Głupiejemy dopiero po szkole. Co naprawdę wynika z badań PISA i PIAAC?
Polscy piętnastolatkowie w edukacyjnych badaniach PISA byli i są w europejskiej czołówce, a polscy dorośli w wynikach PIAAC szorują po dnie. Szkoła ma swoje za uszami, ale to nie ona jest przede wszystkim winna deficytom dorosłych. Skąd ta dysproporcja?
We wrześniu dostaliśmy dwa obrazy polskiej edukacji. Pierwszy to badanie kompetencji 15-latków PISA 2025 i słowa ministry Barbary Nowackiej o „zielonej wyspie na tle Europy”. Drugi to nagłówek, który obiegł media po tekście „The Economist”: co piąty polski student czyta na poziomie dziesięciolatka.
Redakcja brytyjskiego tygodnika przedstawiła wyniki osób studiujących (w wieku poniżej 35 lat) badanych przez PIAAC w 2023 roku (taka „PISA dla dorosłych”) i wyprowadziła wniosek: „W bogatych krajach około 8 proc. osób studiujących uzyskuje w czytaniu wynik nie lepszy niż ten, jakiego można by oczekiwać od dziesięcioletniego dziecka. W Polsce to jedna piąta”.
Komentatorzy wybierali sobie ten obraz, który pasował im do tezy: jedni ogłosili sukces edukacji, drudzy jej upadek. Dominowało jednak rytualne oskarżenie szkoły: katastrofalny wynik dorosłych to jej wina, no bo czyja?

Komentarze