Rodzic wie lepiej niż nauczyciel? PiS nie chce, by uczyć dzieci o ich granicach, zdrowiu i higienie
Prawica chce zablokować obowiązkową edukację zdrowotną i złożyła w tej sprawie skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Renata Szredzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę: „Narracja mówiąca, że to wszystko należy pozostawić do decyzji rodziców, może być realnym zagrożeniem”
Już za niecałe dwa tygodnie, od 1 września 2026 roku, edukacja zdrowotna ma stać się obowiązkowym przedmiotem w planach lekcji uczniów i uczennic polskich szkół. W minionym roku szkolnym 2025/2026 udział w zajęciach był dobrowolny.
Początkowo ministrze edukacji Barbarze Nowackiej zdawało się zależeć na jego obligatoryjności. W kwietniu ministra ogłosiła jednak, że część zakresu tematycznego podstawy programowej – ta związana ze zdrowiem seksualnym – zostanie przeniesiona do jeszcze innego, nieobowiązkowego przedmiotu Edukacja Zdrowotna – Zdrowie Seksualne.
Choć MEN poszło na spore ustępstwo wobec skrajnie konserwatywnych środowisk, część z nich nadal to nie wystarcza. Na początku sierpnia przedstawiciele PiS zaskarżyli do Trybunału Konstytucyjnego rozporządzenie wprowadzające obowiązkową edukację zdrowotną do szkół. Oczekują, że decyzja o uczęszczaniu dzieci na zajęcia pozostanie w gestii rodziców.

Komentarze