Był w Zondacrypto do końca, to on miał pilnować kwestii prania pieniędzy
Artur K. nie upilnował, by Zondacrypto nie prała pieniędzy – twierdzi prokuratura. Zarzuca mu, że sam je nawet prał. Ale od kwestii przeciwdziałania praniu był ktoś ważniejszy niż Artur K. To oficjalnie drugi obok Krala członek zarządu, który zaraz po wybuchu afery w kwietniu zniknął z radarów opinii publicznej.
Sąd wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie Artura K. – byłego policjanta i to naczelnika Wydziału ds. Walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, który po przejściu na policyjną emeryturę zaczął współpracować z BitBay (późniejszą Zondacrypto).
Sąd przychylił się do stanowiska prokuratury, która uważa, że istnieje uzasadniona obawa, że będzie mataczył i albo ukryje się lub ucieknie z kraju. Prokuratura w komunikacie podkreślała też, że „zachodzi duże prawdopodobieństwo”, że Artur K. rzeczywiście popełnił zarzucane mu czyny.
Czyli co dokładnie?

Komentarze