Sejm wybrany przez kobiety byłby zdominowany przez demokratów z Koalicji i Wiosny (razem 257 mandatów), bez korwinowców, narodowców, z malutkim Kukiz'15. Męska wersja Izby to 262 mandaty dla PiS wspartego silnym Korwinem (47) i Kukizem (41). Polska polityka ma płeć

Bliższa analiza wyników lutowego sondażu IPSOS dla OKO.press wskazuje na to, że Polki i Polacy chcieliby żyć w innych krajach, a przynajmniej z innymi Sejmami. Pokażemy te różnice, tłumacząc je trochę i porównując z poprzednimi sondażami.

Przypomnijmy, że wśród wszystkich osób badanych w lutym 2019 zanotowaliśmy remis: 34 proc. PiS do 33 proc. Koalicji Europejskiej (PO+.N+SLD+PSL). Trzecia była mocna Wiosna z 12 proc. Próg 5 proc. przekroczył jeszcze przeżywający przecież kryzys Kukiz’15 (8 proc. poparcia) i koalicja KORWIN z Ruchem Narodowym (6 proc.).

Kobiety i mężczyźni głosowali inaczej:

Poparcie partyjne w grupach kobiet i mężczyzn

Głosy kobiet
 
Głosy mężczyzn

Jak widać, poparcie

  • dla PiS wśród kobiet (36 proc.) jest minimalnie (1,1 raza) większe niż wśród mężczyzn (32 proc.);
  • dla PO przewaga jest większa (1,2 razy: 36 do 30 proc.)
  • dla Wiosny jest duża (1,67 razy: 15 proc. do 9 proc.).

Odwrotnie jest z narodowo-populistyczną prawicą:

  • mężczyzn wybierających Kukiz’15, (10 proc.) jest 1,67 razy częściej niż kobiety (6 proc.)
  • KORWIN+RN wybiera 11 proc. mężczyzn. Aż 11 razy częściej niż kobiety (1 proc.).

Dla lepszego zobrazowania tych różnic policzmy, jaki Sejm wybrałyby kobiety a jaki mężczyźni (o takich poglądach, jakie wyrazili w naszym eurosondażu). Różnica jest kolosalna.

  • Zobacz, jak przeliczamy poparcie na mandaty

    Znany analityk systemów wyborczych, Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego, opublikował formułę pozwalającą na wyliczenie oczekiwanego wyniku wyborczego dla danej partii. Formuła ta, po dokonanych przez Leszka Kraszynę przekształceniach, wygląda dla polskich wyborów parlamentarnych następująco:

    La = ga / (1-m) * (460+ 41/2 * p) – 41/2

    gdzie:

    La – oczekiwana liczba mandatów danej partii

    ga – odsetek głosów danej partii w wyborach (wyrażony np. 0,29)

    m – odsetek głosów „zmarnowanych” (otrzymanych przez partie, które nie przekroczyły ustawowego progu; w tym przypadku 0,14)

    p – liczba partii, które przekroczyły próg ustawowy

    (Chcących się dowiedzieć, skąd się ta formuła wzięła, zachęcamy do lektury wpisu Jarosława Flisa na jego blogu).

Oto wirtualny Sejm „wybrany przez kobiety”

 

Jak widać, Sejm kobiet byłby zdominowany przez  blok demokratyczny (KE + Wiosna) z 257 mandatami i mocną opozycję PiS (189 mandatów). Kukiz’15 w postaci szczątkowej (13 mandatów), narodowców nie ma wcale.

Tymczasem Sejm mężczyzn byłby taki:

Sejm według mężczyzn daje PiS nieco mniej (174 mandaty) kosztem dwóch prawicowych skrajności: narodowo-populistycznego Kukiz’15 (41) i antyeuropejskiego zwolennika liberum veto Korwin-Mikkego (47). Razem trzej panowie K. mieliby bezpieczne 262 mandaty, ale rządzić mogliby tylko w trzech (to dopiero byłby spektakl!).

Warto tu dodać, że blok KORWIN opisany w sondażu jako koalicja z Ruchem Narodowym może zyskać dodatkowe wsparcie wyborców-fundamentalistów spod znaku Kai Godek, która do niego dołączyła (czytaj tutaj).

Skąd te różnice?

Polska polityka jest zdominowana przez mężczyzn i liderami wszystkich pięciu sił politycznych są tylko oni (z wyjątkiem Katarzyny Lubnauer na czele koalicyjnej Nowoczesnej, której poparcie, osobno, w naszym sondażu wyniosło 1 proc.). Nie może tu zatem działać czynnik identyfikacji wyborczyni z liderką, który daje o sobie znać np. w badaniach zaufania czy sympatii. W grudniowym sondażu OKO.press, zapytane kogo z listy 12 polityków i polityczek, zaprosiłyby na świąteczny obiad, kobiety w porównaniu z mężczyznami częściej wybierały Beatę Szydło (17 do 11 proc.) i Barbarę Nowacką (12 do 6 proc.).

Łatwo zrozumieć słabe lub żadne poparcie kobiet dla Kukiz’15 i KORWIN. Liderzy obu ugrupowań podejmują systematyczny wysiłek, by tak właśnie było. Bez żenady (Korwin-Mikke) lub trochę to ukrywając (Kukiz) wyrażają skrajnie szowinistyczne i mizoginiczne treści. Mówiąc prościej – obrażają i poniżają kobiety.

W klubie Kukiz’15 na 29 osób są tylko trzy kobiety (10 proc.), to najmniej w Sejmie. W klubie Platformy Obywatelskiej kobiet jest 53 (39 proc.).

Z punktu widzenia prodemokratycznej części opinii publicznej należałoby sobie życzyć jak najwyższej frekwencji wśród kobiet i jak najmniejszej wśród mężczyzn (stąd dowcip w tytule artykułu).

Co o kobietach wygaduje Kukiz…

W listopadzie 2017 OKO.press opisywało, jak Kukiz bronił swego (wtedy jeszcze) klubowego kolegi Marka Jakubiaka przed zarzutem molestowania seksualnego, który wysunęła Justyna Samolińska z partii Razem.

„Z całym szacunkiem, ale w życiu nie uwierzę, że Jakubiak Panią molestował. To, co wypisuje Pani to albo objaw jakiejś obsesji albo ogromnej potrzeby zaistnienia”. Dla poparcia tej „argumentacji” Kukiz załączył do postu zdjęcia Samolińskiej (zapomniał o fotce Jakubiaka).

Tego samego „argumentu” w bardziej wulgarnej postaci użył Kukiz pisząc o działaczce Fundacji HejtStop, że „Gdybym był na jej miejscu, to też marzyłbym (marzyłabym) o imigrantach w kontekście sylwestrowej nocy”.

Postulat liberalizacji ustawy aborcyjnej („Ratujmy kobiety”) Kukiz komentował: „Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało”.

Atakując posłankę Joannę Muchę (PO) za udział w feministycznych demonstracjach napisał, że „matka, która zostawia własne dzieci i idzie na Manifę, by domagać się bezproblemowej możliwości zarzynania trzymiesięcznej żywej istoty”. W innym miejscu: „To nie jest obrona kobiecości a egoizmu. Vagina ponad własne dzieci”.

Jak widać przemocowy – na poziomie symbolicznym – stosunek Kukiza do kobiet jest silnie nasycony męskimi stereotypami dominacji i fantazjami na temat kobiecej seksualności. Łączy się z odebraniem praw reprodukcyjnych.

Czasem antykobiece chamstwo jest mniej wyrafinowane. Krytykując (niewinny zupełnie) tekst o sobie dziennikarki portalu Interia.pl Krystyny Opozdy, Kukiz wpadł w polemiczną furię: „Prawie to samo, ale prawie czyni wielką różnicę, prawda pani redaktor Opiz*a? Przepraszam, Opozda. Ale to tylko jedna literka się zmieniła, „i” jest obok „o” na klawiaturze, więc chyba się Pani nie gniewa?” (potem za to przeprosił).

…a co Korwin-Mikke

„Męskość” Kukiza (rocznik 1963) wyraża się zatem w postaci wulgarnych ekscesów, w których kobieta okazuje się ta głupią, a sfera kobiecej seksualności bywa opisywana tak, jak zrobiłby to supermen w najgorszym wydaniu. Oczywiście są też zupełnie inne wypowiedzi Kukiza (zwłaszcza o swej rodzinie), które mieszczą się w obowiązujących normach politycznej poprawności.

U Korwin-Mikkego (rocznik 1942) narracja jest z gruntu podobna, ale usystematyzowana: miejsce kobiety zostaje zdefiniowane w roli podrzędnej nie tylko seksualnie, ale i intelektualnie „kury domowej”. Europoseł deklaruje czasem odebranie kobietom czynnego prawa wyborczego. Korwin jest gwiazdą Internetu (choć obecnie przegrywa tu z Biedroniem) i w sieci można znaleźć sporo zestawień „wypowiedzi Korwin-Mikkego, które wstrząsnęły światem.

Oto tylko sześć z nich o kobietach:

„Kobiety nie mogą być inteligentne – dba o to mechanizm Ewolucji Naturalnej. Inteligentna istota nie wytrzymałaby przebywania dłużej niż godzinę dziennie z paplającym dzieckiem! Dlatego właśnie (i nie tylko dlatego) mężczyźni nie lubią wiązać się z kobietami inteligentnymi: instynktownie chcą, by ich dzieci miały dobrą opiekę”.

„Chciałbym odebrać prawo wyborcze wielu osobom, nie tylko kobietom”.

„Przeciętna kobieta nie interesuje się polityką. Chodzi o to, by głosowali tylko ci, co się znają na polityce”

„Kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia. Ostatecznie (Natura czy Bóg – nie będziemy się spierać) nie po to tak skonstruował mężczyzn, by setki tysięcy plemników się marnowały; wnikają one w ciało kobiety i przerabiają ją na obraz i podobieństwo mężczyzny, do którego ona należy”.

Poglądy Korwin-Mikkego na temat gwałtu można uznać za niemal jawną zachętę dla mężczyzn, z podkreśleniem, że trzeba użyć własnej (męskiej) inteligencji, żeby potem nie było kłopotów:

„Kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają i to jest normalne. Trzeba wiedzieć kiedy można, a kiedy nie”.

„Gdyby Pan się znał na kobietach, to by Pan wiedział, że zawsze się troszeczkę gwałci”.

Kobiety przepłynęły do Wiosny, a mężczyźni zdradzają PiS

Także w poprzednich sondażach OKO.press dostrzegaliśmy odmienny profil polityczny kobiet i mężczyzn. Generalnie: to mężczyźni odpowiadają za sukcesy radykalnych prawicowych propozycji, kobiety są bardziej wrażliwe na praworządność i zasady demokracji i częściej wybierają partie demokratyczne.

W prezydenckich wyborach 2015 roku Bronisław Komorowski przegrał z Andrzejem Dudą głosami mężczyzn, wśród kobiet minimalnie wygrywał.

W kwietniowym (2018) sondażu OKO.press różnice płci były podobne, ale jeszcze bardziej spektakularne niż obecnie. Poparcie mężczyzn dla trzech sił prawicowo-narodowych (PiS, Kukiz’15, Korwin) zbliżało się do dwóch trzecich (63 proc.), u kobiet nie sięgało połowy (45 proc.).

I odwrotnie, za anty-pisowską opozycją demokratyczną (dodawaliśmy notowania: PO, .N, SLD, PSL i Razem) było równo 50 proc. kobiet i ledwie 30 proc. mężczyzn.

W porównaniu z sondażem kwietniowym 2018 nastąpiły dwie generalne zmiany: spadło poparcie dla PiS (z 39 proc. do 34 lub 35 proc.) i pojawiła się Wiosna. Mężczyźni i kobiety zareagowali inaczej.

WŚRÓD MĘŻCZYZN:

  • mocno spadło poparcie PiS (wtedy 42, teraz 32 proc.)
  • wzrosło poparcie dla KORWIN (z 7 na 11 proc.)
  • poparcie czterech partii demokratycznych pozostało na 30 proc. poziomie, ale
  • 9 proc. wybiera Wiosnę, której wtedy nie było.

Można powiedzieć, że PiS traci męskie poparcie na rzecz skrajnych propozycji prawicowych i nowej siły, jaką jest Wiosna.

Z WYBORAMI KOBIET JEST INACZEJ:

  • trzymają się PiS (wtedy 36 teraz 36 proc.);
  • ok. 14 proc. opuściło Koalicję czterech partii (wtedy 50 teraz 36 proc.)
  • mniej więcej tyle samo (15 proc.) poparło Wiosnę,
  • a zatem suma poparcia dla demokratów z Koalicji Europejskiej i Wiosny wynosi 51 proc., czyli tyle, ile w kwietniu 2018.

Przeniesienie części kobiecych sympatii z Koalicji na Wiosnę jest zrozumiałe z uwagi na silnie prokobiecy program Biedronia, jak na polskie warunki wręcz radykalny (zwracaliśmy uwagę, że stanowi Wiosna tylko chce przenieść do Polski obowiązujące w niemal całej UE prawa człowieka, w tym praw kobiet).

Ważnym motywem przechodzenia kobiet z Koalicji do Biedronia jest z pewnością kwestia praw reprodukcyjnych. Poglądy na te temat szybko się liberalizują. Już w kwietniowym (2018) sondażu OKO.press aż 60 proc. kobiet uważało, że prawo nie powinno zakazywać aborcji, gdy chce jej dokonać bliska osoba w trudnej sytuacji życiowej (wśród mężczyzn – 50 proc.). Powtórzyliśmy to pytanie w lutowy sondażu (wyniki wkrótce).

Kobiety jako siła polityczna

Z lutowego sondażu OKO.press – podobnie jak z poprzednich badań – wyłania się obraz kobiet, które mają swój polityczny profil i to w wymiarze masowym, a nie tylko na poziomie aktywistek zaangażowanych protest przeciw polityce PiS, która przewiduje dla kobiet raczej tradycyjne miejsce w hierarchii społecznej.

Rezerwa kobiet wobec twardej polityki narodowo-konserwatywnej, zwłaszcza w wersji Kukiza i Korwina/narodowców oznacza niechęć do tego typu brutalnej narracji i/lub większą otwartość kobiet na bardziej liberalne sposoby urządzania życia społecznego.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym