Rafał Brzoska jest takich oszustw ofiarą. Ale jego krucjata przeciw Mecie nie rozwiąże problemu. Powinien raczej przekonać prezydenta Nawrockiego, by nie wetował po raz kolejny ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych, który samowolę Big Techów istotnie ogranicza.
„Wiele osób twierdzi, że z BigTechami — a zwłaszcza z Metą wygrać się nie da! Nic bardziej mylnego! Mamy pierwsze duże zwycięstwo w walce z deepfejkami szerzonymi w kanałach Mety i udowadniamy, że się da!” – pisał niemal dokładnie dwa lata temu Rafał Brzoska po decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych zakazującej Mecie, operatorowi Facebooka i Instagrama, wyświetlania oszukańczych reklam (scamów) zawierających wizerunek i dane jego żony, Omeny Mensah.
Od tego czasu Brzoska uzyskał jeszcze zabezpieczenie sądowe z listopada 2024 r., które zakazało firmie publikowania reklam wykorzystujących jego wizerunek, oraz tegoroczny kwietniowy prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który stwierdza, że odpowiedzialność za reklamy oszustw, w których wykorzystano podobiznę szefa InPostu, ponosi właściciel wyświetlającej je platformy – a więc firma Meta.
Reklamy z podobizną Brzoski oraz deepfejki ją wykorzystujące dalej jednak pojawiały się na Instagramie i Facebooku. I staje się rzecz godna podkreślenia: najbardziej rozpoznawalny orędownik deregulacji w Polsce wychodzi z inicjatywą… regulacji!
Uruchomił stronę internetową 150proc.pl, przez którą chce zebrać 100 tys. podpisów pod petycją „o wdrożenie takich regulacji, by platforma reklamowa, która zarobiła na emisji reklamy oszustwa, płaciła karę 150% przychodu z tej konkretnej reklamy. Karę liczoną per reklama. Środki zasilić mają fundusz kompensacyjny”.
Środki z tego funduszu mają zasilać organizacje, NGO-sy i fundacje, które dzisiaj za publiczne środki zajmują się ochroną dzieci i nastolatków pokrzywdzonych w sieci. W chwili publikacji tego tekstu liczba podpisów przekroczyła 25 tysięcy.
Bardzo szlachetnie – wielkie firmy technologiczne zdecydowanie trzeba uregulować. Szkoda tylko, że Rafał Brzoska, wychodząc z pozbawioną konkretów propozycją regulacyjną, podważa długie lata pracy, które weszły w regulacje już wypracowane, i gotowe do wdrożenia w Polsce.
Takie działanie Brzoski to doskonała wiadomość dla Mety i innych gigantów. A chyba nie o to prezesowi InPostu chodzi.
Problem reklam oszustw, tzw. scamów, w tym zawierających deepfejki, wyświetlanych m.in. na Facebooku, jest problemem realnym i palącym. To część znacznie szerszego zjawiska – świadomego zarabiania przez firmę Meta i innych gigantów technologicznych na ludzkiej krzywdzie.
Pisałem o tym pod koniec zeszłego roku przy okazji iście kuriozalnego wywiadu udzielonego dziennikowi „Rzeczpospolita” przez wicedyrektora ds. polityki publicznej firmy Meta, który przekonywał, że krzywdy związane z korzystaniem z Facebooka sami sobie ubzduraliśmy. Mimo wewnętrznych dokumentów pokazujących, że firma wiedziała o nich od lat.
„Do tej pory wszyscy podchodzili do tego na zasadzie: bądźcie ostrożni w sieci, uważajcie na oszustów. Nikt nie walczył natomiast z tymi, którzy na tym zarabiają pieniądze” – czytam w wywiadzie udzielonym w tym tygodniu przez Brzoskę portalowi Wirtualne Media.
Tymczasem regulacje mające walczyć z zarabianiem przez wielkie platformy na ludzkiej krzywdzie zdążyła już przyjąć i wdrożyć Unia Europejska – instytucja, która nie słynie z szybkich procesów legislacyjnych.
Jedną z ważniejszych z nich jest akt o usługach cyfrowych (ang. „Digital Services Act”, DSA), który wszedł w życie już w listopadzie 2022 roku. A więc dobre półtora roku wcześniej, niż wizerunek Rafała Brzoski zaczął być wykorzystywany przez internetowych oszustów.
„Zgodnie z DSA platforma powinna tak projektować swoje algorytmy i interfejsy, żeby zapobiegać rozprzestrzenianiu się dezinformacji, oszustw i nielegalnych treści. Jak pokazuje sprawa Rafała Brzoski, [Meta] nie robi tego skutecznie. I za te zaniechania grożą jej poważne konsekwencje: Komisja Europejska prowadzi przeciwko Meta kilka postępowań na gruncie DSA, które mogą się zakończyć wysokimi karami” – czytam w mailu od Fundacji Panoptykon.
Oczywiście, zanim regulacje te zostały przyjęte, musiały minąć całe lata prac legislacyjnych, poprzedzonych ciężką pracą badaczek i badaczy oraz organizacji rzeczniczych – takich jak właśnie Fundacja Panoptykon w Polsce, czy organizacji EDRi (European Digital Rights) na poziomie unijnym.
Panie Brzoska, miło, że Pan dołączył!
„Oczywiście jest tu pewne ironia, że najbardziej rozpoznawalny biznesowy zwolennik deregulacji jak trwoga, to jednak widzi potrzebę regulacji. Bo tym przecież jest zgłaszany przez Brzoskę postulat wprowadzenia nowej opłaty nakładanej na platformy społecznościowe” – pisze mi w mejlu Sylwia Czubkowska, dziennikarka, autorka książki „Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem”.
„Nawoływania by każda reklama oszustwa była obłożona opłatą 150 proc. z zysku z tej reklamy to czysta regulacja, która będzie musiała być obwarowana wieloma nowymi prawnymi rozwiązaniami” – podkreśla.
Na stronie inicjatywy Brzoski ani w materiałach prasowych nie znajdziemy jednak odpowiedzi na podstawowe, oczywiste pytania: kto miałby decydować, że dana reklama dotyczy oszustwa, i jak taka regulacja miałaby być egzekwowania. Wręcz przeciwnie:
Inicjatywa „150%” nie tworzy nowego organu ani nie przypisuje sobie kompetencji do prawnego stwierdzania, że doszło do oszustwa.
Oraz:
Na tym etapie inicjatywa nie przesądza jednak, jak taki mechanizm powinien zostać zapisany w prawie ani jaki organ powinien odpowiadać za jego egzekwowanie.
Innymi słowy, „weźmy się i zróbcie”. Rafał Brzoska domaga się, by problem rozwiązać, a konkrety to już nie jego zmartwienie.
Strona nowej kampanii Brzoski zadaje retoryczne pytanie: „Dlaczego platforma może zarabiać na reklamie oszustwa, za którą nikt później nie ponosi odpowiedzialności?” Służę odpowiedzią: ponieważ prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy wdrażającej akt o usługach cyfrowych w Polsce.
„W polskim prawie nadal nie ma przepisów, na podstawie których sąd albo prokurator mógłby zwrócić się do Mety (bezpośrednio albo poprzez regulatora rynku takiego jak UKE) i zażądać (przynajmniej tymczasowego) zablokowania nielegalnych treści. Dedykowanej, szybkiej ścieżki nie ma nawet dla obrazów seksualnego wykorzystywania dzieci (CSAM) zgłaszanych przez policję, prokuraturę lub Dyżurnet. To jedna z luk w prawie, które rząd próbował załatać przy okazji wdrożenia aktu o usługach cyfrowych – DSA. Pierwsza próba zakończyła się prezydenckim wetem w styczniu 2026 r.”
Jeśli Rafał Brzoska podchodzi poważnie do tematu ukrócenia procederu zarabiania na deepfejkach i reklamach oszustw, powinien włączyć się w działania mające na celu wdrożenie aktu o usługach cyfrowych w Polsce. Jego zasoby i koneksje są nie do przecenienia.
Kolejna próba wdrożenia DSA w Polsce już po wakacjach. Doskonała okazja, by faktycznie pomóc coś zmienić na lepsze!
Rzecz jasna, żadne pojedyncze rozwiązanie regulacyjne nie będzie panaceum.
„Deepfejki niemal zawsze naruszają przepisy o ochronie danych osobowych i dobra osobiste, ale nie zawsze da się na nie znaleźć paragraf w prawie karnym (chyba że w grę wchodzą próby oszustwa, wyłudzenia albo pornografia z wizerunkiem pokrzywdzonej osoby)” – podkreśla Fundacja Panoptykon. – „Z tego powodu osoby pokrzywdzone w deepfejkach zwykle nie mogą liczyć na wsparcie policji i prokuratury. Żeby to zmienić, nie wystarczy wdrożyć DSA, potrzebna jest zmiana polskiego kodeksu karnego. Akurat w tym Bruksela nas nie wyręczy.”
„Zawsze zostają luki, zawsze mogą być problemy z egzekwowaniem przepisów” – zgadza się Czubkowska. „Ale co ważne, dają one jednak pewne punkty wsparcia dla wszystkich osób korzystających, a nie tylko dla wybranych, najbogatszych osób.”
Takie zmiany w prawie karnym to też jest projekt, w który Brzoska mógłby się włączyć. Miałoby to na pewno znacznie więcej sensu niż niezdefiniowany, wydmuszkowy „projekt 150%”.
Doświadczenie Brzoski w walce z firmą Meta nie jest ani odosobnione, ani nowe.
„Warto spojrzeć na historię Andrew „Twiggy” Forresta, australijskiego miliardera, który już od 2019 roku walczy z Metą o usunięcie oszustw z jego wizerunkiem. Mimo pozwu, otwartego listu do Zuckerberga, opisywania sprawy przez media z całego świata i wieloletniej batalii problem nie zniknął” – zauważa autorka „Bóg Techów”.
Zaznacza jednak, że sprawa Forresta stała się przyczynkiem do większej zmiany. Między innymi powołane zostało w Australii Narodowe Centrum ds. Walki z Oszustwami („National Anti Scam Centre”). Choć problem nie zniknął kompletnie, zmiany systemowe przyniosły wymierne rezultaty.
„Więc tak, Brzoska może być na straconej pozycji, jeśli jego strategia ma polegać przede wszystkim na indywidualnej walce z Big Techem. Historia Australii pokazuje, że skuteczniejsza jest presja systemowa” – konkluduje.
„Jest z tej awantury jednak pewna wymierna korzyść: wzrost świadomości mechanizmów i strategii stosowanych przez cyfrowe korporacje” – zauważa Czubkowska. – „Wiele osób odkryło, jak słabi wobec gigantów technologii są nawet najbogatsi przedsiębiorcy. Cała ta sytuacja obnaża też sporo naiwności, zaczynając od przekonania, że jak się świat i media zagraniczne zainteresują, to Meta ugnie się przed Brzoską”.
„Te firmy naprawdę mają dziś koszty wizerunkowe z automatu wpisane w kosztorysy funkcjonowania i nieszczególnie się nimi przejmują. Szczególnie gdy to kryzysy nie ze Stanów czy choćby Wielkiej Brytanii” – tłumaczy.
Na pytanie o to, czego w takim razie naprawdę obawiają się wielkie firmy technologiczne, jak Meta, dziennikarka odpowiada: „Jeżeli Meta i inne cyfrowe korporacje czegoś się obawiają, to zjawiska, które coraz mocniej rozlewa się po świecie, czyli ostrego antytechnologicznego czy raczej antykorporacyjnego sprzeciwu. Oporu i buntu, który ma szersze konsekwencje, bo wpływa już na kampanie polityczne i może nieść za sobą ograniczenie swobód biznesowych, a nawet ograniczenie wsparcia politycznego”.
Tymczasem, nowa wersja ustawy wdrażającej akt o usługach cyfrowych wróciła do Sejmu, który ma się nią zająć po wakacjach. Jak pisze Fundacja Panoptykon: „Jednym z pierwszych beneficjentów wdrożenia DSA mógłby być… Rafał Brzoska. O ile Prezydent Karol Nawrocki znowu nie sięgnie po polityczne weto”.
„NIEDZIELA CIĘ ZASKOCZY„ to cykl OKO.press na najspokojniejszy dzień tygodnia. Chcemy zaoferować naszym Czytelniczkom i Czytelnikom „pożywienie dla myśli” – analizy, wywiady, reportaże i multimedia, które pokazują znane tematy z innej strony, wytrącają nasze myślenie z utartych ścieżek, zaskakują właśnie.
Specjalista ds. bezpieczeństwa informacji, administrator sieci i aktywista w zakresie praw cyfrowych. Studiował filozofię, był członkiem Rady ds. Cyfryzacji, jest współzałożycielem warszawskiego Hackerspace’a. Pracował jako Dyrektor ds. Bezpieczeństwa Informacji w OCCRP – The Organised Crime and Corruption Reporting Project, konsorcjum ośrodków śledczych, mediów i dziennikarzy działających w Europie Wschodniej, na Kaukazie, w Azji Środkowej i Ameryce Środkowej. Współpracuje z szeregiem organizacji pozarządowych zajmujących się prawami cyfrowymi w kraju i za granicą. Współautor „Net Neutrality Compendium” oraz “Katalogu Kompetencji Medialnych”.
Specjalista ds. bezpieczeństwa informacji, administrator sieci i aktywista w zakresie praw cyfrowych. Studiował filozofię, był członkiem Rady ds. Cyfryzacji, jest współzałożycielem warszawskiego Hackerspace’a. Pracował jako Dyrektor ds. Bezpieczeństwa Informacji w OCCRP – The Organised Crime and Corruption Reporting Project, konsorcjum ośrodków śledczych, mediów i dziennikarzy działających w Europie Wschodniej, na Kaukazie, w Azji Środkowej i Ameryce Środkowej. Współpracuje z szeregiem organizacji pozarządowych zajmujących się prawami cyfrowymi w kraju i za granicą. Współautor „Net Neutrality Compendium” oraz “Katalogu Kompetencji Medialnych”.
Komentarze