28 grudnia 2020

Fundamenty ruchu Hołowni. Sieć lokalnych mikroaktywności ponad podziałami politycznymi

Kluczowe dla sukcesu ruchu Hołowni jest budowanie nowego środowiska w poprzek dotychczasowych podziałów politycznych. Dodajmy do tego uruchomienie energii obywatelskiej w setkach malutkich, lokalnych inicjatyw

Pierwsze miejsce w grudniowym rankingu zaufania dla polityków CBOS-u, trzecie miejsce w sondażu zaufania IBRIS-u, również trzecie miejsce tworzącej się dopiero partii Polska 2050 w rankingach preferencji partyjnych Polaków.

Co składa się na fenomen Szymona Hołowni?

Odpowiedź mieści w sobie kilka elementów, najczęściej niezauważanych. Nie chodzi tylko o urok nowości i polityczną niewinność, które dają spory bonus – zwłaszcza gdy prawie wszystkie pozostałe ugrupowania robią wrażenie starych, znudzonych i bez energii.

Kluczowe jest budowanie nowego środowiska w poprzek dotychczasowych podziałów politycznych.

Dodajmy do tego uruchomienie energii obywatelskiej w setkach malutkich, lokalnych inicjatyw, silne poczucie dumy i nadziei wśród sympatyków

oraz zbudowaną wcześniej, przed rozpoczęciem aktywności politycznej, dużą rozpoznawalność lidera – i będziemy mieli nowy przepis na polityczny sukces.

Polityczny startup

Rok po wejściu Szymona Hołowni do polityki jego inicjatywa wciąż jest politycznym startup'em i nie wiadomo, jakie będą dalsze jej losy. Może skończy tak jak inne projekty, które w krótkim czasie zniknęły z polskiej sceny politycznej – rozpadły się lub zostały wchłonięte przez większe ugrupowania.

Pamiętamy choćby historię .Nowoczesnej, której poparcie po wyborach parlamentarnych w 2015 roku było znacznie wyższe niż ówczesne wyniki Platformy Obywatelskiej (czasem nawet wyprzedzała PiS), a mimo to dziś jest ona praktycznie (choć nie formalnie) połączona z PO i działa razem z nią w parlamentarnej koalicji. Wydaje się, że teraz też liberałowie czekają, aż ruch Hołowni osłabnie i będzie go można politycznie skonsumować.

Czy tak się stanie, w dużym stopniu zależy od fundamentów, na jakich zbudowana jest Polska 2050. Na razie trwa proces ich kształtowania: stowarzyszenie, utworzone na bazie ruchu obywatelskiego, powstało w sierpniu, partia jest w trakcie rejestracji.

Tym bardziej warto przyjrzeć się, co łączy to środowisko i jakie ma ono zasoby. Czy widać w nich potencjał na zbudowanie czegoś trwałego, czy raczej na kolejną polityczną efemerydę?

Analitycy opinii publicznej zwracają uwagę, że Hołowni już teraz udaje się jedno: nie traci zwolenników.

Potrafi utrzymać sympatię tych, którzy na niego głosowali. A kiedy po ostatnich wydarzeniach w Polsce zaczęły zmieniać się notowania innych partii, zwłaszcza spadać poparcie PiS-u, wzrosło zaufanie właśnie dla Szymona Hołowni, a nie dla jakiegoś innego, wypróbowanego polityka opozycji.

„Kaznodzieja” popularny wśród osób o poglądach lewicowych

Na potrzeby tej analizy porównałam dane z kilkunastu sondaży (autorstwa sondażowni: CBOS, Ipsos, IBRIS), wykonanych od marca do grudnia 2020. Pierwszy wniosek: Hołownia prawie od początku był dobrą opcją tzw. drugiego wyboru dla zwolenników wszystkich ugrupowań opozycyjnych, poza Konfederacją (choć i od jej wyborców mógł liczyć na kilka procent).

Co otwierało spore możliwości działania zawsze wtedy, gdy któraś z tych partii traciła. Dlatego w kampanii prezydenckiej Hołownia zyskiwał, gdy malało poparcie dla kandydatki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, i natychmiast stracił, gdy do gry wszedł Rafał Trzaskowski. Wydaje się, że Polska 2050 dziś jest w tej samej sytuacji: dobra jako drugi wybór, ale jeszcze bez silnego, własnego poparcia.

Drugi wniosek to prawdziwa niespodzianka: według sondaży Hołownię, często nazywanego w mainstreamowych mediach „kaznodzieją” czy „ewangelistą”, popiera spora liczba osób o poglądach lewicowych. Według sondażu CBOS w październiku ufało Hołowni aż 72 proc. osób o takich poglądach, w grudniu – 73 proc., i były to najwyższe wskaźniki, jeśli chodzi o światopogląd. W listopadowym badaniu IPSOS popierało go 14 proc. elektoratu KO i tyle samo elektoratu lewicy (większość stanowiły oczywiście osoby popierające Polskę 2050). W badaniu preferencji partyjnych CBOS z tego samego okresu Polska 2050 także miała najlepszy wynik wśród osób o poglądach lewicowych.

Jeszcze bardziej zaskakują wyniki CBOS, gdy spojrzymy na relacje między poparciem dla Hołowni a udziałem w praktykach religijnych. Już sondaże z kampanii prezydenckiej wskazywały, że cieszył się on dużą sympatią badanych, którzy w ogóle nie są aktywni religijnie.

Do dziś właśnie w tej grupie lider Polski 2050 ma najwyższe poparcie, a jednocześnie tylko nieznacznie niższe – wśród osób praktykujących religijnie (od „kilku razy w roku” do „raz w tygodniu”). Wyraźny spadek widać dopiero w grupie badanych, którzy chodzą do kościoła kilka razy w tygodniu.

To zaskakuje, ponieważ Hołownia jest mocno kojarzony z Kościołem katolickim, między innymi ze względu na jego życiorys, liczne książki jego autorstwa dotyczące religii czy współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”. Często stawiany mu publicznie zarzut dotyczy właśnie zbyt bliskich relacji z duchownymi. Okazuje się, że wyborcy widzą to inaczej - jego stosunek do Kościoła katolickiego jest akceptowany zarówno przez osoby o poglądach lewicowych, niepraktykujące religijnie, jak i praktykujące regularnie.

Poparcie dla Hołowni rośnie także na wsi

To pierwszy, ale niejedyny przykład budowania środowiska w poprzek dotychczasowych podziałów. Kolejne pojawiają się, kiedy przyglądamy się grupom demograficznym, które sympatyzują z Hołownią i Polską 2050. Tu też jest sporo niespodzianek. Hołownia okazuje się bowiem atrakcyjny (i to z upływem czasu coraz bardziej) zarówno dla dobrze zarabiającej kadry kierowniczej, jak i dla osób z wykształceniem zawodowym; dla najmłodszych wyborców (uczniowie i studenci) i dla rolników; dla mieszkańców wsi i tych z największych miast.

Najbardziej zaskakują wzrosty poparcia na obszarach wiejskich. Według sondażu IPSOS w listopadzie na wsi popierało go 21 proc. badanych (więcej miał tam tylko PiS - 38 proc.), gdy w metropoliach – 24 proc. Potwierdzają to sondaże CBOS-u : w sondażu zaufania z ostatniej dekady października zaufanie dla Hołowni zadeklarowało aż 64 proc. rolników. W badaniu z grudnia – 54 proc. rolników i 47 proc. badanych mieszkających na obszarach wiejskich. Zwraca uwagę także wysokie poparcie wśród najmłodszych wyborców: w sondażach CBOS-u powyżej 60 proc. uczniów i studentów deklaruje, że mu ufa, w badaniu IPSOS: 23 proc. młodych wybrałoby go na prezydenta (więcej, ale tylko o 3 pp., wskazało Trzaskowskiego, o tyle samo mniej – Bosaka).

Współistnienie, czyli nowy model polityki

Co takiego robi Hołownia, że staje się atrakcyjny dla tak zróżnicowanych grup społecznych? Korzysta przecież głównie z jednego kanału komunikacji: Facebooka (na Twitterze idzie mu znacznie słabiej), w telewizji pojawia się rzadko, tak samo w innego rodzaju dużych mediach. Aby odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzałam się aktywności ruchu Polska 2050 w internecie. I znów mamy niespodzianki.

Po pierwsze: Hołownia i jego zespół budują nowy model działalności politycznej, w który wpisano przestrzeń na inicjatywy obywatelskie. Tego rodzaju przestrzeni brakuje innym partiom demokratycznym, choć wcześniej znalazł na nią miejsce PiS. Zrobił to w oparciu o własne media – przed 2015 rokiem powstały Kluby „Gazety Polskiej”, czyli grupy sympatyków prawicy, które działały i działają na rzecz PiS-u, nie wchodząc do tego ugrupowania.

Hołownia wybrał inną drogę, bardziej naturalną dla niego. Zanim wszedł do polityki, działał w fundacjach, w formule pozarządowej czuje się więc jak ryba w wodzie. Nic dziwnego, że podstawą środowiska Polski 2050 jest ruch obywatelski, który w sierpniu ukonstytuował się jako stowarzyszenie.

Tym samym Hołownia pokonał barierę, którą czuje wielu doświadczonych polityków demokratycznych w Polsce – opór przed ruchami obywatelskimi. Te są bowiem mało sterowne, a strukturą bardziej przypominają sieci niż klasyczne grupy społeczne, zwłaszcza te hierarchiczne (jak np. partie). Powstają dla realizacji określonych projektów, potem rozluźniają relacje, by uruchomić je przy kolejnej inicjatywie. Takie „falowanie” jest podstawą ich sposobu funkcjonowania.

Wielu polityków się w tym modelu nie odnajduje. Równie często członkowie ruchów obywatelskich nie chcą mieć nic wspólnego z partiami. Oba modele istnieją najczęściej obok siebie, ze szkodą dla partii, które nie są w stanie skorzystać z zasobów energii społecznej.

Zespołowi Hołowni udało się stworzyć model współistnienia, korzystnego (przynajmniej na razie) dla obu stron. Taka struktura przynosi nowe efekty polityczne. Przede wszystkim sympatycy nie muszą wstępować do partii, by pozostawać blisko polityków ze swojego środowiska. Co ważniejsze – mogą właśnie tu realizować swoje pomysły.

Kiedy przyglądałam się sympatykom Polski 2050 w sieci, moją uwagę zwróciła znaczna liczba bardzo zróżnicowanych, lokalnych akcji. Ta obywatelska aktywność, w zasadzie niewidoczna z poziomu centralnego, stanowi o sile oddziaływania tego środowiska na poziomie wspólnot lokalnych i regionalnych.

Mikroaktywność i efekt synergii

Ich działania to nie tylko zbiórki charytatywne, choć te są bardzo liczne, adresowane w tym roku głównie do pracowników służby zdrowia, pacjentów, bezdomnych i podopiecznych DPS-ów.

Co jeszcze robią?

Grupa łódzka zorganizowała m.in. zajęcia dla dzieci objętych pieczą zastępczą i akcję sprzątania lasu.

Grupa z Pomorza – sprzątanie plaży i lasu, czy akcję wsparcia dla miejscowego schroniska dla zwierząt.

W Zachodniopomorskiem była transmisja live na temat cyberbezpieczeństwa, a po świętach zaplanowano transmisję na temat smogu. Wolontariusze wsparli też akcję sprzątania rzeki Drawy. W jednym z powiatów wspólnie ratowano kasztanowce przed szkodnikiem i zbierano podpisy pod petycją innej organizacji, dotyczącą dostępu do opieki psychologicznej w szkołach.

W Lubuskiem zorganizowano ekospacer, w ramach którego posprzątano park, wolontariusze wsparli też tworzenie i wyposażanie tzw. lodówek społecznych (to witryny chłodnicze, stojące w miejscach publicznych, które umożliwiają dzielenie się jedzeniem). Uruchomiono też ekologiczny program „Ziemia na pokolenia”.

W Podlaskiem nagrywano filmiki z czytania (i migania!) lektur dla dzieci, zorganizowano spotkanie autorskie, ale też zbiórkę pojemników niezbędnych, by osoby w kryzysie bezdomności mogły korzystać z posiłków na wynos.

Wszystko to, jak się wydaje, dzieje się bez „centralnej czapy” – przynajmniej na razie centrala wtrąca się rzadko, a aktywność nie musi być podporządkowana promowaniu twarzy konkretnych polityków. To ogromna zaleta.

Takich inicjatyw są dziesiątki. To niewielkie działania, czasem obejmujące jedną miejscowość, czasem osiedle, jedną ulicę. Może się wydawać, że taka mikroaktywność nie ma znaczenia w dużej polityce. Myślę jednak, że obserwujemy tu klasyczny przykład synergii, czyli współdziałania różnych elementów, który daje efekt wielokrotnie większy niż wynikałoby z prostego ich sumowania.

Taka praca u podstaw, zajmowanie się tym, co ważne tu i teraz, może służyć wielu celom: budowaniu zaufania do środowiska i przełamywaniu niechęci do polityków; integracji i motywowaniu do dalszej współpracy; wykorzystaniu naturalnej energii sympatyków do robienia czegoś dobrego, co daje m.in. poczucie sprawczości – bardzo pożądane i trudne obecnie do osiągnięcia przez opozycję w Polsce.

Jeszcze jeden, czysto polityczny, efekt to włączanie się do ruchu ludzi nowych. Od kilku tygodni regionalne struktury Polski 2050 prezentują na swoich fanpage'ach liderów powiatowych. Od razu rzuca się w oczy, że najczęściej mamy do czynienia z osobami, które wcześniej brały udział w różnych formach aktywności obywatelskiej, ale nie angażowały się politycznie.

To kolejna składowa dotychczasowego sukcesu Polski 2050 – przyciąga nowe środowiska. A spory dystans czasowy do najbliższych wyborów (jeśli odbędą się w terminie) sprawia, że inicjujący polityczną aktywność lokalni liderzy mają czas na zdobycie zaufania przyszłych wyborców, właśnie dzięki małym, ale licznym inicjatywom.

Filary, nie słupy

We wpisach sympatyków na Facebooku zwracają uwagę jeszcze dwa elementy: że pochodzą oni z bardzo różnych miejscowości z całej Polski, oraz że mają dużą potrzebę tworzenia wspólnoty.

Naliczyłam na FB ponad 60 grup (w większości aktywnych) związanych ze środowiskiem Hołowni, do tego drugie tyle fanpage'y.

Poza oficjalnymi, wynikającymi ze struktury centralnej, stronami: partii, stowarzyszenia i think tanku Strategie 2050, jest też np. fanpage młodzieżówki Pokolenie 2050 (gdzie sami młodzi walczą m.in. z pandemiczną nudą) czy Dobre Radio (radio internetowe). Są także grupy dla zwolenników z terenów wiejskich (niewielkie) i fanpage'e powiatowe.

Kiedy w grudniu pod jednym z postów Hołowni jego sympatycy wspominali swoje przeżycia z kampanii prezydenckiej, wielu napisało, gdzie mieszkają. Wynotowałam część nazw miejscowości: Złotowo, Tarnobrzeg, Kutno, Gdynia, Kraków, Przemyśl, Ruda Śląska, Radzymin, Łowicz, Toruń, Bartoszyce, Ostrołęka, Dzierżoniów, Zielona Góra, Hajnówka, Bydgoszcz, Głogów, Jastrzębie Zdrój, Jarocin, Włodawa, Nowy Sącz, Poznań, Kłodzko, Mogilno, Brzeg, Rybnik, Kieźlin pod Olsztynem, Kętrzyn, Darłówko, Brzesko, Bytom, Łódź, Opole, Nowa Sól. Zwraca uwagę duże zróżnicowanie: są tu wsie, są małe miasta, są metropolie. Pojawiają się także zwolennicy z zagranicy.

Wielu podkreślało, że wpłacają pieniądze na Polskę 2050, a wcześniej finansowali kampanię prezydencką Hołowni (cały ruch utrzymuje się tylko ze zbiórek publicznych). Przekazywanie swoich pieniędzy na konkretny cel wiąże ludzi - działa psychologiczny mechanizm, który sprawia, że chcemy pozytywnie oceniać to, w co zainwestowaliśmy.

W tym przypadku zwolennicy Hołowni często zaznaczają, że inwestują dalej, bo oceniają dotychczasową inwestycję pozytywnie (mimo że ich kandydat przegrał wybory, ba, nie wszedł nawet do drugiej tury). Złoszczą się, gdy czytają, że za ich liderem stoją „słupy”, a nie prawdziwi ludzie.

„Słupy wpłacają, takie jak ja, emerytka, 200 zł miesięcznie, a jak mnie wkurzą, to jeszcze więcej” – pisze Maria.

Ireneusz: „Jesteśmy filary, a nie słupy! I jesteśmy z tego dumni!” Monika: „Czułam w portfelu, że była zbiórka obywatelska, ale wcale nie żałuję”.

Alina: „Nie żałuję ani jednej złotówki, która wpłaciłam. I nadal płacę!”.

Fundament trwalszy niż nadzieja

Hołowni udało się uruchomić falę energii społecznej. Trudno powiedzieć czy uda się podtrzymać ją przez lata, do kolejnych wyborów, czy też fala opadnie, a na jej miejsce przyjdzie zniechęcenie i poczucie beznadziei.

Jednak przed charakterystycznym dla zwolenników innych partii demokratycznych poczuciem bezsilności sympatyków Polski 2050 może chronić właśnie lokalność ich działań. Każda zrealizowana akcja, nawet niewielka, daje bowiem poczucie sprawczości. Udowadnia, że można mieć wpływ na rzeczywistość – nawet jeśli tylko na tą najbliższą.

Na tym etapie zwolennicy Polski 2050 mają ogromny zapał i nadzieję. To z jednej strony efekt nowości i świeżości, który, trzeba przyznać, utrzymuje się już dość długo, bo cały rok.

Z drugiej strony widać, jak wielka odpowiedzialność ciąży na Hołowni. Rozbudził nadzieję na realną zmianę. Jeśli zrobi choć jeden krok, który spowoduje, że sympatycy zobaczą w nim takiego samego polityka jak inni (o co będzie łatwo, gdy wejdzie w klasyczne polityczne rozgrywki, jak choćby te opisane w OKO.press przez Radosława Grucę) – nadzieja może szybko zamienić się w rozczarowanie.

Losy Polski 2050 zależą więc od tego, czy liderowi i jego ekipie uda się przekształcić nadzieję w trwalszy fundament – i nie stracić energii społecznej. Duże wyzwanie. Ale na razie Hołownia sprawnie pokonał kolejne wyzwania. Być może zrobi to kolejny raz.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne