Paramount ma przejąć TVN. Gwarancje utrzymania niezależności dla CNN i CBS nie obowiązują w Polsce
W fejkowym filmiku kolportowanym przez prawicę Daniel Obajtek wręcza wypowiedzenie Monice Olejnik a Michał Rachoń wkracza do studia „Faktów”. Ale analiza przypadków z USA mówi nam, że realna zmiana w stacji może się rozegrać np. wokół reportażu, który powstanie, ale którego widzowie nigdy nie zobaczą
W rozmowach z ludźmi tworzącymi TVN nie słychać ani oczekiwania na polityczny przewrót, ani też przekonania, że amerykańskie wydarzenia są bez znaczenia. „Mamy na uwadze to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych i się temu przyglądamy. Śledzimy też generalnie to, jak wygląda rynek” – mówi nam zastrzegając anonimowość osoba zatrudniona w jednym z pionów stacji. Tę logikę ma uzasadniać przede wszystkim rachunek ekonomiczny. „Jesteśmy pewni tego, że każdy przedsiębiorca chce mieć zyski z produktu, a akurat TVN24 jest dochodowy”.
Dalsza część tego rozumowania dotyczy widza. Gdyby nowy właściciel wymienił pion publicystyczny i radykalnie zmienił publicystykę, „ten dotychczasowy odbiorca, który z perspektywy biznesmena jest klientem, po prostu ucieknie”. Ta sama osoba dodaje: „Chyba nikt nie sądzi, że jakieś zmiany miałyby się absolutnie zdarzyć nagle. Takie, które by doprowadziły firmę w tym kształcie do ruiny”.
W tym myśleniu jest doświadczenie firmy, która już kilkakrotnie zmieniała szyld, pod jakim funkcjonowała.

Komentarze