0:00
0:00

0:00

25 września 2026

Putin publicznie odmawia rozmów z Ukrainą. Ale w grze w cykora z Zachodem ma godnych przeciwników

przeczytasz w 5 minut

Putin nieoczekiwanie zabrał głos i kiwając się przed zebranymi dziennikarzami, powiedział: nie będzie teraz rozmów z Ukrainą. Najpierw Ukraina musi poczuć odwet Rosji i zrozumieć, że ataki na Rosję pogarszają jej sytuację. Było to więc wystąpienie „Ani kroku wstecz”. Straszne, ale też żałosne – Putin straszy, ale Zachód całkiem nieźle na to odpowiada.

Google News

Wystąpienie było nadzwyczajne, bo nie zdążyły się do niego przygotować główne programy informacyjne. Wcześniej tego dnia Putin miał wystąpienie — z kartki — w sprawie kultury i muzealnictwa. To – w sprawie losów wojny – było niekontrolowanym ciągiem zdań i skojarzeń.

Do Putina przyprowadzono „dziennikarzy” z gotowymi pytaniami. Nie było jednak pulpitu, którego mógłby się trzymać, więc kiwał się bardziej niż zwykle. Agencje nie zdążyły dostać pięknych zdjęć Putina — pozostają nam tylko screeny z relacji telewizyjnej.

Putin na złotym tle i dziennikarze w szeregu. Nie ma pulpitu
Putin odrzucający rozmowy z Ukrainą, screen "Wiesti", 25 września 2026

Wystąpienie zaczęło się od pytania, co z rozmowami z Ukrainą. Bo Kreml mówił wcześniej, że porozmawia o tym po wyborach do Dumy. A właśnie 25 września wyniki tych „wyborów” zostały ogłoszone. Jak wiadomo, zdaniem Putina obywatele masowo poparli wojnę. Frekwencja w głosowaniu, w którym nie można było wyrazić sprzeciwu wobec wojny, wyniosła jeszcze więcej, niż pierwotnie podawała władza. Całe 60 procent.

Putin się skarży

Putin powiedział tak (podajemy tu wersję uładzoną, zredagowaną do pełnych zdań):

To Ukraina zerwała rozmowy (Putin stale wraca do rozmów w Stambule w 2022 r., przerwanych po odkryciu masakry w Buczy). Teraz Ukraina ogłosiła chęć do rozmów, ale zrobiła to przed wyborami do rosyjskiej Dumy. Powiedzieliśmy więc, że dopiero po wyborach można o tym rozmawiać.

Ale Ukraina zaatakowała Moskwę w dniu wyborów. Ponad 1600 dronów uderzyło w stolicę, atakowane były punkty wyborcze (to prawda – Ukraina stale atakuje Rosję i dzieje się tak od początku 2025 r.) – tu Putin szczegółowo wyliczał ofiary ostatnich ataków, nie z nazwiska, ale przynajmniej mówiąc, jakiej byli płci. Jest to u niego bardzo rzadkie, zabici są normalnie ogólnymi „stratami”, które są „tragiczne”, ale „konieczne”.

Poza tym Putinowi przypomniało się jak w czerwcu 2026 r. Ukraińcy zaatakowali Petersburg w czasie organizowanej przez Putina międzynarodowej konferencji (Petersburg mu się przypomniał, bo teraz jest w Petersburgu).

A potem Putin mówi o ukraińskich atakach na rosyjskie rafinerie. Oraz na zasoby finansowe Rosji, dzięki którym może ona prowadzić wojnę: „Zablokowali czarnomorskie wybrzeże Rosji, apotem zaatakowali magazyny sieci sprzedażowych Wildberries i Ozon” – tu Putin podkreślił, że w ogóle nie rozumie, dlaczego Ukraińcy atakują te sieci, choć to szkielet rosyjskiego handlu detalicznego i bankowego (dosłownie: „Próbowali zorganizować blokadę morską naszego wybrzeża Morza Czarnego. Uszkodzili ponad sto statków, sto jednostek pływających, zarówno rosyjskich, jak i pod obcymi banderami. Tak, wszystkie je odbudowaliśmy. Ale aktywne działania, które… A potem, posłuchajcie, przeciwko obiektom cywilnym, takim jak Wildberries czy magazyny Ozon – co to jest? Dlaczego to zrobiono? Niemniej jednak tak się stało. Potem zaczęliśmy reagować na każdy atak”).

Zauważyć też należy, że Putin nigdy tak szczegółowo nie mówił o stratach Rosji wywołanych atakami Ukrainy i nie przyznawał, że uderzenia są dotkliwe – do tej pory obowiązywała wersja, że ataki Ukrainy są w zasadzie bez znaczenia. Tymczasem teraz padło: „To przyniosło pewne straty po naszej stronie”.

„No to zaczęliśmy odpowiadać i teraz Ukraina chce rozmów i rozejmu energetycznego” – wyjaśnił sytuację Putin

„Ale to oni zaczęli. Więc co to jest, zabawa?” – tu Putin użył stałej propagandowej figury, że Rosja jest niewinną ofiarą, i bije, ale tylko sprowokowana (więcej o tej figurze piszemy TU).

Dalej było główne przesłanie:

[Ukraińcy] muszą poczuć odpowiedź Rosji i zrozumieć, że każdy atak na Rosję pogorszy ich sytuację. Owszem, rozmowy są możliwe, ale my najpierw poczekamy. I jeśli do rozmów dojdzie, to będą prowadzone z punktu widzenia interesów Rosji (dosłownie „Oni muszą... zrozumieć, że żadne prowokacyjne działania, żadna eskalacja sytuacji nie doprowadzi do pożądanego przez nich rezultatu; jedynie pogorszą sytuację”).

