Europoseł Grzegorz Braun kontynuuje nawiązywanie kontaktów z prorosyjskimi środowiskami w Europie. Tym razem w Bratysławie namawiał do radykalnego rozprawienia się z UE, a Ursulę von der Layen nazwał „Reichsführerem”. Za to wychwalał Chiny. Zdradził też swój pomysł na „lewaków”
Skrajnie prawicowi politycy o poglądach prorosyjskich spotkali się w ostatni weekend na konferencji „Suverénna politika suverénnych štátov strednej Európy” w Bratysławie, stolicy Słowacji. Wśród nich było czterech polityków z Polski. To posłowie Konfederacji Korony Polskiej: Grzegorz Braun, Roman Fritz, Włodzimierz Skalik i Sławomir Zawiślak.
Konferencja miała patronat słowackiego parlamentarzysty Tibora Gašpara – wiceprzewodniczącego słowackiego parlamentu z rządzącej partii Smer i byłego szefa słowackiej policji. Gašpar rok temu pojechał z oficjalną wizytą do Moskwy, aby spotkać się z rosyjskimi politykami. Od 2020 roku jest też oskarżonym w głośnym procesie korupcyjnym. Stawiane mu zarzuty dotyczą upolityczniania policji i nielegalnej inwigilacji dziennikarzy.
Poza Gašparem na konferencji pojawili się słowaccy i czescy politycy oraz aktywiści, którzy znani są albo z regularnego szerzenia dezinformacyjnych treści (często zbieżnych z rosyjskimi przekazami), albo z głoszenia jednoznacznie prorosyjskich poglądów. Zaś węgierska partia Fidesz Victora Orbána przesłała nagranie wideo z pozdrowieniami.
Na sali był także ambasador Chin w Słowacji Cai Ge.
„Kłaniam się panu ambasadorowi” – mówił Grzegorz Braun podczas swego wystąpienia, adresując tę wypowiedź do chińskiego dyplomaty. –
„Wyrażam ogromną radość i satysfakcję z tego tytułu, że na globie ziemskim są Chiny.
Bardzo się z tego cieszę. Bo Chiny mają to do siebie, że samym swoim istnieniem wpływają na losy świata”.
Zaledwie miesiąc wcześniej Grzegorz Braun spotkał się z delegacją indyjską. Jak ustaliło wówczas OKO.press, przyjmowani przez lidera Konfederacji Korony Polskiej Hindusi to osoby współpracujące z rosyjskimi dyplomatami i organizacjami. Braun zaprosił ich do obserwowania wyborów parlamentarnych w Polsce w 2027 roku.
Oficjalnie tematem konferencji w Bratysławie była współpraca państw Europy Środkowej oraz możliwość wzmocnienia suwerenności narodów. W rzeczywistości było to spotkanie przeciwników Unii Europejskiej, którzy nie tylko krytykowali Unię, ale także powtarzali typowe dla euronegacjonistów fałszywe tezy. Jindřich Rajchl, czeski polityk, kluczowe zagrożenie dla Europy widział nie w wojnie, lecz w islamizacji i „kolonizacji”.
„Cała Europa Zachodnia przez wieki żyła w kolonizacji, a teraz skolonizowali nas! Zrezygnowaliśmy z suwerenności w zamian za niespełnioną obietnicę szybkiego wzrostu, dziś jesteśmy jedynie tanią siłą roboczą, magazynem taniej energii i rynkiem zbytu dla towarów drugiej kategorii” – perorował Rajchl.
Z kolei polski europoseł Grzegorz Braun przekonywał, że państwa europejskie utraciły niepodległość, więc muszą ją odzyskać. To stała narracja Brauna. Pod hasłem „odzyskiwania utraconej niepodległości” ukrywa on przekaz antyunijny. Z jego wystąpień wynika bowiem, że owym „utraceniem niepodległości” było przystąpienie do Unii Europejskiej. Więc aby ją odzyskać, trzeba z UE wystąpić.
Tak było i tym razem. Braun mówił:
„Psu nie należy odrąbywać ogona po kawałku. Trzeba to radykalnie zrobić.
Trzeba odzyskać niepodległość, żebyśmy mogli obronić naszych rodaków (…), zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, socjalne. (…) Nie wychodzi nam na zdrowie władza eurosowiecką. I kiedy mówię, że trzeba radykalnie przywrócić wolność (…), to chciałbym być wyrazicielem jednoznacznego przekonania, że nie da się tego uczynić, pozostając w obrębie złego, wrogiego, szkodliwego projektu eurokołchozowego. Unia Europejska (…) nie da się naprawić. Eurokołchoz musi upaść, a nasza rzecz tak działać, żeby nie upadł nam na głowy”.
Europoseł wygłaszał też radykalne twierdzenia na temat polityków i projektów UE. Ursulę von der Layen, przewodniczącą Komisji Europejskiej, nazwał „Reichsführerem” (tak tytułowali się dowódcy SS w hitlerowskiej Rzeszy). Z kolei polityków z krajów UE, którzy są euroentuzjastami, określił „durniami i łajdakami”. A podpisane przez nich umowy unijne – „odroczonym wyrokiem śmierci na nasze narody i państwa”.
O przepisach unijnych mówił:
„Są wprowadzane antyludzkie, antynarodowe, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i obrażające Pana Boga rozwiązania prawne.
(…) Więc jeśli nie z pobożności, to z ostrożności musimy wrócić do normalności we wszystkich dziedzinach”.
Przypomnijmy, że Grzegorz Braun jest europosłem i regularnie co miesiąc od 2024 roku pobiera wynagrodzenie z Parlamentu Europejskiego. Do tego jest rekordzistą w liczbie wniosków o uchylenie immunitetu – na wniosek polskich władz PE uchylił go właśnie po raz czwarty. Braun ma już jeden proces karny, ale szykują mu się trzy kolejne sprawy karne, w tym jedna za głoszenie tzw. kłamstwa oświęcimskiego.
W Bratysławie polski polityk powtarzał natomiast inną teorię spiskową – o podłożu rasistowskim, tzw. teorię zastąpienia. Według niej trwa obecnie celowy i świadomy proces „zastępowania” w świecie zachodnim osób o białym kolorze skóry przez osoby z innych kultur i o innych kolorach skóry.
„Musimy przyspieszyć kroku, bo nasze narody kończą się. Schodzą z dziejowej sceny na własną prośbę. Bez wojny, bez bombardowań dywanowych zwijamy się, a nie rozwijamy. (…) To nie znaczy, że mamy przyjąć znachorskie recepty eurofederastów. (…) Że mamy przyjmować uchodźców, nachodźców, ze Wschodu, z Zachodu, z Południa. Nie wolno nam dopuścić do podmiany ludności na naszych terytoriach. A to jest projekt realizowany, to nie jest żadna teoria spiskowa. (…) Mamy do czynienia ze spiskową praktyką”.
Zaproponował też „drobną kontrrewolucyjną korektę ordynacji wyborczej w naszych krajach: żeby rodzice mogli oddawać tyle głosów, ile mają dzieci”.
Skąd taki pomysł? Braun i to wyjaśnił.
„Lewacy słabo się rozmnażają” – stwierdził. Dlatego „trzeba ich po prostu przeżyć”.
Na koniec zadeklarował współpracę z euronegacjonistami zgromadzonymi na konferencji w Bratysławie. I nie tylko z nimi. Apelował:
„Musimy budować środkowoeuropejską strefę bezpieczeństwa, wolności i normalności nie czekając na to, że ktoś nam na to pozwoli. (…) Musimy skończyć z tragiczną i kosztowną praktyką przyprawiania naszych państw o zyski utracone na skutek blokady kontaktów z partnerami, z którymi (…) zabraniają nam wchodzić w relacje gospodarcze, bo umieszczają ich na czarnej liście”.
I choć brzmiało to dokładnie tak, jakby Braun miał na myśli Rosję, w tym momencie polityk zaczął wychwalać Chiny.
„Wyrażam ogromną radość i satysfakcję z tego tytułu, że na globie ziemskim są Chiny. Bardzo się z tego cieszę. Bo Chiny mają to do siebie, że samym swoim istnieniem wpływają na losy świata. My Polacy doświadczyliśmy tego parę razy w XX stuleciu, kiedy sama egzystencja Chin dawała innym do myślenia i powstrzymywała przed działaniami, które mogły mieć tragiczne skutki dla Polski i Europy Środkowej. Nie możemy budować żelaznych kurtyn, nie możemy przecinać szlaków jedwabnych i nie tylko.
Nie możemy wysadzać w powietrze rurociągów, bo to nie jest nasz interes.
Naszą racją stanu są najlepsze interesy z każdym, kto będzie chciał je robić”.
Przyjrzyjmy się uczestnikom i organizatorom słowackiej konferencji, by ustalić, z kim tym razem Grzegorz Braun postanowił współpracować. Uwagę zwraca już medium, które zapewniło relację na żywo z wydarzenia – była to internetowa telewizja Veci Verejne, medium o jednoznacznie prokremlowskiej orientacji. Jego właścicielka Michala Ganovska w 2025 roku uczestniczyła w moskiewskim forum medialnym „Dialog about fakes”, organizowanym przez rosyjską organizację, należącą do medialnej sieci propagandowej w Rosji.
Głównym organizatorem spotkania był Tibor Gašpar, obecnie poseł rządzącej partii Smer i jeden z czterech wiceprzewodniczących słowackiego parlamentu. Liderem Smeru jest premier Słowacji Robert Fico, który ma prorosyjskie poglądy. Jednak nawet jak na to środowisko Gašpar to dość kontrowersyjny polityk.
W 2020 roku został bowiem aresztowany i oskarżony w głośnym procesie korupcyjnym tzw. sprawy „Czyśćca”.
Zarzucono mu, że wraz z biznesmenem Norbertem Bödörem stworzył i kierował zorganizowaną siatką przestępczą w słowackiej policji. Zaś policja pod jego kierownictwem i za jego wiedzą miała regularnie inwigilować aż dwudziestu ośmiu słowackich dziennikarzy. Sprawa ta do dziś nie została zakończona.
Tibor Gašpar regularnie rozpowszechnia zbieżne z rosyjską propagandą narracje dotyczące wojny w Ukrainie. We wrześniu 2025 roku porównał Ukrainę do Hamasu podczas debaty telewizyjnej, twierdząc, że inwazja Rosji na Ukrainę została „sprowokowana”. W maju 2024 roku w wywiadzie dla portalu The Business Soiree powiedział, że konflikt między Rosją a Ukrainą eskalują „najwyżsi rangą przedstawiciele Unii Europejskiej”.
„W dzisiejszej polityce europejskiej jest wielu agitatorów, którzy postrzegają wojnę jako sposób na zwiększenie handlu bronią lub po prostu jako rusofobiczną niechęć” – stwierdził.
Optował za natychmiastowym rozpoczęciem rozmów pokojowych, na których jego zdaniem „należy omówić gwarancje bezpieczeństwa, nie tylko dla Ukrainy i innych krajów europejskich, ale także dla Rosji”.
Natomiast w styczniu 2025 roku Tibor Gašpar był członkiem słowackiej delegacji, która pojechała do Moskwy na oficjalne spotkania z rosyjskimi politykami. Słowacy oficjalnie spotkali się z przewodniczącym Dumy Federacji Rosyjskiej (odpowiednik polskiego Sejmu) Wiaczesławem Wołodinem oraz przewodniczącą Rady FR (odpowiednik polskiego Senatu) Walentiną Matwijenko. Jak podkreślali podczas spotkania z Wołodinem Słowacy, zależy im na budowaniu wzajemnych relacji, na „wzajemnym słuchaniu się” oraz „budowaniu zaufania”.
Słowacka delegacja spotkała się też z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem w Moskwie.
Po tym spotkaniu Gašpar publicznie zapewniał, że Rosjanie są gotowi na negocjacje mające na celu zakończenie konfliktu na Ukrainie.
„Po prostu musi znaleźć się ktoś, kto będzie chciał ich wysłuchać i wyjaśnić, dlaczego podjęli decyzję o rozwiązaniu tej sytuacji w taki, a nie inny sposób” – powiedział Gašpar. A dziś, jak wyjaśniał słowacki polityk: „Nie mają wiarygodnego partnera, z którym mogliby zawrzeć takie porozumienie”.
W 2024 roku syn Gašpara, Pavol Gašpar, został mianowany szefem Słowackiej Służby Informacyjnej (SIS). Decyzja ta wywołała oskarżenia o nepotyzm i wywołała krytykę upolitycznienia instytucji bezpieczeństwa. Na Słowacji kilkukrotnie odbyły się też protesty przeciwko Pavolowi Gašparowi jako szefowi SIS.
Występujący w Bratysławie jako drugi, zaraz po Tiborze Gašparze, czeski polityk Jindřich Rajchl to były działacz piłkarski. Stał się szeroko rozpoznawalny podczas pandemii koronawirusa, kiedy protestował przeciw obostrzeniom pandemicznym. Organizował demonstracje i szerzył dezinformację na temat COVID-19. Dziś jest znany z rozpowszechniania fałszywych przekazów na rozmaite tematy. Już w 2023 roku trafił na listę osób czerpiących zyski z szerzenia strachu i dezinformacji wśród obywateli Czech – listę taką stworzył portal Seznam Zprávy.
Jindřich Rajchl regularnie głosi antyukraińskie hasła, brał też udział w antyukraińskich demonstracjach. Na początku wojny w Ukrainie
przepowiadał, że Putin już za chwilę będzie rządził w Kijowie, dlatego Czechy muszą przywrócić dobre relacje z Rosją.
A jego kandydaturę w wyborach do Senatu jesienią 2022 poparł znany z prorosyjskich poglądów senator Jaroslav Doubrava.
Na Słowacji Rajchl pozycjonuje się jako polityk zwalczający ubóstwo. Jednocześnie sam jeździ luksusowym samochodem Porsche Panamera. Gdy publicznie zwrócono na to uwagę, Rajchl odparł, że państwem musi zarządzać osoba, która udowodniła, że jest „porządnym menedżerem”.
W styczniu 2026 roku w programie czeskiej telewizji „Máte slovo” Rajchlovi zadano hipotetyczne pytanie:
„Gdybyś miał magiczny pierścień, czy chciałbyś, żeby Rosja opuściła Ukrainę?” Odpowiedział, że nie chce.
„Z jednego prostego powodu. Gdyby Ukraińcy przejęli kontrolę nad terenami niedawno zajętymi przez Rosję, doszłoby tam do ogromnego ludobójstwa ludności rosyjskojęzycznej” – stwierdził.
Na tym lista prorosyjskich polityków, występujących podczas konferencji w Bratysławie, wcale się nie kończy. Wręcz przeciwnie – wydaje się, że wszyscy mówcy prezentowali takie poglądy. Dołóżmy do tego nastawienie antyunijne, antymigranckie i antyukraińskie, a będziemy mieć pełen obraz dyskusji podczas spotkania w Bratysławie. Nawet Grzegorz Braun zauważył, że nie musi nikogo przekonywać do swoich poglądów, bo na sali są sami przekonani.
Kilka nazwisk warto jednak jeszcze odnotować. Był więc tam György Gyimesi – słowacki polityk węgierskiego pochodzenia, lider węgierskiej partii na Słowacji o nazwie Szövetség. Gyimesi zasłynął z tego, że kwestionował sankcje unijne wobec Rosji. Jego zdaniem nie szkodzą one Rosji, lecz Europie. Filmik na ten temat nagrał w Moskwie.
A o tym, że unijne sankcje wobec Rosji są błędem, przekonywał stojąc na tle luksusowego salonu Mercedesa w Moskwie.
Głos zabierał także Eduard Chmelár, przedstawiany w słowackich raportach na temat dezinformacji jako prorosyjski propagandzista. Wystarczy jeden cytat z jego artykułu dla portalu extraplus.sk, by zobrazować jego poglądy.
„Chociaż wojna zszargała znaczną część politycznego dziedzictwa Putina, Aleksandr Gabujew, dyrektor Carnegie Russia Eurasia Center, podkreśla, że szczególnie jego dwie pierwsze kadencje przyniosły Rosjanom największą kombinację dobrobytu materialnego i swobód obywatelskich, a teraźniejszość jest również bliższa jego poprzednikom. W ten sposób należy również postrzegać Rosję” – pisał Chmelár w marcu 2024 roku, po wyborach prezydenckich w Rosji.
Kolejny uczestnik konferencji to Roman Michelko, politolog, polityk Słowackiej Partii Narodowej, który według słowackich mediów
wcześniej był komentatorem rosyjskiego portalu propagandowego Sputnik.
W Bratysławie występowała też Ilona Švihlíková, czeska ekonomistka, polityczka lewicowa współpracująca wcześniej z partią komunistyczną. Przeszła jednak dość zaskakującą przemianę i obecnie współpracuje z czeską prawicą.
Švihlíková jest jedną z liderek radykalnego nacjonalistycznego stowarzyszenia Svatopluk, którego celem jest „zmiana reżimu” w Czechach (czyli wystąpienie Czech z UE) oraz „zjednoczenie lewicowych patriotów z prawicowymi”. Uważa się, że organizacja szerzy prorosyjską propagandę.
Zarzuty stawiane organizacji Švihlíkovej są poważne. Jak pisał w lipcu 2025 w portalu info.cz Pavel Vondrácek: „Symbolika stowarzyszenia Svatopluk uderzająco przypomina faszyzm. Według lidera Petra Druláka, jego celem jest zjednoczenie skrajnej lewicy i prawicy, aby wspólnie przeciwstawić się »liberalnemu centrum«, zmienić ustrój polityczny w kraju i wystąpić z Unii Europejskiej, co – jak twierdzą – nie obejdzie się bez rozlewu krwi”.
Grzegorz Braun w Bratysławie zadeklarował współpracę ze środowiskiem radykalnie antyeuropejskim ze Słowacji i Czech. Nic dziwnego: łączy ich zarówno skrajne podejście, jak i prorosyjskie nastawienie. Wizyta polskiego europosła pokazuje, że systematycznie buduje on swoje kontakty międzynarodowe w środowiskach prorosyjskich i antysystemowych w Europie.
Nacjonalizm
Opozycja
Grzegorz Braun
Braun Bratysława
Braun Słowacja
eurosceptycy
Konfederacja Korony Polskiej
Przekaż 1.5%
rosyjska propaganda
rosyjskie wpływy
Słowacja
Unia Europejska
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Komentarze