Francuz myje się w Wiśle. Bezdomni cudzoziemcy na naszej ulicy
– Nie ma większej różnicy między pracą 50 godzin tygodniowo a byciem bezdomnym – mówi Thom „Francuz”, który od dziesięciu miesięcy żyje na ulicach Warszawy. [ROZBITKOWIE – REPORTERSKI CYKL OKO.PRESS]
Środek kwietnia, zimno i leje. Autobus w barwach warszawskiej komunikacji, ale z napisem Mobilny Punkt Poradnictwa rusza jak co dzień o 08:30 spod Dworca Wschodniego. W środku stolik, książki, termosy z gorącymi napojami. Nie trzeba okazywać dokumentów, tylko imię, nazwisko.
– Latem bezdomność nie znika, tylko media się nią nie interesują – mówi młody streetworker Dawid Kacperowski.
Dla wielu MPP to pierwszy kontakt z systemem i jedyne miejsce, gdzie mogą się przespać, podładować telefon, porozmawiać.

Komentarze