Bumble miał być „po pierwsze dla kobiet”, ale już nie jest. Tak aplikacje randkowe walczą o życie
Użytkownicy odpływają, akcje spadają, tylko chęć zysku nie maleje. Najlepiej widać to na przykładzie aplikacji randkowej Bumble, która właśnie zrezygnowała ze swojego głównego wyróżnika, byle tylko nie utonąć.
Gdy w 2014 roku Bumble wchodził na rynek, niósł obietnicę nowej jakości wśród aplikacji randkowych. Pierwszy krok mogły w niej zrobić tylko kobiety, a do zainicjowania kontaktu musiało dojść w ciągu 24 godzin od „zmatchowania”.
W ten sposób Bumble miał chronić swoje użytkowniczki przed natrętnymi wiadomościami, ograniczając jednocześnie podstawowe wady Tindera. Popularny system swajpowania, czyli przesuwania potencjalnych kandydatów w prawo i lewo, który do bólu przypomina grę, pozostał. Jednak zmiany miały odstraszać tych, którzy na aplikacjach szukają tylko potwierdzenia swojej atrakcyjności.
„Whitney Wolfe wprowadza feminizm do twojego telefonu” – głosił ówczesny nagłówek gazety w Austin w Teksasie. A sama aplikacja wystartowała pod hasłem „Women first” (ang. „Po pierwsze kobiety”, ale także „Kobiety pierwsze” w odniesieniu do podstawowej zasady aplikacji). CEO Bumble'a, Whitney Wolfe Herd, przekonywała, że „to stereotyp, że kobiety lubią siedzieć z założonymi rękami i chcą, by to mężczyźni do nich podchodzili”.

Komentarze