0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Compassion in World Farmingfot. Compassion in W...

Katarzyna Kojzar, OKO.press: Od lat trwa kampania, która ma doprowadzić do zakazu chowu klatkowego w całej Unii Europejskiej. Komisja Europejska miała do końca 2023 r. przedstawić propozycje rozwiązań legislacyjnych, zakaz miał wejść w życie w 2027 roku. Mamy lato 2026, przepisów brakuje, ale pojawia się światełko w tunelu – „Strategia dotycząca hodowli zwierząt”. Ona odpowiada na oczekiwania? Chów klatkowy zostanie zakazany?

Małgorzata Szadkowska, prezeska Compassion In World Farming Polska, członkini Komitetu Obywatelskiego „Koniec Epoki Klatkowej”: Strategia wyznacza kierunki rozwoju sektora hodowlanego, pokazuje działania, jakie powinny zostać podjęte w Unii Europejskiej, żeby przeformułować system rolnictwa na bardziej odporny na kryzysy. W ostatnich latach przed UE stanęło wiele wyzwań: wojna w Ukrainie, pandemia COVID-19, kryzysy klimatyczne. Komisja chce na te wyzwania reagować i takie rozwiązania znalazły się w Strategii. Ale odpowiadając na pytanie, czy zapisy Strategii wypełniają zobowiązanie KE w sprawie zakazu chowu klatkowego, muszę podkreślić: to nie są propozycje przepisów. To są jedynie kierunki tego rozwoju i proponowane działania.

I rzeczywiście, w tym dokumencie, który KE opublikowała na początku lipca, w kilku miejscach pojawiają się bezpośrednie nawiązania do inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej – End of the Cage Age. To jest to wielki sukces mojej fundacji i wszystkich obrońców zwierząt, którzy wsparli naszą inicjatywę, że te zapisy się pojawiły w tej strategii.

Chów klatkowy w Strategii

Pojawia się ogólna informacja na temat propozycji przepisów dobrostanowych, które miałyby wycofać systemy klatkowe z hodowli kur niosek i świń. Jeśli chodzi o pierwszy gatunek zwierząt, przepisy miałyby zostać przedstawione do końca tego roku.

Natomiast propozycje przepisów dotyczących kojców dla loch miałyby zostać przedstawione najpóźniej w drugiej połowie 2027 roku. Oczywiście pojawia się pytanie na temat pozostałych gatunków zwierząt, o których wspomina nasza inicjatywa: króliki ras mięsnych, cielęta, przepiórki, gęsi, kaczki.

Nie wiemy też, jakie okresy przejściowe wyznaczy Komisja – nie możemy więc ocenić, kiedy faktycznie klatki dla kur niosek i kojce dla loch byłyby zakazane.

Śledztwo na fermie kur niosek w systemie klatkowym Ovotek grupy Wożniak, fot. Otwarte Klatki

150 milionów niosek

Jak dziś wygląda los kur niosek?

W tej chwili w całej Unii Europejskiej hodujemy w klatkach prawie 150 milionów niosek. W samej Polsce kur niosek, zamkniętych w klatkach, mamy prawie 36 milionów.

Przeczytaj także:

Są kraje, które już wprowadziły u siebie zakaz dotyczący systemu klatkowego. Austria, Luksemburg, Niemcy, region waloński w Belgii, a Czesi są w końcówce okresu przejściowego. To się już dzieje. Istnieją systemy wolnowybiegowe, które stosuje się również w Polsce, choć w mniejszym stopniu. Aczkolwiek jest dobra wiadomość, bo na skutek wielu działań podejmowanych przez organizacje pozarządowe, ale też tego, że obywatele i obywatelki coraz częściej zwracają uwagę na to, jak produkowane ich jest jedzenie, sektor produkcji musiał zareagować. Jajka pochodzące z tego najgorszego typu hodowli, klatkowej, znikają lub już całkowicie zniknęły z supermarketów.

67 proc. kur w Polsce wciąż żyje w klatkach, ale z roku na rok powiększa się pula kur żyjących w tych innych systemach, dziś to już ponad jedna trzecia.

Makabryczna praktyka

KE proponuje dodatkową zmianę w systemie produkcji jaj. Chce zakazać uboju piskląt płci męskiej.

Chodzi dokładnie o macerację, czyli mechaniczne rozdrobnienie lub mielenie jednodniowych piskląt drobiu. Alternatywnie kurczaczki są zabijane przez zagazowanie. Te makabryczne praktyki są dozwolone prawem i stosowane w całej UE.

Kurczaczki płci męskiej są traktowane jak produkty uboczne w wylęgarniach. Tuż po wykluciu ocenia się płeć piskląt, te płci żeńskiej są zostawiane, a te płci męskiej są „niepotrzebne”. Dlatego najtańszą metodą jest ich uśmiercenie.

Są kraje, które zdecydowały się odchodzić od takiej metody. Istnieją alternatywy — płeć piskląt można określić jeszcze przed wykluciem się z jajka. Niemcy stosują taką technologię, Francja i Szwajcaria również, Włosi planują odejście od maceracji. Ale to za mało. Potrzeba przepisów na poziomie unijnym i faktycznie Komisja Europejska chce się pochylić nad tym tematem. To będzie bardzo ważna zmiana.

Chów klatkowy świń

Mówimy o drobiu, ale w Strategii mamy też zapisy dotyczące kojców dla loch. Jak dziś traktowane maciory?

W Unii Europejskiej żyje mniej więcej 11 milionów macior i większość z nich spędza niemal połowę każdego roku w klatkach.

To są dwa typy klatek. Pierwsze to kojce indywidualne, inseminacyjne, do których świnia trafia po tym, jak jest zapłodniona. Później na jakiś czas wraca do swojego stada. Tydzień przed porodem i cztery tygodnie po spędza w drugim typie klatek, w kojcach porodowych.

Świnia przez wiele tygodni jest zamknięta w klatce tak małej, że nie jest w stanie w ogóle się obrócić. Może tylko wstawać i kłaść się, w teorii. Na zdjęciach ze śledztw robionych w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej, widzieliśmy, że metalowe klatki są za małe, pręty wbijają się w ciało lochy, powodując obrażenia. Leżenie na betonowych posadzkach często powoduje odleżyny.

To jest szczególnie okrutny sposób hodowli tych zwierząt. Od lat apelujemy, żeby odejść od takiego systemu hodowli. I znowu: są kraje, które u siebie albo już mają taki zakaz, albo nad nim pracują.

Wartym wspomnienia przykładem jest Szwecja, która właściwie od końca lat osiemdziesiątych zakazuje kojców indywidualnych dla świń. W Wielkiej Brytanii był to koniec lat 90. W Norwegii zaraz obowiązuje od 25 lat.

Są kraje, które przyglądają się temu tematowi lub ograniczają okres, w którym locha przebywa w takich kojcach. ale nasza rekomendacja jest jednoznaczna: to nie powinno być tymczasowe ograniczenie bytowania świni w kojcu, tylko całkowite odejście od okrutnych systemów klatkowych. Tymczasowe ograniczenie jest trudno egzekwowalne, obawiam się, że nikt nie byłby w stanie ustalić, czy locha jest w klatce trzy dni, pięć czy tydzień. Takie ograniczenie w hodowli świń byłoby martwym prawem.

Polska nie rozważa ograniczenia takiej hodowli?

Niestety, nigdy nie było propozycji odejścia od hodowli klatkowej macior.

świnia leży w ciasnej klatce, wokół niej prosięta
Locha w kojcu porodowym, fot: Andrew Skowron/Otwarte Klatki

Inne gatunki pominięte

Dlaczego KE w Strategii wspomina o kurach nioskach i lochach, ale ignoruje inne gatunki zwierząt? Według Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Koniec Epoki Klatkowej”, pod którą podpisało się 1,4 mln osób, zakaz chowu klatkowego miał obowiązywać również w hodowli przepiórek, kaczek, gęsi, królików, cieląt.

Trzeba pamiętać, że zarówno jeśli chodzi o kury nioski, jak i świnie, mamy dyrektywy unijne, które wyznaczają ramy prawne i minimalne standardy, które muszą zostać spełnione, jeżeli chodzi o hodowlę tych zwierząt. W przypadku kur niosek mamy oczywiście konkretne wytyczne i przepisy dotyczące czterech systemów hodowli, oznaczonych na jajkach symbolami od zera do trójki.

Od początku walczymy w naszej inicjatywie o prawa wszystkich zwierząt hodowanych w klatkach. Uważamy, że chów klatkowy powinien być zakazany w całości. Myślę jednak, że KE w pierwszej kolejności chce się przyjrzeć i przedstawiać przepisy dotyczące tych dwóch gatunków, które już są objęte dyrektywami. Poza tym takie strategie są zawsze wynikiem kompromisów i pod naciskiem różnych grup interesariuszy. To często ogranicza postępowość przedstawianych rozwiązań.

Nie tylko chów klatkowy

W Strategii jest więcej braków. Komisja nie tylko zignorowała część gatunków hodowanych w klatkach, ale również nie skorzystała z okazji, żeby zakazać transportu żywych zwierząt na duże odległości.

To zmarnowana szansa. Transport żywych zwierząt to temat, który został w ostatnich latach przekonsultowany i zbadany. Mamy bardzo dużo dowodów na to, że zwierzęta cierpią, szczególnie kiedy temperatury są wysokie. Wiemy, jakie są braki w tych pojazdach, jak czasami są niedostosowane do danego gatunku zwierząt, który jest przeważony. Apelowaliśmy w tej sprawie wielokrotnie, były konsultacje, rozmowy, rozważania. To już się wydarzyło. Trochę za późno, żeby w kolejnej dekadzie mówić o tym, że będziemy się zastanawiać i będziemy rozmawiać.

Alternatywą jest transport tusz?

Tak, transport żywych zwierząt można zastąpić handlem tuszami, mięsem i surowcami pochodzenia zwierząt. To jest alternatywa tańsza, bezpieczniejsza i zdecydowanie bardziej humanitarna.

Chów klatkowy i obietnice KE

Komisja Europejska obiecuje, że do końca tego roku poznamy propozycję dotyczącą kur. W przyszłym roku — tę dotyczącą loch. Ale przecież tych dat i obietnic było wiele. Myślisz, że tym razem faktycznie doczekamy się tych konkretów?

Pamiętam, jak rozmawiałyśmy w marcu tego roku, świeżo po rozprawie w Trybunale Sprawiedliwości UE w Luksemburgu, zastanawiając się, kiedy dojdzie do zakazu chowu klatkowego. To było pół roku temu, wciąż czekamy na wyrok TSUE.

W 2024 roku jako Komitet Obywatelski „End of Cage Age”, czyli siedmioro obywateli i obywatelek z różnych krajów członkowskich, pozwaliśmy Komisję Europejską do TSUE w związku z niewypełnieniem przez nią obiecanego zobowiązania.

Bo, przypomnijmy, w 2019 roku złożyliśmy 1,4 mln podpisów pod Europejską Inicjatywą Obywatelską dotyczącą zakazu chowu klatkowego w odniesieniu do wszystkich hodowanych w ten sposób gatunków zwierząt. Komisja w odpowiedzi wydała pozytywne oświadczenie, po czym nie dotrzymała obiecanych terminów. Lata mijają, a przepisów wciąż nie ma.

Czekamy więc na wyrok w tej sprawie, a on może zmienić dynamikę, przyspieszyć niektóre procesy.

Ja głęboko wierzę w to, że Komisja już nie wycofa się z obietnic. W końcu po raz kolejny — tym razem w Strategii — mamy obietnicę na piśmie, że takie propozycje powstaną. Pamiętajmy też, że te propozycje, które KE przygotuje w ciągu najbliższych miesięcy, trafią pod konsultacje i uzgodnienia. Na przepisy z prawdziwego zdarzenia, które zmienią życie zwierząt, będziemy musieli więc jeszcze poczekać.

Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Komentarze