22 września 2022

Wyborcy opozycji: w przyszłym Sejmie chcemy równości małżeńskiej dla osób LGBT [SONDAŻ OKO.PRESS]

48 proc. Polek i Polaków oczekiwałoby, by Sejm 2023 wprowadził równość małżeńską. Wśród wyborców KO poparcie rośnie do... 82 proc. To rekordowe wyniki, ale czy wystarczające, by przełożyły się na decyzje polityczne?

Zwykle, w odniesieniu do grup mniejszościowych, nie bawimy się w political ficiton. Zlecając sondaże, sprawdzamy, jaki stosunek mają mieszkańcy i mieszkanki Polski do ich praw.

Widżet projektu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG

Tym razem, zapytaliśmy jednak o oczekiwania wyborców i wyborczyń wobec polityków: Czy chciał(a)by Pani/Pani, by Sejm 2023 dał osobom homoseksualnym prawo do zawierania związków partnerskich lub małżeństw?

W ten sposób zmierzyliśmy, jaki ładunek polityczny mają postulaty osób nieheteronormatywnych. Czy PiS może liczyć na konsolidację elektoratu, jeśli Jarosław Kaczyński na przedwyborczych wiecach wciąż będzie powtarzał, że wspiera tradycyjną, "normalną" rodzinę?

Czy równość małżeńska jeszcze w tej kampanii wyborczej, ma szansę przejść taką drogę jak postulat liberalizacji prawa aborcyjnego (nie ma już powrotu do tzw. kompromisu z 1993 roku, dyskusja toczy się wokół pełnej dostępności od 12. tygodnia)?

Czy jej wprowadzenie uczyniłoby z Donalda Tuska "tęczowego rewolucjonistę"? Czy, w razie wygranych wyborów, opozycyjna koalicja byłaby w stanie dogadać się na wspólny pakiet równościowy dla osób LGBT? I w końcu, kto w tym obszarze odzyskał, a kto stracił słuch społeczny?

Rekordowe poparcie dla równości małżeńskiej

Wyniki najnowszego sondażu Ipsos dla OKO.press różnią się (nieznacznie) od wyników uzyskanych w tradycyjnych pytaniach o stosunek do praw osób LGBT.

Przyznania osobom homoseksualnym prawa do zawierania związków partnerskich chciałoby 58 proc. wyborców i wyborczyń. Przeciwko jest 37 proc.

Wprowadzenia równości małżeńskiej oczekiwałoby 48 proc. badanych. Na "nie" jest 47 proc. respondentów.

W czerwcu 2022 aż 64 proc. badanych opowiadało się co najmniej za wprowadzeniem związków partnerskich. I był to najwyższy wynik w historii sondażów Ipsos dla OKO.press.

Za to równość małżeńska, jako postulat polityczny, radzi sobie najlepiej na tle wszystkich naszych dotychczasowych badań (do tej pory najwyższy wynik z września 2019 wynosił 42 proc.). Tym razem równość małżeńska ma też wyższe poparcie niż w badaniu Eurobarometru z 2019 roku - wtedy popierało rekordowe 45 proc. badanych.

Taki wynik pokazuje, że coraz mniej osób boi się uznania małżeństw par jednopłciowych.

Jak jednak wytłumaczyć nieco niższe niż wcześniej poparcie dla minimum, czyli związków partnerskich?

Być może część badanych uważa, że choć osoby LGBT powinny mieć prawo do uregulowania swojego związku w Polsce, nie jest to najpilniejsza ze spraw, którymi powinien zająć się Sejm nowej kadencji.

Wpływ na odpowiedzi mógł mieć też sposób zadania pytania. W badaniach opinii publicznej dużą rolę odgrywa język. Nie wykluczamy, że gdy pytaliśmy o neutralnie brzmiące "pary jednopłciowe", wyniki były przychylniejsze niż w nacechowanym emocjonalnie zwrocie "osoby homoseksualne"?

Wyborcy na tak, liderzy na "wszystko w swoim czasie"

Nie zmienia to faktu, że poparcie dla praw osób LGBT utrzymuje się na tak wysokim poziomie, że już dawno osiągnęliśmy konsensu społeczny potrzebny do wprowadzenia zmian politycznych. Tylko kto miałby je wprowadzić?

Przypomnijmy, że gdyby wybory odbyły się na początku września 2022, PiS nie miałby szans rządzić, nawet w koalicji z Konfederacją. Z naszego sondażu wynika, że stery przejęłaby szeroka koalicja: KO, Lewicy, PSL, i Polski 2050 Szymona Hołowni. Gdyby ich liderzy kierowali się wyłącznie oczekiwaniami wyborców, a nie własnymi poglądami, mogliby zgodzić się na pewno na przyjęcie ustawy o związkach partnerskich. Nawet większość wyborców PSL (62 proc.) chciałaby takiego posunięcia (choć tu musimy być ostrożni, bo próba była zbyt mała, by wyciągać mocne wnioski).

Równość małżeńska wymagałaby trochę więcej odwagi, ale także tutaj wyborcy opozycyjnej koalicji daliby swoim politykom zielone światło. Najbardziej entuzjastyczny jest elektorat Koalicji Obywatelskiej, w którym aż 82 proc. badanych domaga się małżeństw dla par jednopłciowych. Przeciwko jest 15 proc. Także trzech na czterech wyborców Lewicy (75 proc.) popiera pełnię praw rodzinnych dla osób LGBT. W elektoracie Szymona Hołowni wprowadzenia małżeństw jednopłciowych chciałoby 67 proc. badanych.

Najbardziej podzielony jest elektorat "ludowców", ale przeważają odpowiedzi pozytywne: 52 do 43 proc.

Liderzy opozycji na tle swojego elektoratu wypadają więc blado.

Donald Tusk w maju 2022 stwierdził, że tolerancji nikt go nie musi uczyć, ale nie jest tęczowym rewolucjonistą, tylko człowiekiem o "umiarkowanych poglądach". W kwestii praw osób LGBT, inaczej niż w temacie dopuszczalności przerywania ciąży, Koalicja Obywatelska nie ogłasza póki co progresywnego zwrotu. Zostaje przy deklaracji minimum, czyli ustawie o związkach partnerskich.

Rafał Trzaskowski, postępowa twarz KO, w debacie z Szymonem Hołownią podczas Campus Polska pytany o równość małżeńską także zrobił unik: "Jeśli chodzi o małżeństwa, powiem wam tak: po pierwsze, i od tego zaczynam, tak jak rok temu - natychmiast związki partnerskie. Natomiast jak związki partnerskie będą wyglądały, wy będziecie o tym decydować".

Dalej mówił, że choć jego deklaracja może brzmieć mało ambitnie, to pierwszy krok jest niezbędny, by poczynić kolejne i by w Polsce obowiązywały standardy równościowe znane z zachodnich, dojrzałych demokracji. To by oznaczało, że

w zasadzie nie ma szans, by równość małżeńska była na sztandarach największej siły na opozycji.

Czy coś się więc w narracji KO zmieniło? Nie słyszmy już z pewnością, że "o takich sprawach będziemy rozmawiać po wygranych wyborach". Raczej dostajemy sygnał o przyjęciu strategii ewolucyjnej.

Zła informacja? Nawet po wprowadzeniu związków partnerskich, wiele osób w Polsce pozostanie w prawnej próżni. Nie ma oficjalnych statystyk, które pokazywałyby, ile polskich par jednopłciowych wzięło śluby za granicą, ale z doniesień prasowych wiadomo, że to coraz powszechniejsza praktyka. Ustawa o związkach partnerskich nie sprawi, że ich małżeństwa, uznawane w większość państw UE, będą też uznawane w Polsce. Wyznacznikiem zmian społecznych w Polsce jest też język, którym operują aktywiści. Żadna z organizacji LGBT walczący o równe prawa nie postuluje już wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich, chyba że w pakiecie z równością małżeńską. Coraz częściej o równości małżeńskiej mówi się nawet jako postulacie "konserwatywnym", bo wprowadzanym na świecie np. przez chadeków.

Także Szymon Hołownia, mimo postępowego elektoratu, jest zwolennikiem małych kroków. Już podczas prezydenckiej kampanii wyborczej z 2020 roku mówił, że poparłby ustawę o związkach partnerskich, ale - jako prezydent - zawetowałby prawo dopuszczające zawieranie małżeństw pomiędzy osobami tej samej płci. W sierpniu 2022, podczas Campus Polska, Hołownia mówił, że nie ma wątpliwości, jeśli chodzi o związki partnerskie, "a poźniej można rozmawiać, czego obywatele oczekują". I dodał, że można się tu zgadzać, albo mieć różne zdania.

Jedyną formacją otwarcie popierającą małżeństwa jednopłciowe wciąż jest więc Lewica. W czerwcu 2020 roku posłowie i posłanki złożyli pierwszy w historii polskiego parlamentaryzmu projekt ustawy o równości małżeńskiej. Przekonywali wówczas, że Polska w kwestii uznawania praw mniejszości jest skansenem Europy. Do dziś nie doczekaliśmy się jednak sejmowej debaty na temat życia rodzinnego osób LGBT, bo projekt utknął w zamrażarce marszałek Elżbiety Witek.

PiS gra na swój elektorat

Co poza osobistymi przekonaniami odciąga polityków opozycji od postulatu równości małżeńskiej? Prawdopodobnie strach przed tym, jakie zdolności mobilizacyjne dla elektoratu PiS mają tzw. "wojny kulturowe". Nawet jeśli nasze badanie pokazuje, że rzeczywistość jest bardziej zniuansowana i nie ma w Polsce dwóch, zwaśnionych obozów, które równie silnym głosem mówią "za" lub "przeciw", rządząca partia zna swój elektorat.

Jego trzonem są głównie osoby starsze spoza dużych miast, wychowane w zupełnie innej kulturze, dla których kwestia orientacji seksualnej w najlepszym razie jest śmiertelnym tabu lub grzechem, w najgorszym powodem do wstydu i wykluczenia. Straszenie "ideologią LGBT", czy rechot z osób transpłciowych, to nie tyle próba zawrócenia nieodwracalnych zmian społecznych, które najlepiej widać w najmłodszym pokoleniu. To raczej doraźna kalkulacja wyborcza, która każe straszyć tym, co dla "naszego" elektoratu obce.

Nie bez powodu prezes PiS, Jarosław Kaczyński podczas spotkań z wyborcami jak mantrę powtarza, że jego partia będzie bronić tradycyjnej rodziny, którą tworzą nie kto inny, ale tylko: kobieta, mężczyzna i dzieci (obrażając przy okazji samodzielnych rodziców).

W elektoracie PiS poparcie dla związków partnerskich jest niewielkie i wynosi 16 proc. Przeciwko jest trzech na czterech badanych. Za to równość małżeńska to dla wyborców rządzącej partii postulat kosmiczny.

Przeciwko jest 85 proc. badanych.

Wyborcy Konfederacji, którzy są bardzo zróżnicowaną społecznie grupą, w kwestii związków partnerskich są podzieleni: 50 proc. na "tak", a 49 proc. na "nie". Za to małżeństwa dla osób homoseksualnych poparłby co trzeci "Konfederata".

Młodzi, kobiety i duże miasta za równością małżeńską

Wprowadzenia równości małżeńskiej od polityków oczekiwałoby zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn - odpowiednio 55 i 41 proc.

Atrakcyjność takiego postulatu politycznego spada wraz z wiekiem. Najbardziej przychylni są najmłodsi wyborcy. Trzy na cztery osoby w wieku 18-29 chciałyby, by Sejm 2023 dopuścił małżeństwa jednopłciowe. Co ciekawe, związki partnerskie w tej grupie popiera niewiele więcej, bo 80 proc. badanych. To najlepiej pokazuje, że dla młodsze pokolenie nie ma potrzeby wprowadzania półśrodków. Także w grupach trzydziesto- i czterdziestolatków więcej jest zwolenników niż przeciwników małżeństw dla osób nieheteronormatywnych.

Tendencje odwracają się po 50. r.ż. Wśród pięćdziesięciolatków wprowadzenia równości małżeńskiej oczekiwałoby 39 proc. badanych (związków partnerskich 46 proc.). Za to wśród najstarszych wyborców, tylko co czwarta osoba chciałaby ustawy regulującej związki osób homoseksualnych.

Równość małżeńska zaprząta najbardziej głowy mieszkańców największych miast. Politycznej zmiany oczekiwałoby tu 68 proc. badanych (a poparcie dla związków partnerskich sięga 71 proc.). Na wsi i w miastach do 20 tys. mieszkańców mniej niż połowa, bo 40 proc. chciałoby, by Sejm zagwarantował osobom LGBT równe prawa.

*Sondaż Ipsos dla OKO.press, 6-8 września 2022, badanie telefoniczne (CATI), na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, liczebność próby 1009 osób

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne