Sejm VIII kadencji, łamiący Konstytucję i naruszający ukształtowane zwyczaje, był to Sejm niemy i właściwie zbędny - ocenia konstytucjonalista dr Ryszard Balicki z Uniwersytetu Wrocławskiego. Winnym tego stanu jest w dużej mierze Marszałek Sejmu Marek Kuchciński

Sejm VIII kadencji stał się organem wyłącznie formalnym. Funkcjonuje, bo tego wymaga Konstytucja, ale nie odgrywa realnej roli politycznej. Nie jest miejscem, gdzie toczy się debata publiczna, gdzie są podejmowane najważniejsze decyzje – cztery lata niszczenia polskiego parlamentaryzmu podsumowuje dr hab. Ryszard Balicki, konstytucjonalista.

Polski Sejm został sprowadzony do roli mało istotnego i czysto formalnego etapu w procesie stanowienia prawa. Posłowie nie uczestniczą już w debacie o sprawach ważnych dla funkcjonowania państwa, lecz mechanicznie i bezrefleksyjnie realizują wolę politycznych czynników decyzyjnych.

To decyzje marszałka Marka Kuchcińskiego przyczyniły się do przekształcenia Sejmu w posłuszną mu „maszynkę do głosowania”. Ponadto to marszałek Sejmu był sprawcą największego kryzysu w dziejach współczesnego polskiego parlamentaryzmu – wydarzeń z 16 grudnia 2016 roku.

Ustawy nie są  poddawane konsultacjom społecznym, nie zawierają precyzyjnej Oceny Skutków Regulacji, ale – z uwagi na pośpiech – nie mogą też często zostać prawidłowo zaopiniowane przez Biuro Analiz Sejmowych.

Uchwalane w ten sposób prawo nie zostaje więc skonfrontowane z oceną ekspertów oraz praktyków, a w konsekwencji zawiera często istotne błędy i nie tworzy spójnego systemu.

Stąd kolejna przypadłość Sejmu VIII kadencji – nieustanne uchwalanie nowelizacji do przyjętych uprzednio aktów prawnych.


#OKOnawybory: przed wyborami parlamentarnymi Archiwum Osiatyńskiego i OKO.press omawiają kluczowe raporty, analizy i ekspertyzy na temat zmian dotyczących praworządności oraz ustroju Rzeczpospolitej, które zaszły za Sejmu VIII kadencji, przez cztery lata „dobrej zmiany” PiS. Oprócz diagnozy zniszczeń, przedstawiamy też rekomendacje, jak przywrócić i ulepszyć państwo prawa. 

Niniejszy tekst dotyczy funkcjonowania Sejmu, ale podniesione uwagi w dużej mierze dotyczą również Senatu.


„Model pracy marszałka”, czyli jak zniszczono polski parlamentaryzm

„Model pracy marszałka” – to cytat z wypowiedzi marszałka Marka Kuchcińskiego. Słowa te zostały zawarte w oświadczeniu, które Marek Kuchciński odczytał podczas wspólnej z prezesem Jarosławem Kaczyńskim konferencji prasowej, zapowiadając wówczas swoją rezygnację.

Najgorszy Sejm od 30 lat

Współcześnie nie potrafimy sobie wyobrazić państwa, chcącego być uznawane za państwo demokratyczne, w którym nie byłoby funkcjonującego organu parlamentarnego reprezentującego suwerena. Jest to oczywistą konsekwencją uznania faktu, że bezpośrednie sprawowanie władzy przez suwerena, także w związku z liczebnością i obszernością terytorialną współczesnych państw musi zostać ograniczone na rzecz demokracji przedstawicielskiej.

Jednak w tym pierwszym zdaniu szczególnie istotne jest określenie „państwo demokratyczne”, w innym bowiem przypadku parlament – formalnie przecież istniejący – staje się tylko mało istotnym ornamentem, niewiele znaczącym elementem na scenie państwowych organów decyzyjnych.

Niestety, z takim zjawiskiem mamy właśnie do czynienia w Polsce.

Polski Sejm został sprowadzony do roli mało istotnego i czysto formalnego etapu w procesie stanowienia prawa. Posłowie nie uczestniczą już w debacie o sprawach ważnych dla funkcjonowania państwa, lecz mechanicznie i bezrefleksyjnie realizują wolę politycznych czynników decyzyjnych.

Należy przy tym zaznaczyć, że upadek znaczenia Sejmu nie rozpoczął się wraz z początkiem VIII kadencji. Jest to bowiem zjawisko, które obserwujemy od kilku już kadencji i wynika – m.in. – z konsolidacji polskiej sceny politycznej. Każdy kolejny Sejm okazywał się więc gorszy od poprzedniego, ale w tej przykrej rywalizacji Sejm kończącej się kadencji znacząco przyspieszył.

Sejm z twarzą marszałka Kuchcińskiego, czyli przekształcenie Sejmu w „maszynkę do głosowania”

Funkcjonowanie Sejmu w dużej mierze uzależnione jest od osobowości i pozycji politycznej Marszałka Sejmu. Dlatego też Sejm VIII kadencji pozostanie w pamięci z obliczem Marka Kuchcińskiego.

Marszałka, który nie mając własnych ambicji politycznych, starał się jak najlepiej/najszybciej realizować oczekiwania – nawet te, które nie zostały zwerbalizowane! – swojej siły politycznej i szefa swojej partii. Nie podjął nawet próby realizacji ustrojowej roli marszałka – strażnika praw i reprezentanta całej izby.

To właśnie decyzje marszałka Kuchcińskiego przyczyniły się do przekształcenia Sejmu w posłuszną mu „maszynkę do głosowania”.

Trudno inaczej nazwać model postępowania, w którym posłowie mają 30 sekund na zabranie głosu, a ustawy uchwala się w jeden dzień.

Partia rządząca do perfekcji doprowadziła „technologiczny” cykl produkcyjny prawa. Od samego jego początku, w postaci prawa inicjatywy ustawodawczej, po koniec, w postaci podpisu Prezydenta RP.

Ustawy zgłaszane są przez posłów, będąc bowiem – formalnie – projektem poselskim, zwolnione są z konieczności przeprowadzenia niezbędnych konsultacji publicznych i społecznych.

Ze zjawiskiem tym mieliśmy do czynienia również wcześniej, to wówczas mechanizm ten uzyskał swoją publicystyczną nazwę – „bajpasowanie prawa”. Jednak w przeszłości traktowany był jako godny potępienia wyjątek, natomiast w Sejmie VIII kadencji stało się to typowym trybem postępowania.

W ciągu kilku dni (czy raczej nocy – Sejm VIII kadencji jest bezspornym rekordzistą pracy po zmroku),  a czasami wyłącznie kilku godzin, przechodzą procedurę trzech czytań sejmowych i – po uchwaleniu – przekazywane są do Senatu.

Natomiast Senat, zdominowany przez senatorów partii rządzącej, nie zgłasza zazwyczaj uwag do uchwalonej ustawy, umożliwiając w ten sposób niezwłoczne przekazanie aktu prawnego na biurko Prezydenta, który kończy procedurę legislacyjną składając pod ustawą swój podpis.

W ten sposób czyni się zadość konstytucyjnym wymogom procesu legislacyjnego, ale jedynie w warstwie formalnej.

Przyjmowane w ten sposób ustawy nie tylko nie są poddawane konsultacjom społecznym, nie zawierają precyzyjnej Oceny Skutków Regulacji, ale – z uwagi na pośpiech – nie mogą też często zostać prawidłowo zaopiniowane przez Biuro Analiz Sejmowych. Uchwalane w ten sposób prawo nie zostaje więc skonfrontowane z oceną ekspertów oraz praktyków, a w konsekwencji zawiera często istotne błędy i nie tworzy spójnego systemu. 

Nie może dziwić więc kolejna przypadłość Sejmu VIII kadencji – nieustanne uchwalanie nowelizacji do przyjętych uprzednio aktów prawnych.

Jak zostało to podkreślone w „Raporcie monitoringu legislacji” – „niechlubny rekord pobito w kwestii ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, którą Sejm nowelizował ponad 70 razy. Do tego prawo energetyczne – nowelizowane 36 razy, a telekomunikacyjne – 24 razy”.

Surowy Marszałek karze opozycję

Osobowość marszałka Sejmu widoczna była także i w emocjonalnym trybie prowadzenia obrad i nadmiernej skłonności do korzystania z kar finansowych nakładanych na posłów.

W mijającej kadencji marszałek Sejmu skorzystał z tej możliwości 15 razy. Najczęściej karanym posłem został poseł Sławomir Nitras (PO), który pięciokrotnie już został w ten sposób ukarany, a dwie jego sprawy nadal się toczą.

Kary finansowe wymierzane posłom nie są nowością, były elementem regulaminu Sejmu już od pierwszej kadencji. Pierwotnie stanowiły wyłącznie formę karania za nieusprawiedliwione nieobecności podczas posiedzeń komisji (od 1992 roku) oraz posiedzeń plenarnych (od 1996 roku).

Zmiana nastąpiła w 2002 roku, wówczas wprowadzono możliwość wymierzenia kary również za „rażące naruszenie przepisów odpowiednich regulaminów”. Co warto podkreślić – przeciwko takiemu rozwiązaniu głosowali wówczas posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Obowiązujące w tej materii przepisy zostały po raz kolejny zmienione w 2018 roku. Partia rządząca, poprzez przyjętą nowelizację ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, umożliwiła karanie posłów obniżeniem wynagrodzenia także w przypadku naruszania swoim zachowaniem „powagi Sejmu, Senatu albo Zgromadzenia Narodowego na ich posiedzeniach lub posiedzeniach ich organów” oraz naruszania „w rażący sposób spokoju lub porządku na terenie będącym w zarządzie Kancelarii Sejmu lub Kancelarii Senatu”. Konsekwencja zmiany ustawy była odpowiadająca jej zmiana regulaminu Sejmu. Wówczas zdecydowano także, że to marszałek Sejmu, jednoosobowo, będzie decydował o tym, czy poseł narusza powagę Sejmu czy też spokój na terenie zarządzanym przez Kancelarię.

Przyjęte rozwiązania, a zwłaszcza sposób ich wykorzystywania, niewątpliwie mają na celu wywieranie presji na posłach opozycji, aby zmusić ich do ograniczenia swojej aktywności.

Marszałek wywołał kryzys parlamentarny

Także marszałek Sejmu był sprawcą największego kryzysu w dziejach współczesnego polskiego parlamentaryzmu – wydarzeń z 16 grudnia 2016 roku.

Na dzień ten zaplanowane było 33. posiedzenie Sejmu VIII kadencji, którego porządek dzienny obejmował 13 punktów, w tym także trzecie czytanie projektu ustawy budżetowej na rok 2017. W czasie trwania tego posiedzenia narastały emocje, posłowie wyrażali bowiem swój sprzeciw wobec podjętej przez marszałka Kuchcińskiego decyzji o ograniczeniu swobody pracy dziennikarzy w parlamencie.

Podczas rozpatrywania trzeciego wniosku mniejszości do ustawy budżetowej pytanie chciał zadać poseł Michał Szczerba (PO). Poseł zdążył powiedzieć jedynie „Panie Marszałku Kochany! Muzyka łagodzi obyczaje. Dlatego Warszawa jest…”. W tym momencie prowadzący obrady marszałek Kuchciński wyłączył posłowi mikrofon i wykluczył posła z obrad. Decyzja Marszałka Sejmu doprowadziła do podjęcia przez część posłów blokady mównicy, a w efekcie do zarządzania kolejnych przerw w obradach.

Konsekwencją wydarzeń stało się przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej i podejmowanie decyzji wyłącznie przez cześć posłów, w sposób naruszający Konstytucję, ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz regulamin Sejmu.

Sejm – organ wyłącznie formalny

Nawet ta skrótowa – z konieczności – analiza funkcjonowania Sejmu VIII kadencji prowadzi do wniosku, że stał się on organem wyłącznie formalnym. Funkcjonuje, bo tego wymaga Konstytucja, ale nie odgrywa realnej roli politycznej. Nie jest miejscem, gdzie toczy się debata publiczna, gdzie są podejmowane najważniejsze decyzje.

Marszałkiem Sejmu, z uwagi na nadużywanie przywilejów, przestał być Marek Kuchciński, jednak styl kierowania izbą nie uległ zmianie. 

Co jednak szczególnie trudne do zaakceptowania, Sejm, nawet kończąc swoją kadencję, nie może tego uczynić w sposób godny.

10 września prezydium Sejmu podjęło decyzję o przerwaniu trwającego posiedzenia i jego kontynuowaniu 15 i 16 października 2019 roku, czyli już po wyborach do Sejmu i Senatu.

Oczywiście kadencja Sejmu trwa do dnia poprzedzającego zebranie się Sejmu następnej kadencji, więc podjęta decyzja jest zgodna z prawem, jednak łamie kształtujący się od dawna zwyczaj konstytucyjnyJest to więc sytuacja bezprecedensowa.

Ale taki też był Sejm VIII kadencji, łamiący Konstytucję i naruszający ukształtowane zwyczaje. Sejm niemy i właściwie zbędny.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

doktor habilitowany nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego. Autor wielu publikacji naukowych poświęconych problematyce wolności i praw człowieka, władzy wykonawczej państw współczesnych, konstytucyjnym aspektom integracji europejskiej oraz autor wielu opinii prawnych. Członek zespołów redakcyjnych czasopism: „Przegląd Prawa Konstytucyjnego” i „Przegląd Prawa i Administracji” oraz redaktor tematyczny czasopisma „Folia Iuridica Wratislaviensis”.


Komentarze

  1. Jacek Doliński

    „Myśmy dostali jak zwykle instrukcję. Obyczaj jest taki, że nikt o nic nie pyta.”
    To cytat z wypowiedzi senatora PiS-u Aleksandra Bobko, który podpadł PiS-owi tym, że w pewnych sprawach ośmielał się mieć własne zdanie, więc PiS go w nadchodzących wyborach nie wystawił. Wypowiedź dotyczyła głosowania – „wyboru” pana Banasia na szefa NIK-u.
    Kaczyński zamienił Sejm RP w maszynkę do głosowania, a PiSich posłów i senatorów na zdalnie sterowane automaty do naciskania guzików.
    Kryterium doboru kandydatów na szeregowych posłów i senatorów PiS mijającej kadencji było bardzo proste: kandydat powinien być wystarczająco inteligentny, aby wiedzieć że kiedy prezes każe głosować „tak” (o czym centrala na Nowogrodzkiej zawiadamia stosownym SMS-em), należy nacisnąć zielony guzik, a jeżeli każe głosować „nie” (o czym… j.w.) – guzik czerwony. Natomiast nadmiar inteligencji dyskwalifikował kandydata, bo jeszcze mógłby ocenić to, co wyprawia z polskim państwem prezes i zbuntować się, jak to zrobił senator Bobko – szkoda tylko, że tak późno. N.B. to jest dopiero drugi przypadek buntu PiSiego parlamentarzysty w całej kadencji – pierwszym był młody chłopak, który został wyrzucony z klubu poselskiego PiS, bo zagłosował wbrew rozkazowi za cofnięciem immunitetu chamowi Tarczyńskiemu. Pozostali parlamentarzyści PiS-u „czują piniądz” i sprzedają Polskę za kacze srebrniki.
    P.S. W następnej kadencji, w ramach poprawy skuteczności komunikacji pomiędzy centralą a posłami i senatorami, PiS rozważa zastąpienie SMS-ów MMS-ami przedstawiającymi zdjęcie guzika który należy nacisnąć.

  2. Empereur de Pologne

    . Podobnie jest z Prezydentem, Radą Ministrów, Trybunałem Konstytucyjnym, Krajową Radą Sądownictwa… One wszystkie stały się pod rządami PiS organami wyłącznie formalnymi, które istnieją na papierze, ale ich zadaniem jest tworzenie instytucjonalnej fasady dla wykonywania politycznej woli partii rządzącej. To oczywista kalka ustroju politycznego PRL, którego odbudowa była jest podstawowym życzeniem elektoratu PiS i fundamentem programu tej partii. Stąd niesłabnące poparcie dla tej partii i uwielbienie za "spełnianie obietnic wyborczych".

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!