Estoński poeta: Moja stolica jest w Moskwie. Byliśmy w najbardziej rosyjskim mieście UE
Wszyscy pytają, kim jesteśmy. A kim niby mamy być? Jesteśmy ruscy z Estonii. Budzę się rano i pierwsze słowa myślę po rosyjsku. Znaczy się, jestem ruski. W Estonii jestem underdogiem. Jak pojadę do Rosji, też jestem obcy.
– Rosja ukradła boje – mówi mi kapitan statku na rzece Narwa. Płyniemy w górę rzeki. Po jednej stronie Rosja, po drugiej Estonia. Granica biegnie środkiem rzeki.
W maju 2024 roku rosyjskie służby usunęły z rzeki estońskie boje. Statkiem pływać wolno, ale trzeba się zameldować w Straży Granicznej przed wyjściem na wodę. Przy brzegu stoją łódki, ktoś łowi ryby, ktoś się opala. – Ale kąpać się nie wolno – grozi mi palcem kapitan.
Najbardziej rosyjskie miasto Unii Europejskiej
W centrum miasta Narwa jest Plac Piotra, nazwany na cześć Piotra Wielkiego. Przy placu był kiedyś wjazd na Most Przyjaźni, otwarto go w 1960 roku, łączył Narwę z rosyjskim Iwangorodem po drugiej stronie rzeki. I jedna, i druga strona była wtedy w Związku Radzieckim. Po moście kursował autobus linii numer cztery. Oba miasta funkcjonowały jak jedno.

Komentarze