Głód w Oleszkach. Reportaż spod okupacji
10 września wyszło z Oleszek jedenaście osób, szli po trasie śmierci gęsiego. Jedną kobietę wieźli w taczce. Prowadził ich młody mężczyzna, który oświadczył, że woli zginąć po drodze, niż umrzeć z głodu.
Mykoła je raz dziennie. Rano pije wodę, w południe gotuje zupę z kabaczka, wieczorem je dzikie winogrona. Nie ma masła, oleju, mąki, mięsa, kaszy, jajek, sera, herbaty... Prawie nic nie ma. Ostatnio kupił na targu kawałek margaryny z 2021 roku. Bo w jakiejś piwnicy – kiedyś w Oleszkach była wytwórnia margaryny – znaleźli zapas. Większość była niejadalna, ale oskrobki dały się użyć. Chleba Mykoła nie widział od miesięcy.
Latały drony, ludzie w kolejce się tulili
Oleszki są okupowane. To niewielkie miasteczko na wschodnim brzegu Dniepru. Po drugiej stronie leży Chersoń. Do Morza Czarnego z 50 km, świeci słońce, arbuzy smakują najlepiej w Ukrainie. W 2021 roku mieszkały tu 24 383 osoby, dziś góra dwa tysiące.

Komentarze