Prawa autorskie: Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.plMarcin Stepien / Age...
14 października 2022

Ile zarabiają nauczyciele w Polsce na tle Europy?

Gdzie młody nauczyciel zarobiłby więcej niż w Polsce? Na przykład w Czechach, Rumunii, czy Bułgarii. Z okazji Dnia Edukacji Narodowej omawiamy i uzupełniamy najnowszy raport Eurydice o wynagrodzeniach nauczycieli w Europie

Eurydice to unijna Sieć Informacji o Edukacji w Europie przy Komisji Europejskiej, która co roku zbiera dane o wynagrodzeniach nauczycieli. Najnowszy raport, opublikowany 5 października, dotyczy roku szkolnego 2020/2021. Od tego czasu pensje w polskich szkołach drgnęły, ale nieznacznie.

W maju 2022 roku wszystkim nauczycielom rząd przyznał 4,4 proc. podwyżkę, która odpowiadała wzrostowi płac w budżetówce i miała amortyzować koszty rosnącej inflacji. Jednak już w momencie prac nad korektą wynagrodzenia zasadniczego wiadomo było, że nie spełni ona zadania dostosowania płac do wyższych kosztów życia.

Od września 2022 roku lepiej zarabiają też nauczyciele początkujący (niespełna 15 proc. całej szkolnej kadry), którzy jeszcze w styczniu 2022 roku musieli pobierać comiesięczne wyrównanie, bo ich pensje były niższe niż płaca minimalna. Teraz adepci zawodu zarabiają 3 423 zł brutto, co związkowcy podsumowują prosto: chodziło tylko o to, by od stycznia 2023, gdy znów wzrośnie pensja minimalna, młodzi nie spadli pod próg przyzwoitości.

Na kolejny wzrost płac nauczyciele mogą liczyć w styczniu. Mimo osobiście złożonej przez ministra edukacji Przemysława Czarnka obietnicy o 9 proc. wzroście wynagrodzeń, rząd obniżył prognozę do poziomu kształtowania płac w całej budżetówce. Jak ujawnił „Głos Nauczycielski", portal Związku Nauczycielstwa Polskiego, teraz PiS proponuje nauczycielom 7,8 proc. podwyżki, co przy dwucyfrowym poziomie inflacji znów sprawi, że na pracy w szkole stracą.

Pauperyzacja zawodu postępuje, więc zamiast celebracji są protesty. Przez cały tydzień w pobliżu budynków KPRM i MEiN, zamiast palić opony, związkowcy debatowali o prawdziwie dobrej zmianie w polskiej szkole.

W sobotę, 15 października, ponownie wyjdą na ulice w całej Polsce, by przypomnieć o swoich postulatach. Największa manifestacja planowana jest w Warszawie, pod gmachem Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Ale jak w zasadzie pensje polskich nauczycieli wyglądają na tle zarobków ich kolegów i koleżanek z Europy?

Zarobki nie przyciągną młodych do pracy w szkołach

Najważniejsze wnioski są dwa.

Po pierwsze, w całej Europie podwyżki wynagrodzeń były skromne, i raczej związane z rosnącą inflacją.

Po drugie, najwyższy skok w wysokości wynagrodzeń zaliczyły głównie kraje bloku centralno-wschodniego: Bułgaria, Czechy, Estonia, Łotwa, Litwa i Slowacja. Wszędzie tam, a także w Islandii i Serbii, w ciągu sześciu lat płace podskoczyły o ponad 30 proc.

Nasi sąsiedzi należący do UE podobnie jak Polska startowali z niższego pułapu niż bogatsze kraje Zachodu. Tyle że gorsze wynagrodzenie "na wejściu" do zawodu oferują już tylko Łotwa, Słowacja i Węgry.

Polska szkoła, z pensją 15 068 tys. euro rocznie (według siły nabywczej) dla nauczyciela początkującego, zajmuje więc czwarte miejsce od końca.

Nieznacznie wyprzedza nas za to Bułgaria (roczna pensja na start 15 159 euro), a znacząco - Rumunia (17,99 tys. euro), Czechy (19-20 tys. euro), czy Litwa (23,7 tys. euro).

Trzeba pamiętać, że sposób wynagradzania nauczycieli w Europie nie jest jednolity. Niektóre państwa różnicują zarobki w zależności od poziomu edukacji (np. Włochy czy Francja wypłacają wyższe wynagrodzenia nauczycielom szkół średnich), inne - jak Polska - oprócz stażu, biorą pod uwagę kwalifikacje (np. wykształcenie). Dane prezentowane przez Eurydice dotyczą rocznej pensji nauczyciela o najwyższych kwalifikacjach zatrudnionego na pełen etat według krajowych przepisów. I tu znów, w Polsce pełen etat to 18 godzin pensum, za to w Niemczech 22-24 godziny tablicowe. Realne płace polskiego nauczyciela, który często pracuje ponad etat (choć akurat rzadko, gdy zaczyna karierę) będą więc inne. O tym jednak piszemy dalej.

Kariera nie brzmi dumnie

Jak zaznaczają twórcy raportu, o atrakcyjności zawodu decyduje nie tylko pensja na starcie, ale też potencjał do wzrostu pensji wraz z rozwojem kariery. W Danii i Norwegii już po 16 latach pracy można osiągnąć najwyższy poziom wynagradzania, za to na Węgrzech potrzeba na to aż 42 lat pracy przy tablicy. Tyle że w Norwegii od początku zarabia się dużo (26,5-28 tys. euro rocznie), a na Węgrzech wynagrodzenia są jednymi z najniższych w Europie.

Z danych Eurydice wynika, że pod względem wzrostu atrakcyjności pensji wraz z rozwojem kariery Polska jest średniakiem. Po 10 latach pracy nauczyciel może liczyć na 30 proc. wzrost wynagrodzenia, po 15 latach - 63 proc., a na końcu kariery - 70 proc. To oznacza, że choć wzrost procentowy w pierwszy 15 latach jest znaczący, nauczyciela dość szybko blokuje systemowy sufit. Nauczyciel dyplomowany, czyli na najwyższym stopniu awansu, może liczyć w zasadzie tylko na samorządowe dodatki, albo siebie, czyli pracę ponad pensum. Ale znów, co z tego, że pensja nauczyciela wzrośnie z czasem o ponad połowę, jeśli stawki odbiegają od sytuacji gospodarczej w kraju?

Eurydice skupiło się w tym roku na młodych nauczycielach nie bez powodu.

Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że w Europie tylko 7 proc. osób pracujących w szkołach z dziećmi i młodzieżą ma mniej niż 30 lat.

Największą grupę stanowią nauczyciele powyżej 50 roku życia (40 proc. wszystkich).

Krótka historia pauperyzacji

Raport Eurydice pokazuje też charakter zmian w wynagrodzeniach nauczycieli i nauczycielek. Polska została umieszczona w kategorii pośredniej: pomiędzy podnoszeniem płac a dostosowaniem wynagrodzeń do rosnących kosztów życia.

W OKO.press stworzyliśmy wykres, który lepiej pokazuje, co w zasadzie wydarzyło się w ostatnich latach z pensjami nauczycieli, i jak ma się to do sytuacji na rynku pracy.

Przypomnijmy, że dane, które analizujemy dotyczą pensji zasadniczej, która nie odzwierciedla w pełni realnych zarobków nauczycieli. W ich pensje wchodzą też dodatki (wysokość zależna od majętności i polityki samorządu, np. dodatek motywacyjny w Warszawie to nawet 1000 zł, w Gdyni - 50 zł), a także nadgodziny, czyli praca ponad pensum.

Wielu nauczycieli, pracując np. na półtora etatu, jest w stanie zarabiać godnie. Tyle że rachunek jest nieproporcjonalnie wysoki: możliwość utrzymania się okupiona jest tytaniczną pracą. Coraz częściej tracą więc na tym uczniowie, dla których pedagodzy - jakkolwiek absurdalnie to brzmi - po prostu nie mają czasu. Więcej pisaliśmy o tym m.in. tutaj:

Wykres uzupełniliśmy o obietnicę podwyżki od stycznia 2023 (jak już pisaliśmy, 9 proc. według ministra Czarnka, choć Kancelaria Premiera twierdzi, że realnie wynagrodzenia wzrosną o 7,8 proc.), a także najnowsze dane: wrześniową podwyżkę dla nauczycieli początkujących, a także średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej (dane za I kwartał 2023 i sierpień 2023).

Na wykresie widać najlepiej, jak bardzo w ciągu ostatnich lat płace w gospodarce narodowej odskoczyły zarobkom doświadczonych pedagogów. Problemy zaczęły się po koniec rządu PO-PSL, gdy po serii podwyżek zamrożono płace. Jednak to, co wydarzyło się w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, szczególnie w drugiej kadencji, jest sytuacją bez precedensu.

Moment radykalnej pauperyzacji zawodu wyznacza rok 2019. Od tego czasu jest tylko gorzej, i gorzej.

Ostatnie korekty Ministerstwa Edukacji i Nauki pozwalają jedynie utrzymać się powyżej płacy minimalnej młodym nauczycielom, co nie oznacza jeszcze, że atrakcyjność zawodu znacząco wzrosła.

Z raportu Eurydice wynika, że znacząca większość państw, w tym wiele sąsiadów Polski, w ciągu ostatniego roku podnosiło płace powyżej poziomu inflacji (kolor czerwony na mapie). Część z nich w ramach umów społecznych, czy długofalowych umów ze związkami zawodowymi (kolor niebieski).

Przypomnijmy, że w Polsce związki zawodowe postulują 20 proc. wzrost wynagrodzeń i/lub powiązanie płac z sytuacją w gospodarce (wyznacznikiem miałoby być średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej za ostatni kwartał poprzedniego roku).

Polki i Polacy popierają protest płacowy nauczycieli

We wrześniowym sondażu Ipsos dla OKO.press zapytaliśmy, czy zarobki nauczycieli są na tyle niskie, by uzasadniało to podjęcie akcji protestacyjnej. Znacząca większość badanych, 56 proc., odpowiedziała twierdząco. Niezrozumienie dla postulatów nauczycieli wyraziło 38 proc. badanych, głównie osób starszych i elektorat PiS.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne