Czy sąsiad ma klucze do twojego domu? [RECEPTY NA STRACH PRZED PUTINEM]
„Cały czas powtarzam: nie szykujmy się na drony. Szykujmy się po prostu na sytuację awaryjną” – Dariusz Bobak z Fundacji Folkowisko w Gorajcu, małej wsi w powiecie lubaczowskim, opowiada, jak działa sieć obywatelska we wschodniej Polsce i jak ludzie reagują na moskiewskie straszenie eskalacją
Z rozmowy dowiecie się, że szykowanie się do kryzysu w ogóle nie musi być dramatyczne. Każdy znajdzie tu dla siebie kilka rad, jak się mniej bać i zrobić coś sensownego dla siebie, bliskich i znajomych. I na pewno ucieszy go wiadomość, że sieci obywatelskie powstałe w ostatnich dziesięciu latach znowu działają, uczą się i wzmacniają. Putin na pewno nie miał tego na myśli.
Agnieszka Jędrzejczyk, OKO.press: Znajoma ze wschodniej Polski zadzwoniła z pytaniem, czy Rosja może nam coś zrobić. „Bo śledzisz rosyjską propagandę, to powiedz, co z niej wynika”. Opowiedziałam, że oczywiście z propagandy Kremla planów Putina nie wyczytamy, bo propaganda planów nie zna. Ale jasne jest co innego. Że Rosja chce, żebyśmy się bali. W kółko opowiadają, jak Zachód ma się bać i jak już się boi. Chcą, by nas ten strach niszczył. „A – powiedziała znajoma – akurat to nam nie grozi. Bo my tu jesteśmy na szkoleniu z sytuacji kryzysowej, chciałam tylko zebrać informacje”.
Dariusz Bobak, Fundacja Folkowisko: Takie szkolenia u nas w regionie trwają. Jesteśmy jedną z organizacji, które je prowadzą. Teraz na przykład prowadzimy szkolenia w modelu „train the trainers” (szkolenie trenerów) w projekcie Ochotniczej Straży Humanitarnej. Szkolimy lokalnych liderów – strażaków, urzędników, liderki lokalnych grup – którzy wokół siebie budują zespoły gotowe do reagowania na kryzys, ale też edukują lokalną społeczność.

Komentarze