26 października 2022

GOWORIT MOSKWA: Ukraina musi marznąć, bo inaczej geje będą się żenić. 10 nowych powodów wojny

Codziennym rosyjskim atakom rakietowym na Ukrainę od dwóch tygodni towarzyszy bombardowanie rosyjskiej infosfery przekazem o tym, jak fajnie, że Ukraińcy będą umierać z chłodu i braku elektryczności. “Czas pracuje na naszą korzyść” - kłamie propaganda

Od 10 października, kiedy zaczęły się ataki na elektrownie, stacje energetyczne i elektrociepłownie w Ukrainie, propaganda Kremla toczy już wojnę z całym narodem ukraińskim. Nie tylko ze złymi władzami, które wystarczy wymienić, a wszystko będzie dobrze. Skończyły się dające widzowi komfort zapewnienia, że Rosja w Ukrainie atakuje tylko cele militarne. Teraz propaganda czyni widzów współodpowiedzialnymi zbrodni — jeśli tylko będą się cieszyć z tych “dobrych” wiadomości ze “strefy operacji specjalnej”.

Zachwyt nad mordem i równaniem sąsiedniego kraju z ziemią zależy jednak od szczebla propagandy. Propaganda “centralna” używa niedopowiedzeń. Dosadni są za to publicyści i blogerzy.

Niech marzną

“Wiadomości” telewizyjne i oficjalne agencje informacyjne – drobiazgowo donoszą o kolejnych alarmach lotniczych w Ukrainie. I tym, że brakuje tam prądu (“Ukraińcy mówią, że stracili 40 proc. mocy, ale to na pewno jest więcej, bo oni zawsze kłamią” - triumfuje propagandysta Dmitrij Kisielow, twórca putinowskich “Wiadomości Tygodnia” w programie 1 rosyjskiej telewizji).

Telewizje napawają się obrazami wybuchów i ciemnych ukraińskich miast (podpisują je — tak jak na ilustracji powyżej — sentencjami w rodzaju "Siła w prawdzie"). Prezydent Niemiec Steinmeier pojechał do Kijowa i skończył w schronie, bo był nalot, ha ha ha.

Kadr z telewizji: ludzie siedzą w schronie, po lewej stronie - siwy męzczyzna w garniturze (Steinmeier)
Prezydent Niemiec w schronie w czasie wizyty w Ukrainie. "Siedzi z przypadkowymi ludźmi" - zachichotały "Wiadomości". - "O ile to oczywiście są przypadkowi ludzie" - dodały, 25.10.2022

Z poniedziałkowego (24 października) wystąpienia prezydenta Zełenskiego - o tym, że Ukraina w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy nie tylko obroniła niepodległość, ale zniszczyła światową pozycję Rosji, z którą nikt już nie będzie się liczył — agencja RIA Nowosti cytuje tylko jedno zdanie: że ta zima będzie naprawdę trudna. I wyjaśnia: “W całym kraju, od Charkowa i Kijowa po Lwów i Iwano-Frankiwsk, dokonywane są ataki na obiekty energetyczne, obronne, dowodzenia wojskowego i łączności, powodujące przerwy w dostawie prądu na dużą skalę”.

Nie ma prądu, nie ma ciepła, nie ma internetu. Ukraińcy, do niedawna nasz bratni naród, a w zasadzie Rosjanie, będą marznąć i bardzo dobrze – opowiada rosyjska propaganda.

Niech zdychają

Drugi poziom propagandy – to komentatorzy, publicyści i blogerzy. Tam używa się ostrzejszych słów. “Chochłow” trzeba bić (nie mówią elegancko, jak propaganda z wyższej półki, “Ukronazistów”, tylko używają tego obelżywego dla Rosjan określenia Ukraińców). Bo Ukraińcy są jak transwestyci czy osoby transpłciowe: sztucznie zmienili sobie swoją “zgodną z naturą” narodowość — tak jak sprzecznie z naturą niektórzy zmieniają płeć (tu widać, jak przydaje się propagandowa transfobia – seksualne fiksacje autokratów są narzędziem kontroli i przemocy wobec każdego, kto odstaje od wyobrażeń władzy o tym, jak powinien wyglądać świat).

Ukraińców należy niszczyć, bić, doprowadzić do wymazania wszystkich śladów ich odrębności - powtarza propaganda na tym poziomie. Trzeba ich zniszczyć.

Ponury przypadek publicysty Krasowskiego

A najlepiej to topić i palić ukraińskie dzieci, jak tylko się okaże, że przejawiają cień ukraińskiej (“nienaturalnej”) świadomości — oznajmił publicysta Anton Krasowski. Bardzo był z siebie zadowolony, widać, że wizja palenia i topienia dzieci cieszyła go tak, jak prezesa Kaczyńskiego cieszą dowcipy o zmianie płci — Krasowski musiał być pewien pochwały, bo nadał nowemu putinowskiemu przekazowi wspaniałą, sugestywną formę.

View post on Twitter

Niestety. Klip z jego wypowiedzią poszedł w świat (dzięki dziennikarce Julii Davis) i zrobiło się niefajnie. Rosjanie mogą marzyć o paleniu ukraińskich dzieci, ale nie powinni tego mówić głośno, bo świat nadal nie zrozumiał, że jest to działanie słuszne i sprawiedliwe (jak mawia patriarcha Cyryl, jest to po prostu obrona świętej Rusi).

Krasowski został wywalony z pracy, a “Rada Praw Człowieka” przy Putinie nazwała słowa Krasowskiego „obrzydliwym”, zauważając, że mogą stać się podstawą do wszczęcia sprawy karnej, a także do zakazu pracy w mediach państwowych. Tylko jeden członek Rady potępiając dziennikarza, przypomniał jednak “o jego dobrych uczynkach”. Krasowski ogłosił więc publiczną samokrytykę - zgodnie z najlepszymi wzorcami (“Jestem głupcem, nie tylko przekroczyłem granice, ale nieumyślnie wymazałem rozróżnienie między dobrem a złem, między czystym złem a zemstą, między nami a nimi”).

Zbrodnia Krasowskiego nie polegała jednak na tym, że przesadził — takie rzeczy opowiadają swobodnie inni publicyści, ale na tym, że pozbawił propagandowy przekaz wieloznaczności, która daje Kremlowi różne możliwości: w kraju i na świecie.

View post on Twitter
Poza tym na jawni ludobójczy przekaz publiczność w Rosji może nie być jeszcze gotowa.

Dlaczego to robią?

1. Bo innego planu nie mieli?

Jak pamiętamy, atak na cywilną infrastrukturę Ukrainy miał być odwetem za wysadzenie mostu krymskiego 8 października. Według propagandy – wysadzonego przez Ukrainę. Propaganda Kremla dostarcza jednak wielu informacji podważających tę wersję.

  • Po pierwsze – kiedy patrzy się wstecz, propaganda była zaskoczona nie tyle wybuchem na moście, ale skalą zniszczeń. Zaraz po wybuchu zapewniała, że ruch na moście zaraz zostanie przywrócony - dopiero teraz okazuje się, że nie wiadomo, kiedy to nastąpi. To wygląda tak, jakby przekaz z góry szedł “wszystko pod kontrolą” - dopiero potem okazało się, że nie jest. Tyle że most “wybuchł” jakby bardziej, niż zakładano, bo na torach obok ciężarówki stał pociąg-cysterna.
  • Po drugie zaś — sam plan ataku na cywilną infrastrukturę Ukrainy jest dopracowany z wszelkimi szczegółami. Niczym nie przypomina “częściowej mobilizacji”, którą Putin ogłosił 21 września i okazało się, że nic do tego nie jest gotowe.
Gdyby rzeczywiście (jak sama o tym pisałam) 9 października Putin doszedł do wniosku, że Zełenski wysadził mu most i potrzebny jest odwet, to - stosując analogię z mobilizacją - trwałyby teraz w Rosji poszukiwania aktualnej mapy z elektrowniami w Ukrainie.

Niestety, najwyraźniej te mapy były przygotowane – tylko brakowało pretekstu do ich użycia. Aż się znalazł. A że równanie z ziemią Ukrainy spełniło wyobrażenie rosyjskich wojskowych o sukcesie, to trzeba się nim chwalić.

2. Bo wewnętrzny kryzys w Rosji jest tak wielki, że trzeba jakoś ludzi pocieszyć?

Kryzys wywołany jest sankcjami, ale przede wszystkim właśnie “częściową mobilizacją”. I narasta - jak wynika z oficjalnego przekazu.

Skalę tego kryzysu dobrze pokazuje np. zmaganie państwa z ustaleniem, kto właściwie podlega tej mobilizacji. Władza np. dosyć szybko doszła do wniosku, że chronić trzeba rodziny wielodzietne (od trójki dzieci w górę — ze względu na problemy demograficzne Rosji). Przyjęcie odpowiedniego prawa zajęło jednak — już w czasie mobilizacji — miesiąc. A tydzień po jego przyjęciu okazało się, że nie uwzględnia ono sytuacji, gdy trzecie dziecko jest w drodze. I machina państwowa ruszyła od nowa.

Jeszcze lepiej o skali kryzysu świadczy nieskrywana bezradność Putina. Tydzień temu, wprowadzając podwyższone stany bezpieczeństwa w graniczących z Ukrainą obwodach Rosji, powołał też Radę Koordynacyjną. Czyli superrząd, który miałby lepiej koordynować wysiłek wojenny.

Po tygodniu okazało się, że nic z tego nie wychodzi. W cyklu GOWORIT MOSKWA przewidywaliśmy, że tak będzie:

Jednak to, co teraz opowiada Putin, jest po prostu wstrząsające.

Putin blaga: zróbcie coś

Musimy skupić się na rzeczywistej sytuacji, rzeczywistych potrzebach w różnych obszarach, musi być jasny plan”. „Przypomnę, że do dzisiaj rada koordynacyjna powinna była wyznaczyć cele dla pewnych obszarów działalności, podczas gdy te cele nie istnieją. Ale nie mam wątpliwości, że zostaną przyjęte w najbliższej przyszłości”. "Prace w tym formacie toczą się tydzień. To krótki okres i oczywiście projekt zadania docelowego Rady Koordynacyjnej może nie być jeszcze gotowy z przyczyn obiektywnych. Ale nadal proszę, abyście zrobili to jak najszybciej”.

“Konieczna jest aktualizacja procedur i ram regulacyjnych – zarówno w związku z dobrze znanymi ograniczeniami w sferze gospodarczej, jak i w związku z prowadzeniem specjalnej operacji wojskowej”. "Bez szerokiej i głębokiej koordynacji działań wszystkich przedsiębiorstw, wszystkich ministerstw, wszystkich agencji, bloku władzy, bloku gospodarczego i regionów Federacji Rosyjskiej nie będzie możliwe osiągnięcie samych celów operacji specjalnej”.

„Nawiasem mówiąc, producenci powinni – wiem, że wielu to robi – otrzymywać informację zwrotną bezpośrednio na miejscu, co robią i jaki ma to wpływ na realne życie w takiej czy innej dziedzinie. Musimy znać zdanie tych, dla których nasze fabryki i biura projektowe pracują”. No i – UWAGA!sprzęt dla uczestników operacji specjalnych powinien być wygodny — tłumaczy Putin na spotkaniu najwyższych dostojników państwa.

3. Bo zaraz do Rosji napłyną informacje o chłodzie i głodzie w rosyjskich okopach. Oraz w całej Rosji?

Na tymże samym posiedzeniu “Rady Koordynacyjnej” jej szef i jednocześnie premier rządu Michaił Miszustin powiedział wprost, że odzieży i sprzętu dla wojska brakuje: “Konieczne jest zwiększenie produkcji odzieży i sprzętu ochronnego, aby w pełni wyposażyć zmobilizowanych”. Aby zaś sprzęt wyprodukować, "konieczne jest połączenie wszystkich zdolności przemysłu lekkiego, w tym małych przedsiębiorstw w regionach, aby zaangażować w to podmioty rosyjskie i zorganizować nieprzerwane dostawy surowców i materiałów”.

Żeby nikt nie miał złudzeń, Miszustin dodał, że władze “przeznaczyły już wszystkie środki na sprzęt dla uczestników operacji specjalnej”. Więcej nie ma.

Na co Putin odpowiedział: "Potrzebujemy wyższego tempa pracy we wszystkich obszarach i bardziej realistycznej oceny sytuacji jako całości (…) Dotyczy to nie tylko samej specjalnej operacji wojskowej, dotyczy to całej naszej pracy w prawie wszystkich dziedzinach (…) Nie wystarczy podążać utartą ścieżką, mówiłem to już kilka razy, wchodząc w interakcję tylko z wąskim kręgiem znajomych wykonawców”.

Z innych wiadomości:

Kaspersky Lab ostrzegł duże rosyjskie firmy przed nową formą hackerskich ataków: złośliwe oprogramowanie wysyłane jest jako załącznik do maila udającego informację o zwolnieniu z poboru....

A telewizyjne “Wiadomości” próbują poddanych Putina oswoić z faktem, że importowane z pominięciem zachodnich sankcji nowe smartfony mogą w Rosji w ogóle nie działać. To doprawdy wzruszające, że propaganda stara się ten przekaz osłodzić wedle znanej recepty “na kanapkę”. Okłada tę informację z dwóch stron "dobrymi wiadomościami": 1. nowy właściciel sieci ZARA w Rosji wznowi sprzedaż wiosną, choć pod nową marką. 2. Wróci też - pod zmienioną nazwą KFC – a jakoś będzie “taka sama”.

Na to wszystko propaganda ma zaś tylko jedną odpowiedź. Jak mówi (23 października) Dmitrij Kisielow, twórca niedzielnych telewizyjnych “Wiadomości Tygodnia”,

"musimy bronić się na lewym brzegu Dniepru – wszystko będzie dobrze, bo czas pracuje dla nas”.

4. Bo szukają sposobu na ogłoszenie sukcesu mimo przegranej wojny?

Obrazy Ukraińców siedzących w schronach i przy świecach mogą się też przydać do uzasadnienia wycofania się z wojny (na jakiś czas) bez osiągnięcia głównego celu – zdobycia Ukrainy, a przynajmniej Donbasu i południa. Bo Ukraińcy przy świeczkach to przynajmniej wizualny dowód na “demilitaryzację”.

Za tą interpretacją przemawia z kolei to, że propaganda zbiera i z czułością traktuje każde ogłoszone na Zachodzie stwierdzenie, że warto rozmawiać o pokoju w Ukrainie. I w ogóle przestać pomagać Ukrainie. I twórcą takiego przekazu nie musi być teraz Elonem Muskiem, żeby go rosyjska propaganda cytowała — nada się każdy (holenderski europoseł albo krytykujący premiera Morawieckiego “twitterowicz Tomek”), byle móc przygotować odbiorców do ewentualnego “pokojowego” zwrotu.

Że Putina tak wszyscy błagali, że się w końcu zgodził - czyli wygrał.

“Lekcje z kryzysu kubańskiego są takie, że przywódcy polityczni muszą znaleźć w sobie siłę, aby znaleźć kompromis w rozwiązywaniu globalnych problemów. Ten kompromis jest dziś potrzebny” – powiedział Siergiej Naryszkin, dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, w kontekście sytuacji na Ukrainie. I nie było to pierwsze nawiązanie do kryzysu sprzed równo 60 lat w rosyjskiej propagandzie. Przypomina ona, że wtedy ZSSR "się cofnął", ale USA też.

Pytanie o sens życia i świętą wojnę (10 nowych powodów najazdu na Ukrainę)

Warto też zauważyć, jak wielka machina propagandy próbuje wypluć z siebie nową, bardziej aktualną odpowiedź na pytanie o sens tego wszystkiego, co Putin wyrabia.

Po co on tę wojnę i kryzys wywołał? Opowieści, że wywołał, bo i tak by się ona zaczęła (jako że “Zachód” wraz z NATO i tak najechałby na Rosję), była dobra w marcu. Teraz nie wystarcza.

Chyba że po prostu powiemy, że “obronny atak” Putina się nie powiódł. Bo że się nie powiódł, przyznaje sama propaganda:

  • Na Krymie i w zachodnich obwodach Rosji trzeba teraz budować schrony (przed wojną nie było to konieczne),
  • Moskwa straciła most krymski,
  • zdobyty Chersoń trzeba teraz pośpiesznie ewakuować (łącznie z pomnikiem Suworowa i leżącą tam spokojnie od 250 lat trumną męża Katarzyny II Potiomkina).
  • Putin odwołuje też w całej Rosji obchody Nowego Roku – więc nawet na Dziadka Mroza nie można liczyć.

Najlepiej porażkę tej "wyprzedzającej wojny" widać w codziennych depeszach publikowanych od ośmiu miesięcy w tym samym formacie z tytułem “Postęp specjalnej operacji wojskowej”. No więc postęp ten wygląd teraz tak, że „armia rosyjska miażdży wojska najemne, które próbowały wedrzeć się na nasze terytoria, obrona Chersonia będzie trwała “do końca”, a "linia frontu już zaczyna przygotowywać się do zimy. Front się ustabilizował. Trwa umacnianie linii kontaktu ludźmi, bronią i sprzętem”.

Propaganda nie powie jednak, że Putin się przeliczył. Wszystko to – tłumaczy teraz – dzieje się dlatego, że Rosja prowadzi święta wojnę przeciwko “tandetnym” zasadom Zachodu oraz małżeńskiej równości dla osób nieheteronormatywnych.

Zebrałam tu przykłady wypowiedzi rosyjskich VIPów z ostatniego tygodnia:

Na wojnie w Ukrainie chodzi o to, żeby:

1. obronić prawo Rosji do wojny, jeśli ma ona ochotę ją prowadzić:

“Jeśli trzeba wybrać między pokojowym współistnieniem państw a ochroną podstawowych interesów narodowych, to należy wybierać to drugie” - oznajmił wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew.

2. obronić prawo Rosji do podważania porządku światowego

„Każdy kraj ma prawo do użycia siły militarnej w celu ochrony swoich obywateli, którzy są niszczeni na obcych terytoriach. Takie prawo obejmuje możliwość działania zapobiegawczo, zapobiegawczo, aby zapobiec dalszym zabójstwom, ludobójstwu i innym zbrodniom na ich obywatelach” – twierdzi Miedwiediew.

3. obronić spadek Rosi po ZSRR i imperium rosyjskim

Rosja uważa się za spadkobiercę - “pod wieloma względami historycznymi i moralnymi” - imperium rosyjskiego i ZSRR”. Nie uważa, że wiążą ją ustalenia przyjęte po II wojnie światowej, bo “historia nieubłaganie posuwa się do przodu” a „od 1945 r. wydarzyło się wiele, co radykalnie zmieniło zarówno układ sił na świecie, jak i linie granic państwowych. Dlatego wszystko jest dla nas do przyjęcia, o ile nie stoi w sprzeczności z podstawowymi interesami Rosji” – to też Miedwiediew.

4. obronić prawo Rosji do ingerowania w politykę każdego państwa, które ma rosyjską mniejszość

“Dopóki sąsiednie kraje, dawniej należące do Imperium Rosyjskiego lub ZSRR, nie wchodzą do wrogich nam bloków wojskowych, których strategiczne siły nuklearne są skierowane przeciwko naszym głównym miastom przez całą dobę i nie zaczynają zagrażać naszej integralności terytorialnej, wszystko jest dla Rosji do przyjęcia” – dodaje Miedwiediew.

5. zastąpić “tandetne” prawa człowieka wartościami Rosji: wiarą i poświęceniem (i uznaniem swego miejsca przez jednostkę wobec potrzeb państwa)

"Nikt z nas nie neguje praw człowieka ani jego godności, ale czy można je chronić bez życia? Czy przed ideami humanistycznymi, które pojawiły się w kontekście rozwoju Europy Zachodniej w dość późnym okresie, nie było wartości? Co z wiarą, z miłością do Ojczyzny, z poświęceniem, bez którego nasza historia jest nie do pomyślenia? Tymczasem ani wiara, ani poświęcenie nie znajdują się na liście wartości w strategii bezpieczeństwa narodowego z 2021 roku" - oznajmił zwierzchnik rosyjskiej cerkwi Cyryl.

„Tandetna zachodnia idea »porządku opartego na prawach« musi zostać odrzucona jako nie do utrzymania i niezwykle szkodliwa dla ludzkości. Nie jest przez nikogo aprobowana, jest całkowicie nieokreślona w treści i jest promowana wbrew istniejącym przepisom międzynarodowym" — powiedział Miedwiediew. Jego zdaniem pomysł ten jest podyktowany „anglosaską obsesją graniczącą z dewiacją, by stworzyć ideologiczne podstaw do zdominowania świata przez siebie”.

6. obronić wiarę chrześcijańską

"To, co dzieje się dzisiaj, to nie tylko kolejna kampania wojskowa, jakieś napięcie. Wydaje się, że wielu chciało zmieść prawosławną Rosję z powierzchni ziemi. Ale niech tak nie będzie" – mówi Cyryl. Rosja, która nie wyklucza Boga z życia ludzi, stała się dla wielu na świecie „cierniem w oku”, a niektórzy wierzą, że „można to zlikwidować”.

“Zachód ingeruje w więzi religijne między narodami Rosji i Ukrainy, próbując oczernić Rosyjski Kościół Prawosławny i zakazać kanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego” - to z kolei rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

7. obronić wiarę chrześcijańską oraz muzułmańską przed atakiem gejów

To, co dzieje się w Ukrainie jest dla Ramzana Kadyrowa z Czeczenii, „wojną chrześcijan i muzułmanów przeciwko satanizmowi”. Kadyrow wezwał swoich żołnierzy do boju pytaniem: "Czy chcecie, by mężczyźni się ze sobą żenili?

8. skonsolidować polityczny rosyjski naród

„Dziś, gdy stajemy przed poważnymi wyzwaniami, kwestie konsolidacji naszego narodu wokół ważnych, zakrojonych na szeroką skalę zadań umacniania suwerenności duchowej, kulturalnej, gospodarczej nabierają szczególnego, brzemiennego w skutki znaczenia” - ogłosił Putin.

9. zmobilizować się i wygrać

Rosja zawsze wygrywała w każdej wojnie i na pewno wygra tę – gospodarczą, psychologiczną, informacyjną. Ale wojna musi mieć społeczne poparcie – powiedział Siergiej Kirijenko, zastępca szefa administracji Putina l (to nie jest nowy wątek – propaganda snuje te rozważania przypominając I wojnę światową i los cara Mikołaja II – w tej interpretacji Rosja wojnę wygrała, ale naród nie stanął razem z carem, dlatego wszystko skończyło się katastrofą bolszewizmu – bolszewizm, pamiętajmy, jest dla Putina katastrofą).

10. wygrać wojnę największą ze wszystkich wojen

"Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w regionie chersońskim toczy się bitwa o rosyjski świat, który historycznie stał się ojczyzną setek narodowości – powiedział też Kirijenko. “Dziś toczy się prawdziwa wojna z Rosją, a nie tylko konfrontacja militarna całego bloku NATO, ale także bezprecedensowa wojna gospodarcza, jakiej nigdy nie było. Bezprecedensowe sankcje, wojna informacyjna i psychologiczna, a celem tej wojny jest oczywiście zniszczenie suwerenności, tożsamości, najlepiej rozczłonkowanie kraju. Musimy zrozumieć, że zmian, które zaszły, nie można po prostu przeczekać, nie możemy po prostu siedzieć z boku, dopóki wszystko nie minie”.

Konfrontacja toczy się nie tylko w “strefie specjalnej operacji wojskowej”, ale „przechodzi przez całe życie” Rosjan i każdy musi dokonać wyboru

- mówi Kirijenko i już chyba Państwo rozumiecie, dlaczego napisałam na początku, że propaganda kłamie. Bo nie wystarczy przeczekać zimy.

Zamiast wizji politycznej — suma wszystkich strachów

Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to spójna koncepcja. Raczej zestaw pogróżek produkowanych na wewnętrzny użytek. Żeby naród dał się przekonać, że cierpi w imię wyższych wartości. Żeby innym ludziom na ziemi było gorzej.

Dla świata Moskwa ma atomowe groźby (rzekomo ze strony Ukrainy), w co świat nie wierzy. Dla propagandy jest to powód ogromnej frustracji. Dziś rosyjski MON pokazał filmik z ćwiczeń o odpowiedzi Rosji na atak jądrowy. Filmik pokazuje start i lądowanie bombowca.

Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?

UWAGA, niektóre z wklejanych do tekstu linków mogą być dostępne tylko za pośrednictwem VPN

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)

Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne