0:00
0:00

0:00

29 września 2026

Za pomoc w aborcji grożą 3 lata więzienia. Dlatego powstał abortomat

przeczytasz w 3 minuty

Przy Wiejskiej 9, w przychodni Abotak, będzie można odebrać tabletki aborcyjne z abortomatu, czyli paczkomatu aborcyjnego. Bez formularza, bez podawania danych, bezpiecznie. 29 września aktywistki zademonstrowały jego działanie [ZDJĘCIA]

Google News

„Dlaczego zbudowałyśmy abortomat? W Polsce karana jest pomoc w aborcji. Co to właściwie oznacza? Że nawet samo przekazanie sobie tabletek z ręki do ręki może zostać uznane za przestępstwo. Dlatego hakujemy kodeks karny i przenosimy aborcje do XXI” – pisze Aborcyjny Dream Team w komunikacie.

Od dzisiaj, 29 września 2026 r., w przychodni aborcyjnej Abotak przy Wiejskiej 9 będzie można odebrać tabletki przy pomocy abortomatu. Podczas konferencji prezentującej aborcyjny „paczkomat” przemawiały Lucia Berro Rosa, Kinga Jelińska, Justyna Wydrzyńska. Można było także obejrzeć abortomat i zobaczyć, jak działa.

Fot. Agata Kubis. Kinga Jelińska z Women Help Women prezentuje działanie abortomatu:

Abortomat przy Wiejskiej
Abortomat na Wiejskiej
Abortomat na Wiejskiej
Abortomat
Abortomat na Wiejskiej

Lucia Berro Rosa, Women Help Women: „To jest wynik wielu lat pracy, frustracji i miłości. Chcemy przenieść opiekę aborcyjną w XIX wiek. To jest abortomat, pomyślcie o nim jak o paczkomacie. To nie jest performance, to jest prawdziwa rzecz. Odbierasz kod od Women Help Women, przychodzisz do Abotaku, otwierasz samodzielnie skrzynkę w abortomacie i odbierasz pigułki. Nie zbieramy danych, nie ma żadnych formularzy. Bez oceniania, bezpiecznie”.

Kinga Jelińska, Women Help Women: „Robimy 130 aborcji dziennie, jesteśmy największymi dostarczycielkami aborcji w Polsce. Chcemy, żeby opieka aborcyjna była racjonalna i dopasowana do dzisiejszych czasów, a nie sprzed 50 lat”.

Justyna Wydrzyńska, Aborcyjny Dream Team, Kobiety w sieci: „W 2023 r. zostałam skazana za pomocnictwo w aborcji. Sąd uznał mnie za winną. Po trzech latach przez chaos w sądownictwie nadal jestem oskarżona, czekam na proces. Posłowie i posłanki obiecały zmienić prawo. Nie dotrzymały obietnicy. Więc znowu musiałyśmy znaleźć sposób, żeby robić to bezpieczniej. Coraz więcej osób wie, że można tabletki zdobyć online i to jest zwycięstwo.”

Fot. Agata Kubis, przychodnia Abotak
Fot. Agata Kubis, przychodnia Abotak
Fot. Agata Kubis. Natalia Broniarczyk, Lucia Berro Rosa, Kinga Jelińska, Justyna Wydrzyńska

Przychodnia Abotak

Przychodnia aborcyjna Abotak funkcjonuje od marca 2025 r. Można w niej zrobić aborcję tabletkami i spędzić ten czas w specjalnym pokoju zwanym mizolatką. Można być w tym czasie samej albo poprosić o wsparcie pracowniczkę przychodni.

Niemal od pierwszego dnia istnienia przychodni na jej progu protestują przeciwnicy aborcji związani z fundacją Kai Godek.

Demonstracje są zarejestrowane jako cykliczne i odbywają się 2-3 razy w tygodniu. Zazwyczaj termin jest nieznany. Hałas, który towarzyszy demonstracjom przekracza dozwolone normy (nawet 120 decybeli). Mieszkańcy nie mogą normalnie pracować, mają trudności z wyjście z domu. Starsi mieszkańcy posesji po prostu się boją.

Mieszkańcy alarmowali miasto i policję o sprawie, dotychczas bez żadnej reakcji. Także OKO.press dwa razy pytało miasto, czy będzie interweniować w tej sprawie. Dwukrotnie uzyskaliśmy odpowiedź, że do interwencji nie ma podstaw.

W lipcu 2026 r. rzeczniczka prasowa warszawskiego ratusza Marzena Gawkowska napisała OKO.press: „W świetle obecnie obowiązujących przepisów składanie zawiadomień organom ścigania bezpośrednio przez osoby pokrzywdzone działaniami aktywistów organizacji antyaborcyjnych, oburzonych gorszącymi treściami lub hałasami jest działaniem jak najbardziej właściwym i uprawnionym. Nie jest natomiast możliwe narzucenie organizatorom, w jaki sposób ma przebiegać ich zgromadzenie oraz w jaki sposób mają używać nagłośnienia i innych materiałów, by prezentować swoje poglądy”.

Demonstracje skrajnie utrudniały pracę także osobom pracującym w przychodni Abotak, prowadzonej przez Aborcyjny Dream Team i Aborcję bez Granic. Kilka razy pod przychodnią rozlano kwas masłowy, a pracowniczka przychodni trafiła z tego powodu do szpitala.

W maju 2026 r. Natalia Broniarczyk z ADT mówiła OKO.press: „Tych ludzi jest mało, bo to jest maks 12 osób, ale są wyposażeni z wiele głośnych urządzeń. Miasto nie chce nic zrobić z tym protestem. Myślę, że powodem jest też podejście do aborcji”.

Ojciec na kolanach

Chwilowy przełom nastąpił 1 września, gdy policja po raz pierwszy zareagowała na hałas, a Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa rozwiązało demonstrację. Bezpośrednio reakcja policji była spowodowana zachowaniem mężczyzny, który z małym dzieckiem na rękach przyszedł obok demonstracji i usadził dziecko w foteliku auta zaparkowanego pod przychodnią. Mężczyzna zwrócił się błagalnie do demonstrujących o ciszę, po czym padł przed nimi na kolana. Wtedy policjanci zaczęli odłączać nagłośnienie demonstrującym. Opisaliśmy sytuację tutaj:

To poprawił sytuację na dwa dni. W kolejnych dniach głośne demonstracje wróciły.

Na zdjęciu Magdalena Chrzczonowicz
Magdalena Chrzczonowicz

Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze