Plany zamachów stanu, szpiegostwo, fałszowanie stron internetowych, opłacanie uczestników demonstracji, ale przede wszystkim kupowanie publikacji w mediach i na platformach społecznościowych. Takie metody stosują rosyjskie służby, budując wpływy Kremla w państwach afrykańskich
Dzięki najnowszemu wyciekowi wewnętrznych dokumentów pochodzących z rosyjskiej sieci dezinformacyjnej, nazywanej najczęściej po prostu „Firmą”, możemy poznać niejawne kremlowskie mechanizmy oddziaływania na politykę innych państw.
I choć dokumenty dotyczą Afryki, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że podobne metody Kreml wykorzystuje w Europie. Rosyjscy funkcjonariusze powtarzają bowiem sprawdzone schematy działania, jeśli tylko dają one szansę na osiągnięcie postawionych przez władze celów.
Od połowy lutego redakcje kilku zachodnich i afrykańskich mediów publikują materiały na podstawie 76 wewnętrznych dokumentów, pochodzących ze środka tak zwanej „Firmy” – dezinformacyjnej siatki firm i ludzi, którą stworzył rosyjski oligarcha Jewgienij Prigożin. Po jego śmierci wszystkie aktywa oligarchy (który oficjalnie zginął w wypadku swojego samolotu zaraz po buncie przeciwko Putinowi) rozdzieliło między siebie rosyjskie państwo.
Ministerstwo Obrony utworzyło „Korpus Afrykański”, oparty na prywatnej jednostce wojskowej Grupa Wagnera.
A kontrwywiad FSB i wywiad SWR podzieliły się strukturami propagandowo-dezinformacyjnymi,
także tymi, które funkcjonowały w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Pod nadzorem FSB działa teraz agencja informacyjna „Inicjatywa Afrykańska”. Natomiast rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) w grudniu 2023 roku przejęła kontrolę nad projektem „Africa Politology”. Wykradzione materiały rzucają światło właśnie na ten projekt.
76 dokumentów to 1432 strony materiałów w języku rosyjskim. Są tam biografie pracowników, raporty operacyjne, plany strategii, dokumenty księgowe i sprawozdania ze zrealizowanych kampanii. Wszystkie dotyczą rosyjskiej aktywności w 2024 roku w kilkunastu państwach afrykańskich: Czadzie, Mali, Sudanie, Senegalu, Burkina Faso, Nigrze, Angoli, Demokratycznej Republice Konga, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Gwinei, Republice Środkowoafrykańskiej, Namibii i Somalii. Każde z tych państw było przedmiotem co najmniej jednej rosyjskiej operacji dezinformacyjnej w 2024 roku. Później w działania tej samej siatki włączono państwa Ameryki Południowej i Środkowej.
Materiały zostały anonimowo przesłane redaktorowi naczelnemu panafrykańskiego portalu The Continent. Redakcja razem z kilkoma innymi podmiotami (Forbidden Stories, All Eyes On Wagner, INPACT, Dossier Center, Open Democracy, iStories) stworzyła śledcze konsorcjum, które od jesieni 2025 roku analizowało dokumenty i ich wiarygodność. Teraz dziennikarze opisują, co odkryli. Poza zidentyfikowaniem nazwisk pracujących dla Kremla funkcjonariuszy, przedsiębiorców i dziennikarzy ta opowieść ujawnia przede wszystkim mechanizmy rosyjskich ingerencji w innych państwach.
Nie są to metody, których nie znalibyśmy z działalności Rosji w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. Jednak zebrane razem
pokazują, z jakiego rodzaju oddziaływaniem mierzy się każdy kraj, który stał się obszarem zainteresowania Kremla i jego służb.
Dotyczy to także Polski.
Realizowane operacje nie są po prostu tradycyjnymi kampaniami lobbingowymi. Łączą w sobie wpływy polityczne, dezinformację i bliską współpracę ze służbami bezpieczeństwa. Sekwencja działań zawsze jest taka sama. Najpierw faza przygotowawcza, oddzielna dla każdego państwa: badania opinii publicznej, mapowanie aktorów, nawiązywanie kontaktów z kluczowymi politykami, stopniowa infiltracja liderów opinii. Dopiero potem zaczyna się realizacja planu. Wchodzą w życie operacje psychologiczne, medialne i polityczne, destabilizujące dotychczasowy układ sił.
Jedną z najczęstszych taktyk jest
płacenie w zamian za dezinformacyjne przekazy w mediach i na platformach społecznościowych.
Do tego dochodzą inne formy działania:
Jednak na tym działania Firmy się nie kończą. Jak wynika z wykradzionych dokumentów, jej stratedzy polityczni opracowywali również scenariusze zamachów stanu, zbierali i przekazywali niejawne informacje oraz „instalowali” agentów w pobliżu kluczowych polityków w państwach afrykańskich.
W Polsce wciąż rzadko mówi się o tym, że Moskwa płaci współpracującym z nią dziennikarzom, publicystom i liderom opinii, funkcjonującym w internecie. Korzystne dla niej publikacje czy szerzące prorosyjskie treści kanały internetowe z reguły nie wynikają więc ze zbiegu okoliczności, czy autentycznych przekonań autorów. Są realizacją płatnych zleceń. W Firmie była to podstawowa forma budowania wpływów w obcych państwach.
„Miesięczne wydatki na publikację artykułów często przekraczały 300 tysięcy dolarów.
Według tabel finansowych (…) niektórzy dziennikarze i redakcje otrzymywali za artykuł o Libii nawet 600 dolarów w Beninie, 2500 dolarów w Argentynie, a nawet 10000 dolarów. Do relacjonowania najważniejszych punktów programu zaangażowano setki dziennikarzy” – podał portal śledczy Forbidden Stories, jeden z tych, który analizował wykradzione materiały Firmy.
Jak atrakcyjne są proponowane przez Rosjan stawki, uwidacznia opowieść środkowoafrykańskiego dziennikarza Ephrema Yalike, który świadczył usługi rosyjskim propagandzistom. Potem uciekł na Zachód i opowiedział o swoich działaniach. Otóż Yalike pisząc na zlecenie kremlowskich służb zaledwie trzy artykuły po 50 dolarów każdy, zarabiał więcej, niż wynosiła jego miesięczna pensja.
W jednym z wewnętrznych raportów podano informację o 607 zleconych artykułach, postach i filmach.
Przeznaczono na nie łącznie ponad 34,4 miliona rubli, czyli około 400 tysięcy dolarów. Zaś budżet na dziesięć miesięcy pracy pracowników siatki w Afryce i Ameryce Łacińskiej (nie licząc płatności na zlecenia zewnętrzne, czyli np. artykuły) wyniósł około ośmiu milionów dolarów. Takie kwoty przekazywano najczęściej w gotówce, aby obchodzić oficjalny system bankowy, podatki i sankcje.
„Firma” wydała również spore pieniądze na badania socjologiczne. Na przykład w lipcu 2024 same tylko ankiety telefoniczne w Namibii i Boliwii kosztowały ich 68 tysięcy dolarów.
Rosyjska sieć w Afryce jest rozległa i zatrudnia kilkadziesiąt osób. „Prawie 90 politologów – czyli rosyjskich specjalistów od PR, specjalistów od PR i ekspertów od kampanii w mediach społecznościowych – podróżuje po Afryce i Ameryce Łacińskiej, utrzymując jednocześnie bezpośredni kontakt z biurami swojej organizacji w Sankt Petersburgu” – opisywał portal Forbidden Stories.
Głównym celem jest „wyparcie Stanów Zjednoczonych i Francji z kontynentu afrykańskiego”. I zajęcie ich miejsca przez Rosję.
Dlatego USA oraz Francja to najczęściej atakowane państwa w ramach tego projektu, chociaż dostaje się także Wielkiej Brytanii. Co istotne, nawet w Afryce do antyamerykańskiej i antyfrancuskiej strategii dokładano jeszcze element antyukraiński.
Jedna z kampanii oparta była na powielaniu fałszywej narracji „Ukraina to kraj wspierający terrorystów w Afryce”. Malijski portal informacyjny opublikował fałszywy raport (dostarczony przez Firmę), w którym stwierdzono, że Ukraina planuje aktywnie wspierać ugrupowania terrorystyczne w Sahelu, dostarczając im broń i szkolenia. Artykuł ten kosztował Firmę 450 dolarów.
Inne podobne materiały również były opłacone, a afrykańscy dziennikarze otrzymywali za nie od stu do dwóch tysięcy dolarów. Firma stała także za rozwinięciem transparentu potępiającego wsparcie dla Kijowa podczas meczu pierwszej ligi piłkarskiej na stadionie w Argentynie, w sierpniu 2024 roku.
Ta sama siatka zorganizowała też demonstrację popierającą kandydującego wówczas na prezydenta USA Donalda Trumpa. Wydarzenie miało miejsce w lutym 2024 roku w Republice Środkowoafrykańskiej. Kolumna demonstrantów na 50 motocyklach przejechała przez centrum stolicy, Bangui, i pikietowała przed ambasadą USA, wznosząc hasła popierające Trumpa.
Stratedzy polityczni Firmy chwalili się potem w sprawozdaniu, że o demonstracji poinformowano w wielu krajach, nie tylko w Republice Środkowoafrykańskiej. Chwalili się, pomimo że za 48 publikacji na ten temat, w mediach i na platformach społecznościowych, sami zapłacili.
Całość wydarzenia (z relacjami) kosztowała ich 60 tysięcy dolarów.
Podejmowane w Afryce działania czasem były bardzo proste. W RPA pracownicy Firmy dystrybuowali rasistowskie kubki. W ten sposób zaatakowali lidera Demokratycznego Sojuszu, partii opozycyjnej wobec Afrykańskiego Kongresu Narodowego – kubki przygotowano tak, jak gdyby były gadżetem urodzinowym polityka. To oczywiście silnie uderzyło w jego wizerunek.
Z kolei w Namibii przed wyborami prezydenckimi w 2024 r. rosyjscy stratedzy sfabrykowali i rozpowszechnili fałszywy list brytyjskiej polityczki Sary Deborah Champion do brytyjskiego premiera Keira Starmera. W fałszywce Champion oskarżała władze Wielkiej Brytanii o potajemne finansowanie opozycji w Namibii, w zamian za obiecane korzyści związane z wydobyciem ropy naftowej.
Ale były też bardziej rozbudowane operacje. W Senegalu stratedzy Firmy opracowali „scenariusz przejęcia władzy przez wojsko”, czyli zamachu stanu. Podobne plany opracowano także dla Boliwii. W Czadzie pracownik Firmy, Maksim Szugalej, regularnie przekazywał ówczesnemu prezydentowi niejawne informacje na temat jego konkurenta.
Firma utrzymywała też specjalny rosyjskojęzyczny kanał na platformie Telegram, o nazwie „Sovereign”. Administratorzy obiecywali, że będą tam ujawnić sekrety Afryki, Ameryki Łacińskiej i Bliskiego Wschodu. Kanał miał dziewięć tysięcy subskrybentów, w większości nieautentycznych, bo kupionych. Firma opłacała również reposty publikacji z tego kanału na innych kanałach na platformach społecznościowych oraz w regionalnych mediach. Warto zwróci na to uwagę:
Rosjanie płacili nie tylko za pisanie przychylnych artykułów, ale nawet za podanie dalej wpisów z ich kanału.
Jednym z głównych projektów w 2024 roku było stworzenie klonu strony internetowej projektu Lobito Corridor. To projekt infrastrukturalny, wspierany przez USA i UE, którego celem jest połączenie portu Lobito w Angoli z kopalniami miedzi i kobaltu w Demokratycznej Republice Konga i Zambii. Chodzi o to, by obniżyć koszty transportu surowców drogą morską.
W projekt zaangażowany jest prezydent Angoli João Lourenço, który rozpoczął bliską współpracę z Zachodem i od 2019 roku nie kontaktuje się z Władimirem Putinem. To zupełnie nie odpowiada Moskwie, ponieważ Angola jest czołowym afrykańskim producentem ropy naftowej i eksporterem diamentów. Kreml chce więc rozbudować tam swoje wpływy.
Aby osłabić antyrosyjskie władze Angoli, kremlowscy stratedzy wymyślili uderzenie w projekt Lobito Corridor. Zarejestrowali domenę internetową, niemal identyczną jak adres prawdziwej strony projektu, tyle że bez jednej litery „r” w słowie „corridor”. Tam publikowali (i publikują) fałszywe informacje na temat inwestycji i jej realizacji.
Fałszywa strona graficznie stanowi klon oficjalnego portalu i dla przeciętnego odbiorcy jest nie do odróżnienia od prawdziwej.
Firma próbowała też zupełnie zablokować Lobito Corridor, organizując kampanie dezinformacyjne w mediach.
Firmie nie wszystko uchodzi na sucho. W sierpniu 2025 roku dwaj Rosjanie – konsultant polityczny Igor Ratchin i tłumacz Lew Lakshtanov – zostali aresztowani w Angoli. Są oskarżeni o podżeganie do antyrządowych protestów, prowadzenie kampanii dezinformacyjnej i próbę ingerencji w wybory prezydenckie. Według prokuratury obaj działali właśnie dla „African Politology”, czyli oficjalnego podmiotu, stworzonego przez pracowników Firmy.
Jak podaje BBC: „Zgodnie z aktem oskarżenia, w latach 2024-2025
oskarżeni dokonali licznych płatności na rzecz lokalnych dziennikarzy i ekspertów
w celu rozpowszechniania propagandy i dezinformacji w lokalnych mediach, w celu »sprowokowania zmian politycznych«. Łączna kwota płatności wynosi ponad 24 tysiące dolarów”.
Oprócz nich przed sądem stanie też dwóch obywateli Angoli: dziennikarz sportowy Amor Carlos Tomé i polityk Francisco Oliveira. Mieli oni zostać zatrudnieni przez Firmę do realizowania zleceń Kremla. Oskarżeni nie przyznali się do winy.
Całość operacji prowadzonych przez Firmę nadzoruje rosyjski wywiad SWR. Ale wykonawczo pracami kierują przede wszystkim stratedzy, którzy wcześniej pracowali dla Jewgienija Prigożina:
To właśnie Maszkiewicz reprezentował propagandowo-dezinformacyjne struktury Prigożina w chwili przejmowania ich przez rosyjski wywiad SWR. Przejęcie odbyło się oficjalnie. 15 grudnia 2023 roku SWR podpisał umowę o współpracy z dwiema firmami, utworzonymi przez ludzi Prigożina specjalnie w tym celu. Ze strony służby w przejęcie zaangażowany był gen. Dmitrij Leonidowicz Faddiejew, były pierwszy zastępca dyrektora SWR Siergieja Naryszkina.
Spółki-słupy tak skonstruowano, aby umożliwić przekazywanie pieniędzy z Rosji do Afryki bez wzbudzania podejrzeń organów nadzoru finansowego.
Dowody z wielu stron świata pokazują, że
Rosja stosuje podobne metody i taktyki wszędzie tam, gdzie podejmuje niejawne działania w celu poszerzenia wpływów Kremla.
Nie powinniśmy mieć wątpliwości co do tego, że Moskwa w ten sam sposób działa także w Polsce. Ich operacje w naszym kraju mogą się różnić skalą, narracjami, są też dostosowywane do bieżącej sytuacji i kremlowskich potrzeb. Ale sposoby działania pozostają niezmienne.
Propaganda
Rosja
Świat
Władimir Putin
Afryka
firma Prigożina
Prigożin
propaganda rosyjska
Przekaż 1.5%
Rosja w Afryce
rosyjskie służby
rosyjskie wpływy
rosyjskie wpływy w Afryce
rosyjskie wywiad
SWR
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.
Komentarze