Było Pysznie, będzie Uber. „Nawet nie wiem, ile dostanę na koniec miesiąca”
Pyszne.pl chwali się, że nawet 80 procent zwolnionych kurierów aplikowało o pracę u partnerów flotowych. Wśród nich jest Antoni: — Wcześniej dostawałem grafik i wiedziałem, ile zarobię. Teraz to loteria. Nigdy nie wiem, ile dostanę pod koniec miesiąca. Kurierów chronić miały unijne przepisy, ale Polska nie wdroży ich na czas.
Stanisław Kierwiak, współzałożyciel związku zawodowego OPZZ Konfederacja Pracy w Pyszne.pl: — Zwolnili już wszystkich. Byliśmy zatrudnieni na umowach-zlecenie, więc nie było żadnych zwolnień grupowych, wypłacanych odpraw. Rozwiązano umowy i tyle.
Większość kurierów nie miała wyjścia. Zatrudniła się u tzw. partnerów flotowych, pośredniczących między zamawiającym posiłek, a Uberem, Glovo czy od niedawna Pyszne.pl.
Antoni Masny, jeden z kurierów, którzy przeszli z Pyszne.pl do partnera flotowego, pracuje w Katowicach: — Wcześniej dostawałem grafik i z góry wiedziałem, ile godzin w miesiącu przepracuję i ile zarobię. Miałem prawo do piętnastu minut przerwy po sześciu godzinach pracy, oddawano mi pieniądze za używanie własnego pojazdu, opłacano czas, który spędzałem, czekając w restauracji na przygotowywane zamówienie. Dziś wstaję do pracy i nie wiem, ile zarobię. Jednego dnia za ten sam kurs zarabiam mniej niż innego — i nikt nie chce mi powiedzieć dlaczego. Choć grafik istnieje, nie mam stawki godzinowej ani prawa do płatnej przerwy. Jeśli np. inny kurier ukradnie zamówienie, klient nie otworzy drzwi, albo będę miał wypadek lub ktoś mnie pobije, to nie mam nawet do kogo zadzwonić, bo kurierów obsługują ludzie, którzy pracują na infolinii po drugiej stronie świata.

Komentarze