Holenderskie służby mają dane milionów ludzi do „ulepszania modeli”. A w Polsce?
Holenderskie służby wykorzystywały dane milionów ludzi do „ulepszania modeli lub aplikacji”, ale do dziś nie wiadomo, co dokładnie rozwijały. Fundacja Bits of Freedom, broniąca praw cyfrowych, twierdzi, że pod tym określeniem mogą się kryć budowane przez służby systemy sztucznej inteligencji. W Polsce o podobnych problemach dopiero zaczynamy rozmowę
Od 2 sierpnia 2026 roku w całej Unii Europejskiej funkcjonuje nowe prawo: AI Act. Dostawcy i urzędy mają obowiązki dotyczące przejrzystości, dokumentacji i nadzoru nad częścią systemów sztucznej inteligencji. Jedna strefa pozostaje jednak wyłączona: AI używana wyłącznie do celów wojskowych, obronnych lub bezpieczeństwa narodowego.
Możliwości służb rosną dziś dzięki danym osobowym i nowym narzędziom do ich przetwarzania i wykorzystywania. Europejskie prawo – RODO i tzw. unijna dyrektywa policyjna, określana skrótem DODO – zwracają uwagę na to, że danych nie można gromadzić ponad potrzebę, a ich przetwarzanie rodzi ogromne ryzyka, które – z braku stuprocentowych zabezpieczeń – można tylko minimalizować.
Biznesowych administratorów danych obowiązują więc m.in. zasady dotyczące stałego analizowania ryzyka i wdrażania odpowiednich zabezpieczeń – organizacyjnych i technicznych. W przypadku służb niezbędne zaś stają się cywilne mechanizmy kontroli. Należy do nich m.in. prawo do informacji, że służby zbierały na nasz temat informacje, jeśli okaże się, że podejrzenia były bezpodstawne. Wtedy bowiem możemy nie tylko dowiedzieć się, co na nasz temat zebrano, ale też wyegzekwować prawo do zniszczenia tych informacji.

Komentarze