Czacie, wytłumacz to jak idiocie. Szkolna ławka ze sztuczną inteligencją
Nauczycielka: – Byłam na szkoleniach z AI, przeczytałam 200 rozprawek napisanych przez sztuczną inteligencję i potrafię je wychwycić. ChatGPT sam siebie też weryfikuje. Gdy mam wątpliwości co do wypracowania, wrzucam je do czata, a on zaznacza elementy stworzone przez niego.
Znajoma mówi, że u córki w klasie AI pomaga zrzynać na sprawdzianach.
– Moja Mańka uczciwie się uczy, a jej koleżanki wyciągają telefony i czat rozwiązuje im zadania – wkurza się znajoma. – Potem z niemieckiego, angielskiego, geografii, historii mają piątki i szóstki, a Mania tróję. Gdzie tu sprawiedliwość? Trudno dzieciakowi wytłumaczyć, że warto było się uczyć, żeby dostać trzy. Oceny ze świadectwa też się liczą. Co, gdy jej zabraknie do liceum jednego punktu? Koleżanki miały czerwony pasek, Mańka nie. Na zakończenie roku nie poszłyśmy.
Ściąga ze sztucznej inteligencji
Mania zdała do ósmej klasy. Wygląda jak mama. Długie, kasztanowe warkocze i promienny uśmiech. Uczy się dobrze, jedynie z matmy słabiej. Czasem na sprawdzianie szeptem dopyta o jakąś drobnostkę, na więcej się nie odważy. Jedna trzecia klasy zrzyna na grubo, z komórką i ChatemGPT. Jak? Normalnie. Chyłkiem wyciągają telefony z plecaków, kładą na nogach pod ławką albo bezczelnie na ławce. Przy każdym nauczycielu na co innego sobie pozwalają. U jednych nie da się zrzynać wcale, bo chodzą i zaglądają, u innych hulaj dusza, bo siedzą za biurkiem i czytają.

Komentarze