Zapowiedź prezydenta Dudy, że mógłby zawetować reformę, która wywraca do góry nogami polską edukację, może uratować szkoły. Nawet jeżeli prezydent chciał tylko pokazać pazury, gest głowy państwa może wzmocnić opór przeciwko zmianom


Głos samorządów i nauczycieli o odroczeniu reformy edukacji powinien zostać wysłuchany i powinna nad tym toczyć się dyskusja. Jeśli te uwagi nie zostaną uwzględnione, to będę się zastanawiał jak przyjdzie do mnie ustawa

Andrzej Duda, Wywiad w Polsat News - 28/10/2016

Wywiad w Polsat News

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Trudno uwierzyć, że prezydent zdobyłby się na taki krok, ale ....


Sensacyjna wypowiedź prezydenta Dudy w pełnej wersji jest mniej kategoryczna. Duda podkreśla, że dyskusja, którą postuluje już „się toczy”. Prezydent jest też „przekonany, że te uwagi, które są zgłaszane, zostaną uwzględnione”.

Być może za „uwzględnianie uwag” prezydent uznałby dwie drobne korekty reformy, które ogłosiło MEN 28 października:

  • wśród obowiązkowych egzaminów po ósmej klasie (wydłużonej) szkoły podstawowej poza polskim, matematyką i językiem obcym znajdzie się – do wyboru – historia lub przedmiot przyrodniczy, a nie tylko historia;
  • nie będzie też „gorszej” matury branżowej.

Poza tym nic się nie zmienia i od września zacznie się „wygaszanie gimnazjów”.  Pełne poparcie wyraziła 24 października 2016 premier Szydło: „Reforma nie jest zagrożona”.

Ustawy oświatowe mają trafić do Sejmu z początkiem grudnia 2016, tak by prezydent podpisał je przed końcem roku. Na łapu capu pisane są podstawy programowe, na łapu capu szykowane będą podręczniki. Do końca marca gminy mają przedstawić nową siatkę szkół: co likwidują, co przenoszą.

Reforma edukacji oznacza faktyczną likwidację 6,4 tys. gimnazjów, zagrożony jest los tyluż dyrektorek/ów oraz 173 tys. nauczycieli i nauczycielek.

Kumulacja roczników wywoła chaos w liceach, a podstawówkom grozi tłok. Skrócenie o rok wspólnej dla wszystkich edukacji ogólnej będzie zmniejszać szanse dzieci ze środowisk o niższym kapitale kulturowym. Nauczycielki i nauczycieli czeka stresujący okres, praca w warunkach niejasności i tymczasowości.

Tak radykalna reforma zapowiadana jest bez porządnego merytorycznego uzasadnienia, rzetelnej debaty ekspertów, bez korzystania z badań. W chaosie mnożą się błędy i pomyłki, których nie przesłonią zapewnienia w rodzaju „uczniowie nawet nie zauważą zmiany”. OKO.press stara się dokumentować zagrożenia.

Sprzeciw narasta, ale ….

Niedawno OKO.press zestawiło listę sił, które protestują przeciw reformie edukacji. Wymienialiśmy ZNP, organizacje zrzeszające samorządy wszystkich szczebli (także powiatowe), Rzecznika Praw Dziecka, dużą koalicję organizacji pozarządowych „Nie dla chaosu w szkole”, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, a nawet Centrum Legislacyjne Rządu.

Po publikacji tego tekstu do grona krytyków dołączyła nauczycielska „Solidarność”: „Naszym zdaniem niezbędne jest odroczenie wprowadzenia reformy ustroju o rok. Pozwoli to na rozłożenie prac związanych z wprowadzaniem reformy oraz związanych z tym kosztów na dłuższy okres, umożliwi też rozeznanie liczby nauczycieli, którzy mogą być zwolnieni w związku z reformą oraz z powodu niżu demograficznego”. Związek jest wprawdzie słaby (ok. 75 tys. członków), a większość zastrzeżeń dotyczy spraw materialnych, ale krytyczne stanowisko „S” ma znaczenie dla wizerunku reformy.

Nieoczekiwanie reformę skrytykowało też – choć łagodnie – stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców Karoliny i Tomasza Elbanowskich, doradców MEN i wyjątkowo skutecznych bojowników o opóźnienie wieku szkolnego. Elbanowscy mają zastrzeżenia do edukacji przedszkolnej, obawiają się też, że MEN pozwoli nowym podstawówkom dzielić się na części. Samodzielne gimnazjum mogłoby wtedy przetrwać, w  postaci „późnej podstawówki” dla klas V-VIII. To oznaczałoby, że dzieci zmieniają szkołę już po IV klasie, wiele z nich musiałoby dojeżdżać. A to jest sprzeczne z opiekuńczym podejściem Elbanowskich.

...kto powstrzyma PiS?

Szkoły? 28 października 60 warszawskich samodzielnych gimnazjów wywiesiło na budynkach baner: „Nie likwidujcie naszego gimnazjum!” – takie akcje ZNP organizuje w całym kraju. Zapowiedzi strajku szkolnego pozostają na razie ogólnikowe, szkoły są z natury rzeczy ostrożne. Zwłaszcza, że jak wynika z sondażu IPSOS dla OKO.press utrzymuje się poparcie dla sztandarowych reform PiS: podwyższenia wieku szkolnego (63 proc. do 27 proc.) i likwidacji gimnazjów (50 do 38 proc.). Wymowę tych trwałych postaw trochę tylko osłabia fakt, że przeciwni likwidacji gimnazjów są najmłodsi badani (18-29 lat), którzy jako jedyni wiedzą, o czym mowa.

Samorządy? Teoretycznie można wyobrazić sobie akcję protestu samorządów, zwłaszcza największych miast. Wychodząc od swej uchwały, w której kategorycznie sprzeciwia  się reformie, Unia Metropolii Polskich (12 największych miast, w tym siedmiu prezydentów z PO), mogłaby poinformować władzę, że odmawia przygotowania we wskazanym terminie nowej siatki szkół.

OKO.press rozmawiało o takiej możliwości z wiceprezydentem Warszawy Włodzimierzem Paszyńskim, do niedawna odpowiedzialnym  za edukację w mieście. „Zadaliśmy nawet takie pytanie prawnikom. Odmowa realizacji ustawy parlamentu dałaby rządowi pretekst do powołania w mieście zarządu komisarycznego. Poza tym narazilibyśmy na trudną sytuację same szkoły, rodziców i co najgorsze dzieci. Władza – nawet zła, ale legalna – ma prawo do prowadzenia polityki edukacyjnej”.

Ruch protestu? Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego komentował  28 października konferencję MEN: „Nas nie interesują małe zmiany, symboliczne ustępstwa, a nawet przesunięcie wszystkiego o rok. Nas interesuje, żeby pani minister usiadła do rzeczywistej, merytorycznej dyskusji opartej na badaniach, faktach, a nie jej wyobrażeniach o tym, jak funkcjonują szkoły”. Broniarz nie ma temperamentu wiecowego przywódcy, ale używa mocnego języka „Ta reforma to edukacyjny zamach stanu”.

Zapowiadany na sobotę 19 listopada wiec na Pl. Piłsudskiego w Warszawie, ma być silniejszym niż poprzednie głosem sprzeciwu. Organizatorzy mają nadzieję na skalę taką jak czarnych marszów kobiet, których skuteczność okazała się ogromna, a ustępstwa władz natychmiastowe.

Prezydent wychodzi z roli?

Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że prezydent Duda wypowiedział się, by zaakcentować swoją pozycję, a w rzeczywistości nie ma zamiaru włączać się w proces legislacyjny. Gdyby było inaczej, byłby to pierwszy przejaw jego niezależności wobec PiS. Byłoby to także pierwsze  weto prezydenta Dudy wobec ustawy przyjętej w obecnej kadencji (wetował kilka „starych” ustaw, w tym o uzgodnieniu płci).

Nie licząc kilku pojedynczych gestów czy wypowiedzi, prezydent Duda prezentował się do tej pory jako raczej wykonawca niż współtwórca linii PiS, także wtedy, gdy – jak w przypadku konfliktu z Trybunałem Konstytucyjnym – jego konstytucyjna rola wskazywałaby choćby na minimum niezależności.

Może w końcu zdecydował się na zaakcentowanie swej obecności?

W tym samym wywiadzie zdecydował się na otwartą krytykę poczynań min. Macierewicza komentując jego insynuacje na temat sprzedaży francuskich mistrali Rosji. „Pan minister posługiwał się swoją wiedzą. Ja mam swoją wiedzę na ten temat, odmienną niż ta, którą ma pan minister ” – powiedział.  OKO.press już wcześniej sygnalizowało konflikt między prezydentem, zwierzchnikiem sił zbrojnych  a nieobliczalnym ministrem obrony.

Nie można wykluczyć, że prezydent Duda dokona politycznej metamorfozy.

Jeżeli taki byłby jego plan, to reforma edukacji daje mu tu ogromne możliwości wystąpienia w roli arbitra.

Wystarczy zaproszenie do Pałacu głównych sił społecznych i przeprowadzenie rzetelnej debaty. Można sobie wręcz wyobrazić wiec poparcia dla prezydenta, gdyby ustawę rzeczywiście zawetował. Do tej pory tłumy skandowały pod Pałacem hasła w rodzaju „oddaj dyplom” lub „marionetka”.

Jak pokazują przykłady z przeszłości, nawet w politykach znanych z uległości mogą się obudzić ambicje – wystarczy przypomnieć, jaką rolę odegrały ZSL i SD, czyli tzw. przybudówki PZPR, w tworzeniu pierwszego niekomunistycznego rządu w 1989 roku.

Już samo zawahanie prezydenta wobec reformy edukacji jest sygnałem, który może zwiększyć siłę protestu. Bo gest prezydenta może zostać odebrany jako zapowiedź możliwych ustępstw obozu władzy.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!