Bolsonaro uciekł do Trumpa, a giełda runęła. Brazylia po wyborach
„Demokracja zwyciężyła” — zatriumfowali zwolennicy urzędującego prezydenta Brazylii Luli da Silva po wygranej z Flávio Bolsonaro. Niedługo potem giełda zanotowała największy spadek od pandemii, a skrajnie prawicowy kandydat uciekł na Florydę w obawie przed aresztem.
Lula dokonał rzeczy historycznej.
Niedzielne (25 października) wybory prezydenckie były dziesiątymi, które zorganizowano w Brazylii od czasu przywrócenia demokracji w latach 80. Po raz pierwszy w drugiej turze wygrał kandydat, który przegrał w pierwszej. Do tego na lewicowego polityka zagłosowała rekordowa liczba 64 milionów osób (co dało mu 51,8 proc. poparcia).
To wyczyn tym bardziej imponujący, jeżeli przyjrzymy się okolicznościom, w jakich Luiz Inácio Lula da Silva wygrał. I siłom, które chciały, by przegrał.

Komentarze