko HPV” – czytamy w Strategii.

Niestety, wkrótce potem zaczął się COVID i Narodowa Strategia Onkologiczna odeszła w cień. Jedyne co się udało, to wprowadzenie w 2021 roku częściowej (50-proc.) refundacji tańszej szczepionki przeciw HPV.

Jest decyzja!

Ponadto pojawiła się nieoczekiwana przeszkoda prawna.

Okazało się, iż zgodnie z przepisami ministerstwo może kupować wyłącznie szczepionki obowiązkowe, a zabezpieczenie przed HPV miało być dobrowolne.

Przygotowanie stosownych rozwiązań legislacyjnych, które popchną sprawę do przodu, zapowiedział pod koniec lipca 2021 ówczesny wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Zajęło to – bagatela – półtora roku. Nowelizacja ustawy o Funduszu Medycznym, która rozwiązywała ten problem, została podpisana przez prezydenta 20 grudnia 2022.

Nieco wcześniej minister zdrowia zlecił prezesowi rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przygotowanie opinii na temat skuteczności szczepionek, zwłaszcza w profilaktyce szyjki macicy. Opinia AOTMiT była pozytywna (trudno się dziwić – przez lata zebrano już bardzo wiele dowodów naukowych na skuteczność takiej profilaktyki).

3 stycznia 2023 „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że w ministerstwie zapadła decyzja w sprawie darmowych szczepień przeciw HPV. Z racji opóźnień otrzymają ją w tym samym czasie dwa roczniki - podał dziennik. Szczepienia będą więc oferowane dwunasto- i trzynastolatkom.

Po burzliwej dyskusji zdecydowano, że program obejmie od początku także chłopców. Przychodnie, które będą podawać szczepionkę, otrzymają ją za darmo, a samo wykonanie szczepienia będzie refundowane.

W ten sposób doszliśmy do cytowanego na początku tekstu tłita ministra zdrowia z 27 lutego 2023.

Ryzyko zakażenia – ponad 50 proc.

Dlaczego cała sprawa jest tak ważna?

Otóż ludzki wirus brodawczaka występuje w ponad 200 odmianach mających skłonność do wywoływania różnych zmian chorobowych.

HPV wywołuje raka szyjki macicy, ale także całą gamę innych chorób, np. raka zewnętrznych narządów płciowych kobiet i mężczyzn, nowotwory jamy ustnej, krtani i gardła, a do tego tzw. brodawki płciowe, będące prawdziwą zmorą młodych ludzi pomiędzy 18. a 30. rokiem życia.

Również matka może zakazić dziecko w trakcie porodu. Rozwija się wówczas dramatyczna, trudna do leczenia dziecięca brodawczakowatość krtani.

HPV jest najczęstszym zakażeniem wirusowym przenoszonym drogą płciową. Do zakażenia dochodzi najczęściej w początkowym okresie po rozpoczęciu aktywności seksualnej.

Nie wiadomo, ilu Polaków jest nosicielami HPV, ale z badań w innych krajach wynika, że w ciągu całego życia ryzyko zakażenia wynosi ponad 50 proc. [na stronie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego czytamy, że „w ciągu swojego życia 50-80 proc. aktywnych seksualnie kobiet i mężczyzn było lub będzie zakażonych HPV].

Najwięcej zakaża się młodych. Wykazano, że jeśli 20-letnia osoba zaczyna uprawiać seks, ryzyko, że w ciągu czterech lat złapie wirusa, wynosi aż 40 proc. Drugi, późniejszy pik zakażeń, obserwuje się u osób po pięćdziesiątce. Eksperci uważają, że kobieta zagrożona jest przez cały okres swojej aktywności seksualnej.

Najgroźniejszą konsekwencją u kobiet jest wspomniany rak szyjki macicy. Na szczęście u dziewięćdziesięciu kilku procent zakażonych organizm sam eliminuje zarazek. Natomiast u kilku procent zakażenie nie mija i może się to skończyć rakiem.

Przewlekłe zakażenia brodawczakiem mogą nie dawać objawów, nie swędzą, nie pieką, nie bolą. Wirus jest przebiegły – wnika w śluzówkę szyjki macicy i siedzi tam uśpiony nawet kilkanaście lat, dopiero w pewnym momencie się uaktywnia – np. z powodu zmian hormonalnych, innych zakażeń pochwy, stanów zapalnych szyjki macicy.

Groźny rak szyjki macicy

Wśród licznych typów HPV zidentyfikowano te, które najczęściej prowadzą do zmian nowotworowych. W populacji europejskiej szczególne znaczenie ma osiem z nich (16, 18, 31, 33, 35, 45, 56 i 58), przy czym dwa pierwsze – 16 i 18 – odpowiadają za 73 proc. przypadków raka szyjki macicy – czytamy w opinii Rady Przejrzystości AOTMiT-u z grudnia 2022.

Zakażenia tymi wirusami mogą prowadzić również do innych nowotworów, w tym odbytu, prącia, sromu, pochwy, a także jamy ustnej, gardła, krtani i zatok przynosowych.

Z punktu widzenia medycznego istotne są także typy HPV 6 i 11, które nie wywołują raka, są za to powodem powstawania brodawek płciowych.

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2017 roku liczba zachorowań na nowotwory zależne od HPV wyniosła w Polsce 3408, z czego 2502 dotyczyło raka szyjki macicy.

Rok później zarejestrowano 2360 nowych zachorowań na raka szyjki macicy, 1593 kobiety zmarły z tego powodu. W roku 2020 według danych onkonet.pl nowych przypadków było więcej – 3862, odnotowano 2137 zgonów.

Wstyd polskiej medycyny

Ta choroba to prawdziwy wstyd polskiej medycyny, o czym mówi się od lat. Nauka dysponuje dwoma broniami przeciwko temu schorzeniu – profilaktycznymi badaniami cytologicznymi i (od kilkunastu lat) szczepionkami. Niestety Polki niechętnie zgłaszają się na cytologię (w najlepszych latach poziom zgłaszalności wynosił 46 proc., obecnie spadł do 36 proc.), a powszechny program szczepień dopiero startuje.

„Na Zachodzie w badaniach profilaktycznych bierze udział 90 proc. społeczeństwa. Efekt jest taki, że lekarze ze Szwecji, gdy chcieli zobaczyć zaawansowanego raka szyjki macicy, przyjeżdżali do nas – mówił niedawno na łamach wrocławskiego dodatku do „Gazety Wyborczej” dr Michał Maciejewski z Dolnośląskiego Centrum Onkologii Pulmonologii i Hematologii we Wrocławiu.

„Gdy byłem na szkoleniu w Niemczech i chcieliśmy operować zaawansowane raki szyjki macicy w bardzo nowoczesny sposób, okazało się, że nie było ani jednej Niemki, która mogłaby zostać naszą pacjentką, bo żadna nie miała tak rozwiniętego nowotworu. Lekarze musieli sprowadzać chore ze Wschodu” – wspominał dr Maciejewski.

Według danych WHO w 2020 roku aż 88 proc. przypadków raka szyjki macicy rozpoznano w krajach o niskich i średnich dochodach, gdzie stanowią one 17 proc. wszystkich nowotworów wśród kobiet w porównaniu z 2 proc. w krajach o dochodach wysokich (jeśli za kryterium zamożności uznać PKB per capita Polska w 2022 r. zajmowała 41. pozycję na świecie).

Dodajmy, że szczepienie nie zastępuje w pełni cytologii. Szczepionki nie chronią przed wszystkimi wywołującymi raka typami wirusa, dlatego trzeba stosować nadal dwie metody profilaktyczne.

Dwie szczepionki na rynku

Dziś w Polsce dostępne są dwie szczepionki przeciw HPV: tzw. dwuwalentna Cervarix, wywołująca produkcję przeciwciał przeciwko dwóm najgroźniejszym typom wirusa – 16 i 18, oraz dziewięciowalentna Gardasil9, która wytwarza dodatkowo odporność przeciwko typom 6, 11, 31, 33, 45, 52 i 58. Cervarix daje również tzw. odporność krzyżową na typy 31,33 i 45.

Rada Przejrzystości AOTMiT uznała, iż „obie szczepionki są skuteczne w zapobieganiu nowotworom szyjki macicy, a wobec braku wiarygodnych dowodów na wyższość kliniczną którejkolwiek z nich, o wyborze preparatu winna decydować cena i wynikająca z niej efektywność ekonomiczna”.

Jedna dawka Cervarixu kosztuje obecnie 276,36 zł (szczepionka ta jest w połowie refundowana), Gardasilu9 480,63 zł.

Szczepionki nie zawierają żywych wirusów ani ich DNA. Są wytwarzane w innej (starszej) technologii niż budzące niepokój niektóre nowoczesne szczepionki przeciw COVID-19. Nie mogą też wywołać zakażenia wirusem HPV.

„Dla uzyskania odporności poszczególnych osób i maksymalnego efektu populacyjnego powinny być podane przed kontaktem z wirusem, czyli przed inicjacją seksualną” – czytamy w polskich rekomendacjach z czerwca 2022.

W dokumencie tym jest również mowa o wysokim bezpieczeństwie stosowania szczepionek oraz ich wysokiej skuteczności.

Australia prawie wyeliminowała chorobę

Po to, by ocenić tę skuteczność, trzeba było poczekać ponad 10 lat.

szczepionka przeciw HPV może zmniejszyć liczbę przypadków raka szyjki macicy o prawie 90 proc.

Eksperci przyjrzeli się danym z programu szczepień przy użyciu szczepionki Cervarix, którą podawano dziewczętom w Wielkiej Brytanii od 2008 roku do września 2012 roku. Liczba przypadków raka szyjki macicy w porównaniu do nieszczepionej populacji spadła o 87 proc. (mowa o grupie dziewcząt, które przyjęły szczepionkę w wieku 12-13 lat).

Badanie wykazało również 97-procentowy spadek stanów przedrakowych u dziewcząt zaszczepionych w tym wieku. Szacunki mówią, że program szczepień przeciwko HPV zapobiegł ok. 450 nowotworom i ponad 17 tys. stanom przedrakowych.

Najbardziej spektakularnym przykładem skuteczności działań profilaktycznych przeciwko rakowi szyjki macicy jest to, co dzieje się w Australii. W kraju tym w 1991 roku wprowadzono program badań przesiewowych w kierunku tego nowotworu, a w 2007 rozpoczął się program bezpłatnych szczepień dla dziewcząt, który pięć lat później objął także chłopców. W efekcie w roku 2018 liczba przypadków raka szyjki macicy spadła do siedmiu na 100 tys. kobiet. Był to jeden z najniższych wskaźników na świecie.

Australia może być pierwszym krajem, który w ogóle wyeliminuje tę chorobę jako problem ochrony zdrowia.

Specjaliści szacują, że do 2028 r. liczba zachorowań na raka szyjki macicy spadnie tam do poniżej 4 na 100 tys. kobiet.

Dlaczego chłopcy?

Dlaczego szczepieniom przeciw HPV poddaje się także chłopców? Mężczyźni mniej cierpią z powodu wirusa. U nich infekcja zwykle kończy się na brodawkach i bardzo rzadko dochodzi do nowotworu. Jednak zachorowania takie się zdarzają. Chodzi o raka prącia, odbytu i coraz częstsze nowotwory szyi i głowy.

Na te ostatnie do niedawna chorowali głównie mężczyźni po 60. roku życia, którzy nadużywali alkoholu, palili papierosy i mieli niski status społeczno-ekonomiczny. Od 20 lat coraz częściej są to ludzie młodzi, czterdziesto- a nawet trzydziestoletni, głównie mężczyźni, wykształceni, niepalący papierosów i nienadużywający alkoholu, ale aktywni seksualnie.

Co istotne, mężczyźni biorą aktywny udział w przenoszeniu zarazka, szczepienie chłopców przerywa więc łańcuch zakażeń i dlatego warto ich szczepić.

Pominięcie tej grupy byłoby ponadto przejawem dyskryminacji. Jak podaje DGP w Belgii wprowadzono refundację szczepionek dla chłopców w 2022 roku, kiedy sąd pracy w Brukseli orzekł, że obowiązujący system refundacji szczepień przeciwko HPV stanowi przestępstwo zgodnie z ustawą o płci i ustawą antydyskryminacyjną.

Po pierwsze szczepionki należy kupić

Ile osób może objąć powszechny program?

W roku 2023 szczepieniami mają zostać objęte roczniki urodzone w roku 2010 i 11. W roku 2010 w Polsce urodziło się 413 190 dzieci, rok później 396 020, razem 809 210. A zatem gdyby akcją objąć ich wszystkich, potrzebny byłby zakup 1 618 420 dawek (809 210 razy 2).

Od czego zależy powodzenie całej akcji?

Po pierwsze szczepionki te należy kupić.

Tymczasem z naszych informacji wynika, że wciąż nie rozpoczęły się negocjacje z firmami je produkującymi. Nadal nie ogłoszono też przetargu w tej sprawie.

Jeśli szczepienia mają się rzeczywiście zacząć 1 czerwca, jest na to najwyższy czas. Jeśli zaś cała akcja przesunie się, mogą być kłopoty z zakończeniem szczepień pierwszych roczników do końca roku (pod koniec czerwca młodzież rozjedzie się na wakacje).

Szczepionki nie czekają też na polskie dzieci w magazynach. Firmy nie mają kłopotu z ich sprzedażą. Potrzeby światowe (zwłaszcza od kiedy kupują je Chiny) są znacznie większe niż podaż.

Coraz więcej sprzeciwów

Na razie ministerstwo nie zdradza, ile dawek zamierza kupić. „Celem jest uzyskanie nie mniejszego niż 50 proc. poziomu zaszczepienia pełnym schematem w populacji, do której skierowany jest program” – czytamy w rekomendacji AOTMiT-u. Narodowa Strategia Onkologiczna zakłada, że do końca 2028 r. zaszczepimy przynajmniej 60 proc. dziewcząt i chłopców w wieku dojrzewania.

To wcale niełatwe zadanie.

Wskazuje na to popularność programów bezpłatnych szczepień oferowanych przez samorządy. Procent dzieci, które z nich skorzystały, nie przekraczał w skali kraju 55. Lepiej było na zachodzie, m.in. we Wrocławiu, gorzej na ścianie wschodniej. „W Opolu były lata, w których ochronę przyjmowało 80 proc. uprawnionych dziewcząt” – pisał DGP. „Po pandemii zainteresowanie spadło. W 2022 roku mieliśmy ofertę dla dwóch roczników i skorzystało z niej mniej niż 50 proc.” – mówiła dziennikowi Jolanta Kawecka, rzeczniczka Centrum Zdrowia w Opolu.

Po to, by ze szczepień rzeczywiście skorzystała większość dzieci, trzeba przeprowadzić porządną kampanię informacyjną skierowaną do odbiorców i ich rodziców.

Dotychczasowe doświadczenia w przypadku bezpłatnych szczepień przeciw COVID czy grypie nie są optymistyczne. Podobnie było z Profilaktyką 40+ – programem bezpłatnych badań dla osób, które przekroczyły 40. rok życia. Oby tym razem udało się to lepiej. Ministerstwo zdrowia zapowiada stosowne działania już od zeszłego roku.

Dodajmy, że w Polsce od lat rośnie sprzeciw wobec szczepień obowiązkowych, a tym razem wszystko ma się przecież opierać na dobrowolności. W roku 2021 obowiązkowym szczepieniom nie poddało się w Polsce 61 tys. 368 dzieci i młodzieży. To prawie 20 razy więcej niż w roku 2009.

D245E701-869A-42F4-9E0D-BC26A73CA575

Ważny test naszej ochrony zdrowia

W opinii konsultanta krajowego ds. ginekologii onkologicznej prof. Mariusza Bidzińskiego, program szczepień przeciw HPV powinien być realizowany ramach w akcji w szkołach i gabinetach pediatrów POZ. Szkopuł w tym, że w szkołach od lat nie prowadzi się już żadnych szczepień.

Zdaniem Bidzińskiego można zastosować nagrody dla najaktywniejszych realizatorów. Konieczny jest też w jego opinii stały nadzór nad przebiegiem szczepień w ramach rejestru jak w przypadku szczepień przeciw COVID-19.

AOTMiT jest za wprowadzeniem refundacji połączonej z propagowaniem szczepień w POZ. Uwaga! Być może w razie porażki trzeba będzie zrezygnować z dobrowolności.

„W przypadku niedostatecznego wzrostu, w kolejnym kroku należy wprowadzić szczepienia przeciw HPV jako obowiązkowe”

– rekomenduje rządowa Agencja.

Powszechne szczepienia polskiej młodzieży przeciw HPV będą poważnym testem naszej ochrony zdrowia. Skoro tyle lat na nie czekaliśmy, przeprowadźmy je teraz najlepiej jak można. OKO.press będzie się temu uważnie przyglądać.

;

Udostępnij:

Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Współzakładał tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze