0:00
15 lipca 2021

Co się wydarzyło w TK i TSUE? Przewodnik OKO.press

Dwie rozprawy, dwa wyroki i jedno postanowienie, a wszystko w tym samym tygodniu. Krok po kroku tłumaczymy, o czym orzekał Trybunał Konstytucyjny i co postanowił Trybunał Sprawiedliwości UE

Wydrukuj

Trwa jeden z gorętszych tygodni dla osób zaangażowanych w obronę praworządności w Polsce.

W ciągu trzech dni - 13, 14 i 15 lipca - polski Trybunał Konstytucyjny i Trybunał Sprawiedliwości UE rozstrzygają w czterech sprawach dotyczących niezależności polskich sądów, a także relacji między polską konstytucją a prawem Unii.

To pokłosie wieloletniego konfliktu rządu PiS z Brukselą: Komisja Europejska z pomocą TSUE próbuje powstrzymać destrukcję rządów prawa w Polsce, a partia Kaczyńskiego wykorzystuje marionetkowy TK, by się przed tym zabezpieczyć.

Ten lipcowy odcinek jest jednak wyjątkowo dramatyczny, bo sprowadza się do otwartego wypowiedzenia posłuszeństwa prawu Unii.

Część ekspertów prawnych mówi o "prawnym polexicie", część uspokaja, że orzeczenia TK Julii Przyłębskiej nie mają wpływu na obowiązywanie i działanie unijnych traktatów. Faktem jest jednak, że Polska okopuje się w łamaniu praworządności, co stawia pod znakiem zapytania nasze członkostwo w UE.

Dwie rozprawy, dwa wyroki i jedno postanowienie - podsumowujemy wydarzenia z wtorku i środy oraz zapowiadamy, co stanie się w czwartek.

13 lipca: TK po raz pierwszy

We wtorek 13 lipca Trybunał Konstytucyjny w pięcioosobowym składzie pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej zajął się nad wnioskiem Mateusza Morawieckiego. Premier złożył go w TK 29 marca 2021. Domagał się, by Trybunał orzekł o wyższości polskiej konstytucji nad prawem Unii.

Morawiecki podał w wątpliwość m.in. przepisy Traktatu o UE mówiące o przekazaniu UE kompetencji, budowie coraz ściślejszej Unii, a także te zobowiązujące państwa członkowskie do lojalnej współpracy z unijnymi instytucjami i wypełniania postanowień traktatów.

Dlaczego? Premier uważa, że przepisy te mogą bezprawnie zmuszać Polskę do odstąpienia od stosowania konstytucji albo stosowania przepisów w sposób niezgodny z konstytucją czy ignorowania orzeczeń TK. Domagał się też stwierdzenia, że na mocy traktatu sądy nie powinny kontrolować niezawisłości innych sędziów.

Na rozprawie 13 lipca wniosek premiera poparli Prezydent, Sejm i Prokurator Generalny. Odrębne stanowisko przedstawił natomiast Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Choć spodziewano się, że wyrok zapadnie jeszcze we wtorek, Julia Przyłębska postanowiła zarządzić przerwę w posiedzeniu - do czwartku 15 lipca. Ale jeszcze w środę późnym popołudniem czwartkowa rozprawa zniknęła ze strony TK. Nowy termin to 3 sierpnia.

14 lipca: TK po raz drugi i TSUE po raz pierwszy

W środę 14 lipca Trybunał Konstytucyjny zabrał się za badanie innej, choć podobnej sprawy. Chodziło o pytanie prawne Małgorzaty Bednarek z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, złożone 9 kwietnia 2020.

Sędzia domagała się sprawdzenia, czy zgodne z konstytucją jest wykonywanie postanowień Trybunału Sprawiedliwości UE o środkach tymczasowych, gdy sprawy dotyczą sądownictwa. Czyli np. takiej sytuacji, która miała miejsce 8 kwietnia 2020. TSUE wydał wtedy postanowienie o zawieszeniu działania Izby Dyscyplinarnej SN tam, gdzie rozpatruje ona dyscyplinarki dla sędziów.

Przypomnijmy: środek tymczasowy ma zabezpieczyć stan prawny do czasu ostatecznego wyroku TSUE. Trybunał może je orzekać na podstawie art. 279 Traktatu o Funkcjonowaniu UE.

Mimo to TK w pięcioosobowym składzie pod przewodnictwem Stanisława Piotrowicza 14 lipca o godz. 16.30 orzekł, że takie środki są niezgodne z polską konstytucją.

Tego samego dnia, zaledwie półtorej godziny wcześniej, TSUE zdążył wydać postanowienie o kolejnym zabezpieczeniu dotyczącym Izby Dyscyplinarnej: tym razem zamroził jej orzekanie w sprawach dotyczących immunitetów sędziowskich.

Tutaj konieczne jest rozróżnienie: unijny Trybunał bada obecnie dwie skargi Komisji Europejskiej przeciwko Polsce: tę dotyczącą systemu dyscyplinarnego dla sędziów i tę dotyczącą tzw. ustawy "kagańcowej". Środek tymczasowy, który ogłosił 14 lipca, dotyczy tej drugiej sprawy.

15 lipca: TSUE po raz drugi, ale bez TK

Pierwsza sprawa - dotycząca dyscyplinarek - zbliża się już do finiszu. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE ma zapaść w czwartek, 15 lipca 2021 o 9.30.

Komisja Europejska zaskarżyła reżim dyscyplinarny dla polskich sędziów jeszcze w październiku 2019 roku. Podnosiła, że zmiany w prawie przeforsowane przez rząd PiS mogą naruszać prawo UE. Chodziło nie o konkretne przepisy, a o całą konstrukcję:

  • niespełniającą standardów prawa unijnego Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym, która wyznacza sądy dyscyplinarne;
  • możliwość politycznej kontroli treści orzeczeń wydawanych przez sądy, a przez to również szykanowania sędziów za zadawanie pytań prejudycjalnych TSUE;
  • niepokojące elementy procedury dyscyplinarnej, zwłaszcza możliwość nieuzasadnionego przedłużania postępowań.

Jak pisaliśmy wyżej, w kwietniu 2020 Trybunał przychylił się do wniosku Komisji o zastosowanie środka tymczasowego: zamroził postępowania dyscyplinarne przed Izbą Dyscyplinarną. To wtedy sędzia Bednarek z nielegalnej Izby wezwała na pomoc TK.

Wyrok z 15 lipca ma rozstrzygnąć, czy Polska, tworząc system dyscyplinarny, naruszyła prawo Unii. Jeśli TSUE to potwierdzi, rząd PiS będzie musiał usunąć nieprawidłowości - ukształtować prawo tak, by nie zagrażało niezawisłości sędziów.

15 lipca miała odbyć się także kolejna rozprawa w TK z wniosku premiera, ale została przełożona 3 sierpnia 2021.

Co dalej?

Podsumujmy. Z jednej strony unijny Trybunał Sprawiedliwości wydaje kolejne postanowienia:

  • 14 lipca o środku tymczasowym - zamrożeniu orzekania Izby Dyscyplinarnej w sprawach dotyczących sędziowskich immunitetów;
  • 15 lipca wyrok w sprawie systemu dyscyplinarnego dla polskich sędziów.

W dodatku w uzasadnieniu decyzji z 14 maja wiceprezes TSUE podkreśla, że prawo UE ma pierwszeństwo przed prawem polskim, w tym także przed konstytucją. Polska nie może więc powoływać się na sprzeczność tych dwóch porządków ani na ew. „szkodę dla interesów państwa”, by uniknąć zastosowania środka tymczasowego.

Zupełnie wykluczone na gruncie prawa UE, a także art. 91 ust 2. i 3 polskiej Konstytucji jest też niewykonywanie przez państwo członkowskie ostatecznych wyroków TSUE.

Mimo to, upolityczniony TK 14 lipca orzeka, że Polska nie musi stosować się do postanowień TSUE o środkach tymczasowych. Niewykluczone, że jeszcze tego lata na wniosek premiera, rozszerzy tę narrację i uzna, że polska konstytucja ma prymat przed prawem UE, w tym przed wyrokami TSUE dotyczącymi sądownictwa.

Orzeczenia TK zmierzają do unieważnienia postanowień Trybunału w Luksemburgu.

Wielką niewiadomą pozostaje reakcja polskiego rządu i to, jak daleko posunie się w konflikcie z UE.

Jeżeli nie zastosuje się do postanowienia TSUE z 14 lipca 2021, Komisja Europejska będzie mogła wnioskować do Trybunału o kary finansowe dla Polski. Rząd PiS kilkakrotnie ugiął się już pod taką groźbą. Z drugiej strony zignorowanie wyroku marionetkowego TK, gdy ten zostanie opublikowany w Dzienniku Ustaw, będzie groziło politycznym blamażem.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej w Brukseli, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne