Gorąco nad Morskim Okiem. Konie zostają, ale (na razie?) na krótszej trasie
Wokół transportu konnego do Morskiego Oka panuje chaos. Najpierw dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego mówi, że trasa zostanie skrócona, ale innych zmian nie będzie. Wojewoda Krzysztof Klęczar: konie jeździły, jeżdżą i będą jeździć. Wreszcie ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że należy dążyć do likwidacji tego transportu.
Konie wożące turystów nad Morskie Oko od 1 września pokonują krótszą trasę niż dotychczas. Zamiast siedmiu kilometrów jeżdżą jedynie 2,5 km – od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Dalej turyści muszą iść pieszo – choć w przyszłości będą mogli przy Wodogrzmotach wybrać autobusy elektryczne.
„Moim celem jest mediowanie na Podhalu, żeby połączyć oczekiwania społeczne i to, z czego żyją mieszkańcy Podhala, żeby w duchu pojednania wycofać konie z Morskiego Oka. Tak, to na pewno powinien być nasz cel” – powiedziała w minioną środę (2 września 2026) w Radiu Zet ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
– Skrócenie trasy koni jest krokiem w dobrą stronę, ale to dopiero początek – mówi OKO.press Anna Plaszczyk z OTOZ Animals, która od lat zajmuje się walką o prawa koni pracujących na trasie do Morskiego Oka.

Komentarze