Było też o tym, że władze państw europejskich oszukują ludzi, mówiąc o rzekomym zagrożeniu ludzi. „To są bzdury” – mówił Putin, mimo że chwilę wcześniej obiecał rozwiązać „problem ukraiński” zgodnie z interesem Rosji. Czyli odzyskać Ukrainę i Europę Środkową dla Rosji. To w kółko opowiada propaganda Kremla i kremlowscy oficjele.

Czego Putin nie powiedział?

Putin nie zapowiedział mobilizacji ani żadnych drastycznych rozwiązań. Choć opowieść o atakach na Rosję w dniu wyborów można było do tego wykorzystać.

Putin mówił dokładnie to, co przez cały czas pełnoskalowej wojny: Ukraina ma się poddać, wtedy będzie pokój. Teraz wezwanie to przybrało to formę: Ukraina ma przestać atakować Rosję, gdyż Rosja niewinnie cierpi. A jak Ukraina przestanie, wtedy Rosja może przestać równać Ukrainę z ziemią.

Ale ponieważ Putin powiedział to właśnie dziś i w tak nieskładnie, wygląda to, jakby na szczytach władz w Rosji zanalizowano ostatnie wydarzenia i Putin postanowił ogłosić: „ani kroku wstecz”.

Świat się zmienia, Putin – nie

Sytuacja wygląda teraz tak:

  • Kolejna, wrześniowa próba administracji Trumpa doprowadzenia do rozmów pokojowych nie odniosła skutków. Moskwa odmówiła ustąpienia o krok. Handlowego podejścia Trumpa i imperialistycznego Putina nie da się pogodzić.
  • Propozycja Trumpa, by zatrzymać ataki na infrastrukturę energetyczną Rosji, po to, by zatrzymać wzrost cen ropy przed wyborami połówkowymi w USA, została odrzucona. Ukraina zgodziła się na wstrzymanie ostrzału pod warunkiem, że Rosja zrobi to samo. Rosja odmówiła – i Putin to potwierdził w wystąpieniu do mediów w Petersburgu.
  • Tymczasem Ukraińcy zniszczyli już połowę mocy rafinacyjnych Rosji. Dziś trafili kolejne rafinerie, w tym tę w Permie, 1600 km od granicy. W sumie we wrześniu trafili dwanaście rafinerii, w tym dwie dwa razy.
  • Moskwa pyszni się atakami na Ukrainę, w tym na Kijów. Podkreśla, że Ukraina nie ma czym zestrzeliwać rakiet balistycznych. Jednak wczoraj prezydent Ukrainy ogłosił, że w trakcie ostatniego ataku na Kijów obrońcom udało się zestrzelić 60 proc. takich rakiet. „Nie tyle, ile byśmy chcieli, ale już nie zero” – powiedział. Ujawnił, że Ukraina będzie miała rakiety do systemu Patriot – choć nie powiedział, od kogo.

Gra w cykora. Moskwa niekoniecznie wygrywa

Jednocześnie trwa kampania ujawniania przed światem krwawych zamiarów Rosji. Ujawniają je zachodni politycy. To, co wiadomo o tych planach, opisuje Anna Mierzyńska:

Warto jednak zauważyć, że Zachód nie tylko wie o planach Moskwy. Zachodni politycy o tym publicznie mówią. Nie jest to tylko ostrzeżenie dla zachodnich społeczeństw. Tajne, a ujawniane przez Zachodnich polityków plany Moskwy dotyczą też np. planowanej w Rosji mobilizacji. Nie wiemy, czy to prawda. Ale wiemy, że taka komunikacja działa.

Każdy z tych komunikatów wywołuje w Moskwie furię, a aparat czuje się zmuszony zaprotestować i odpowiedzieć. W ten sposób groźby Moskwy pojawiają się także w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, a Kreml nie ma nad przekazem pełnej kontroli. To nie to samo, co opowieści propagandystów, że Putin, jakby chciał, to by mógł znieść Wyspy Brytyjskie z powierzchni ziemi albo zbombardować Rzeszów. Zachodnie komunikaty Moskwa dementuje, w kółko powtarza, że nie będzie w Rosji mobilizacji. Zmuszona jest powtarzać zapewnienie, że Europa nie ma czego obawiać się ze strony Rosji — choć przecież jednocześnie opowiada, że jakby chciała, to by mogła.

Dziś Putin powtórzył, że nie ma się czego bać. Choć jednocześnie z jego wywodu wynika, że jest się czego bać i to bardzo.

Bowiem mamy tu do czynienia także z wojną na strachy. Moskwa mogła sądzić, że postraszy Zachód bardziej. Do tej pory świetnie jej się to udawało. Ale teraz nie jest to takie pewne. Narracja zachodnia, że to Putin jest problemem świata, też się niesie.

Putin tymczasem ma najwyraźniej żadnego pomysłu na wyjście z wojny. W zbudowanym przez niego systemie politycznym nie ma dla cara miejsca na krok do tyłu, a wygrać w Ukrainie nie ma jak. Liczy więc na to, że najbliższa zima złamie Ukrainę, za zachodnie społeczeństwa wybiorą prorosyjskich polityków w nadchodzących wyborach. Ale Ukraina ogłosiła, że jej wywiad zdobył dokładne plany rosyjskich ataków na system energetyczny Ukrainy tej zimy i wie, co robić. Zaś prezydent Zełenski zapowiedział, że właśnie tej zimy Moskwa pozna bliżej, co potrafi Generał Mróz.

Powiedział to publicznie, w wystąpieniu w ONZ.

Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze