0:00
Prawa autorskie: Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plGrzegorz Celejewski ...
12 grudnia 2022

„Akceptuję, ale po co się tak obnoszą”. Co o polskiej homofobii mówi nam nowy sondaż Ipsos?

Homofobia, jaką znamy odchodzi do lamusa. Tylko 5 proc. badanych deklaruje, że nie akceptuje osób LGBT i otwarcie wyraża wrogość. Duża grupa uważa, że osoby LGBT się obnoszą. Patrząc na młodych możemy jednak ogłosić, że Polska prędzej niż później będzie absolutnie tęczowa

Wydrukuj

„Sorry prawico, ideologia LGBT wygrywa!” - pisaliśmy już w październiku 2021 roku, analizując wyniki sondażu poparcia dla związków partnerskich i równości małżeńskiej. Od tego czasu, każde kolejne badanie przebija sufit: coraz więcej Polek i Polaków oswaja się z tematem równouprawnienia nieheteronormatywnej mniejszości. Niektórzy twierdzą więc, że źródełko moralnej paniki, którym do tej pory dla populistów była homofobia, zwyczajnie wyschło.

Widżet projektu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG

Czy na pewno polskie społeczeństwo jest tak bardzo progresywne? A może stare uprzedzenia zmieniły tylko szaty?

Koń trojański: „toleruję, ale...”

W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press zadaliśmy pytanie o pogląd na temat homoseksualności. Zdecydowana większość, 64 proc. badanych, stwierdziła, że to taka sama orientacja seksualna, jak inne. To odpowiedź zgodna z najnowszym stanem wiedzy naukowej.

Co piąta osoba uznała homoseksualność za zaburzenie, z którego czasem można się wyleczyć. Do doktryny katolickiej przywiązanych jest 7 proc. badanych. Wybrali oni odpowiedź: to grzech, jeśli ktoś ma takie skłonności nie powinien im ulegać. Zdania nie miało kolejne 9 proc. badanych.

Po pierwszym pytaniu moglibyśmy stwierdzić, że co czwarta osoba w Polsce ma problem z akceptacją homoseksualności.

Sytuacja komplikuje się, gdy zadamy pytanie o deklarowany stosunek do osób LGBT. Zamiast abstrakcyjnego bytu, pytamy o konkretnych ludzi. W tym przypadku brak akceptacji wyraziło zaledwie 13 proc. badanych. A tylko 5 proc. zadeklarowało, że otwarcie wyraża swoje homofobiczne poglądy.

Pula osób, które deklarują akceptację wynosi aż 85 proc. Tyle że 30 proc. wyraziło pewne „ale”. Dotyczy ono nadmiernego eksponowania własnej seksualności lub tożsamości płciowej.

Taka postawa uważana jest za nowoczesną formę homofobii. Wymaga bowiem od osób LGBT, by uczestniczyły w życiu społecznym, ale tylko na warunkach, które stawia im heteroseksualną większość. Najczęściej takie argumenty słyszymy przy okazji parad i marszy równości, które są formą walki o równouprawnienie osób LGBT, a także momentem nieskrępowanej celebracji własnej odmienności. Zdarza się też, że za nadmierne eksponowanie uznaje się publiczne okazywanie uczuć, czy coming outy.

To oznacza, że bez żadnych dodatkowych wymagań osoby LGBT w Polsce akceptuje 55 proc. badanych. 15 proc. deklaruje za to, że stara się reagować, gdy dzieje się im krzywda (dyskryminacja).

Homofobia, jaką znamy, odchodzi do lamusa

Jakie są różnice pomiędzy poglądami a deklaracjami postaw?

Wśród osób, które uważają homoseksualność za zaburzenie, 18 proc. stwierdziło, że bezwarunkowo akceptuje osoby LGBT. To by oznaczało, że ich osobisty pogląd nie przekłada się na stosunek do mniejszości. Najwięcej deklaracji spełnia definicję nowoczesnej homofobii, czyli akceptuję, ale nie podoba mi się, że się obnoszą (takich odpowiedzi było 47 proc.). Brak akceptacji wyraża w tej grupie co trzeci badany, z czego 13 proc. mówi, że okazuje swoją wrogość.

Osoby, dla których homoseksualność to grzech, częściej deklarowały, że nie akceptują osób LGBT. To aż 43 proc. badanych w tej grupie, ale większość z nich stara się tego nie okazywać (30 proc.).

Za to wśród osób, dla których homoseksualność to orientacja, taka jak inna, 72 proc. wykazuje pełną akceptację, a 24 proc. ma zastrzeżenia dotyczące widoczności osób LGBT w przestrzeni i debacie publicznej.

Niektórzy uznaliby wyniki naszych badań za sprzeczne, ale wcale nie musi tak być. Część osób w Polsce wciąż jest zakładnikami wychowania i polityki. Pytani o poglądy, deklarują, że uznają homoseksualność za zjawisko negatywne, albo pod względem szkodliwości społecznej, albo wartości moralnych. Mało kto jest jednak gotowy przyznać, że nie akceptuje osób LGBT.

Świadomość tego, czym jest akceptacja, może nie jest w polskim społeczeństwie doskonała, ale otwarta wrogość odchodzi do lamusa - nie jest to ani powód do dumy, ani nawet zjawisko neutralne.

Łaskawa tolerancja przyjaciółką wulgarnej homofobii?

„Wyniki badań potwierdzają dość powszechną wśród organizacji LGBT+ opinię: polskie społeczeństwo staje się coraz bardziej akceptujące. Dzieje się tak pomimo, a może wręcz na przekór, staraniom polskich władz, mediów publicznych i hierarchów Kościoła katolickiego” - mówi OKO.press Hubert Sobecki ze stowarzyszenia „Miłość nie wyklucza”.

Dodaje, że równocześnie wciąż bardzo dużo osób deklaruje postawę warunkowej akceptacji, wyrażanej hasłem „jestem tolerancyjny, ale...”. „Za tym głosem wydają się podążać również politycy opozycji” – ocenia Sobecki.

„Konsekwencje takiej »łaskawej« tolerancji, czyli cierpliwego znoszenia istnienia ludzi LGBT+, są dokładnie takie same jak tej bardziej wulgarnej homofobii. »Będziemy was znosić, ale siedźcie cicho« oznacza przecież, że nie będziemy zmieniać prawa rodzinnego, chronić przed przemocą, czy szanować tożsamość płciową. Macie się cieszyć, że już was nie wyzywamy i nie bijemy, no, chyba że za bardzo się afiszujecie”.

Jest nieźle, a będzie tylko lepiej

Kluczowy wpływ na poglądy i postawy ma wiek.

Aż 85 proc. osób wieku 18-29 lat uważa, że homoseksualność to orientacja jak każda inna.

Powszechna świadomość na temat ludzkiej seksualności i tożsamości płciowej, większa swoboda dyskusji, a także bliskość doświadczeń, sprawiają, że młodzi są odporni na przekazy władzy i Kościoła.

W przypadku aktualizacji wiedzy możemy śmiało mówić o generacyjnej przepaści. W grupie 60+ aż 27 proc. osób uznaje homoseksualność za zaburzenie, a 8 proc. za grzech.

Jeśli chodzi o postawy, różnice wciąż są, ale nie tak ogromne.

Warto zwrócić uwagę, że wśród dwudziestolatków ogromny odsetek deklaracji to nie tylko brak uprzedzeń, ale też gotowość do reagowania, gdy dochodzi do dyskryminacji osób LGBT.

Przekazy PiS skrojone pod wyborców

Jeśli przekaz Jarosława Kaczyńskiego ma mobilizować dotychczasowy elektorat, to homofobia, czy transfobia wciąż mu się opłacają. 31 proc. zwolenników rządzącej partii uznaje homoseksualność za zaburzenie, które można wyleczyć. 16 proc. widzi nim raczej grzech, któremu nie można ulegać.

Wyjątkowo wysoki odsetek w tej grupie stanowią osoby, dla których pytanie albo było za trudne, albo zupełnie ich nie interesuje. Odpowiedź „nie wiem/nie mam zadania” wybrało 18 proc. wyborców PiS.

Jednak, gdy zapytamy o ludzi, a nie pojęcia, obraz się komplikuje. 67 proc. wyborców PiS deklaruje, że akceptuje osoby LGBT, ale 40 proc. wśród nich to ci, którzy woleliby, żeby się tak nie eksponowały.

Przekazy władzy nie mogą być więc w oczywisty sposób wulgarne, czy brutalne, bo wyborcy PiS nie tak chętnie chwalą się, że nie akceptują tęczowych sióstr i braci. Raczej odnajdują się w opowieści prezydenta Andrzeja Dudy z kampanii wyborczej, który robił szpagaty. Raz mówiąc, że nie jest przeciwko ludziom, tylko ideologii. Innym razem, chwaląc się, że miał kiedyś sąsiadów, sympatycznych panów, którzy byli gejami, żyli po cichu i nikomu nie przeszkadzali.

W elektoracie Konfederacji 41 proc. badanych uznaje homoseksualność za zaburzenie, nieco więcej – 49 proc. – za orientację seksualną taką samą jak inne.

Najbardziej przyjazne i zbieżne poglądami ze stanem wiedzy naukowej, są elektoraty Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Także w tych dwóch grupach marginalne jest przywiązanie do nowej wersji homofobii.

Homoseksualność zagrożeniem dla męskości?

Znaczące różnice widać też w odpowiedziach kobiet i mężczyzn. Trzy czwarte Polek uważa homoseksualność za orientację seksualną taką jak inne. Polacy są bardziej rozbici: 24 proc. wybrało odpowiedź „zaburzenie”, 8 proc. „grzech”.

Mężczyzn, którzy deklarują, że nie akceptują osób LGBT jest dwa razy więcej niż kobiet (18 proc. do 9 proc.). Także to właśnie wśród Polaków znajdziemy większą grupę tych, którym przeszkadza tzw. „obnoszenie się”.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne