Hołd dla zbrodniarza. W serbskiej polityce denializm ludobójstwa jest już oficjalną doktryną [WYWIAD]
Były rzecznik Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii i ekspert w sprawach sprawiedliwości okresu przejściowego ostrzega, że jeśli narracje negujące rzeczywistość ludobójstwa i zbrodni wojennych podczas konfliktu w Bośni i Hercegowinie nie zostaną zakwestionowane, prawdziwe pojednanie w tym targanym problemami kraju może stać się niemożliwe.
Niespełna 50 lat po koszmarze drugiej wojny światowej Bałkanami wstrząsnęła kampania etnicznego terroru. Rozpad Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii na początku lat 90. i ogłoszenie niepodległości przez Bośnię i Hercegowinę doprowadziły do brutalnego konfliktu między zamieszkującymi ten kraj Boszniakami, Serbami i Chorwatami, który trwał aż do końca 1995 roku. W jego trakcie zginęło ponad 100 tysięcy osób. Ponad połowę z nich stanowili muzułmańscy Boszniacy.
Wojna w Bośni i Hercegowinie obfitowała w zbrodnie przeciwko ludzkości, w większości popełnione przez siły serbskie, dowodzone przez generała Ratko Mladicia. W kolektywnej europejskiej świadomości krwawymi zgłoskami zapisało się przede wszystkim ludobójstwo w Srebrenicy, gdzie zamordowano ponad 8 tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców, oraz trwające niemal cztery lata oblężenie Sarajewa.
Zbrodni wojennych było jednak w tamtych czasach zdecydowanie więcej, jak choćby czystki etniczne prowadzone w sieci obozów koncentracyjnych skupionych w okolicach Prijedoru, gdzie bośniaccy Serbowie zabili ponad 3,5 tysiąca osób.

Komentarze