Sędziowie, którzy za władzy PiS poszli na współpracę z Ziobrą, w końcu mają dyscyplinarki za udział w hejtowaniu sędziów, broniących praworządności. Zarzuty postawił im nowy rzecznik dyscyplinarny. Wcześniej za aferę hejterską podobne zarzuty dostał sędzia Łukasz Piebiak.
To ważna i długo wyczekiwana decyzja ws. rozliczenia głośnej za czasów PiS afery hejterskiej. Jest to możliwe dzięki zmianie w 2025 roku głównego rzecznika dyscyplinarnego i jego dwóch zastępców, którzy blokowali rozliczenie tej afery na drodze dyscyplinarnej.
Chodzi o byłego już głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego zastępców Michała Lasotę i Przemysława Radzika. Odwołał ich minister sprawiedliwości i w ich miejsce powołał nową, główną rzecznik dyscyplinarną Joannę Raczkowską i jej zastępców Tomasza Ładnego i Grzegorza Kasickiego. I teraz rozliczają oni sędziów, którzy pomagali Ziobrze niszczyć niezależność sądów oraz brali udział w represjach wobec sędziów broniących wolnych sądów.
Zarzuty dyscyplinarne za aferę hejterską – ujawniono ją w 2019 roku – postawił w ostatnich dniach zastępca rzecznika dyscyplinarnego Tomasz Ładny. Dostali je:
Zarzuty dla tych trzech sędziów, którzy są twarzami „reform” Ziobry to kolejny krok do rozliczenia afery hejterskiej na drodze dyscyplinarnej. Wcześniej zastępca rzecznika dyscyplinarnego Tomasz Ładny postawił podobne zarzuty dyscyplinarne byłemu wiceministrowi sprawiedliwości w rządzie PiS, sędziemu Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Łukaszowi Piebiakowi. To najważniejsza postać w aferze hejterskiej. Skupieni wokół niego sędziowie zwracali się do niego „Herszcie”.
Dyscyplinarki za aferę hejterską opierają się na materiale śledztwa ws. afery, które prowadzi Prokuratura Regionalna we Wrocławiu. Chce ona stawiać zarzuty karne sędziom Piebiakowi, Radzikowi, Iwańcowi i Puchalskiemu. Prokuratura skierowała w tej sprawie – już dwa lata temu – pierwsze wnioski o uchylenie im immunitetu do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Ale ta do dziś nie wydała decyzji.
Sędziowie Iwaniec, Piebiak i Radzik zostali też pozwani na drodze cywilnej za aferę hejterską przez sędziów Żurka i Markiewicza.
Na zdjęciu u góry były zastępca rzecznika dyscyplinarnego, neo-sędzia Przemysław Radzik. Za nim stoi były główny rzecznik dyscyplinarny, neo-sędzia Piotr Schab, a za nim bokiem stoi drugi były zastępca rzecznika dyscyplinarnego, neo-sędzia Michał Lasota. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Dyscyplinarki za aferę hejterską to nie jedyne problemy tych sędziów. Prokuratura i rzecznicy dyscyplinarni rozliczają też ich za inne działania, które podejmowali za czasów PiS i już za obecnej władzy.
W sprawie Przemysława Radzika na rozpoznanie czekają cztery wnioski prokuratury o uchylenie mu immunitetu. Oprócz afery hejterskiej za represje wobec sędziego Żurka i blokowanie w orzekaniu sędziego Igora Tulei. Zarzuty grożą mu też w kolejnych śledztwach, które trwają. Radzik ma też inne dyscyplinarki m.in. za represjonowanie sędziów.
W sprawie Łukasza Piebiaka w Izbie są dwa wnioski o uchylenie immunitetu. Za aferę hejterską i za sprawę testamentu jego dalekiej krewnej, który prokuratura uważa za podrobiony. Piebiak się nim posłużył. Za to ma też dyscyplinarkę.
W sprawie Jakuba Iwańca w Izbie są cztery wnioski o uchylenie mu immunitetu. Dwa związane z hejtem wobec sędziów. Kolejny jest za jazdę pod wpływem alkoholu. Iwaniec ma też kilka dyscyplinarek.
Aferę hejterską ujawnił w sierpniu 2019 roku portal Onet i Emilia Szmydt, która opowiedziała o procederze. Sędziów broniących praworządności i krytykujących resort Ziobry atakowano w mediach i w internecie. Używano do tego plotek i danych o sędziach z ich teczek personalnych znajdujących się w resorcie sprawiedliwości. Po ujawnieniu procederu Piebiak stracił stanowisko wiceministra sprawiedliwości. Są poszlaki, że o aferze wiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Za czasów PiS afera nie była rozliczona. Śledztwo w tej sprawie tak się toczyło, że nikt nie dostał zarzutów. Ruszyło ono dopiero po zmianie władzy. Nie było też za to dyscyplinarek. Główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab zajął się aferą zaraz po jej ujawnieniu, ale po miesiącu uznał, że nie ma żadnej sprawy. Za to potem ścigano na różne sposoby ofiary tej afery. Dopiero teraz można to rozliczyć.
Piebiak dziś jest szeregowym sędzią, ale konsoliduje wokół siebie sędziów, którzy awansowali szybko za władzy PiS. Kieruje stowarzyszeniem Prawnicy dla Polski, które jest głównym krytykiem przywracania praworządności przez obecny rząd.
Z rekomendacji tej partii został też wybrany do odnowionej, już legalnej KRS. Piebiak od kilku lat czeka na decyzję prezydenta o powołaniu go do NSA. W ostatnim roku jeździł też na Węgry, by nawiązać tam współpracę z organizacjami popierającymi Wiktora Orbána.
Z kolei Puchalski jest teraz szeregowym sędzią Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Nie jest już przewodniczącym neo-KRS, nie jest też prezesem rzeszowskiego sądu apelacyjnego (odwołał go z tego stanowiska minister sprawiedliwości Adam Bodnar).
Iwaniec jest sędzią Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Z nominacji Schaba był wcześniej też zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Ale w 2025 roku został odwołany przez nową, główną rzecznik dyscyplinarną Joannę Raczkowską.
Odwołany rok temu został też Przemysław Radzik. Minister Bodnar pozbawił go stanowiska głównego zastępcy rzecznika dyscyplinarnego. A wcześniej Bodnar odwołał go ze stanowiska wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Obecnie Radzik jako neo-sędzia Sądu Apelacyjnego załatwia tylko sprawy proceduralne w specjalnej sekcji zażaleniowej dla neo-sędziów. Dla dobra obywateli są oni odsunięci od wydawania wyroków, bo i tak z powodu ich wadliwego statusu uchylają je legalni sędziowie SN.
Radzik, Iwaniec i Piebiak kreują się dziś na obrońców rzekomo zagrożonej przez rząd Tuska praworządności.
Sądownictwo
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura
Sąd Najwyższy
afera hejterska
dyscyplinarka
Jakub Iwaniec
Łukasz Piebiak
praworządność
Przemysław Radzik
Rafał Puchalski
rozliczenia
Tomasz Ładny
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze