"Na pewno podpiszę ustawę zakazującą aborcji eugenicznej, gdy tylko Sejm ją przegłosuje i trafi ona na moje biurko", zapowiedział Andrzej Duda w rozmowie z tygodnikiem "Niedziela". Ustawa Kai Godek jest niezgodna z Konstytucją RP, łamie traktaty europejskie. Stanowczo sprzeciwia się jej też ogromna większość Polek i Polaków

„Ja mogę powiedzieć tyle, że swoje zdanie w tej kwestii podtrzymuję i na pewno podpiszę ustawę zakazującą aborcji eugenicznej, gdy tylko Sejm ją przegłosuje i trafi ona na moje biurko. Zresztą w liście do prawników pielgrzymujących na Jasną Górę nie pierwszy raz wyraziłem poparcie dla ochrony życia. Wcześniej wielokrotnie mówiłem o tym w wywiadach, gdy tylko mnie o tę kwestię pytano”, zapewnił prezydent Andrzej Duda.

To nie pierwsze taka obietnica. Na początku października Duda zadeklarował w liście do prawników pielgrzymujących na Jasną Górę: „Fundamentalne wartości cywilizacji Zachodu, a z drugiej strony traumatyczne doświadczenie masowych zbrodni dokonywanych przez niemieckich nazistowskich zwolenników eugeniki przemawiają za tym, aby dzisiaj, w XXI wieku, wyraźnie opowiedzieć się za nienaruszalnością prawa do życia. Deklaruję, iż ustawowy zakaz aborcji eugenicznej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uzyskałby moją akceptację”.

Ustawa autorstwa Kai Godek, która zakazuje przerywania ciąży, gdy płód jest uszkodzony, leży w Sejmie od grudnia 2017 roku. W marcu komisja sprawiedliwości i praw człowieka pod przewodnictwem Stanisława Piotrowicza wydała pozytywną opinię na temat projektu. Ale na tym koniec. PiS boi się konsekwencji społecznych zaostrzenia ustawy, dlatego na razie leży ona w zamrażarce – w lipcu 2018 powołano specjalną komisję sejmową, która ma się nią zająć, ale nie ma nawet terminu pierwszego posiedzenia.

Szkoda, że Duda nie mogąc się doczekać podpisania ustawy nie rozważył jej konsekwencji oraz społecznego poparcia dla niej (które jest tak niskie, że PiS boi się ustawę procedować, zwłaszcza przed wyborami). Ponadto w wielu środowiskach, w tym prawniczych, uważana jest za niezgodą z konstytucją i prawem międzynarodowym.

1. Naczelna Rada adwokacka: ustawa „Zatrzymaj aborcję” jest niezgodna z konstytucją

Według Naczelnej Rady Adwokackiej, która opiniowała projekt Kai Godek, zaostrzenie przepisów „stanowiłoby ograniczenie w zakresie korzystania z szeregu konstytucyjnych praw i wolności przysługujących kobietom”. Ograniczone zostałyby szczególnie te prawa, które wynikają z trzech artykułów Konstytucji RP:

Art. 30: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.

Art. 32: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.

Art. 47: „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”.

Ograniczenia, które państwo ma prawo nakładać, nie mogą naruszać praw i wolności obywatelskich, w tym godności, prawa do równego traktowania i prawa do życia prywatnego. Nawet jeżeli uznamy, za TK, że prawna ochrona przysługuje człowiekowi także w okresie prenatalnym, nie oznacza to, że w pewnych okolicznościach nie może ona zostać ograniczona, gdy zagraża innym konstytucyjnym prawom.

Art. 38 Konstytucji RP nie obejmuje okresu prenatalnego

Naczelna Rada Adwokacka nie zgadza się z opinią przestawioną w projekcie, że „prawna ochrona życia w art. 38 Konstytucji RP obejmuje także okres prenatalny”. I przeciwstawia orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku uchwale Sądu Najwyższego 2006 roku, w której czytamy, że ,,życie i zdrowie człowieka jest przedmiotem ochrony od rozpoczęcia porodu, a w wypadku operacyjnego zabiegu cesarskiego cięcia kończącego ciążę – od podjęcia czynności zmierzających do przeprowadzenia tego zabiegu”.

2. Brak możliwości przerwania ciąży może naruszać prawa człowieka, a tym samym traktaty międzynarodowe

Zgodnie z międzynarodowymi standardami ochrony praw człowieka (m.in. linią orzecznicza Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i zaleceniami Organizacji Narodów Zjednoczonych) brak możliwości przerwania ciąży w określonych przepadkach „może prowadzić do naruszenia podstawowych praw człowieka poprzez narażanie kobiet na okrutne, nieludzkie i poniżające traktowanie”.

Zdaniem Naczelnej Rady Adwokackiej brak dostępu do aborcji może naruszać art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: „Nikt nie będzie poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu lub karaniu”. Tak też orzekł Komitet Praw Człowieka ONZ w roku 2016 roku w sprawie Amanda Jane Mellet przeciwko Irlandii. Wtedy właśnie pacjentce odmówiono aborcji ze względu na wady płodu.

Inne akty prawne dotyczące praw człowieka (Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności) także nie rozszerzają ochrony życia na okres prenatalny.

Dlatego też uchylenie jednej z przesłanek byłoby niezgodne z obowiązującymi przepisami prawa międzynarodowego i Konstytucją RP.

Obecna ustawa jest i tak jedną z najbardziej restrykcyjnych na świecie i w Europie, a projekt „Zatrzymaj aborcję” ma ją jeszcze zaostrzyć, zauważa NRA w swojej opinii:

„Tylko siedem państw – Chile, Dominikana, Gwatemala, Malta, Nikaragua, Salwador oraz Watykan – całkowicie zabrania przerywania ciąży. Nieliczne państwa, w szczególności z Ameryki Łacińskiej, Afryki i Bliskiego Wschodu, dopuszczają natomiast możliwość przerywania ciąży wyłącznie w sytuacji zaistnienia przesłanki medycznej, przy czym jedynym europejskim państwem posiadającym tego typu ograniczenia jest Irlandia”.

Całą opinię Naczelnej Rady Adwokackiej można przeczytać tutaj.

Negatywną opinię o projekcie wyraziły także Polskie Towarzystwo Genetyki Człowieka i Polskie Towarzystwo Ginekologów Położników oraz Biuro Analiz Sejmowych.

3. Polacy i Polki nie chcą zaostrzenia prawa, coraz częściej chcą jego liberalizacji

Większość sondaży z ostatnich lat pokazuje, że przeważająca część Polaków jest za utrzymaniem obecnej ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku, która pozwala na aborcję w trzech przypadkach – gdy zagrożone jest zdrowie lub życie matki, gdy ciąża pochodzi w gwałtu lub gdy płód jest ciężko lub trwałe uszkodzony. Odsetek Polaków, którzy chcieliby zaostrzenia ustawy – jak proponuje prezydent – pozostaje niezmienna – to ok. 10 proc., czyli bardzo mało.

Wiele sondaży pokazuje także, że liczba zwolenników liberalizacji prawa aborcyjnego wzrosła. W badaniach IPSOS dla OKO.press ta liczba zbliża się do 40 proc:

Stosunek do ustawy antyaborcyjnej

Prawo dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach: zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety, ciężkiego upośledzenia lub choroby płodu, pochodzenia ciąży z gwałtu. Czy ustawę należałoby:

Gdy pytanie zadaliśmy inaczej, zwolenników prawa do aborcji jest jeszcze więcej:

Proszę sobie wyobrazić, że Pana/Pani bliska znajoma chce przerwać ciążę z powodu trudnej sytuacji osobistej.Czy uważa Pan\i, że:

W sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej” z maja 2018 roku zwolenników liberalizacji jest 46 proc. We wrześniowym sondażu Kantar Millward Brown dla „Wysokich Obcasów” wynik był podobny: 45 proc. uważało, że aborcja do 12 tygodnia ciąży powinna być legalna.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym